„Wędrówka na północ” – cichy buntownik we wrzeszczącym świecie
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
„Wędrówka na północ” – cichy buntownik we wrzeszczącym świecie
To prawda, że film Barta Schrijvera jest uważnym portretem męskiej przyjaźni, wystawionej na próbę nieuchronnych zmian. Przede wszystkim jednak „Wędrówka na północ” przypomina o wyjątkowości niespiesznego doświadczenia kinowego, które stawia opór kompulsywnemu i bezrefleksyjnemu pochłanianiu przebodźcowujących treści.
Udostępnij

Bart Harder jako Chris i Carles Pulido jako Lhuis w filmie „Wędrówka na północ” Autor zdjęcia: materiały prasowe Gutek Film
Choć w pierwszych chwilach podróży dwójki bohaterów filmu, trudno nie pomyśleć o „Wszystko za życie” (2007), „Wędrówka na północ” szybko okazuje się filmem o nieco innym temperamecie niż kultowe już kino drogi w reżyserii Seana Penna. Zamiast opowieści o samotnym poszukiwaniu wolności i przekraczaniu granic własnej wytrzymałości, otrzymujemy kameralną opowieść, której siłą są relacje międzyludzkie i współdziałanie w trudnych warunkach.
Obserwowani na ekranie Chris (Bart Harder) i Lhuis (Carles Pulido) mogą wprawdzie sprawiać wrażenie uciekających od rzeczywistości w góry, ale im dalej w tę podróż, tym bardziej jasne staje się, że wędrówka pomaga im odnaleźć się w świecie i własnej codzienności.
Przez góry i życie
Fabuła jest tu nad wyraz prosta. Holenderski Reżyser Bart Schrijver sprowadza dwójkę dawnych przyjaciół na szlak. Chris i Lhuis spotykają się ze sobą po wieloletniej przerwie, a każdy z nich wydaje się mierzyć z zupełnie innymi życiowymi decyzjami. O ile ten pierwszy ma na głowie rozwój firmy i myśli o założeniu rodziny, o tyle jego próbujący tworzyć niekomercyjną sztukę kumpel wydaje się znacznie mniej przywiązany do tradycyjnych ról i oczekiwań.
Wspólnie decydują się przejść około sześciuset kilometrów przez szkockie Highlands. Ich trasa prowadzi słynnymi i wymagającymi szlakami West Highland Way i Cape Wrath Trail. Początkowo sprawia to wrażenie zwykłej wyprawy trekkingowej, jednak z każdym kolejnym dniem marszu prawdziwym celem podróży okazuje się nie meta, lecz odbudowanie dawnej więzi albo pozwolenie na to, by przyjaźń poprzez rozliczenie z przeszłością zdołała ewoluować.
„Wędrówka na północ” zawiedzie z pewnością tych, którzy oczekują spektakularnych zwrotów akcji. Ale nadrabia kryjącą się w oszczędnych, lecz wyrazistych dialogach, emocjonalną gęstością i rozmachem wizualnym. Największy atut filmu stanowi zaś sposób przedstawienia natury, która jest pełnoprawną bohaterką opowieści.
Góry, jeziora, lasy deszcz, wiatr, mgła, błoto, zmieniająca się pogoda i nieustępliwe roje meszek wpływają na bohaterów równie mocno jak prowadzone przez nich rozmowy i długie chwile milczenia. To wszystko wymusza zarówno na Chrisie i Lhuisie, twórcach, jak i widowni, zwolnienie tempa. Uczy pokory i sprawia, że człowiek nie może ukryć się za codziennymi obowiązkami czy wygodami współczesnego życia. Film bardzo trafnie pokazuje doświadczenie znane wielu miłośnikom długich wędrówek – po kilku dniach marszu znikają wszystkie maski, pozostaje jedynie człowiek, jego myśli oraz osoba idąca obok.

Kadr z filmu „Wędrówka na północ” Autor zdjęcia: materiały prasowe Gutek Film
Autentyczna męskość
Dlatego nie ma tu miejsca na rywalizację i sztuczny heroizm. Chris i Lhuis przeżywają chwile frustracji, nieporozumień i zmęczenia, ale jednocześnie uczą się ponownie ufać sobie nawzajem. W wielu scenach towarzyszy im jedynie szum wiatru, odgłos płynącego strumienia, kroki stawiane na kamieniach czy ciężki oddech. Dzięki temu widz ma przestrzeń do własnych refleksji, a reżyser nie narzuca interpretacji ani gotowych odpowiedzi, lecz pozwala samodzielnie przeżywać przedstawioną historię.
To, zresztą film, który stawia ważne pytania o współczesną wizję męskości, choć robi to niezwykle subtelnie, unikając publicystycznych tez. Interesują go te emocje, których bohaterowie przez lata nauczyli się nie nazywać. W świecie pełnym narracji o samotnych wilkach i nieomylnych bohaterach taka wizja męskiej przyjaźni wydaje się wyjątkowo odświeżająca, bo nieidealna i bliska prawdzie.
Na wrażenie autentyczności wpływa także fakt, że zdjęcia powstawały podczas rzeczywistej pieszej wyprawy przez szkockie góry. Zmęczenie bohaterów, ich mokre ubrania i ciężkie plecaki to nie inscenizacja, lecz trekkingowe realia ze wszystkimi swoimi blaskami i utrudnieniami.
„Wędrówkę na północ” można jednak odczytywać również symbolicznie. Sama droga staje się metaforą życia pełnego nieprzewidywalności i uczącego, że ważniejsze od celów są doświadczenia zdobyte po drodze. Wielu widzów przyznaje, że po obejrzeniufilmuma ochotę wyłączyć telefon, wyjść na długi spacer, skontaktować się z dawnym przyjacielem lub zaplanować własną wyprawę w góry.
To film, który nie opowiada o zdobywaniu szczytów, lecz o odkrywaniu siebie. Dzięki pięknym zdjęciom szkockich krajobrazów, subtelnej grze aktorskiej i uniwersalnemu przesłaniu pozostawia widza z poczuciem, że najważniejsze podróże odbywają się nie tylko przez góry, ale przede wszystkim we własnym wnętrzu.

