PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sztuka i design

Żałoba po świecie, który jeszcze istnieje. O spektaklu Tiago Rodriguesa

Na tegorocznej edycji festiwalu Malta najgłośniej mówiło się o 24-godzinnym eksperymencie teatralnym „The Second Woman” z udziałem Magdaleny Cieleckiej. Jednak mój zachwyt wzbudził znacznie mniej spektakularny logistycznie, ale nad wyraz bogaty w treść i emocje mimo swojej kameralnej, 1,5 godzinnej formuły spektakl Tiago Rodriguesa pt. „Dystans”.

Udostępnij

EN_01679679_0172 (1)

Adama Diop jako Ali w spektaklu „Dystans” w reż. Tiago Rodriguesa Autor zdjęcia: Łukasz Gdak/East News

Paulina_Januszewska
29.06.2026

Stało się tak dlatego, że reżyser podejmuje prawdopodobnie najważniejsze egzystencjalne i tak  bardzo w chwili oglądania i pisania tego tekstu odczuwalne z powodu upalnej aury pytania o przyszłość ludzkości w dobie klimatycznej katastrofy. W dodatku Rodrigues robi to w sposób zupełnie niedydaktyczny i inny od narracji, do których przyzwyczaiły nas popkulturowe czy medialne dyskursy.

Ludzkość na Marsie

W „Dystansie” portugalski reżyser sięga po dystopię stylu sci-fi i zabiera widownię do 2077 roku. Ziemia ma już wtedy za sobą kilka katastrof. Część populacji nadal próbuje przetrwać w świecie, w którym podstawowe dobra stały się luksusem. Jajka kupuje się na czarnym rynku. Nie działają żadne dotychczasowe struktury, o czym dość dobrze wie Ali (w tej roli fenomenalny Adama Diop). Lekarz i idealista próbuje prowadzić szpital w rzeczywistości, gdzie troska o drugiego człowieka coraz częściej przegrywa z walką o przetrwanie.

Najbardziej jednak życie bohatera komplikuje się wtedy, gdy jego jedyna córka Amina (nieustępująca talentem scenicznemu partnerowi Alison Dechamps) opuszcza wyniszczoną planetę i przenosi się na Marsa. To tam część ludzkości, w ramach korporacyjnego eksperymentu, próbuje stworzyć nowy początek i zbudować społeczeństwo oparte na równości, mimo że jego fundamentem pozostaje selekcja ziemskich wybrańców.

Choć życie na czerwonej planecie daje obietnicę resetu, nie jest pozbawione ograniczeń i konieczności rezygnacji z dotychczasowych przyzwyczajeń. Wprawdzie w laboratoryjnych warunkach udaje się na przykład stworzyć substytut oliwy, ale już nie pomidory, z którymi najlepiej ta pierwsza smakuje. Największą stratą marsjańskich osadników okazuje się jednak coś znacznie cenniejszego – pamięć łącząca ich z ziemską przeszłością.

Zanim Amina zdąży na dobre wyzbyć się stopniowo wygaszanych wspomnień, wciąż komunikuje się z ojcem, który desperacko stara się odwieść ją od tego wyboru. Widownia towarzyszy młodej kobiecie i Alemu w odsłuchiwaniu wiadomości, które mimo tytułowego, dzielącego ich dystansu przesyłają sobie bohaterowie. Z fragmentów rozmowy powoli wyłania się historia nie tylko o odległości mierzonej milionami kilometrów, lecz przede wszystkim o próbie zachowania bliskości tam, gdzie wszystko zmierza ku zapomnieniu.

Bolesne, przedłużone rozstanie dzieje się w cieniu konfliktu, który pomiędzy tą dwójką wykracza poza klasyczny spór pokoleniowy czy światopoglądowy. Ojciec wierzy jeszcze w możliwość naprawy ziemskiego świata, w pamięć, demokrację i odpowiedzialność. Córka uważa, że świat poprzednich pokoleń jest konstrukcją, którą trzeba porzucić, bo doprowadziła do katastrof. Które z nich ma rację?

Rodrigues nie pozwala widzowi łatwo tego rozstrzygnąć, bo za każdym razem, gdy sympatia przechyla się na stronę którejś z postaci, natychmiast uwidaczniają się luki jej argumentacji i cena, jaką trzeba ponieść za własny, każdy wybór. Nawet, jeśli przeniesiemy to na oś stricte polityczną, okaże się, że ani przywiązany do wartości liberalnych i tradycji humanistycznej demokrata, ani wierząca w moc rewolucji radykałka nie rozumieją sprawiedliwości w ten sam sposób i nie znają recepty na lepsze albo jakiekolwiek życie po katastrofie.

