Historia buta górskiego: jak outdoorowe trapery wspięły się na szczyt (świata mody)
PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
Historia buta górskiego: jak outdoorowe trapery wspięły się na szczyt (świata mody)
Zrodziły się z potrzeby przetrwania w górach, dziś zdobywają ulice wielkich miast. Buty hikingowe przeszły drogę od ciężkich, wojskowych kamaszy po symbol miejskiego stylu i technologicznego zaawansowania. Mowa o kawałku materiału i gumy!
Udostępnij

Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland
Jeszcze 100 lat temu – nowe! – pachniały smołą i skórą, a po całym dniu marszu ważyły więcej niż żołnierski plecak. Dziś są tak lekkie i komfortowe, że można w nich wbiec po schodach wieżowca do coworku albo wyjść na kawę w Berlinie, nie czując, że ma się na stopach obuwie techniczne, ale wyglądając jak ktoś, kto właśnie wrócił z alpejskiego szlaku. Buty górskie, hikingowe, trekkingowe – jak zwał, tak zwał – pokonały drogę z lodowców i błotnistych wzgórz na wybiegi, stając się jednym z najbardziej symbolicznych przedmiotów współczesnego stylu życia. W ich podeszwach jest zapisana nie tylko historia technologii, lecz także przemiana człowieka: od trudu po wygodę, od konieczności po przyjemność, od survivalu po estetykę.
Od skóry niedźwiedzia do żółtego logo Vibram
Zanim powstał „outdoorowy luksus”, była czysta potrzeba: przeżyć! Najstarsze znane buty mają ponad 40 tysięcy lat – to prymitywne sandały z włókien roślinnych i zwierzęcych skór, które chroniły stopy przed kamieniami i chłodem. Inne ciekawe obuwie zostało znalezione w Alpach przy niejakim Ötzim, człowieku z lodowca i przez dzisiejszych projektantów byłoby uznane zapewne za jak najbardziej sensowne: podeszwa z niedźwiedziej skóry, cholewka z delikatniejszej, bo jeleniej, wewnętrzna warstwa z traw – naturalny system termiczny sprzed pięciu tysięcy lat.
To właśnie Alpy – i ich surowe warunki – były miejscem, gdzie rodziły się kolejne przełomy w technologii hiking boots. W 1786 roku Jacques Balmat i Michel-Gabriel Paccard zdobyli Mont Blanc w butach z podeszwami nabitymi żelaznymi gwoździami. Tak powstał pierwszy, choć jeszcze prymitywny, model buta wysokogórskiego.
W XIX wieku hiking zaczął stawać się turystyczną rozrywką, a przestawał być tylko przymusem ludzi gór. Poeci, tacy jak Wordsworth i Keats, opiewali wędrówki w naturze, a w tym samym czasie w Szwajcarii i Austrii zaczynała się era alpejskich przewodników górskich i rzemieślników tworzących pierwsze buty dla turystów.
Ale prawdziwy przełomowy moment przyszedł dopiero w XX wieku i wiązał się z… tragedią. W 1935 roku włoski alpinista Vitale Bramani stracił sześciu przyjaciół w wypadku w Alpach. Uważał, że winne były buty: ciężkie, skórzane, ze zbyt gładkimi podeszwami, które ślizgały się na mokrych skałach. Dwa lata później założył firmę Vibram i opatentował gumową podeszwę z charakterystycznym bieżnikiem – „Carrarmato”. Buty górskie przestały być narzędziem tortur, a stały się prawdziwym narzędziem przetrwania.
Od wojskowych trepów do wolności
Po I wojnie światowej w magazynach wylądowały setki tysięcy wojskowych butów. Wykonane z grubej skóry, odporne i ciężkie, trafiały na nogi pierwszych turystów i wędrowców. Ich konstrukcja zapewniała stabilność, ale o komforcie można było zapomnieć.