Kadr z filmu „Wędrówka na północ” Autor zdjęcia: materiały prasowe Gutek Film
Cichy bunt
W czasach, gdy algorytmy walczą o każdą sekundę naszej uwagi, a kolejne premiery prześcigają się w intensywności bodźców i szantażu emocjonalnym, „Wędrówka na północ” Barta Schrijvera wydaje się wyjątkowo wywrotowa, bo cierpliwie słucha, stawiając na bycie tu i teraz.
Stworzony przez niewielki zespół filmowców projekt, który zrodził się z pasji i powstał przy minimalnym budżecie, niespodziewanie podbił europejskie kina. Prawa do jego wyświetlania sprzedano na całym świecie, także w Stanach Zjednoczonych. W maju 2026 roku film został uhonorowany główną nagrodą festiwalu w Trento – najstarszego i jednego z najważniejszych na świecie festiwali poświęconych górom i przyrodzie.
I choć początkowo jego oszczędność może o sprawiać wrażenie nieznośnego, warto zaufać twórcom, by w końcu zaznać filmowego zen zamiast kolejnej dawki dopaminowych strzałów. Dlatego właśnie „Wędrówkę na północ” najlepiej zobaczyć w kinie, celebrując każdą minutę przedstawioną na ekranie.
Premiera 3 lipca. Za polską dystrybucję odpowiada Gutek Film.
Więcej w tym temacie:
- Czy Paul Anthony Kelly to najbardziej stylowy aktor nowego pokolenia?
- Foto-pamiętnik Leny Góry z warszawskiej premiery „Erupcji”
- Odszedł Krzysztof Piesiewicz. Dokładnie w dniu premiery filmu „Historie równoległe”, który bez niego by nie powstał
- Czy to będzie najbardziej polityczne Cannes od lat? Demi Moore, Park Chan-wook, sztuczna inteligencja i wielki powrót magii kina
- Rok Wajdy: kultura jest doświadczeniem, a pamięć – zobowiązaniem
- Millennium Docs Against Gravity – czas start! Sprawdź nasze festiwalowe polecajki
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
„Ród smoka”: Olivia Cooke i Fabien Frankel zdradzają, co czeka Alicent i Cole’a
Jeszcze niedawno należeli do najpotężniejszych ludzi w Westeros. Dziś Alicent Hightower i Criston Cole próbują odnaleźć się w świecie, który sami pomogli doprowadzić do katastrofy. Olivia Cooke i Fabien Frankel opowiadają o traumie, poczuciu winy i trzecim sezonie „Rodu smoka”.
Filmy i seriale
Jest nowy zwiastun serialowej „Lalki”! Nadchodzi przewrotna odsłona klasyki
Netflix zaprezentował drugi zwiastun serialu opartego na ikonicznej książce Bolesława Prusa. Kiedy obejrzymy produkcję?
Filmy i seriale
„The Bear” smakuje lepiej bez Carmy’ego. Przedpremierowa recenzja
Jeremy Allen White nadal jest twarzą „The Bear”, ale piąty sezon udowadnia, że serial Christophera Storera nie potrzebuje już nieustannego skupiania się na jego bohaterze. Gdy Carmy schodzi z pierwszego planu, więcej miejsca dostają inni, a „The Bear” odzyskuje smak.
Filmy i seriale
„Ród smoka” wraca. Harry Collett i Tom Glynn-Carney o nowym sezonie
„Ród smoka” właśnie powrócił z trzecim sezonem, a wraz z nim Aegon Targaryen, który próbuje poskładać się po własnym upadku, i Jacaerys Velaryon, coraz mocniej wchodzący w rolę przyszłego przywódcy. Tom Glynn-Carney i Harry Collett opowiadają o wojnie, traumach i o tym, dlaczego w Westeros największym zagrożeniem nigdy nie były smoki.
Filmy i seriale
Michał Sikorski o swoich ikonicznych rolach
Od przełomowej „Sonaty” po fenomen „1670” – Michał Sikorski opowiada o rolach, które ukształtowały jego aktorską karierę. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce rozpoczynamy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Dlaczego świat oszalał na punkcie „Backrooms”?
21-letni Kane Parsons zamienił internetową obsesję w filmowy fenomen. „Backrooms. Bez wyjścia” zarabia miliony, przyciąga młodą widownię i pokazuje, że przyszłość kina rodzi się dziś na YouTubie.
Filmy i seriale
Tom Holland i Zendaya wkraczają w nowy rozdział. Jest zwiastun „Spider-Man: Nowego początku”
Trudno powiedzieć, co dziś elektryzuje fanów bardziej: rekordowo popularny „Spider-Man: Nowy początek” czy fakt, że Tom Holland i Zendaya znów pokazują się razem. Nowy zwiastun tylko podgrzewa atmosferę wokół filmu, a świeżo upieczeni małżonkowie właśnie rozpoczęli wspólną trasę promocyjną, która potrwa jeszcze wiele miesięcy.
Filmy i seriale
„Ród smoka” wreszcie przestał być gorszą „Grą o tron”. Recenzja
Trzeci sezon „Rodu smoka” przynosi to, czego brakowało serialowi od początku: stawkę, emocje i bohaterów, których decyzje naprawdę mają konsekwencje. Produkcja HBO Max wreszcie nie sprawia wrażenia kosztownej imitacji. Westeros znowu wciąga.