PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Psychologia i relacje

Pięć faz związku, o których nikt nie mówi. Tymczasem tłumaczą prawie każdą kłótnię

Na początku wszystko wygląda jak scena z komedii romantycznej. Potem pojawia się pierwszy zgrzyt i nagle okazuje się, że chemia to dopiero początek. Psychologia mówi jasno: każdy związek przechodzi przez te same etapy. Pytanie brzmi – na którym jesteś?

Udostępnij

Pięć faz związku, które wiele mówią o twojej relacji

Pięć faz, przez które przechodzi każdy związek Autor zdjęcia: Getty Images

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
20.04.2026

Rzadko wchodzimy w związek w pełni racjonalnie. Raczej jesteśmy obezwładnieni tym, że „w końcu ktoś nas dostrzega”. Tempo relacji rośnie, pozwalamy sobie na więcej, zrzucamy zbroje, która chroni nasze emocjonalne „miękkie brzuszki”. Nasz świat kurczy się tylko do dwóch osób. To naturalne. Przecież pierwsza faza relacji ma w sobie faktycznie coś z oglądanego w komediach romantycznych montażu – para poznaje się, spędza ze sobą czas i z rosnącego uczucia niemal unosi się nad ziemią.  Problem w tym, że żaden związek nie zatrzymuje się na tym etapie. Wraz z biegiem akcji zaczyna się proces, który psychologowie opisują jako przechodzenie przez kolejne fazy. Ten rozwój wymaga czegoś więcej niż chemii.

Autorką i autorem tego podejścia są Ellyn Bader i dr Peter Pearson – pionierzy terapii par, twórcy tzw. modelu rozwojowego, który od lat 80. kształtuje sposób pracy terapeutów na całym świecie. Ich koncepcja, opisana m.in. w książce „In Quest of the Mythical Mate”. 

Zatem poznajmy fazy, przez które przechodzi każdy związek.


Faza I: Symbioza

Będzie to moment, w którym „my” wygrywa z „ja”. Osoby partnerskie skupiają się na podobieństwach, różnice są niedostrzegalne, a bliskość działa jak paliwo. To etap intensywny, często uzależniający – nie bez powodu mówi się o „miesiącu miodowym”. Ale już tutaj pojawia się pierwszy paradoks: to, co buduje więź, może też zacząć ją ograniczać. Jeśli „my” całkowicie pochłania „ja”, łatwo przeoczyć moment, w którym bliskość zamienia się w zależność.


Faza II: Różnicowanie

Jeden z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie kluczowych etapów. Partnerzy zaczynają dostrzegać, że nie są identyczni. Różnice przestają być detalem, a stają się faktem. Tutaj pojawia się konflikt – ale nie jako sygnał kryzysu, tylko rozwoju. Zdrowa relacja nie polega na braku sporów, lecz na zdolności do ich przeżywania bez niszczenia siebie nawzajem. Problem zaczyna się wtedy, gdy konflikt zamienia się w rywalizację. Jak w naszym tekście o czerwonych flagach: zamiast rozwiązywać problem, partnerzy zaczynają „wygrywać” rozmowy.


Faza III: Praktykowanie

Gdy para nauczy się funkcjonować z różnicami, pojawia się potrzeba autonomii. Każda osoba zaczyna wracać do siebie, czyli np. rozwijać własne zainteresowania, relacje, ambicje. Z zewnątrz może to wyglądać jak oddalanie się. W praktyce to test: czy związek jest na tyle stabilny, by pomieścić dwie odrębne osoby. W tym miejscu często pojawia się napięcie. Jedna strona chce więcej przestrzeni, druga więcej bliskości. Właśnie w tym miejscu zaczyna być widoczna jedna z kluczowych obserwacji Bader i Pearsona: partnerzy rzadko są w tej samej fazie jednocześnie.


Faza IV: Zbliżenie

Po okresie oddalania się pojawia się ruch w drugą stronę. Partnerki próbują pogodzić dwie potrzeby: bycia razem i bycia osobno. Mówi się, że to etap ambiwalencji. Chcę bliskości, ale nie chcę stracić siebie. Chcę wolności, ale nie chcę stracić ciebie. Jeśli para przejdzie przez ten moment świadomie, pojawia się nowa jakość: bliskość, która nie polega na zlewaniu się, tylko na wyborze.