Kiedy w latach 20. i 30. ubiegłego stulecia turyści zaczęli traktować wędrówki górskie jako formę rekreacji, rzemieślnicy – głównie z północnych Włoch i Bawarii – zaczęli szukać sposobów, by te „trzewiki po wojnie” przekształcić w buty do używania. Tak narodziły się marki, których nazwy dla miłośników outdooru brzmią jak poezja: Dachstein, Scarpa, Pivetta, Zamberlan, a później także Limmer – rodzinny warsztat, w którym powstawały ręcznie szyte buty dla amerykańskich himalaistów.
W 1936 roku amerykański wspinacz Arthur B. Emmons zdobywał szczyt Nanda Devi w Himalajach w specjalnych butach wykonanych przez Petera Limmera (jednego z 12 synów bawarskiego szewca, który pracę w zawodzie rozpoczął w wieku dziewięciu lat, a potem wyjechał do USA) – krótszych, bo wspinacz wcześniej stracił palce w wypadku. W liście do szewca napisał, że jego „stopy przeszły wyprawę w znakomitej formie, podczas gdy inni cierpieli”. To był dowód: dobrze wykonany but może decydować o sukcesie.
Amerykańska rewolucja: Danner, Red Wing i Vasque
W Stanach Zjednoczonych hiking stał się symbolem wolności i ucieczki od industrialnego zgiełku. Już w 1819 roku powstał pierwszy oficjalny szlak – na Mount Washington, a w 1876 w Bostonie założono Appalachian Mountain Club – jedną z najbardziej wpływowych organizacji outdoorowych w USA. Jej celem od początku było chronienie gór i szlaków Nowej Anglii oraz promowanie turystyki pieszej i edukacji przyrodniczej.
W połowie XX wieku amerykańskie marki zaczęły dostrzegać potencjał tej pasji. W 1965 roku szef Red Wing, William Sweasy, po podróży do Europy postanowił wprowadzić na rynek nową markę – Vasque. Buty, produkowane wówczas we Włoszech, łączyły europejskie rzemiosło z amerykańską funkcjonalnością. W tym samym roku włoska Scarpa zaczęła eksportować do Stanów swoje obuwie.
Równolegle Danner, firma założona w Oregonie w latach 30., zaczęła przerabiać swoje ciężkie buty dla drwali w modele lżejsze i bardziej dopasowane. W 1979 roku Danner Light jako pierwszy w historii wprowadził Gore-Tex – wodoodporną, oddychającą membranę, która na zawsze zmieniła sposób projektowania obuwia.
Gore-Tex był jak Apple tamtych czasów: technologia, która wyprzedziła branżę o dekadę. Dzięki niej hiking przestał być wyborem dla twardzieli. Stał się czymś, co każdy mógł robić – bezpiecznie i komfortowo.
Między technologią a tradycją: Europa nie odpuszcza
Podczas gdy Ameryka zachłysnęła się innowacją, Europa pielęgnowała rzemiosło. Włoskie miasteczko Montebelluna w regionie Wenecji Euganejskiej, znane od XVII wieku z produkcji butów, stało się epicentrum nowoczesnego designu outdoorowego. To tam w latach 70. powstała metoda wtrysku plastiku do form – rewolucja, która na zawsze zmieniła produkcję butów narciarskich (do tamtej pory były wykonywane ze skóry). Z wielowiekowych tradycji szewskich Montebelluny wyrosły takie marki jak Diemme i Fracap, które dziś stanowią pomost między górami a modą. Diemme, założone w 1992 roku przez braci Signorów, zaczynało od produkcji butów myśliwskich i roboczych, ale z czasem tworzyło też obuwie dla luksusowych domów mody – Chanel, Bottega Veneta, Maison Martin Margiela, Gucci, Nonnative, Bedwin. Ich model Roccia Vet, przeniesiony z linii outdoorowej do miejskiej, stał się ikoną „retrohikingu” – stylu, który wygląda świetnie na ulicach Kopenhagi i w górach Abruzji.
