PARTNERZY SERWISU

Psychologia i relacje
Giganci bliskości: o sile męskiej przyjaźni
Brak czasu, obowiązki, dystans sprawiają, że męskie przyjaźnie się rozluźniają. A jednak ci, którzy je pielęgnują, wiedzą, jak wielkie dają wsparcie. Męska bliskość to nie wielkie czyny – wystarczą obecność i zaufanie.
Udostępnij
Autor zdjęcia: archiwum prywatne bohaterów
Pierwszy Męski Wypad Gigantów – takie hasło drukują na koszulkach w 2015 roku, kiedy organizują wyjazd w Bieszczady. Na zdjęciu mają po 44 lata. Widać, że rozsadza ich energia. Radośni pozują z uniesionymi kciukami lub palcami ułożonymi w geście wiktorii. Zaraz ruszą na szlak.
Gdy spotykamy się dekadę później, zdaje mi się, że dla Bartka, Jarka i obu Piotrów czas się zatrzymał. Pełna ekscytacja, żarty. Pokazują mi zdjęcia z młodości. To sprawia, że zatapiają się we wspomnieniach. Zaczynają szeptać między sobą, by wybuchnąć śmiechem przy tej czy innej fotografii.
Opowiadając historie, przerywają sobie nawzajem, ale nie po to, żeby wziąć udział w zawodach na najlepszą wersję wydarzeń. Po prostu lubią wracać do tego, co razem przeżyli.
Znają się od 40 lat. Wychowali się w Kędzierzynie-Koźlu (gdzie wciąż mieszkają, tylko Jarek się przeprowadził, ale niedaleko). Bartek, Jarek i Piotr chodzili do tej samej klasy podstawówki (rocznik 1971). Drugi Piotr do grupy dołączył dopiero w 1985 roku. Do paczki należą jeszcze Darek, Mirek, Marcin i trzeci Piotr.
Przyjaźń bywa jednym z podstawowych filarów dobrego życia. Daje poczucie wsparcia, sensu, wspólnoty oraz realnie przekłada się na ogólny dobrostan (według badania Harvard Study of Adult Development samotność szkodzi równie mocno jak palenie papierosów).
– W gabinecie od mężczyzn słyszę opowieści o tęsknocie za takimi relacjami i o świadomości wykruszania się dawnych przyjaźni – zauważa prof. Robert Kowalczyk, psychoterapeuta i współautor książki „Męska rzecz. Wszystko, co mężczyzna musi wiedzieć, by żyć długo i aktywnie”. Faceci przyznają, że w dorosłym życiu, wypełnionym obowiązkami dnia codziennego, pracą i rodziną, brakuje im czasu na kultywowanie ważnych relacji z innymi mężczyznami. Z czasem zaczynają je odpuszczać, choć potrzeba bliskości nie znika.
Co prawda Giganci często do siebie dzwonią i piszą na WhatsAppie, ale również cierpią z braku czasu na spotkania. Dlatego w 2015 roku postanowili, że co dwa lata, w ostatni weekend sierpnia, będą organizować wspólny wypad. Najpierw pojechali w Bieszczady, innym razem był to finał Męskiego Grania w Żywcu, a w tym roku odwiedzili malownicze Janosikowe Diery w Słowacji.
– Czas jest intensywny – opowiada Jarek. – Trekking, rowery, wspólne posiłki, a wieczorem piwo. Oczywiście bezalkoholowe.
Robert Kowalczyk mówi, że męska przyjaźń w dużej mierze opiera się na wspólnych aktywnościach.
– Kobiety zwykle opisują przyjaźń jako intymne, emocjonalne spotkanie, a mężczyźni jako działanie i czas spędzony razem – dodaje psychoterapeuta. Wysiłek fizyczny jest formą budowania intymności. Faceci też rozmawiają, tylko że zwykle koncentrują się na świecie zewnętrznym i wykonywanym zadaniu.
Na szlaku Giganci podsumowują to, co wydarzyło się w ich rodzinach przez ostatni czas, gadają o pracy i wymieniają się doświadczeniami. Ale nie tylko.
– Jesteśmy wesołą ekipą, mamy dystans do siebie, lubimy się pośmiać. To też nas trzyma razem – komentuje Bartek. – Niewiele rozmawiamy o poważnych sprawach, raczej komentujemy rzeczywistość po swojemu, z przymrużeniem oka.
