PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo
Wycofanie emocjonalne mężczyzn

Psychologia i relacje

Współczesny mężczyzna w pułapce emocjonalnego dystansu

Dzisiejsi mężczyźni często operują w relacjach na zasadzie emocjonalnego minimalizmu – na tyle dużo zaangażowania, by nie zburzyć status quo, ale na tyle mało, by zachować wewnętrzną autonomię. Socjologowie coraz częściej opisują to zjawisko jako „strategiczną nieobecność”, która nie jest wyłącznie cechą charakteru, lecz wyuczonym mechanizmem

Udostępnij

Wycofanie emocjonalne mężczyzn: wybór czy raczej społecznie wyuczony mechanizm obronny? Autor zdjęcia: Getty Images

22.03.2026

Nasi ojcowie nie przekazali opowieści o uczuciach, tylko bardzo często o dystansie. Ich synowie dorośli i mierzą się dziś ze światem sprzecznych wzorców – raz mają być „alfa”, raz „wrażliwi”, a najlepiej jedno i drugie naraz. Dodatkowo wchodzą w relacje bez przekazywanej od pokoleń „najlepszej” mapy, bo stary kontrakt płciowy… już nie działa, a nowy wciąż jest w wersji roboczej. Doktor hab. Radosław Kossakowski, socjolog, badacz sportu i męskości, nazywa to pokoleniowym napięciem i przypomina, że męski status „trudno się zdobywa, a łatwo traci”, a kiedy presja rośnie, wielu wybiera bezpieczną „strategiczną nieobecność”: pracę, scrollowanie, pornografię, cokolwiek, co nie stawia wymagań. Pytanie: czy wycofanie to wybór, czy raczej społecznie wyuczony mechanizm obronny?

Wychowani na dystansie

Presja, by być „właściwym facetem”, jest dziś tak duża, że momentami nie wiadomo już nawet, od czego zacząć. Bo w zależności od bańki, w którą akurat wpadniesz, media społecznościowe karmią cię zupełnie innymi ideałami i każdy z nich udaje, że jest tym jedynym słusznym. Tu mit „samca alfa”: twardego, powściągliwego, niby ponad emocjami, z aurą władzy i kontroli. Tam masz faceta „nowoczesnego”: wrażliwego, świadomego, w kontakcie z sobą, mówiącego o uczuciach. A obok jeszcze obraz wolnego kawalera, który żyje dla przyjemności, niezależnie, bez zobowiązań, jakby w ogóle nie musiał się nikomu tłumaczyć. I tu właśnie jest ten paradoks. W praktyce robi się z tego zgiełk i zwyczajnie próbujesz w nim dopasować się do kolejnej wersji siebie, którą ktoś uzna za atrakcyjną.

Nowa męskość: między wrażliwością a kolejną zmianą

Zmieniające się wzorce męskości tworzą dziś pole do zamętu. Z jednej strony media promują figurę wrażliwego faceta: otwartego, wyrażającego uczucia, zaangażowanego w ojcostwo. Z drugiej – rzeczywistość społeczna wciąż nagradza tradycyjnie męskie cechy: asertywność, samodzielność, kontrolę. Ta rozbieżność generuje dysonans ról płciowych, który szczególnie dotkliwie odczuwają mężczyźni między 30. a 45. rokiem życia. Zatem czy bronione tak usilnie często tradycyjne modele kręcące się wokół „twardego mężczyzny” mają jeszcze sens, czy współczesna męskość wymaga nowej definicji?

– Przeprowadziliśmy badania w ponad 60 krajach świata i choć w różnych kulturach męskość może się wyrażać w różny sposób, to jest też coś, co łączy mężczyzn ponad różnicami kulturowymi. To jest odróżnianie od tego, co kobiece. To jest uniwersalne: jeśli chcesz mieć poczucie, że jesteś męski, musisz unikać zachowań, które w twojej kulturze są uważane za kobiece. To nie znaczy, że mężczyźni są wrogo nastawieni do kobiet, ale o to, że odczuwają silną potrzebę odróżniania się od kobiet, by wzmocnić poczucie swojej męskości. Musimy też pamiętać, że męskość jako status trudno zdobyć, a łatwo stracić. Poczucie bycia męskim i jej budowanie wymaga pracy w każdej kulturze. A tradycyjne modele „twardego mężczyzny” są nadal pożądane przez wiele kobiet, choć w nowoczesny sposób – facet ma być stanowczy, zaradny, asertywny, musi wiedzieć, czego chce, ale być przy tym bardziej wrażliwy na emocje, bo tego wymagają współczesne kobiety – dodaje Kossakowski.

Stąd bierze się to emocjonalne rozdroże. Otoczenie – kultura i ludzie, z którymi mężczyźni się spotykają – oczekuje od nich wrażliwości, empatii i pełnego zaangażowania. Jednocześnie wciąż działają w nich mechanizmy obronne wyniesione z pokolenia „ojców z tektury”, dla których twardość była jedyną akceptowaną strategią przetrwania.

