Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać
PARTNERZY SERWISU
Psychologia i relacje
Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać
Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.
Udostępnij

Michał Wiśniewski i Mandaryna Autor zdjęcia: KAPiF/Jerzy Stalega Jerzy
Zanim jednak zaczniemy mówić o przeznaczeniu, warto zadać mniej filmowe pytania: czy czas naprawdę zmienia ludzi? A jeśli tak, skąd wiadomo, że zmienił ich na tyle, by nie powtórzyli tych samych błędów?
To, co znane
Powroty do byłych mogą fascynować, bo łączą dwie sprzeczne obietnice. Z jednej strony, oferują bezpieczeństwo czegoś znajomego. Znamy swoją mowę ciała, swój zapach, wiemy, co oznacza to marszczenie brwi czy – dla innych niewidoczny – grymas. Z drugiej zaś – dają nadzieję, że tym razem wszystko potoczy się inaczej. A więc ona nie wkurzy się po tym, kiedy ty jej powiesz to samo, co zwykle, bo przecież jej tego nie powiesz, prawda?
Pewnie właśnie dlatego historie o powrotach do byłych partnerów budzą tyle emocji. Jedni widzą w nich dowód, że prawdziwa miłość potrafi przetrwać wszystko. Inni z kolei są przekonani, że to nieumiejętność zrobienia kroku naprzód. Psychologia nie daje tu jednoznacznej odpowiedzi. Pozwala jednak zrozumieć, dlaczego w ogóle zaczynamy myśleć o powrocie i co musiałoby się zmienić, żeby druga próba miała większe szanse powodzenia niż pierwsza.
Intuicja podpowiada, że skoro związek się skończył, sprawa powinna być zamknięta. W praktyce bywa jednak inaczej. Po latach byli partnerzy wracają w naszych myślach z zaskakującą łatwością – po przypadkowym spotkaniu czy po obejrzeniu wspólnych zdjęć. Bywa i także, sami sięgamy pamięcią do przeszłości wtedy, gdy życie nie układa się tak, jakbyśmy chcieli. Nie zawsze oznacza to jednak, że tęsknimy za konkretną osobą.
– To, do jakich wspomnień wracamy, zależy między innymi od emocjonalnego tonu relacji i od tego, na jakim jej etapie skupiamy uwagę. Jeśli przypominamy sobie przede wszystkim jej początek, łatwiej uruchamiają się idealizacja i emocje związane z zakochaniem. Jeśli wracamy do końca związku, bardziej dostępne mogą być wspomnienia konfliktów i powodów rozstania. Szczególnie silnie zapamiętujemy sytuacje, w których czuliśmy się skrzywdzeni lub potraktowani niesprawiedliwie – mówi psycholog, dr Marcin Moroń z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Tęsknisz za kimś czy za czymś?
Pamięć nie odtwarza jednak związku jak nagrania z monitoringu. Nieustannie porządkuje, interpretuje i nadaje większą wagę wybranym wydarzeniom. Czasem na pierwszy plan wychodzą wspólne wakacje, rozmowy do rana i poczucie bezpieczeństwa. Innym razem jedno bolesne wydarzenie rzutuje na ocenę całej relacji jeszcze wiele lat później.
Były partner czy partnerka w pewnym sensie przestaje być wyłącznie konkretną osobą. Można powiedzieć, że zmienia się w symbol określonego etapu życia i emocji, które mu towarzyszyły. Tęsknota może zresztą dotyczyć nie tylko tego, kim była dla nas druga osoba, lecz także tego, kim sami byliśmy przy niej.
Być może byliśmy wtedy młodsi, bardziej spontaniczni, mniej obciążeni odpowiedzialnością albo po prostu zadowoleni z kierunku, w którym zmierzało nasze życie. Powrót do dawnego partnera nie przywróci jednak automatycznie tamtej wersji nas samych ani możliwości, które mieliśmy kilkanaście lat wcześniej.