Podróż scementowała przyjaźń innej pary, Mateusza (rocznik 1994) i Roberta (rocznik 1991), prowadzących Tutaj Podcast, w którym promują ideę wrażliwej męskości. Na przełomie 2022 i 2023 roku przez cztery miesiące przemierzali Hiszpanię, Portugalię, a następnie Meksyk i Kolumbię.
– Byłem świeżo po rozstaniu – opowiada Mateusz. – Obaj poszukiwaliśmy nowego sensu. Intuicja podpowiedziała, że możemy zrobić to razem, zmienić otoczenie.
Podczas naszego spotkania, idąc tropem stereotypowych wyobrażeń na temat męskiej przyjaźni wykutej w akcji, pocie i krwi, czekam na historie jak z powieści awanturniczych. Ale nic z tego. Mateusz za „moment założycielski” ich relacji uważa czas, który spędzili na kanapie, rozmawiając.
– Pojawiały się emocje, łzy, przytulenie, głębokie wsparcie. Otworzyłem się przed Robertem i mu zaufałem.
– Podróż pozwoliła nam poznać się na zupełnie innym, głębszym poziomie – przyznaje Robert.
Spotkali się w 2017 roku. Pracowali na podobnych stanowiskach w tej samej agencji reklamowej. Polubili się, ale żaden z nich „nie napierał na natychmiastową przyjaźń”.
Przełomu dokonała piosenka. To był kawałek rapera Kaza Bałagane „Do następnego”.
– Robert, wychodząc z pracy, pożegnał się z wszystkimi, a ja w odpowiedzi rzuciłem: „Mordziaty, tymczasem!”, bo taki tam jest tekst w refrenie. On na to: „Cooo, ty to znasz?!”. I tak się zaczęło – śmieje się Mateusz, a Robert czuje chyba lekkie zażenowanie.
– Kaz to artysta, który raczej nie reprezentuje „zdrowej męskości” – tłumaczy. I dodaje: – Chodziło o sam fakt, że Mateusz, który wydawał mi się takim poważnym młodym człowiekiem, nagle zaczął rapować. Szok! Momentalnie zdobył moje zaufanie.
Wspólna praca, wypady do kina, na piwo i inne aktywności krok po kroku zacieśniły ich znajomość. Kluczowy był wspomniany kilkumiesięczny trip.
– Bycie razem dzień w dzień sprawiało, że musieliśmy radzić sobie ze swoimi rozterkami, słabościami i dzięki temu zobaczyliśmy się też emocjonalnie – wyjaśnia Robert.
Psycholog Robert Kowalczyk stwierdza, że taka otwartość u mężczyzn pojawia się dopiero wtedy, gdy istnieje między nimi wysoki poziom zaufania.
– Socjalizacja ogranicza mężczyznom możliwość swobodnego wyrażania uczuć, wartościuje, które z nich można ujawniać, a których nie – mówi Kowalczyk. – Od najmłodszych lat chłopcy otrzymują społeczne wskazówki, które uczucia są „dozwolone” (np. gniew, duma), a które uznawane za niewłaściwe (np. smutek, lęk, wrażliwość). W ten sposób kultura i normy społeczne formują określony rodzaj emocjonalnej autocenzury, w efekcie czego mężczyźni uczą się tłumić swoje potrzeby psychiczne. – Jak zauważa Kowalczyk, proces wartościowania uczuć ogranicza indywidualną ekspresję. Może też wpływać na relacje interpersonalne, zdrowie i poczucie własnej tożsamości, a nawet wartości.
Tymczasem mężczyźni odczuwają pełne spektrum emocji, problem w tym, że trudniej im je nazywać i rozróżniać. Kiedy czują napięcie, mają problem z określeniem, czy jest podszyte lękiem, czy może ekscytacją.
Prowadzący Tutaj Podcast potrafią powiedzieć sobie „kochany”, przytulić się, zapłakać w swoim towarzystwie. Ale czy przyszło im to z łatwością?
– Zdecydowanie nie – stwierdza Robert. – Wychowałem się otoczony mocno zniekształconą męskością, przemocową, taką spod znaku macho. W takim modelu okazywanie czułości czy wchodzenie w intymne, bliskie przyjaźnie było dziwne, podejrzane, niedopuszczalne.
