PARTNERZY SERWISU
Psychologia i relacje
Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.
Udostępnij

Glue Running – popularna, dynamicznie rozwijająca się społeczność biegowa, która skupia biegaczy w kilku największych miastach Polski, w tym w Krakowie i Warszawie Autor zdjęcia: archiwum prywatne Maćka Otrębskiego i Zosi Pilitowskiej
Jako gatunek zostaliśmy stworzeni do życia we wspólnocie. Potrzebujemy jej przede wszystkim do tego, by czuć się bezpiecznie, choć liczą się także walory takie jak aspiracja, motywacja, ambicja. To wszystko oferują kluby i aplikacje sportowe, gdzie mamy do czynienia z podobnymi sobie i dopingującymi nas osobami, dzięki czemu z większą łatwością możemy znaleźć wśród nich potencjalnego partnera.
Wspólne hobby może być kluczem
Patrycja Wonatowska, psycholożka, seksuolożka i psychoterapeutka związana z Fundacją SEXEDPL, zwraca uwagę, że na przestrzeni lat (niekoniecznie pandemicznych, ale już wcześniej – z początków czy nawet sprzed ery internetu) sam aspekt poznawania się uległ zmianie:
– Kiedyś najczęściej łączyliśmy się poprzez bliskie otoczenie, znajomych znajomych. Pojawiały się elementy wspólne i siatka się rozrastała, a ze względu na ograniczoną dostępność decydowaliśmy się na partnera, do którego było nam najbliżej – mówi ekspertka. Teraz, gdy dostęp do ludzi z całego świata jest wyciągnięcie ręki, zwiększa się precyzyjność naszych kryteriów względem bliskiej osoby.
– Mamy gotową listę oczekiwań względem idealnego partnera, gdzie zawieramy np. preferowaną opcję polityczną czy zaangażowanie w jakieś działania. Przeprowadzamy rozpoznanie w internecie, odhaczając kolejne punkty z listy, i – jeśli coś nam nie odpowiada – możemy iść dalej. Ta chęć bycia z idealną osobą wiąże się zarówno z marzeniem, jak i z poczuciem bezpieczeństwa. Kiedyś mieliśmy zabezpieczenie jakby wioskowe – rodzinę i znajomych w pobliżu, by w razie czego móc zwrócić się do nich o pomoc. Dzisiaj ta funkcja się rozmywa i osoba partnerska staje się odpowiednikiem wioski, musi spełniać znacznie więcej funkcji – tłumaczy Patrycja Wonatowska.
Patrząc na kolejne podsumowania roczne Stravy, zauważymy, że liczba użytkowników tej aplikacji z roku na rok wzrasta. W 2019 roku było to 48 milionów zarejestrowanych użytkowników, w 2023 – prawie trzykrotnie więcej, a w 2025 – ta liczba dobiła do 180 milionów miłośników aktywności fizycznej, którzy powołali do życia aż milion klubów w obrębie aplikacji.
Dane publikowane przez Stravę wskazują też, że zwłaszcza młodzi ludzie deklarują chęć jeszcze intensywniejszego korzystania ze Stravy, w tym ponad połowa przedstawicieli generacji, a aż 64 proc. reprezentantów tego pokolenia chętniej wyda pieniądze na nowy sprzęt niż na romantyczne wyjście, co może sugerować, że randkowanie, jakie znaliśmy, powoli staje się pieśnią przeszłości. I że relacje można zbudować, ćwicząc w społecznościach uprawiających najczęściej (jeśli wierzyć statystykom Stravy) hiking, bieganie i jazdę na rowerze.

Czy wspólny trening może być początkiem przyjaźni lub romantycznej relacji? Autor zdjęcia: archiwum Maćka Otrębskiego i Zosi Pilitowskiej
Jak to działa w praktyce
Sebastian Mamaj, fotograf i reżyser, poznał swoją partnerkę Olę w trakcie pandemii. Połączyła ich wspólna pasja do gór, biegania oraz psów.
– Gdyby nie to, że razem uprawiamy sporty, prawdopodobnie spędzalibyśmy razem mało czasu. Odczuwamy to, zresztą, wtedy, gdy któreś z nas jest chore albo kontuzjowane. Wyjście w góry czy bieg zajmują wiele godzin – mówi Sebastian.

Ola (na zdjęciu) i Sebastian (za aparatem) kochają psy, góry i bieganie Autor zdjęcia: Sebastian Mamaj
Nasz rozmówca przyznaje, że wspinaczki po norweskich szlakach oraz inne aktywności stanowią niezwykle istotny element jego relacji z Olą, ale podobnie sprawy się mają z innymi parami z ich otoczenia. Aplikacja łącząca charakter poznawczy ze zdefiniowanym hobby po raz kolejny może wydawać się więc strzałem w dziesiątkę dla osób poszukujących partnera.
– Znamy przypadki osób, które poznały się przez community biegowe czy zawody górskie. Właściwie większość znanych nam par w tym środowisku poznało się przez sport – dodaje fotograf.

