PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Społeczeństwo

STATUS QUO: Dwie minuty nienawiści. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

Tydzień zaczął się od ataku na dzieci w autobusie w Bielsku-Białej, a skończył na wiadomości, że Ukraina i Polska może jednak dadzą radę się dogadać Po drodze obserwowaliśmy kolejne oznaki kryzysu w PiS, które może rozpadać się na naszych oczach, i prezydenta, oraz prezydenta, który zawetował ustawę, mimo że sam obiecywał jej podpisanie w kampanii wyborczej.

Udostępnij

Karol Nawrocki i Wołodymyr Zełenski

Karol Nawrocki i Wołodymyr Zełenski Autor zdjęcia: Getty Images

Oliwier Starczewski
19.07.2026

Na Status Quo mijającego tygodnia zaprasza Oliwier Starczewski. 

Poniedziałek – dwie minuty nienawiści

„Rok 1984” to dla wielu moich rówieśników ulubiona lektura ze szkoły średniej. Totalitarne państwo, wszechobecna inwigilacja, filozoficzne rozważania i romans – wszystko to złożyło się na książkę, która stała się klasyką. Kiedy czytaliśmy o „Dwóch Minutach Nienawiści”, obowiązkowych telewizyjnych seansach obrażania wrogów systemu, mogło nas to bawić, szokować albo przerażać. 

Od pewnego czasu mam jednak wrażenie, że takie „Minuty Nienawiści” coraz śmielej przenikają do debaty publicznej. Niczym barwnik dodawany kropla po kropli zmieniają sposób, w jaki rozmawiamy, myślimy i oceniamy innych.

Dla wielu środowisk współczesnym Emmanuelem Goldsteinem stali się Ukraińcy mieszkający w Polsce. Nie ukraiński rząd, nie urzędnicy, nie prezydent i nie ci, którzy w ostatnich miesiącach dołożyli większą lub mniejszą cegiełkę do pogorszenia relacji między Warszawą a Kijowem. Gniew skierowano przede wszystkim przeciw zwykłym ludziom, którzy po prostu znaleźli się najbliżej.

Bezpośrednie konsekwencje tej atmosfery zobaczyliśmy w sobotę w Bielsku-Białej. Sprawa została nagłośniona w poniedziałek. W miejskim autobusie 54-letni mężczyzna – jak się później okazało, kierowca miejskiej spółki komunikacyjnej – zaczął wykrzykiwać obelgi pod adresem dwóch jedenastoletnich dziewczynek. Dzieci usłyszały, że są „ukraińskimi ku*ami” i mają „wyp*ać z tego kraju”. Jedna z nich nagrała całe zdarzenie telefonem.

W poniedziałek wybuchło powszechne oburzenie. Politycy, dziennikarze i publicyści zgodnie oceniali, że takie zachowanie jest niedopuszczalne. Wśród potępiających byli również ci, którzy na co dzień sami nie szczędzą Ukraińcom ostrych słów – politycy PiS i Konfederacji oraz przedstawiciele części prawicowych mediów.

Policja szybko zatrzymała sprawcę. Równie szybko w mediach społecznościowych pojawił się jednak fałszywy profil, powołujący się na rzekome ustalenia „dziennikarzy z Bielska”. Według publikowanych tam informacji dziewczynki miały prowokować mężczyznę i na niego pluć. W sieci zaczęło też krążyć wygenerowane przez sztuczną inteligencję zdjęcie jednej z nich, na którym wyglądała, jakby z uśmiechem reagowała na całą sytuację. Na oryginalnym nagraniu nie uśmiecha się ani razu.

To jednak wielu osobom nie przeszkadzało. Wystarczył pretekst, by uwolnić wcześniej podsycaną frustrację. W oczach części internautów agresor stał się bohaterem, który „odważył się powiedzieć prawdę”. Jak widać, wystarczy zaledwie kilka minut codziennego podsycania nienawiści, by atak na dzieci przestał wydawać się czymś jednoznacznie niedopuszczalnym.

Wtorek – reprymenda

Wydarzenia między wtorkiem a czwartkiem kręciły się wokół jednego tematu – Prawa i Sprawiedliwości. To właśnie w tej partii doszło do serii zaskakujących wydarzeń i kryzysu, który może na trwałe zmienić układ sił na polskiej prawicy.

Zaczęło się od wpisu Jarosława Kaczyńskiego: „Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, iż pomoc militarna, realizowana także przez UE na rzecz Ukrainy, jest bezwzględnie potrzebna. To kluczowa sprawa z punktu widzenia polskiej racji stanu i naszego bezpieczeństwa. Sprawa wypowiedzi Pana Przemysława Czarnka zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii.”