Dlatego Robert czuje się czasem niezręcznie, okazując czułość przyjacielowi. Mateusz dodaje, że mężczyźni muszą trenować bliskość.
– Początkowo, gdy mówisz do drugiego faceta „kochany”, „kocham cię”, czujesz, że twój aparat mowy nie jest do tego przystosowany. Brzmi to dziwnie – uśmiecha się Mateusz. – Ale bez obaw, z każdym kolejnym razem jest coraz łatwiej.
Robi screeny z whatsappowych wymian z Robertem, kiedy ten mu za coś dziękuje lub go docenia. Chce zachować ślad tego, w jaki sposób uczą się wyrażać wdzięczność.
Chociaż łączymy się na Zoomie z trzech miejsc, oni potrafią w lot zrozumieć nawzajem swoje myśli, mają masę wspólnych wspomnień, nadają na podobnych falach emocjonalnych. Są zestrojeni – czuli, wrażliwi, słuchający siebie nawzajem. Nie powinno mnie to dziwić, od ponad roku prowadzą popularny podcast o męskości, w którym szczerze rozmawiają o dorastaniu, o emocjach, łzach czy tkliwości.
Od początku mieli poczucie, że to, jak z sobą rozmawiają, jest wyjątkowe, że takie rzeczy, takie znajomości nie zdarzają się często. Mężczyźni potrafią spędzać z sobą czas, ale często nie potrafią przekroczyć pewnej granicy komfortu i dać relacji pójść dalej.
– Chcieliśmy pokazywać innym, że warto być blisko i otwierać się emocjonalnie przed przyjacielem – komentuje Mateusz.
Odkąd pamiętają, w ich znajomości było obecne podejście „terapeutyczne”: nieprzemocowe rozwiązywanie konfliktów, stawianie na konwersację, wsparcie zamiast rywalizacji. Szukali nowych kierunków i form samorozwoju. Podcast stał się wypadkową tych podejść. Narodził się podczas wspinaczki w Tatrach.

Mateusz i Robert. Siatkówka plażowa Portimão, Portugalia, 2022 oraz nocne zabawy na ulicach Lizbony, Portugalia, 2022 Autor zdjęcia: archiwum prywatne bohaterów
Wspólny wyjazd – w innym miejscu i innym czasie – okazał się istotny również dla Kuby (rocznik 1985) i Antona (1992). Wraz z niewielką grupą znajomych spędzali urlopy (2020–2024) na Półwyspie Helskim.
– Odkryliśmy wtedy, że mamy wspólną historię – opowiada Anton. – Jako dzieciaki jeździliśmy na wakacje na ten sam kemping, prawdopodobnie w tym samym czasie, tylko z powodu różnicy wieku nigdy się tam nie zakolegowaliśmy.
Poznali się w 2016 roku, kiedy obaj przeprowadzili się do Warszawy i okazało się, że mają wspólnych znajomych. Widywali się podczas spotkań towarzyskich społeczności LGBT+, ale jak to ujmuje Anton, „nie wpadli sobie w objęcia right away”. Dobrze mu się spędzało z Kubą czas, ale wtedy pochłaniał go proces tranzycji.
Relacja kiełkowała, kiedy zaczęli rozmawiać o tożsamości. Obaj przeszli niełatwą drogę do zrozumienia i akceptacji siebie.
– Wejście w proces tranzycji było przełomowym momentem w moim życiu – komentuje Kuba. – Powiedzenie sobie, kim jestem, i podjęcie działania, żeby stać się bardziej sobą, było uwalniające. Pozwoliło mi dotrzeć do siebie.
Możliwość porozmawiania z kimś, kto rozumie, przez co przechodzisz, było dla nich wielką wartością.
– Tak po ludzku – fajnie mieć obok kogoś takiego jak ty – dodaje Kuba. – Kiedy już wiedziałem, że Anton bierze hormony i ma proces tranzycji przynajmniej częściowo za sobą, a ja z kolei dopiero chciałem go rozpocząć, stał się dla mnie ważnym punktem odniesienia.