Ola na górskim szlaku Autor zdjęcia: Sebastian Mamaj
Wspólnemu bieganiu hołdują też Maciek Otrębski i Zosia Pilitowska, którzy razem z przyjacielem Ernestem powołali do życia Glue Running.
– Glue Running od blisko dwóch lat tworzy szeroki krąg społeczny, w którym zawiązują się znajomości, przyjaźnie, relacje. Ludzie spędzają ze sobą dobry czas, robiąc rzeczy, które lubią. Uważam, że taka szeroka siatka relacji, bliższych i dalszych, poczucie przynależności, są po prostu dobre dla naszych głów. A skoro w tej siatce pojawiają się relacje romantyczne, możemy tylko się cieszyć, że wspólne treningi i spotkania mają taki (myślę, że ostatecznie pożądany) skutek uboczny” – mówi Maciek.

Maciek Otrębski i Zosia Pilitowska Autor zdjęcia: archiwum pary
Grupy i kluby zrzeszające miłośników różnych dyscyplin sportowych, które znajdziemy na aplikacjach typu Strava, stanowią swoisty kompas. Umożliwiają wstępną „customizację” partnera, ograniczają cenny czas oraz przestrzeń poświęcane na poruszanie się po przypadkowym, nieznanym terenie, dzięki czemu przeskakujemy kilka kroków naprzód pod względem ewentualnego rozwoju potencjalnie bliskiej znajomości.
– Wymieniamy się kontami social mediowymi i możemy wejść w relację, całkiem sporo wiedząc już o drugiej osobie – mówi Patrycja Wonatowska, dostrzegając, że w wiele osób zatraca możliwość i umiejętność spontanicznego nawiązywania znajomości w realu.
– Najczęściej, żeby do kogoś podejść i zagadać, potrzebujesz jakiegoś powodu, bo w przeciwnym razie możesz zostać uznana za creeperkę. Skoro to staje się niezręczne, aplikacje postrzegane są jako bezpieczniejsze rozwiązanie. W dodatku w dobie intensywnego i produktywnego życia nie mamy czasu na szwendanie się i zapoznawanie przypadkowych ludzi. Korzystamy więc z możliwości, jakie daje technologia i tworzymy przy tym listę priorytetów. Szukamy według kryteriów i sami wedle nich się pokazujemy w sieci tak, by osoba po drugiej stronie ekranu zdecydowała, co chce z nami zrobić – iść w tę, czy inną stronę – tłumaczy moja rozmówczyni.
Aplikacja na start? Tak, jednak nie zmienia to faktu, że na koniec liczy się to, co zaobserwujemy i poczujemy w realu:
– Jakkolwiek byśmy się nie starali zachować poprawności, pisząc wiadomości, nie wszystko da się wyrazić słowami. Mnóstwo dzieje się w gestach, mimice, postawie ciała. To, w jaki sposób na siebie reagujemy, gestykulujemy, działamy na zapach, odbieramy bardzo intensywnie. Czyjaś energia może z nami współgrać bądź nie. Ten atawistyczny pierwiastek pozwala nam zobaczyć, jak czujemy się w kontakcie twarzą w twarz z drugą osobą – dodaje psycholożka.
Co z rywalizacją?
Naturalność odruchów i instynktów w tym przypadku jest szczególnie wyraźna. Ilość dopaminy i adrenaliny, jaką nasze organizmy produkują dzięki aktywności fizycznej, sprawia bowiem, że wspólne uprawianie sportu obudowane bliskością staje się niesamowicie silnym indykatorem uczuć i emocji. Idą za tym plusy pod warunkiem, że nasza wspólna aktywność fizyczna opiera się na motywacji i umiarze, a nie – na presji i rywalizacji, które mogą negatywnie wpływać zarówno na nasze relacje, jak i nas samych.
Dlaczego więc nieustannie chwalimy się osiągami w internecie, wpadając w pułapkę ciągłego porównywania się z innymi?
– Chodzi o podtrzymywanie motywacji. Te można mieć wewnątrz albo na zewnątrz. Problem pojawia się w momencie, gdy najważniejsza staje się ta druga, a jej poziom determinują lajki i serduszka. Czym innym będzie więc chwalenie się biegami o 5:00 rano, a czym innym motywowanie na zasadzie: „Mnie też było ciężko, ale małymi krokami doszedłem do miejsca, w którym jestem teraz” – mówi Wonatowska.
Dysproporcja i zagrożenie rozpadu relacji może pojawić się także wtedy, gdy jedna osoba staje się bardziej aktywna od drugiej, a wsparcia bądź uznania zaczyna szukać w swojej ekipie sportowej czy wśród użytkowników aplikacji mierzącej efekty.
– Wówczas zaczynamy gubić naturalny element bycia w relacji, która nie powinna zależeć od mojego czasu biegu na 10 km. To moje osiągnięcie, a nie porażka partnera, ma być źródłem mojego zadowolenia. Chodzi bardziej o dzielenie się niż o wyzwanie. Ludzie nie potrzebują wyzwań, tylko poczucia bezpieczeństwa – podkreśla psycholożka.
W podobnym tonie wypowiadają się Zosia i Maciek:
– Dla Zosi bieganie nigdy nie było o ściganiu się. Początkowo chciała poprawić swoją wydolność i figurę. W internecie dzieli się tym, jak zaczynać i mieć dla siebie wyrozumiałość. Jednocześnie bardzo inspirują nas nasi bliscy, którzy konsekwentnie rozwijają się sportowo – każdy rekord życiowy, udany start biegaczy i biegaczek Glue to dla nas powód do radości, nawet tej wyrażonej krótkim komentarzem czy kudosem na Stravie – tłumaczy Maciek.