Z kolei Fracap, założony w 1948 roku w Apulii przez braci Cappello, zaczynał od butów dla rolników – południowo-wschodnia Italia jest płaska, a jej mieszkańcy to głównie farmerzy. Zwrotem w historii marki było zamówienie złożone w drugiej połowie lat 80. przez włoską armię. Dziś ich kultowy model M120 noszą stylowi mieszkańcy Tokio i Mediolanu. Ich buty nigdy nie były projektowane do górskich wypraw, ale wyglądem opowiadają o tęsknocie za dzikimi szlakami – i to wystarczy, by zdobyć serca miejskich estetów.

Z błota do biura: hiking jako styl życia
W latach 80. pojawił się nowy typ obuwia – „trail shoe” – lżejszy, krótszy, bardziej przypominający sneakersy. To on zapowiedział erę, w której hiking i urban lifestyle zaczęły się przenikać. W miarę jak miasta stawały się głośniejsze, hiking stawał się metaforą wyciszenia. Marki, takie jak Patagonia, Arc’teryx, a później Salomon czy Hoka, zbudowały cały język estetyki outdoorowej, który dziś widzimy na ulicach: miękkie linie, techniczne tkaniny, podeszwy z masywnym bieżnikiem, ale wykonane z mikropianki.
Dla pokolenia, które więcej chodzi po lotniskach niż po górach, hiking boots to sposób na symboliczny kontakt z naturą. To manifest: „Mam kontrolę nad swoim krokiem” – nawet jeśli ten krok prowadzi tylko do biura.

Technologia przyszłości i nostalgia za przeszłością
Dzisiejsze buty hikingowe są jak… smartfony dla stóp. Modele nowoczesnych marek – jak Sirio z Japonii – wykorzystują trójwymiarowe anatomiczne wyściółki, elementy stabilizujące kostkę, ale nieograniczające swobody ruchu, wzmocnienia z lekkiego, lecz wytrzymałego jak stal kevlaru, a przy tym są wykonane z materiałów z recyklingu i pozbawione szkodliwych syntetyków typu PFAS. Równolegle w modzie męskiej wraca nostalgia. Masywne buty na grubej podeszwie, inspirowane wzorami z lat 70., pojawiają się w kolekcjach takich domów mody jak Moncler, Dior Men czy Yohji Yamamoto.
To zderzenie dwóch światów – technologii i sentymentu – tworzy nowy trend: tech-heritage. Dlaczego buty, które mogłyby przejść Alpy, mają źle wyglądać w centrum Helsinek czy Warszawy?
Każdy krok ma znaczenie
Projekty oparte na ekodesignie, jak On Running Cloudrock czy Salomon Index 01, można rozłożyć na części i poddać recyklingowi. Firmy eksperymentują z biopolimerami i wegańskimi materiałami, które naśladują właściwości skóry. Równolegle do tej futurystycznej wizji w modzie jest obecna nostalgia za dawnym rzemiosłem: warsztaty Petera Limmera (prowadzone dziś przez jego wnuka, także Petera) w niewielkiej wiosce Intervale w New Hampshire wciąż produkują rocznie mniej niż 200 par ręcznie szytych butów z grubej szwajcarskiej skóry. Czas oczekiwania na parę? Kilka lat, a ceny zaczynają się od 2500 zł. „Im dłużej je nosisz, tym bardziej stają się twoje” – mówią szczęśliwi właściciele.
Dawniej but był narzędziem. Dziś to znak przynależności: do wspólnoty podróżników, minimalistów, estetów, tych, którzy wierzą, że prostota i jakość wykonania są prawdziwym luksusem. Być może to właśnie dlatego buty hikingowe – czy to Danner Light, trapery Fracap M120 czy Diemme Roccia Vet – stały się metaforą współczesnej tożsamości: chcemy czuć grunt pod nogami, nawet jeśli jest to tylko chodnik, a nie wyboisty szlak. Każdy z nas ma przecież codziennie do pokonania – nawet jeśli tylko mentalne – górskie przełęcze i szczyty do zdobycia. Buty – solidne, piękne, z Vibramem na podeszwie i pokryte Gore-Texem – wciąż są tym samym: przypomnieniem, że każdy krok ma znaczenie.