Wprawdzie oboje próbują odpowiedzieć na to samo pytanie, ale wychodzą z zupełnie innych założeń, dokonując różnych poświęceń, na które druga strona bynajmniej nie jest gotowa. Trudno nie znaleźć tu analogii do współczesności.

Na ratunek?

We mnie spektakl uruchomił refleksję nad niedawno usłyszanymi słowami Łukasza Stanka, który powiedział mi: „Jest wiele pychy w tym, że najpierw podporządkowujemy sobie Ziemię, a później zakładamy, że sami znajdziemy sposób, by ją uratować”.

Czyżby aktywista klimatyczny sugerował, że intencje stojące za próbami ocalenia życia na coraz bardziej rozgrzanej planecie (albo – jak w przypadku Aminy – ucieczka na Marsa) nie są do końca czyste, a właściwie wydają się wręcz skażone tym samym poczuciem ludzkiej wyjątkowości, która doprowadziła nas do kryzysu? A skoro tak, to może nie ma sensu walczyć o lepszą przyszłość i należy pogodzić się z zagładą świata, jaki znamy, albo – co gorsza i niczym negacjoniści zmiany klimatu – udawać, że można prowadzić życie i biznes jak zwykle?  

W końcu rekordowe upały nie powstrzymały nawet organizatorów Tygodnia Mody w Paryżu przed ubraniem modeli w wełnę i futra na (również plenerowe) pokazy. Show must go on. Sama, zresztą, napisałam tekst o jednym z nich, zachodząc w głowę, jak siedzący w pierwszym rzędzie aktor Connor Storrie zdołał wytrzymać prezentację kolekcji Saint Laurent w lateksowych butach i temperaturze, która dla osób mniej uprzywilejowanych od niego, ale i ode mnie, oznacza dramatyczną, a często z góry przegraną walkę o bezpieczeństwo i przetrwanie.

Może, publikując artykuł o modzie, zamiast – jak przez wiele lat swojej dziennikarskiej pracy – o globalnym ociepleniu – stałam się częścią problemu? A może samo opowiadanie o tym, że będzie tylko gorzej i goręcej, nakręca spiralę bezużytecznego fatalizmu, który ostatecznie działa na korzyść paliwożernej i podpalającej świat gospodarki?

Wprawdzie wiem, że odpowiedzialność za wzrost temperatury nie rozkłada się po równo. „Pamiętajcie, że ci, którzy napędzają kryzys klimatyczny mają nazwiska, adresy i miejsca pracy” – przypomina inna – o ironio – młodsza ode mnie, a już weteranka ruchu klimatycznego, Wiktoria Jędroszkowiak. Wiem, że mówi o korporacjach, politykach i przedstawicielach instytucji, które przez dekady budowały system oparty na krótkowzrocznej eksploatacji planety, a dziś siedzą w klimatyzowanych biurach, licząc zyski zamiast strat w ludziach umierających z powodu gorąca i innych konsekwencji zmiany klimatu.

Jak kochać w rozpadzie?

A jednak ta wiedza nie zawsze chroni przed poczuciem winy czy pewności co do tego, jak działać, a przede wszystkim – jak dalej etycznie żyć. Nie wystarcza do odsunięcia od siebie pytania, gdzie jestem w tym wszystkim? Dlaczego, mimo świadomości patologii systemu, czuję ciężar odpowiedzialności za świat, którego sama nie zaprojektowałam? Skąd bierze się ta osobliwa forma żałoby za miejscem, które jeszcze istnieje, ale którego przyszłość wydaje się coraz bardziej obca? Solastalgia – tęsknota za światem traconym na naszych oczach – nie pyta przecież o rachunek winnych. Po prostu pojawia się tam, gdzie znika poczucie bezpieczeństwa o siebie i innych.

Ani Rodrigues ani ja, Jędroszkowiak czy Stanek, który w książce „Dlaczego ci to zrobiłem?” próbuje tłumaczyć się synowi ze sprowadzenia na ten dogorywający padół zmieszanych z kroplami potu łez, nie mamy łatwych odpowiedzi na powyższe pytania. Zdaje się jednak, że właśnie w tym potrzasku – między osobistą odpowiedzialnością a świadomością własnej ograniczonej sprawczości – warto zatrzymać się na dłużej. Może trzeba „jak uratować świat?” zmienić w „jak żyć i jak być dla innych, kiedy wiemy, że rzeczy, który przekazujemy dalej, jest gorszy niż ten, który zastaliśmy?”.

Rodrigues w „Dystansie” wykonuje ruch wbrew dominującym sposobom mówienia o kryzysie: przesuwa ciężar z wielkich deklaracji i sporów na to, co zwykle uznaje się za zbyt małe, by unieść „wielką historię” – relacje, emocje, codzienną bliskość. Oś spektaklu wyznacza pytanie o życie w warunkach świadomości nadchodzących konsekwencji, w których przyszłość traci charakter obietnicy i staje się doświadczeniem obciążenia.