Była to reakcja na słowa, które Przemysław Czarnek wypowiedział w niedzielę na antenie TV Republika. Odbiły się one szerokim echem nie tylko w Warszawie, ale również w Moskwie. Były minister edukacji przekonywał, że Unia Europejska powinna wstrzymać finansowanie zbrojeń i odbudowy Ukrainy, dopóki ta „nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich”. Dodał również: „Mamy moralny obowiązek krzyczeć do wszystkich stolic europejskich i światowych o powstrzymanie odradzania się ideologii nazistowskiej na Ukrainie.”

Rosyjskie media z entuzjazmem podchwyciły te wypowiedzi. Nie bez powodu – Władimir Putin od początku pełnoskalowej inwazji uzasadnia ją koniecznością „denazyfikacji” Ukrainy. W rosyjskiej narracji słowa jednego z czołowych polityków PiS zabrzmiały więc jak potwierdzenie propagandowej tezy Kremla.

Dla młodszego pokolenia to sytuacja szczególnie trudna do zrozumienia. Dorastaliśmy w przekonaniu, że w sprawach bezpieczeństwa obowiązuje prosty wybór: albo granica z niepodległą Ukrainą, albo granica z Rosją. Wsparcie dla Kijowa nie było kwestią sympatii, lecz elementarnym interesem Polski.

Czy deklaracje Przemysława Czarnka oznaczają, że ta logika zaczyna się załamywać? Na razie trudno to stwierdzić. Faktem jest jednak, że od jego słów odciął się nawet Jarosław Kaczyński, który jednoznacznie podkreślił znaczenie dalszej pomocy militarnej dla Ukrainy. To pokazuje, że również wewnątrz PiS trwa dziś spór o kierunek, w jakim partia powinna podążać.

Środa – kapiszon

Prawicowy pakt senacki miał być największym koszmarem rządzącej koalicji. Od dwóch kadencji Senat pozostaje pod kontrolą KO, Lewicy, PSL i Polski 2050 dzięki prostej zasadzie: w każdym okręgu ugrupowania wystawiają jednego wspólnego kandydata. Gdyby podobne porozumienie zawarła prawa strona sceny politycznej, mogłaby realnie powalczyć o przejęcie izby wyższej.

Problem w tym, że każdy na prawicy wyobraża sobie taki pakt inaczej.

Konfederacja chce, by patronem porozumienia został prezydent Karol Nawrocki. Sławomir Mentzen wielokrotnie nazywał Jarosława Kaczyńskiego „politycznym gangsterem”, ale deklaruje, że byłby gotów usiąść z PiS do stołu, gdyby gwarantem umowy został właśnie prezydent. Podobne stanowisko zajmuje Grzegorz Braun, mimo że z PiS-em od dawna jest na wojennej ścieżce.

Na taki scenariusz nie zgadza się jednak Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS najwyraźniej obawia się, że oddanie patronatu nad prawicowym porozumieniem Karolowi Nawrockiemu oznaczałoby symboliczne przekazanie mu przywództwa po prawej stronie sceny politycznej. Zamiast więc budować szeroką koalicję, postanowił ogłosić własne porozumienie. Problem w tym, że jego jedynym partnerem okazał się Marek Woch – były kandydat na prezydenta, który zdobył 0,09 proc. głosów i podczas kampanii stał się bohaterem internetowych memów.

Sławomir Mentzen skomentował to z właściwą sobie złośliwością: „W kolejnym kroku Kaczyński załatwi PiS-owi używaną oponę do Stara albo choinkę o zapachu kokosowym do malucha”.

Całej historii dodatkowego kolorytu dodaje fakt, że jeszcze niedawno Marek Woch prowadził rozmowy o wspólnym starcie do Senatu z Grzegorzem Braunem. Czy kryje się za tym jakiś misterny plan? Trudno powiedzieć. Na razie wygląda to raczej na kolejny rozdział chaosu po prawej stronie sceny politycznej. 

Czwartek – implozja

Mateusz Morawiecki odbył z Jarosławem Kaczyńskim całonocne spotkanie. Różowy obrus, różowe tulipany – te zdjęcia obiegły media i miały symbolizować zawieszenie broni. Jeszcze dwa miesiące temu wydawało się, że w Prawie i Sprawiedliwości udało się osiągnąć kruche porozumienie. Były premier mógł rozwijać swoje stowarzyszenie Rozwój Plus, w zamian akceptując Przemysława Czarnka jako kandydata na przyszłego premiera. Pokój okazał się jednak wyłącznie pozorny.

Konflikt przez cały czas tlił się pod powierzchnią, a w tym tygodniu przerodził się w największy wewnętrzny kryzys w PiS od dawna.

Jarosław Kaczyński postawił sprawę jasno: wszystkie polityczne stowarzyszenia tworzone przez działaczy partii mają zniknąć. Każdy członek PiS ma tydzień na złożenie deklaracji, że nie należy do żadnej innej organizacji o charakterze politycznym i że jego polityczna aktywność ogranicza się wyłącznie do Prawa i Sprawiedliwości. W przeciwnym razie grozi mu usunięcie z partii. Zegar już tyka.