– W moim przekonaniu największym problemem jest brak wzorców męskości we współczesnym świecie. Jest mnóstwo komunikatów wzmacniających kobiety, małe dziewczynki, nastolatki – mnóstwo programów społecznych, np. zachęcających kobiety do wybierania „męskich” kierunków studiów. Tymczasem młodzi mężczyźni, jeśli otrzymują jakikolwiek komunikat, to na ogół dotyczy on tego, kim nie powinni być i czego nie powinni robić. Moim zdaniem jest tutaj poważna luka. Nie mamy społecznie usankcjonowanych wzorców dla chłopców, młodych mężczyzn, jakichś pozytywnych rytuałów przejścia, dzięki którym uczyliby się tego, co to znaczy być mężczyzną. Część mężczyzn może takich wzorców szukać w prawicowych mediach społecznościowych, które są bardzo aktywne i prezentują czarno-biały model powrotu do dawnych czasów, w których mężczyzna był żywicielem rodziny, a kobieta wychowywała dzieci w domu – mówi Kossakowski.

Czy te wzorce wspierają budowanie zdrowych relacji? W ograniczonym stopniu. Internetowe dyskusje o męskiej psychice przełamują wieloletnie milczenie i normalizują rozmowę o męskich problemach, co bez wątpienia stanowi krok naprzód wobec doświadczeń poprzednich pokoleń. Równocześnie jednak duża część narracji o „nowej męskości” przybiera formę komercyjnej, spłyconej opowieści, w której złożone kwestie emocjonalne zostają zredukowane do zestawu lifestyle’owych porad. To tworzy specyficzne napięcie: mężczyźni czują się zobowiązani do bycia „bardziej otwartymi”, ale jednocześnie brakuje im autentycznych wzorców, jak tę otwartość realizować w sposób, który nie narusza ich integralności. Efekt? Często wybierają pozornie bezpieczniejszą opcję: emocjonalne wycofanie pod płaszczykiem „pracy nad sobą”. Warto też zauważyć, że internetowe wzorce męskości rzadko pokazują mężczyzn w zwyczajnych sytuacjach codziennych kompromisów, pozbawionych patosu i wielkiego heroizmu.

Wrażliwość bez instrukcji obsługi

Dzisiejsi mężczyźni często operują w relacjach na zasadzie emocjonalnego minimalizmu – na tyle dużo zaangażowania, by nie zburzyć status quo, ale na tyle mało, by zachować wewnętrzną autonomię. Socjologowie coraz częściej opisują to zjawisko jako „strategiczną nieobecność”, która nie jest wyłącznie cechą charakteru, lecz wyuczonym mechanizmem adaptacyjnym. Co istotne, mechanizm ten różni się między pokoleniami: podczas gdy starsze pokolenie milczało w geście biernego oporu, młodsi mężczyźni sięgają po subtelniejsze formy wycofania: znany również poprzednim pokoleniom pracoholizm, ale mamy dziś cyfrową ucieczkę tzw. phubbing (zaniedbywanie partnera na rzecz telefonu). Nie jest to zatem zwykły brak zaangażowania, lecz czynna, choć często nieświadoma strategia ochrony siebie przed doświadczeniem emocjonalnego odrzucenia, którego nauczyli się w dzieciństwie.

– Presja emocjonalna niewątpliwie jest i rośnie, ponieważ wymagania współczesnych kobiet się zmieniają – mówi dr hab. Radosław Kossakowski. Współczesne kobiety oczekują, żeby ich partnerzy byli emocjonalnie dostępni oraz stanowili emocjonalną opokę. Z badań CBOS wynika, że 49% kobiet stawia emocjonalne wsparcie partnera na pierwszym miejscu jako najważniejszą cechę w relacji. To jest duże wyzwanie dla mężczyzn. Szczególnie tych, których nikt nie nauczył pracy z emocjami, bo np. ojciec był nieobecny albo sam nie potrafił wyrażać emocji. To się oczywiście zmienia, ponieważ żyjemy w kulturze, którą niekiedy nazywa się kulturą terapii – duży akcent kładzie się w niej na kwestie „przegadywania” wszystkich problemów i ważnych kwestii w relacjach. Tylko że taki komunikat jest głównie kierowany do kobiet. Mężczyźni wciąż mają mniej źródeł, z których mogą się uczyć, jak radzić sobie z emocjami. Wielu mężczyzn zapytanych o to, co czują, często nie potrafi odpowiedzieć. Więc oczywiście w takich sytuacjach takie mechanizmy obrony jak wycofywanie się lub dystansowanie, np. ucieczka w pracę, sport czy skrolowanie telefonu, są dość powszechne – dodaje.