Dla miłośników teatru nie jest pewnie zaskoczeniem, że ktoś o tak bogatym emploi, jak Rodrigues, potrafi myśleć nieszablonowom, a przy tym czule. Dla pozostałych lub – tak, jak ja – postrzegają scenę jako medium anachroniczne, niech nazwisko reżysera stanie się sygnałem, że wciąż są takie miejsca w teatrze, które potrafią progresywnie i precyzyjnie odpowiadać na najbardziej aktualne wyzwania współczesności.

Ale „Dystans” to także, a może przede wszystkim opowieść o akceptacji i miłości zdolnej do uznać wolność drugiej osoby.  Choć potrzebowała milionów kilometrów, by wreszcie mogła zostać wyrażona, właśnie dlatego tak przekonująco przypomina o tym, co w obliczu rozpadu wszystkiego naprawdę warto ocalić. Ostatecznie przecież każda katastrofa zaczyna się od zerwania więzi, które pozwalają nam widzieć drugiego człowieka i przejść przez nią razem.

Więcej w tym temacie:

Paulina_Januszewska

Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.

Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.

Tagi

Czytaj więcej

Bozenna Biskupska

6 wystaw, dla których warto zaplanować wakacyjny city break w Polsce

Gorąco? To może połączmy przyjemne z pożytecznym i pooglądajmy w chłodzie galerii ciekawe wystawy? Lato to też dobry moment, by połączyć weekendowy wyjazd z dawką sztuki, architektury i designu. W lipcu galerie i instytucje kultury w całej Polsce zapraszają na wystawy, które nie tylko zachwycają estetyką, ale także opowiadają o współczesności, pamięci miejsc i przyszłości naszych miast. Oto kilka ekspozycji, które szczególnie warto wpisać na wakacyjną listę.

Robert Majkut w sesji dla GQ Poland

Historia pewnego designu i fortepianu. Rozmowa z Robertem Majkutem

Robert Majkut stworzył polski język designu, zanim to słowo weszło do słowników. Autor słynnego fortepianu Whaletone opowiada, skąd czerpie inspiracje i dlaczego najlepiej mu się pracuje wśród drzew.

wiecej_niz_muzyka_cover

Więcej niż muzyka. Jak widać festiwale?

Przelotne miłości, koncertowe uniesienia czy po prostu dobry czas spędzony z przyjaciółmi. Podczas kilku dni festiwalu można nazbierać wspomnień i zainspirować się na cały rok. Zwłaszcza gdy z muzyką współgra warstwa wizualna.

David Hockney zmarł w wieku 88 lat

David Hockney nie żyje. Malarz, który nauczył świat patrzeć inaczej, miał 88 lat

Brytyjski artysta David Hockney zmarł w wieku 88 lat. Przez ponad sześć dekad zmieniał sposób, w jaki patrzymy na obrazy, nieustannie uciekając przed zaszufladkowaniem. Malował baseny, portrety i krajobrazy, eksperymentował z Polaroidem i iPadem, a przy łóżku trzymał kartkę z napisem: „Wstań i natychmiast zacznij pracować”.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Teatr Słowackiego odzyskuje blask. Zakończyła się wielka modernizacja krakowskiej perły

Nie tylko smok wawelski jest symbolem stolicy Małopolski, ale także to wyjątkowe miejsce, jakim jest Teatr im. Juliusza Słowackiego. Swoją działalność rozpoczął w 1893 roku i trwa do dziś.

Nowe zawody w sztuce

Kto jest kim? Nowe zawody i zjawiska w sztuce

Świat sztuki zmienia dynamikę. Już nie tylko kurator, kolekcjoner i artysta, nowe zawody i sposoby działania tworzą bardziej demokratyczny porządek. Lepiej dopasowany do rzeczywistości wokół nas.

Azu Nwagbogu

Gierowski i Nwagbogu. Wspólnota eteru

Wybitny kurator wystaw i juror liczących się konkursów fotograficznych od World Press Photo po Leica Oskar Barnack Award, jedna ze stu najważniejszych osób w świecie sztuki, przyjechał do Polski. Azu Nwagbogu przygotowuje wystawę Stefana Gierowskiego.

10_Photo_Tomasz_Ginter-2

Architekt Wnętrz 2026: kreatywność bez chaosu, więcej biznesu, neuronauki i narzędzi AI

Po co architektowi wnętrz neuronauka? Jak uczciwie wyceniać swoją pracę? Gdzie prowizja generuje konflikt interesów? I czy AI rzeczywiście zmienia sposób projektowania? O tym rozmawiano podczas drugiej edycji Next Design Summit, który 29 maja odbył się w Muzeum Historii Polski w Warszawie.