Faza V: Synergia

To nie jest hollywoodzki finał, tylko raczej spokojna stabilność. Partnerzy potrafią współpracować, wspierać się i budować wspólne cele, nie rezygnując z własnej tożsamości. Relacja przestaje być polem walki między „ja” i „my”. Staje się przestrzenią, w której jedno wzmacnia drugie.


Uwaga: problemy!

Najczęstsze trudności nie wynikają z „zepsucia” relacji, tylko z jej zatrzymania.


Asymetria rozwojowa i zablokowanie

Jedna osoba chce już więcej niezależności, druga nadal potrzebuje intensywnej bliskości. Efekt? Lęk przed porzuceniem po jednej stronie i lęk przed pochłonięciem po drugiej. Będzie to moment, w którym łatwo o błędną interpretację: „on się oddala” albo „ona jest zbyt zależna”. W rzeczywistości obie osoby mogą po prostu być w różnych etapach.

Związek może utknąć w jednej fazie.
– W różnicowaniu: ciągłe kłótnie bez rozwiązania.
– W symbiozie: brak konfliktów, ale kosztem własnej tożsamości.

Z zewnątrz oba scenariusze mogą wyglądać zupełnie inaczej, ale mają wspólny mianownik – brak ruchu. Tymczasem elacja, która się nie rozwija, zaczyna się dostosowywać kosztem jednej lub obu osób.


Co z tego wynika?

Najważniejsza rzecz jest mało romantyczna: rozwój relacji nie jest liniowy. Pary wracają do wcześniejszych faz, cofają się, zatrzymują. To normalne. Druga rzecz jest jeszcze mniej wygodna: konflikt nie oznacza, że coś jest nie tak. Często oznacza, że coś się zmienia. Mamy też trzeci element: bliskość, która ma przetrwać, musi zostawić przestrzeń. Jeśli związek zaczyna wymagać ciągłego dostosowywania się, kontroli albo rezygnacji z siebie, nie jest to etap do „przeczekania”, tylko sygnał, że rozwój się zatrzymał.


Jak pracuje się na terapii w modelu rozwojowym? 

Pamiętajmy, że rozwój nie dotyczy tylko „nas”, ale też każdego z osobna. Możemy chcieć więcej niezależności, kiedy druga osoba nadal potrzebuje bezustannej bliskości. Albo odwrotnie. Nagle różnice, które kiedyś były ciekawe, zaczynają uwierać. Konflikt nie zawsze oznacza, że coś się psuje. 

W tym wszystkim pojawia się terapeuta. Nie jest to sędzia, tylko ktoś, kto pomaga zobaczyć, gdzie utknęliśmy. Zamiast rozstrzygać, kto ma rację, próbuje przerwać schemat: te same kłótnie, te same reakcje, ten sam finał. Pomaga nazwać rzeczy, które zwykle chowają się pod powierzchnią –  wstyd, lęk, poczucie odrzucenia.

Dużo tu pracy na komunikacji. Specjalistka lub specjalistka zadają pytania, ale nie oskarżają. Zachęcają do mówienia o emocjach, zamiast grania w „ulubioną” grę wielu par – „zgadnij, o co mi chodzi”. Brzmi banalnie, ale w praktyce może zadziałać. Według tego podejścia wiele problemów da się przewidzieć. Styl przywiązania, etap rozwoju, długość relacji – wszystko ma znaczenie. Związek to nie przypadek, tylko układ, na którym trzeba pracować.

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Tagi

Czytaj więcej

Glue Running – popularna, dynamicznie rozwijająca się społeczność biegowa, która skupia biegaczy w kilku największych miastach Polski, w tym w Krakowie i Warszawie

Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?

Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.

Niewerbalny Język ojcowskiej miłości

Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?

Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.

Czemu zdradzamy?

„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?

Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?

Ewa Woydyłło

Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło

Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?

Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?

Eksperci radzą, jak być dobrym partnerem

Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie

Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.

Dlaczego nie dorastamy?

Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?

Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?

Marta Niedźwiecka odpowiada o trudach w wychowaniu synów

Matki i synowie: co naprawdę jest trudnego w wychowaniu chłopca? Marta Niedźwiecka odpowiada

Czy matka może wychować syna tak samo jak córkę? Czy bez męskiego wzorca chłopiec sobie poradzi? I dlaczego nawet najbardziej świadome matki nieświadomie ustawiają synów na uprzywilejowanej pozycji? W Dniu Matki rozmawiamy z Martą Niedźwiecką o tym, co naprawdę różni wychowanie chłopców od dziewczynek.