Zosia i Maciek w trakcie biegu Autor zdjęcia: archiwum pary
Dziś sport. A jutro?
Czy moda na aktywność może się okazać jedynie kolejnym internetowym trendem? Patrycja Wonatowska podsumowuje to tak:
– Obecnie panuje duża moda na aktywność i zdrowy styl życia, które wiele mówią o statusie społecznym i poczuciu bycia lepszym. Trendy są jednak po to, żeby mijać. Dobrze byłoby, gdyby została z nami możliwość wyboru i stwierdzenia: „Kiedyś oglądałam seriale do 3:00 w nocy, a teraz wolę się wyspać i wyjść na dłuższy spacer z psem rano”. Aktywność jest ważna i potrzebna. Warto do niej zachęcać swoją osobą, natomiast kluczem są wybór i umiar – słyszymy od psycholożki.
Silne uczucia oraz emocje towarzyszące zarówno aktywności fizycznej, jak i miłości, mogą przyczynić się do tego, że znacznie prędzej niż w innych przypadkach wpadniemy w ich sidła. Nic dziwnego, że osoby poszukujące towarzystwa – paczki znajomych czy osoby bliskiej – i jednocześnie pragnące poświęcić się jakiejś aktywności, za pomocą aplikacji takich jak Strava z większą łatwością odnajdą swoje miejsce.
Obecnie klubów sportowych jest tak wiele, że można wśród nich swobodnie wybierać. Jednocześnie kryteria charakteryzujące daną grupę czy jednostkę są na tyle precyzyjnie zdefiniowane, że szybciej trafimy na kogoś, z kim wspólnie spędzony czas przyniesie nam frajdę i motywację, a potencjalnie rozwinie się także w bliższą relację. Oczywiście podobny schemat można przełożyć na inne hobby i społeczności, jednak trudno nie zauważyć boomu na sport oraz tego, że coraz więcej ludzi wybiera zostanie jego częścią.
Więcej w tym temacie:
- Libido na minusie. Kiedy brak ochoty na seks powinien niepokoić?
- „I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
- Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
- Czytanie jest hot? Bardziej, niż myślisz, i mniej, niż twierdzą książkowe snoby
- Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
- Klaudia Kazimierska wyjechała do USA i wróciła silniejsza. Jak amerykańska mentalność zbudowała rekordzistkę Polski
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?
Psychologia i relacje
Matki i synowie: co naprawdę jest trudnego w wychowaniu chłopca? Marta Niedźwiecka odpowiada
Czy matka może wychować syna tak samo jak córkę? Czy bez męskiego wzorca chłopiec sobie poradzi? I dlaczego nawet najbardziej świadome matki nieświadomie ustawiają synów na uprzywilejowanej pozycji? W Dniu Matki rozmawiamy z Martą Niedźwiecką o tym, co naprawdę różni wychowanie chłopców od dziewczynek.
Psychologia i relacje
Jak mieć lepszy seks w związku? To nie technika najczęściej wszystko psuje
Zanim odpowiemy sobie na pytanie, jak mieć lepszy seks, musimy zastanowić się nad tym, co to właściwie znaczy. – Jaki on ma być dokładnie? – precyzuje Maja Kumor, seksuolożka i terapeutka, która od wielu lat pomaga pacjentom w swoim gabinecie, a ponadto dzieli się poradami w mediach społecznościowych, gdzie tylko na Instagramie obserwuje ją blisko 70 tys. użytkowników i użytkowniczek.