Jacek Sasin, który swoje stowarzyszenie „Po Pierwsze Polska” powołał jako przeciwwagę dla inicjatywy Morawieckiego, podporządkował się decyzji prezesa niemal natychmiast i jeszcze tego samego dnia ogłosił jego rozwiązanie.

Mateusz Morawiecki obrał jednak zupełnie inną drogę. Zapowiedział, że pozostaje w PiS, ale nie zamierza likwidować Rozwoju Plus. W jego obronie stanęło 45 parlamentarzystów, którzy podpisali list do Jarosława Kaczyńskiego, deklarując poparcie dla stowarzyszenia. Wśród sygnatariuszy znaleźli się m.in. Ryszard Terlecki, Michał Dworczyk i Piotr Müller.

Od tego momentu konflikt wszedł w nową fazę. Politycy PiS przestali gryźć się w język. Patryk Jaki mówił o przeroście ambicji byłego premiera, Przemysław Czarnek przyznawał, że bunt części kolegów budzi w nim zażenowanie, a Jarosław Kaczyński apelował o zachowanie „minimum przyzwoitej lojalności”.

Spór przeniósł się także do mediów społecznościowych. Zwolennicy prezesa publikowali zdjęcia z hasłem „Wybieram PiS”. Sojusznicy Morawieckiego odpowiedzieli własną akcją, zamieszczając fotografie z podpisem „Wybieram Polskę”.

Za tydzień, w czwartek, odbędzie się duże wydarzenie organizowane przez stowarzyszenie Rozwój Plus. Tego samego dnia upłynie termin wyznaczony przez Jarosława Kaczyńskiego. Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto przypuszczał, że taki scenariusz jest w ogóle możliwy. Dziś nie można wykluczyć, że w najbliższych tygodniach będziemy świadkami wydarzenia, które jeszcze niedawno wydawało się niewyobrażalne – otwartego rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości.

Piątek – status osoby najbliższej

W czasie kampanii wyborczej Karol Nawrocki przekonywał, że popiera wprowadzenie statusu osoby najbliższej. Zapewniał również, że będzie prezydentem wszystkich Polaków. Po piątkowym wecie z tych deklaracji pozostało niewiele – podobnie jak z wyborczej obietnicy obniżenia cen prądu o 33 procent.

Ustawa miała być polskim substytutem związków partnerskich. Przede wszystkim dawałaby parom jednopłciowym, które nie mogą zawrzeć małżeństwa, możliwość uregulowania najważniejszych spraw życia codziennego. Korzystać mogłyby z niej także pary heteroseksualne, które z różnych powodów nie chcą lub nie mogą wziąć ślubu. Projekt przewidywał m.in. prawo do informacji medycznej, możliwość decydowania o pochówku partnera, zasiłek opiekuńczy, wspólne rozliczanie podatków oraz ułatwienia w dziedziczeniu.

„Nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie” – uzasadniał swoją decyzję prezydent. Argumentował, że proponowane rozwiązanie z jednej strony zbyt mocno przypomina małżeństwo, a z drugiej nie zapewnia wszystkich jego skutków prawnych. Wskazywał również, że ustawa wprowadza zmiany w aż 238 innych aktach prawnych.

Premier Donald Tusk nazwał weto „wyrazem pogardy wobec ludzi i ich prawa do szczęścia”. Z kolei minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ocenił decyzję jako „ideologiczny odwet na obywatelach”.

Młodzi ludzie, którzy na lekcjach wiedzy o społeczeństwie uczyli się, że prezydent jest przedstawicielem wszystkich obywateli, mogą dziś z niedowierzaniem patrzeć na polityczną rzeczywistość. W praktyce coraz częściej okazuje się, że głowa państwa postrzegana jest przede wszystkim jako reprezentant określonego obozu i jego wartości, a nie wszystkich Polaków.

Sobota – ciemne chmury

Tydzień kończymy jednak bardziej optymistycznym akcentem. 8 lipca Parlament Europejski przyjął poprawkę krytykującą prezydenta Wołodymyra Zełenskiego za nadanie jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA. Niedługo później wyraźnie osłabła chęć dalszej politycznej konfrontacji z Polską.

W piątek Zełenski zapowiedział działania, które mają pomóc w deeskalacji napięć. W opublikowanym wpisie podziękował Polsce za wsparcie udzielane od początku rosyjskiej inwazji i przedstawił plan obejmujący cztery kroki: zintensyfikowanie dialogu dyplomatycznego, otwarcie archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz wywiadu zagranicznego dotyczących zbrodni wołyńskiej, wydanie większej liczby zezwoleń na prace poszukiwawczo-ekshumacyjne oraz rozszerzenie dialogu między społeczeństwami obu państw.

