Miasta przez (anty)lokalną soczewkę. Czy polscy turyści wciąż idealizują zagranicę?
PARTNERZY SERWISU
Społeczeństwo
Miasta przez (anty)lokalną soczewkę. Czy polscy turyści wciąż idealizują zagranicę?
Lato sprzyja zakochiwaniu się miejscach, których nie trzeba codziennie doświadczać. Czy wciąż ulegamy urokowi zagranicznych adresów, widzianych przez filtr wakacyjnej beztroski? A może coraz częściej dostrzegamy, że gdzie indziej trawa nie zawsze jest bardziej zielona niż u nas?
Udostępnij

Polacy stali się znacznie bardziej wymagającymi turystami niż jeszcze kilkanaście lat temu Autor zdjęcia: Getty Images/kolaż Klaudia Adamek
Tydzień na greckiej wyspie czy weekend w którejś z południowoeuropejskich stolic potrafią skutecznie rozbudzić wyobraźnię. Łatwo wtedy pomyśleć, że właśnie tutaj chciałoby się żyć na co dzień. Ale czy wakacyjny zachwyt rzeczywiście przekłada się na marzenia o emigracji? Jak zauważa socjolożka Katarzyna Krzywicka-Zdunek z duetu socjolożki.pl, dziś takie myślenie pojawia się znacznie rzadziej niż jeszcze kilkanaście lat temu.
Miasta przez turystyczną soczewkę
Przyziemne realia codzienności łatwo zostawić za sobą, gdy na czas urlopu zanurzamy się w zupełnie innym świecie. To, co trudne, rzadko widać na pierwszy rzut oka po wyjściu z samolotu. Dostrzeżenie tego wymaga znajomości lokalnych uwarunkowań historycznych, politycznych i gospodarczych – a te zwykle nie mieszczą się w planie kilkudniowego wyjazdu.
Ten mechanizm opisał John Urry w książce „Spojrzenie turysty”. Brytyjski socjolog zwraca uwagę, że podróże są przede wszystkim formą ucieczki od codzienności i funkcjonują w opozycji do pracy oraz obowiązków. Nic więc dziwnego, że odwiedzane miejsca oglądamy przez pryzmat wyjątkowego, wakacyjnego doświadczenia.
Jednocześnie w ostatnich latach coraz częściej potrafimy wyjść poza ten sposób patrzenia.
– Zwracamy uwagę na kwestie, które wcześniej często pomijaliśmy, takie jak brudniejsze ulice, poczucie bezpieczeństwa, tłok czy nadmierna liczba turystów utrudniająca wypoczynek. Widać to choćby po opiniach o Nowym Jorku czy Malcie. To miejsca piękne, ale jednocześnie bardzo zatłoczone i wymagające. Dzisiaj patrzymy na nie znacznie bardziej chłodnym okiem – podkreśla Katarzyna Krzywicka-Zdunek.
Jak dodaje socjolożka, zmieniły się również nasze oczekiwania wobec podróżowania.
– Mam wrażenie, że Polacy stali się znacznie bardziej wymagającymi turystami niż jeszcze kilkanaście lat temu. Kiedyś sam wyjazd za granicę był czymś aspiracyjnym. Skoro było nas na niego stać, mieliśmy tendencję do racjonalizowania różnych niedogodności. Dziś jest inaczej. Coraz lepiej oceniamy także ofertę turystyczną w Polsce i wiemy, że mamy tu naprawdę wysoki standard usług. Dzięki temu potrafimy bardziej krytycznie patrzeć również na zagraniczne kierunki – zauważa Krzywicka-Zdunek.
Cudze chwalicie...
Jak wykazują dane GUS, 2025 rok był rekordowy dla krajowej turystyki. Polska zajęła drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem rocznego przyrostu liczby noclegów, notując 7-procentowy wzrost. Zdeklasowała nas jedynie Malta. Wydatki podróżnych osiągnęły łącznie 94 mld zł, ale my sami również wyjątkowo chętnie eksplorowaliśmy lokalnie. Polacy odbyli 54,5 mln wewnętrznych podróży turystycznych, a więc o 3,2 proc. więcej niż rok wcześniej.
– Dziś mamy niezwykle zróżnicowaną ofertę. Możemy wybrać zarówno luksusowy hotel, jak i spokojny wypoczynek w duchu slow tourism. Coraz więcej osób szuka kontaktu z naturą, lokalną kuchnią i regionalną kulturą. Odkrywamy Podlasie, Podkarpacie czy Wielkopolskę z takim samym zainteresowaniem, z jakim kiedyś odkrywaliśmy Grecję czy Włochy. Polska po prostu stała się atrakcyjnym kierunkiem turystycznym również dla własnych mieszkańców – komentuje Krzywicka-Zdunek.