Gdy temat tranzycji przestał być dominujący, Anton mógł skupić się na kimś innym niż tylko sobie. Podczas wyjazdów na Hel wiele z Kubą rozmawiali o młodzieńczych queerowych zagwozdkach, próbach zrozumienia siebie i trudach dojrzewania. Mówią, że nad morzem „nie wjeżdżała codzienność”, a dzięki temu swobodniej gadali o naprawdę ważnych dla nich sprawach. Podobne życiowe doświadczenia stały się spoiwem ich relacji.
– Antoś okazał się osobą, która absolutnie nie ocenia, tylko słucha. Pomogło mi to się otworzyć – dodaje Kuba.
Profesor Robert Kowalczyk zauważa, że queer oznacza wyjście poza schemat, złamanie obowiązujących konwencji. Tworzy przestrzeń, w której można więcej zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej.
– Dzięki temu takie przyjaźnie bywają oparte na większej otwartości, różnorodności i elastyczności w wyrażaniu emocji. Częściej dopuszcza się w nich bliskość fizyczną, czułość czy język emocjonalny, które w cispłciowych i heteronormatywnych relacjach między facetami bywają ograniczane przez stereotypy – kontynuuje psychoterapeuta.
Społeczność queerowa jest różnorodna. Życie w poprzek norm społecznych może sprzyjać otwartości, ale nie należy tego nadmiernie uogólniać.
– W końcu przestaliśmy przy sobie cokolwiek udawać – komentuje Anton. – Mogliśmy wyjaśnić najtrudniejsze rzeczy, a dodatkowo zachować balans, było śmiesznie i luźniutko.
Wcześniej Anton nie umiał przyjmować słów wsparcia, wietrzył podstęp, więc rzadko się otwierał. Kuba jest pierwszym chłopakiem, z którym połączyła go przyjaźń.
– Dzięki Kubie zrobiło się w moim życiu miejsce na mężczyzn, bez znaczenia czy trans czy cis – mówi Anton.
Jaki jest sekret męskiej przyjaźni?
Gdyby przychodziła łatwo, samotność facetów nie byłaby powszechna (według Instytutu Pokolenia odczuwa ją 41 proc. badanych). Czy zatem kluczem jest praca? Alchemia? Przypadek?
– Nasza przyjaźń jest tak oczywista, że nie myślimy o niej – stwierdza Piotr z paczki Gigantów. Oni po prostu tworzą rodzinę. Są chrzestnymi dzieci kumpli, te im „wujkują”, zapraszają na śluby, o czym informują mnie z nieskrywaną dumą.
Wspólne wyjazdy organizują od dekady, ale wcześniej „jak musieli się spotkać, to nie było zmiłuj”.
– Mamy fajne, wyrozumiałe żony, które też się przyjaźnią – zauważa Jarek. – To sprzyja wspólnym spotkaniom, całymi rodzinami.
– Mamy też niekonfliktowe charaktery – dodaje Bartek.
Jeśli zdarzają się drobne różnice zdań, dyskutują o nich przy „większym piwie”. Takie spotkania nazywają „rozmowami Polaków”.
Mam wrażenie, że podstawowym budulcem ich znajomości są wspólne wspomnienia i przeżycia. Z nostalgią opowiadają o założonym w technikum zespole De-Ha (każdy z członków musiał nauczyć się grać na gitarze), buntowniczej szkolnej gazetce „Wici” (z powodu zarzutu o „działalność wywrotową” ukazał się tylko jeden numer) i road tripach bez nawigacji (używali dziecinnych walkie-talkie, by porozumieć się między samochodami).
Przede wszystkim jednak dobrze czują się we własnym towarzystwie.
– Nawet jeżeli chciałbym popływać łódką, to i tak pojadę z nimi na rowery. Bo mi jest to ganz egal, byleby być razem – podsumowuje Piotr (II).
Gdy chłopaki z Tutaj Podcast po czteromiesięcznej podróży wrócili do Warszawy, dwa tygodnie później Robert wyemigrował do Barcelony.
– Nie bałem się, że tracę przyjaciela – zapewnia Mateusz. – Wiedzieliśmy, że możemy się spotykać, nawet jeśli dzieli nas taka odległość.
Pytam, jak sobie radzili, by utrzymać znajomość. Wysyłali sobie głosówki, umawiali się na przyjacielskie rozmowy na Zoomie, a kiedy Robert przylatywał do Polski, zawsze spędzali z sobą trochę czasu.