– Warto rozdzielić kilka rzeczy: tęsknotę za konkretnym człowiekiem, za tym, co dawała nam relacja, oraz nostalgię za własnym życiem z tamtego okresu. Jeśli tęsknimy przede wszystkim za młodszą wersją siebie, wejście ponownie w ten związek może prowadzić do rozczarowań – tłumaczy dr Moroń.
Dlatego znacznie ważniejsze wydaje się zrozumienie, za czym tak naprawdę tęsknimy – za życiem we dwoje, czy za życiem we dwoje z nią/nim. Nawet jeśli uda nam się oddzielić tęsknotę wywołaną wspomnieniami od tęsknoty za konkretną osobą, zostaje jeszcze jedno pytanie. Czy człowiek naprawdę jest w stanie zmienić się na tyle, żeby drugie podejście nie zakończyło się rozstaniem tak jak pierwsze? Łatwo uznać, że skoro od rozstania minęło kilka czy kilkanaście lat, obie strony są już innymi ludźmi.
– Wracając do byłego partnera, spotykamy metrykalnie tę samą osobę, ale to człowiek ukształtowany też przez nowe doświadczenia. Coś o sobie wiemy, ale wielu rzeczy już nie. Zdrowsze podejście opiera się więc na ciekawości i ponownym poznawaniu drugiej osoby, a nie na założeniu, że możemy po prostu wskoczyć z powrotem do dawnego układu. W przeciwnym razie łatwo związać się nie z realnym człowiekiem, ale z własnym wspomnieniem lub fantazją na jego temat – wyjaśnia psycholog.
Upływający czas sam w sobie niczego nie naprawia, a zmiana nie zachodzi tylko dlatego, że mijają kolejne lata. Zaczyna się od większej samoświadomości: zrozumienia własnych schematów, emocji, potrzeb i sposobów reagowania. Jej prawdziwym sprawdzianem jest jednak zachowanie. Jeśli człowiek w każdej relacji niezmiennie reaguje wycofaniem, atakiem, kontrolą albo ucieczką, trudno uznać, że rzeczywiście wykonał pracę nad sobą.
– Sztywny, powtarzający się w różnych sferach życia wzorzec zachowania jest sygnałem, że zmiana raczej nie nastąpiła. Pozytywnym znakiem jest większa elastyczność: człowiek potrafi reagować na podobne sytuacje inaczej niż kiedyś, dopuszcza inne perspektywy i nie odtwarza automatycznie tych samych zachowań – zauważa dr Moroń. Dopiero z tego mogą wynikać odpowiedzialność za własne błędy, lepsza komunikacja i dojrzalszy sposób budowania relacji.
Miłość a związek
Ciekawych wniosków dostarcza także badanie opublikowane w 2026 roku w „Journal of Sex & Marital Therapy”, poświęcone parom próbującym odbudować relację po zdradzie. Choć niewierność uznawana jest za jedno z najbardziej destrukcyjnych doświadczeń, jakie mogą spotkać związek, część par nie tylko zdecydowała się zostać razem, ale oceniała jakość swojej relacji po zdradzie jako lepszą niż wcześniej.
Nie oznacza to oczywiście, że zdrada wzmacnia związek. Wyniki pokazują jednak, że nawet tak poważny kryzys nie musi automatycznie skazywać relacji na pogorszenie. Wśród zachowań związanych z utrzymaniem związku pojawiały się konkretne działania naprawcze: odbudowywanie poczucia bezpieczeństwa, gotowość do odpowiadania na pytania, uznawanie uczuć zranionej osoby, okazywanie czułości i zerwanie kontaktu z osobą, z którą doszło do zdrady.
To ważna wskazówka także dla osób rozważających powrót do byłego partnera czy partnerki. O powodzeniu drugiej próby nie decyduje bowiem siła uczuć ani długość rozłąki. Ważniejsze jest to, czy przez ten czas wydarzyło się coś, co sprawia, że dziś obie strony potrafią budować relację inaczej niż kiedyś. Można nadal kogoś kochać i jednocześnie nie umieć stworzyć z nim szczęśliwego związku. Można też nauczyć się być z tą samą osobą inaczej niż za pierwszym razem.