W temacie wyjazdów zagranicznych na to, z jakimi wrażeniami wracamy do domu, znacząco wpływa też model wyjazdu. Jego charakter jest nie tylko kwestią zasobności portfela. Jak podkreśla socjolożka, wybór pomiędzy samodzielnie organizowanym urlopem, wycieczce z przewodnikiem czy wakacjami all inclusive, jest związany w dużej mierze z etapem życia, na jakim się znajdujemy, oraz osobistymi potrzebami. Seniorzy podróżują inaczej single, a wycieczki osób wyjeżdżających solo znacząco różnią się od wakacji z dziećmi lub ze znajomymi. Odmienne są tu nie tylko doświadczenia, lecz także – oczekiwania.
– Nie zapominajmy, że dla wielu rodzin wakacje nadal są poważnym wydatkiem. Często trzeba wybierać między remontem mieszkania, wyjazdem a wysłaniem dzieci na kolonie. Zwłaszcza w tym przypadku koszty życia stale rosną, dlatego decyzje o podróżach są często bardzo dokładnie przeliczane. Nie wszyscy mogą pozwolić sobie na spontaniczne zagraniczne wyjazdy kilka razy w roku – wskazuje socjologia
Czy ucieczka „za lepszym” wciąż jest opcją?
Polacy są obecni aż w 138 krajach świata, a ich liczebność szacuje się na ponad 22 mln osób. Jak punktuje Krzywicka-Zdunek, jeszcze kilka lat temu emigracja zarówno zarobkowa, jak i edukacyjna, była w Polsce mocno idealizowana, a niekiedy wręcz tożsama z pojęciem sukcesu.
Dzisiaj coraz częściej okazuje się, że na rodzimym poletku wcale nie jest gorzej, a pod niektórymi względami mamy do czynienia z większą ilością udogodnień niż na przykład Amerykanie, Anglicy czy Niemcy, do poziomu życia których zdarzało nam się aspirować. Szczególnie po transformacji ustrojowej, jak zauważa badaczka, byliśmy złaknieni dobrobytu.
Emigracja miała być na to złotym środkiem, podobnie jak boom obecności zagranicznych firm na naszym rynku. Po latach widoczne niegdyś różnice mocno się zatarły, a wraz z nimi zmienił się sposób, w jaki patrzymy na emigrację. Nie wynika ona już tak często z pogoni za lepszym. Jest po prostu „opcją”, na którą otworzyła nas bardziej dostępna rzeczywistość.
– Pokolenie Z jest zapewne wciąż bardziej otwarte na życie za granicą, ale warto pamiętać, że tę generację wychowali rodzice, którzy stworzyli jej taką możliwość. Moje pokolenie – X – traktowało pierwszy wyjazd za granicę jak ogromne wydarzenie. Pamiętam swoją pierwszą podróż do Czechosłowacji w ósmej klasie. Wtedy wydawało mi się, że to już prawie Zachód. Dzisiejsza młodzież dorasta w mediach społecznościowych, korzysta z platform streamingowych, ogląda świat w serialach i filmach, a do tego swobodnie posługuje się językiem angielskim. To wszystko sprawia, że jest bardziej otwarta i odważna, jeśli chodzi o mieszkanie czy podejmowanie pracy za granicą – wyjaśnia Katarzyna Krzywicka-Zdunek.
Media społecznościowe zakorzeniły w nas też przeświadczenia dotyczące częstotliwości wyjazdów, a także tego, jak powinny one wyglądać i ile trwać. Dodatkowo, jak zaznacza moja rozmówczyni, wypromowały model cyfrowego nomady, który bez stałego miejsca zamieszkania podróżuje przez większość dni w roku. Ponadto umocniły nowy symbol statusu, jakim stało się posiadanie mieszkania lub domu w ciepłych zakątkach Europy – Hiszpanii, Portugalii czy we Włoszech.
– To oczywiście dotyczy stosunkowo niewielkiej grupy osób i jednocześnie pokazuje rozwarstwienie społeczne. Możliwość mieszkania przez część roku za granicą stała się dziś elementem stylu życia klasy średniej i wyższej. Warto przy tym pamiętać, że nawet posiadając mieszkanie w innym kraju, nadal pozostajemy tam osobami z zewnątrz. Traktujemy to miejsce trochę jak drugi dom czy działkę. Spędzamy tam część roku, ale nasze główne życie nadal toczy się w Polsce – zauważa badaczka.
Lokalność na sprzedaż
To, co z perspektywy ekspata wydaje się atrakcyjnym stylem życia, dla miejscowej społeczności wiąże się ze sporym ciężarem. Najpopularniejsze turystyczne destynacje takie jak Barcelona czy Amsterdam od lat coraz bardziej są naznaczone problemami z dostępnością mieszkań, które w wyniku najmu krótkoterminowego znikają z lokalnego rynku dostępnego dla lokalnej społeczności.