Deklaracje prezydenta Ukrainy zostały w Polsce przyjęte z ostrożnym optymizmem. Dodatkowo poprawę nastrojów wzmacniają kolejne sukcesy ukraińskiej armii na froncie. W ostatnich dniach przeprowadzono kolejną serię uderzeń na cele znajdujące się w głębi Rosji. Wśród nich znalazły się m.in. baza paliwowa w obwodzie moskiewskim oraz tankowce wykorzystywane przez rosyjską gospodarkę wojenną. Nad Rosją po raz kolejny uniosły się kłęby czarnego dymu, przypominając, że wojna coraz częściej wraca także na terytorium agresora.

Więcej w tym temacie:

Oliwier Starczewski

Publicysta i dziennikarz młodego pokolenia, związany z GQ Poland. W swoich mediach społecznościowych komentuje politykę z perspektywy generacji, która odziedziczy skutki dzisiejszych decyzji. Autor podcastu Między Pokoleniami – rozmów, w których doświadczenie i wpływ spotykają się z pytaniami o przyszłość. Wierzy, że perspektywa młodych ludzi w debacie publicznej jest niezbędna.

Tagi

Czytaj więcej

Jak zmieniają się kanony piękna?

Moda na ciało. Jak władza i pieniądze kreują kanony atrakcyjności

Zaglądają właściwie do każdej dziedziny naszego życia codziennego. Od tysiącleci kształtują nasze gusta. Od dekad bezpośrednio wpływają na to, co króluje na wybiegach, okładkach magazynów, a także w mediach społecznościowych. W jaki sposób polityka i gospodarka dyktują to, co jest „hot”? I dlaczego trendom ulegają nie tylko kobiety?

Kraków czy Barcelona? Jak Polscy turyści postrzegają dziś podróże?

Miasta przez (anty)lokalną soczewkę. Czy polscy turyści wciąż idealizują zagranicę?

Lato sprzyja zakochiwaniu się miejscach, których nie trzeba codziennie doświadczać. Czy wciąż ulegamy urokowi zagranicznych adresów, widzianych przez filtr wakacyjnej beztroski? A może coraz częściej dostrzegamy, że gdzie indziej trawa nie zawsze jest bardziej zielona niż u nas?

GettyImages-2284881886

STATUS QUO: Kto głośniej krzyknie. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

Trump ingeruje w mundial. Trump ogłasza się celem zamachu. Trump znów bombarduje Iran. Trump zrywa handel z Hiszpanią. W tle - polska awantura pod pomnikiem, nowa rada przy prezydencie i pamięć o rocznicy zbrodni wołyńskiej.

1920x1080_meskosc_na_lajkach

Męskość na lajkach. Jak algorytmy definiują współczesnych facetów?

Dlaczego media społecznościowe wzmacniają konkretny ideał mężczyzny? Dlaczego wielu w to wierzy i do tego dąży? Dlaczego to nie daje im szczęścia?

ARTYKUŁ PARTNERSKI grafika 1

Nowe życie zaczyna się za drzwiami domu. Holiday Dream by Zień x Esti&Esta

Jeszcze kilka lat temu ogród czy taras traktowaliśmy przede wszystkim jako dodatek do domu. Miejsce, z którego korzystało się głównie latem, przy okazji rodzinnego grilla lub słonecznego weekendu. Ot miły dodatek do domu lub mieszkania. Dziś coraz częściej pełnią znacznie ważniejszą rolę. Stają się przestrzeniami codzienności - miejscami porannej kawy, spotkań z bliskimi, chwil odpoczynku po pracy czy momentów, które pozwalają na chwilę zwolnić tempo.

1920x1080_marketing_sensoryczny (1)

Z warzywniaka do kampanii największych marek. Jak jedzenie sprzedaje nam modę?

To temat, który potrafi pobudzić nie tylko miłośników odkryć kulinarnych czy eksperymentów w kuchni. Jedzenie równie mocno zdaje się elektryzować branżę mody oraz wszystkich speców od sprzedaży. Czym jest i jak działa marketing sensoryczny?

ARTYKUŁ PARTNERSKI Projekt bez nazwy (91)

Dobra taksówka to dziś coś więcej niż przejazd z punktu A do B

Jak zmienia się miejska mobilność?

250-lecie USA

STATUS QUO: 39 sekund i 39 wet. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

Wenezuela wciąż liczy ofiary trzęsienia ziemi, a Warszawa – afery w jednym szpitalu. Nawrocki zawetował ustawę o prawach ucznia, Zełenski zapowiedział Panteon Narodowy, a Rosja szykuje test dla NATO. Na Status Quo zaprasza Oliwier Starczewski.