To oznacza również gotowość do przyznania się przed samym sobą, że część odpowiedzialności za koniec związku mogła leżeć także po naszej stronie. Bez takiej refleksji łatwo wrócić do tej samej relacji z przekonaniem, że zmienić powinien się wyłącznie partner. Druga szansa nie polega na tym, że wracamy do starego związku, a próbujemy zbudować nowy związek z człowiekiem, którego już dobrze poznaliśmy i z którym łączy nas historia.
Druga szansa
Powrót do byłego partnera czy partnerki nie oznacza wyłącznie spotkania z drugim człowiekiem. To także spotkanie z własną wersją siebie sprzed kilku czy kilkunastu lat. Z osobą, która reagowała w określony sposób, miała swoje mechanizmy obronne, bała się konkretnych rzeczy i wchodziła w dobrze znany układ z drugą stroną.
Dlatego druga szansa nie polega na tym, żeby wrócić do tego, jak było. Właśnie to „jak było” doprowadziło przecież do rozstania. Jeśli relacja ma przetrwać, musi powstać na nowo – zbudowana przez tych samych ludzi, ale już dojrzalszych. Bez tego bardzo łatwo znów wejść w stare role. Czasem wystarczy jedno nieporozumienie, żeby niemal odruchowo odtworzyć dynamikę, która przed laty doprowadziła do rozstania. Dlatego zmianę lepiej sprawdzać nie w atmosferze wielkiego powrotu, lecz w zwyczajnym życiu.
– Jeśli wyjeżdżamy razem na wakacje i świetnie się bawimy, wiemy przede wszystkim, że dobrze czujemy się ze sobą podczas zabawy. Nie oznacza to jeszcze, że równie dobrze będziemy funkcjonować, kiedy pojawią się praca, obowiązki, wspólne decyzje i zwykła codzienność. Relację warto więc poznawać także w środowisku, w którym rzeczywiście ma trwać – zauważa psycholog.
Może więc nie warto pytać, czy do byłych powinno się wracać. Znacznie ważniejsze jest pytanie, czy wracają do siebie ci sami ludzie, którzy kiedyś się rozstali. Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, nowy rozdział może zakończyć się paradoksalnie inaczej niż na ślubnym kobiercu. Jeśli jednak wracamy bogatsi o efekty pracy nad sobą, gotowi do rozmowy i mamy odwagę, by nie powielać dawnych schematów, powrót nie przeniesie nas w czasie. A może stać się szansą na napisanie zupełnie nowej historii.
Więcej w tym temacie:
- „Zaproszenie”. Najbardziej niezręczna kolacja roku
- Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
- Libido na minusie. Kiedy brak ochoty na seks powinien niepokoić?
- Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
- „I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
- Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Od ponad dekady działa w mediach. Publikowała w tygodniku „Polityka”, magazynie „Vice” i Grupie Spider's Web. Na bieżąco śledzi trendy społeczne i popkulturowe. W myśl tego, że „wszystko jest połączone”, interesuje ją interdyscyplinarne podejście do zjawisk. Pisze o relacjach, pracy, nowych technologiach oraz o tym, o czym mówi się w sieci i poza nią.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.
Psychologia i relacje
Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?
Psychologia i relacje
Matki i synowie: co naprawdę jest trudnego w wychowaniu chłopca? Marta Niedźwiecka odpowiada
Czy matka może wychować syna tak samo jak córkę? Czy bez męskiego wzorca chłopiec sobie poradzi? I dlaczego nawet najbardziej świadome matki nieświadomie ustawiają synów na uprzywilejowanej pozycji? W Dniu Matki rozmawiamy z Martą Niedźwiecką o tym, co naprawdę różni wychowanie chłopców od dziewczynek.