Czynsze rosną, a mieszkańcy protestują przeciw nadmiernej turystyce oraz wykupowaniu lokali przez obcokrajowców. Choć zarówno stolica Niderlandów, jak i hiszpańska metropolia wprowadzają kolejne ograniczenia dotyczące najmu krótkoterminowego, a także próbują regulować napływ turystów, efekty tych działań pozostają ograniczone.
To jednak tylko jedna strona medalu. Mobilny styl życia wpływa również na tych, którzy decydują się funkcjonować między dwoma krajami i często gubią poczucie przynależności.
– Jeśli przez znaczną część roku mieszkamy gdzie indziej, naturalnie tracimy kontakt z codziennym życiem naszej lokalnej wspólnoty. Wracamy do Warszawy, Poznania czy Kielc i okazuje się, że pojawił się nowy skwer, zmieniła się organizacja osiedla albo funkcjonowanie przestrzeni publicznej, a my nawet nie wiemy, kiedy to się wydarzyło. Zaczynamy żyć pomiędzy dwoma światami. Z jednej strony dobrze czujemy się w miejscu, gdzie świeci słońce, poznajemy inną kulturę i kuchnię, ale z drugiej stopniowo tracimy przynależność do tej, która pierwotnie była nam bliska – mówi socjolożka.
Globalizacja, dodatkowo napędzana przez media społecznościowe, zmieniła nie tylko sposób, w jaki wyobrażamy sobie życie za granicą. Coraz mocniej wpływa również na wygląd współczesnych miast. Wraz z gentryfikacją i rozwojem miejsc tworzonych z myślą o mobilnych mieszkańcach oraz turystach zacierają się lokalne różnice, a kolejne dzielnice zaczynają przypominać siebie nawzajem.
Kawiarnie speciality, modne restauracje czy koncepty handlowe coraz częściej korzystają z tego samego estetycznego języka. Skandynawski minimalizm, lampy stołowe, stalowe taborety czy nawiązania do stylistyki vintage stały się uniwersalnym kodem, który równie dobrze odnajduje się w Madrycie, Lizbonie, Londynie czy Warszawie. Modna kawiarnia z jednego miasta mogłaby niemal bez zmian funkcjonować w drugim.
W ten sposób powstają „nie-miejsca” – przestrzenie, które sprawiają wrażenie autentycznych, choć w rzeczywistości są powieleniem estetyki znanej z Instagrama czy Pinteresta. Zamiast odzwierciedlać lokalny charakter, coraz częściej wpisują się w globalny wzorzec zaprojektowany z myślą o tym, by dobrze wyglądać w mediach społecznościowych.
John Urry zauważa, że miejsca turystyczne stają się produktami konsumpcyjnymi, a „autentyczność”, której poszukujemy, w rzeczywistości bywa wyreżyserowana i okazuje się odseparowaną atrakcją, dostępną dla konkretnej grupy społecznej.
– Dla osób, które dopiero zaczynają podróżować, McDonald's, Starbucks, Zara czy inne znane marki lub podobne do siebie miejsca są punktem odniesienia. Dają poczucie bezpieczeństwa. Wiemy, czego się po nich spodziewać. Z czasem jednak zaczyna nam zależeć na autentyczności. Chcemy kupić pamiątkę wykonaną przez lokalnego rzemieślnika, a nie magnes wyprodukowany w Chinach z symbolem Wenecji. Chcemy zjeść makaron przygotowany przez lokalnych kucharzy, a nie taki sam jak w każdej restauracji na świecie –mówi Katarzyna Krzywicka-Zdunek.
Jednocześnie na bazie tych i wielu innych doświadczeń z różnych odwiedzonych destynacji, chętniej doceniamy miejsca, w których żyjemy i to w nich zaczynamy szukać tego, co prawdziwe, trwałe i ważne.
– Powoli odbudowujemy lokalne wspólnoty, które po transformacji ustrojowej w Polsce w dużej mierze się rozpadły. Przenieśliśmy się wówczas do dużych miast, zaniknęły więzi sąsiedzkie oraz wielopokoleniowe rodziny, ale dziś znowu zaczynamy budować więzi. Tęsknimy za rozmową z kimś, kto nie jest anonimowy. Wiemy, że sąsiad codziennie rano wychodzi z psem, a sąsiadka wieczorami gra na pianinie. To wszystko buduje nasze życie społeczne, dlatego zachęcałabym do tego, żeby miejsca, w których mieszkamy, nie traktować wyłącznie użytkowo, ale również emocjonalnie. To ważne, żebyśmy byli gdzieś naprawdę zakorzenieni, a nie ciągle żyli w rozkroku – zachęca.