Relacje bez mapy

Autonomii w dzisiejszych czasach indywidualizmu nadaliśmy wartość niemal absolutną. Nie chodzi tu jednak o zdrową niezależność, lecz o autonomiczność jako formę obrony przed możliwością zranienia. Socjologowie zauważają ciekawą prawidłowość: im bardziej mężczyzna obawia się emocjonalnego zaangażowania, tym mocniej podkreśla wartość swojej niezależności i często traktuje relację jako zagrożenie dla swojej tożsamości, a najtrudniejszym aspektem związku wcale nie jest dzielenie się obowiązkami czy finansami, ale pozornie ciągła negocjacja granic własnego „ja”. Jakie lęki stoją dziś za wycofywaniem się z relacji? Najczęściej ten sam, tylko ubrany w różne hasła: strach przed utratą autonomii, która dla wielu mężczyzn bywa mylona ze statusem. A status męskości, jak mówi socjolog Radosław Kossakowski, „trudno się zdobywa, a łatwo traci”.

– Część mężczyzn, nie rozumiejąc współczesnych przemian obyczajowych, może postrzegać emancypację kobiet i ich większe wymagania jako atak na ich autonomię i status jako mężczyzn. Być może byli wychowywani w takim podziale ról płciowych, gdzie mężczyzna był osobą decyzyjną, głową rodziny itd. Tylko to się już zmienia, ponieważ kobiety funkcjonują na rynku pracy, stają się niezależne finansowo, mają za sobą „empowermentowy dyskurs”, który powtarza im, że teraz jest ich czas i zasługują na wszystko. To jest gigantyczna kulturowa zmiana, na którą część mężczyzn nie jest gotowa. Ale też – żeby być uczciwym – nie zostali przez nikogo nauczeni – dodaje.

Kossakowski zwraca uwagę, że ma to mocny pokoleniowy koloryt: szczególnie dotyka młodych dorosłych, którzy wchodzą w relacje w epoce sprzecznych wzorców i wysokich oczekiwań. A skutki bywają twarde.

– Konsekwencje są poważne – ponad 30% młodych mężczyzn w wieku 18–24 lata nie uprawiała seksu w ostatnim roku. Oczywiście to nie jest tylko problem braku relacji z kobietami. Innym problemem jest dostęp do pornografii, która w odróżnieniu od relacji z żyjącą osobą nie stawia wymagań – mówi socjolog.

Dawny kontrakt płciowy i wręcz wryta instrukcja z lat 80.: mężczyzna żywiciel, kobieta opiekunka – formalnie stracił ważność. Tyle że nowej umowy jeszcze nie podpisaliśmy za porozumieniem stron, bo dopiero się kształtuje. I właśnie w tej luce robi się nerwowo: trochę jak w korku, gdy zmieniają organizację ruchu. To przejściowe zawieszenie generuje specyficzny stres, który badacze nazywają dyskomfortem transformacyjnym.

Co ciekawe, ten stres nie bierze się z samej zmiany, tylko z poczucia, że dzieje się ona „z zewnątrz”, bez uwzględnienia własnych potrzeb mężczyzn i ich tempa adaptacji. To wyjaśnia, dlaczego wielu z nich wycofuje się w sytuacjach wymagających redefinicji ról: nie tyle z lenistwa czy braku zaangażowania, ile z obawy przed nieoswojonymi jeszcze zadaniami. No dobrze: to jakie strategie adaptacyjne mogą pomóc funkcjonować w tym nowym kontekście i w związkach? Doktor hab. Radosław Kossakowski podpowiada konkretnie:

– Takimi strategiami mógłby być jakiś program edukacyjny dla młodych mężczyzn. Dużą rolę mogą odegrać same kobiety, jeśli będą rozumieć, że zmiany kulturowe mają nieco inny wpływ na nie i na mężczyzn. Problemem jest to, że czasami jedyną odpowiedzią jaką słyszą mężczyźni jest to, że „po prostu mają się zmienić, a jeśli nie potrafią, to ich problem”. Problem jest złożony, bo – jak wspomniałem – wielu mężczyzn nie miało skąd czerpać wzorców budowania zdrowej męskości, która chce się rozwijać, wyrażać w swojej prawdzie, ale jednocześnie budować zdrową relację z kobietą.

Potrzeba jest także mężczyzn jako wzorców, „role models”, ponieważ współczesnym mężczyznom bez wątpienia brakuje męskich relacji, w których mogliby się przejrzeć, wzmocnić. Pozytywną inicjatywą są np. męskie kręgi, w których mężczyźni mogą we wspólnym gronie porozmawiać, wyrazić bez bycia ocenianym. Ale to jest na razie niszowa inicjatywa. Może powinniśmy robić męskie kręgi w szkołach? Gdzie np. męski nauczyciel mógłby pracować z małymi chłopcami nad tym, czym jest szacunek, agresja, a także że emocje są „OK” i jak mogą je wyrażać – podsumowuje Kossakowski.

Czytaj więcej

1920x1080_ex

Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać

Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.

Glue Running – popularna, dynamicznie rozwijająca się społeczność biegowa, która skupia biegaczy w kilku największych miastach Polski, w tym w Krakowie i Warszawie

Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?

Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.

Niewerbalny Język ojcowskiej miłości

Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?

Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.

Czemu zdradzamy?

„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?

Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?

Ewa Woydyłło

Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło

Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?

Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?

Eksperci radzą, jak być dobrym partnerem

Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie

Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.

Dlaczego nie dorastamy?

Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?

Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?