Dziennikarz i redaktor z 25-letnim doświadczeniem w pracy w radiu i prasie. Kierował zespołami redakcyjnymi w magazynach „Malemen” i „Twój Styl Man”, jego teksty były publikowane m.in. w „National Geographic”, „Esquire”, „Twoim Stylu”, „Zwierciadle”, „Kukbuku” i Veridica.ro. W latach 2003–2004 był korespondentem Polskiego Radia w Iraku. W ostatnich latach jako niezależny twórca produkował podcasty m.in. dla Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki, Muzeum Getta Warszawskiego, culture.pl oraz Papaya Films – za serię „Odpowiednik” otrzymał w 2021 roku nagrodę Audioteki „Dobrze opowiedziana historia” w konkursie Podcast Roku im. red. Janusza Majki.
Pracuje nad podcastem dokumentalnym o ludziach pozostających w związku ze sztuczną inteligencją.
Z wykształcenia jest psychologiem, więc człowiek pozostaje w centrum jego zawodowych zainteresowań. Ponadto ciekawią go sprawy Bliskiego Wschodu, od dziecka gra w tenisa, lubi chodzić do kina, kocha czytać, jeść kanapki i wygłupiać się z synami.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki
Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista: lato oznacza kostkę na wierzchu. Dziś moda przestała być tak jednoznaczna. Jedni nadal nie wyobrażają sobie mokasynów ze skarpetkami, inni świadomie eksponują skarpetki – tenisowe, w kolorowe prążki czy w nieoczekiwanych kolorach. Paradoksalnie największym trendem tego sezonu nie jest ani noszenie skarpet, ani ich brak – tylko świadomy wybór.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Trendy i zjawiska
Footballcore okiem Zalando. Latem 2026 koszulka piłkarska wyszła poza stadiony
Nie trzeba znać składu Realu Madryt, pamiętać, kto zdobył Złotą Piłkę ani zarywać nocy na finał Ligi Mistrzów, żeby nosić piłkarską koszulkę. Latem 2026 trafiła ona do szaf osób, które z futbolem nie mają wiele wspólnego. Zalando przygląda się temu, jak jeden z najbardziej charakterystycznych elementów stadionowej garderoby na dobre zadomowił się na ulicach europejskich miast.
Trendy i zjawiska
Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku
Obecność w rozmowie o mundialu nie musi już wynikać z logotypu na stadionie. Równie skutecznie można ją zbudować poprzez kulturę, modę i media społecznościowe.
Trendy i zjawiska
Unisex to przyszłość? Nawet Bad Bunny wie, że płeć w modzie jest umowna
Uniwersalna lub neutralna płciowo moda to żadna rewolucyjna pieśń przyszłości. Nie trzeba tworzyć specjalnej niebinarnej kolekcji, by ubrania przestały należeć do konkretnej kategorii. Cicha praktyka codzienności pokazuje, że mężczyźni od lat kupują w damskich działach, kobiety wybierają fasony z metką „for men” i – uwaga – nikt przy kasie tego nie sprawdza.
Trendy i zjawiska
Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu
Erling Haaland od dawna udowadnia, że moda jest dla niego czymś więcej niż dodatkiem do kariery piłkarskiej. Po debiucie na pokazie Dolce & Gabbana Alta Sartoria zastanawiam się, które luksusowe domy mody najlepiej pasowałyby do jego odważnego stylu. Oto pięć marek, z którymi norweski napastnik mógłby stworzyć wyjątkowy modowy duet.
Trendy i zjawiska
Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów
Zastanawialiście się, jak wygląda stylizowanie artystów podczas światowej trasy Bad Bunny’ego? Mamy odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania.
Trendy i zjawiska
Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami
Cała Polska żyje wtorkowym koncertem Bad Bunny’ego. Portorykański artysta dał wybitne show na PGE Narodowym – nie brakowało rodzimych akcentów.
Trendy i zjawiska
Bad Bunny założył szorty polskiej marki. Błyskawiczny sold out w sklepie!
Jak się okazuje, Bad Bunny wyprzedaje nie tylko stadiony, lecz także szorty polskiej marki, w których wystąpił na koncercie w Warszawie.