Więcej w tym temacie:
- Coolcation i nie tylko. Jak Polacy planują wakacje 2026?
- Podróże ze sztuką. Nieoczywisty przewodnik po galeriach
- Urlop pod sceną. Pytamy festiwalowiczów o ich koncertową zajawkę
- Pekao przyspiesza – mocna oferta dla podróżujących. Robert Lewandowski twarzą nowej kampanii banku
- Jak wybrać najlepszy airport look? Inspiracje na stylizacje w podróż
- Marek Kamiński przeszedł przez piekło lodu. Jak zdobywa się biegun z synem?
Dziennikarka związana z licznymi polskimi redakcjami. Regularnie publikuje w serwisie internetowym Vogue Polska, prowadzi dział mody magazynu „K Mag”. Od lat pisze dla portali wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska (Onet, Noizz, Business Insider). Absolwentka London College of Fashion. Nie lubi się ograniczać, dlatego poza modą oddaje się tematyce społecznej, relacyjnej, a także kulinarnej i podróżniczej. Często porusza kwestie dotyczące pokolenia Z, którego sama jest przedstawicielką. Po godzinach oddaje się eksperymentom w kuchni, lepi ceramikę i planuje kolejne wyjazdy, w których odnajduje inspiracje nie tylko do zawodowej działalności.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Społeczeństwo
STATUS QUO: Dwie minuty nienawiści. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Tydzień zaczął się od ataku na dzieci w autobusie w Bielsku-Białej, a skończył na wiadomości, że Ukraina i Polska może jednak dadzą radę się dogadać Po drodze obserwowaliśmy kolejne oznaki kryzysu w PiS, które może rozpadać się na naszych oczach, i prezydenta, oraz prezydenta, który zawetował ustawę, mimo że sam obiecywał jej podpisanie w kampanii wyborczej.
Społeczeństwo
Moda na ciało. Jak władza i pieniądze kreują kanony atrakcyjności
Zaglądają właściwie do każdej dziedziny naszego życia codziennego. Od tysiącleci kształtują nasze gusta. Od dekad bezpośrednio wpływają na to, co króluje na wybiegach, okładkach magazynów, a także w mediach społecznościowych. W jaki sposób polityka i gospodarka dyktują to, co jest „hot”? I dlaczego trendom ulegają nie tylko kobiety?
Społeczeństwo
STATUS QUO: Kto głośniej krzyknie. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Trump ingeruje w mundial. Trump ogłasza się celem zamachu. Trump znów bombarduje Iran. Trump zrywa handel z Hiszpanią. W tle - polska awantura pod pomnikiem, nowa rada przy prezydencie i pamięć o rocznicy zbrodni wołyńskiej.
Społeczeństwo
Męskość na lajkach. Jak algorytmy definiują współczesnych facetów?
Dlaczego media społecznościowe wzmacniają konkretny ideał mężczyzny? Dlaczego wielu w to wierzy i do tego dąży? Dlaczego to nie daje im szczęścia?
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Społeczeństwo
Nowe życie zaczyna się za drzwiami domu. Holiday Dream by Zień x Esti&Esta
Jeszcze kilka lat temu ogród czy taras traktowaliśmy przede wszystkim jako dodatek do domu. Miejsce, z którego korzystało się głównie latem, przy okazji rodzinnego grilla lub słonecznego weekendu. Ot miły dodatek do domu lub mieszkania. Dziś coraz częściej pełnią znacznie ważniejszą rolę. Stają się przestrzeniami codzienności - miejscami porannej kawy, spotkań z bliskimi, chwil odpoczynku po pracy czy momentów, które pozwalają na chwilę zwolnić tempo.
Społeczeństwo
Z warzywniaka do kampanii największych marek. Jak jedzenie sprzedaje nam modę?
To temat, który potrafi pobudzić nie tylko miłośników odkryć kulinarnych czy eksperymentów w kuchni. Jedzenie równie mocno zdaje się elektryzować branżę mody oraz wszystkich speców od sprzedaży. Czym jest i jak działa marketing sensoryczny?
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Społeczeństwo
Dobra taksówka to dziś coś więcej niż przejazd z punktu A do B
Jak zmienia się miejska mobilność?
Społeczeństwo
STATUS QUO: 39 sekund i 39 wet. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Wenezuela wciąż liczy ofiary trzęsienia ziemi, a Warszawa – afery w jednym szpitalu. Nawrocki zawetował ustawę o prawach ucznia, Zełenski zapowiedział Panteon Narodowy, a Rosja szykuje test dla NATO. Na Status Quo zaprasza Oliwier Starczewski.