– Bycie online dało nam przestrzeń – komentuje Mateusz. – Mogliśmy zwrócić się do siebie wtedy, kiedy potrzebowaliśmy.
Obdarowali się pełną uwagą i mocniej zaangażowali się w relację.
Robert zgadza się, że można świadomie pracować nad podtrzymaniem przyjaźni niezależnie od tego, gdzie się jest. Sam jednak potrzebuje fizycznej bliskości drugiego człowieka.
– Nie da się kontaktem zdalnym zastąpić tego poczucia spokoju i bezpieczeństwa w ciele, które daje realna obecność przyjaciela – mówi.
Odległość sprawiła, że wkładali jeszcze więcej pracy w zachowanie przyjacielskich relacji. Pomogło wspólne robienie podcastu, którego popularność na powrót ściągnęła Roberta do Warszawy.
– Dobra więź z przyjacielem, którą możemy pogłębiać, a także posiadanie takiej bezpiecznej przestrzeni na wyrażanie emocji wpływa na nasze relacje z innymi ludźmi – konstatuje Robert. – Mam nadzieję doświadczyć tego po powrocie do kraju.
Sekret Antona i Kuby polega przede wszystkim na kultywowaniu ich więzi. Często do siebie dzwonią. Czasami, żeby tylko „popierdaczyć”, innym razem – nawet bez gadania – potrzebują czuć swoją obecność. Jeżdżą też razem na festiwale muzyczne i filmowe. Ostatnio polecieli do Neapolu na pierwsze wspólne chłopackie wakacje. Złazili miasto, aż zabrakło czasu na hiking.
W rozmowie podkreślają zmiany, jakie zaszły w ich przyjaźni. Anton przyznaje, że kiedy angażował się w jakąś romantyczną historię, trudniej było mu znaleźć czas na spotkanie z Kubą. Zaczął to zmieniać, kiedy skończył się jego wieloletni związek.
– Moja nowa dziewczyna świetnie dogaduje się z Kubą – z głosu Antona wybrzmiewa entuzjazm. Nie chodzą wszędzie we troje, ale zdarza się, że spędzają czas wspólnie.
Kuba zauważa, że już wcześniej Anton zaczął otwierać się na przyjacielskie kontakty.
– Jakbym poznawał nowego człowieka, który przechodzi bardzo ważny proces po rozstaniu – kontynuuje Kuba. – On pozytywnie przełożył się na pozostałe obszary jego życia.
Anton zapewnia, że nie udałoby mu się poukładać sobie tak życia, gdyby nie Kuba.
I tak sobie towarzyszą. Na dobre i złe.
Profesor Robert Kowalczyk zauważa, że to, co jest wspólne dla wszystkich mężczyzn, niezależnie od ich orientacji, to potrzeba bliskości i bycia wysłuchanym. A różnorodność podejść do przyjaźni nie wynika z etykiet, lecz z indywidualnych doświadczeń i odwagi, by mówić własnym głosem.
Siła prawdziwej męskiej przyjaźni polega na tym, że nie trzeba niczego udawać. Można milczeć, płakać, żartować, przeklinać, dzielić porażki, sukcesy i czuć, że nie jest się samemu. Niezależnie od tego, czy przyjaciele spotykają się na szlaku w Bieszczadach, w warszawskiej kawiarni, czy na plaży, wszyscy faceci podkreślają jedno: „Najważniejsze, że jesteśmy razem”.
Artykuł oryginalnie ukazał się w pierwszym numerze GQ Poland.
Więcej w tym temacie:
- Miasta przez (anty)lokalną soczewkę. Czy polscy turyści wciąż idealizują zagranicę?
- Coolcation i nie tylko. Jak Polacy planują wakacje 2026?
- Podróże ze sztuką. Nieoczywisty przewodnik po galeriach
- Urlop pod sceną. Pytamy festiwalowiczów o ich koncertową zajawkę
- Pekao przyspiesza – mocna oferta dla podróżujących. Robert Lewandowski twarzą nowej kampanii banku
- Jak wybrać najlepszy airport look? Inspiracje na stylizacje w podróż
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać
Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.
Psychologia i relacje
Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.
Psychologia i relacje
Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?