PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Psychologia i relacje

Jak mieć lepszy seks w związku? To nie technika najczęściej wszystko psuje

Zanim odpowiemy sobie na pytanie, jak mieć lepszy seks, musimy zastanowić się nad tym, co to właściwie znaczy. – Jaki on ma być dokładnie? – precyzuje Maja Kumor, seksuolożka i terapeutka, która od wielu lat pomaga pacjentom w swoim gabinecie, a ponadto dzieli się poradami w mediach społecznościowych, gdzie tylko na Instagramie obserwuje ją blisko 70 tys. użytkowników i użytkowniczek.

Udostępnij

Jak mieć lepszy seks?

Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż Klaudia Adamek

IMG_0262
23.05.2026

W jednej ze scen filmu „Nieodwracalne” w reżyserii Gaspara Noé bohaterka, grana przez Monicę Bellucci, tłumaczy swojemu przyjacielowi, dlaczego seks z jej obecnym partnerem daje jej więcej przyjemności niż intymność, którą kiedyś dzieliła z nim. Relacja między tą trójką w kontekście brutalnych wydarzeń, do jakich dochodzi w samym obrazie, to temat na nieco inne rozważania. Jednak podczas tej rozmowy pojawia się myśl, która dobrze kontruje sposób, w jaki zwykle myślimy o seksie. Najczęściej stawiamy sobie pytanie: jak być dobrym kochankiem albo kochanką? Co zrobić, żeby tej drugiej osobie było lepiej? To narracja, którą łatwo znaleźć wszędzie – od magazynów po internetowe poradniki.

Jak mieć lepszy seks? Bądźmy egoistami!

Tymczasem tutaj wybrzmiewa coś prostszego i bardziej niewygodnego: żeby seks mógł być naprawdę dobry, trzeba – przynajmniej na chwilę – pozwolić sobie na pewien rodzaj egoizmu. Chodzi o to, by skupić się na własnej przyjemności i wejść w nią bez kontrolowania wszystkiego.

– Kiedy ktoś pyta mnie, jak mieć lepszy seks, zawsze dopytuję: co to znaczy lepszy? Jaki on ma być konkretnie? – mówi Maja Kumor, seksuolożka, terapeutka i edukatorka, która od lat pracuje z pacjentami oraz prowadzi profil edukacyjny w mediach społecznościowych na temat relacji i życia seksualnego. – Często ten „lepszy” to znaczy taki, o jakim słyszeliśmy od kogoś innego. Wydaje nam się, że tam na zewnątrz jest jedna wielka impreza, tylko u nas nic się nie dzieje. A to złudzenie. Dobry seks to taki, który satysfakcjonuje mnie i osobę, z którą go przeżywam. Niezależnie od tego, czy jesteśmy w relacji, czy nie – podsumowuje.

To złudzenie, o którym wspomina Kumor, ma rzeczywiście dobre warunki do rozwoju. Cudze życie seksualne znamy (jeśli już) częściej z żartów niż głębokich zwierzeń „ze szczegółami”, a poza tym niektórzy lubią koloryzować. Możemy mieć o nim jakieś wyobrażenie, o ile się nad nim zastanawiamy, ale po zdjęciach z Instagrama czy tym, jak się ktoś przy nas zachowuje, trudno tak naprawdę cokolwiek powiedzieć. Chętniej raczej opowiadamy o swoich podbojach, a nie o nieudanych doświadczeniach. Do tego dochodzą jeszcze seriale i filmy, które – mimo że nie mogą konkurować z prawdziwym życiem – potrafią wzbudzić w nas poczucie zazdrości. To, co sobie wyobrażamy i dopowiadamy, traktujemy jak fakty, zapominając, że porównujemy życie, w którym budzik nastawiamy na 6.30, z dobrym scenariuszem. Co nie znaczy, że to życie musi być czy jest gorsze, po prostu jest inne.

O seksie warto rozmawiać

Jak opowiada Kumor, jej pacjenci i pacjentki mają nie tylko poczucie, że inni uprawiają więcej seksu, lecz także że ten seks jakościowo jest lepszy. Może bardziej spontaniczny, namiętny? Każdy ma swoje preferencje. Kluczowe jest jednak to, że tak naprawdę źródłem problemu dużo częściej jest brak rozmowy, a nie brak techniki czy niedopasowanie.

W teorii mówimy dziś o seksie bez pruderii, ale w praktyce nadal łatwiej rzucić żart przy znajomych, niż powiedzieć partnerowi albo partnerce: „Tego mi brakuje”, „To mnie stresuje”, „Tak jest mi dobrze”. Jeszcze łatwiej udawać, że wszystko działa, skoro z zewnątrz wygląda poprawnie.

– Kiedy pary mówią, że chcą odzyskać seks, często nie chodzi wyłącznie o samą czynność – stwierdza Kumor. – Chodzi o bliskość, uwagę, poczucie bycia chcianym, zauważonym. Seks to nie tylko czynność, lecz także komunikat.

Bo seks rzadko psuje się w łóżku, a znacznie częściej wcześniej: w przemilczeniach, w napięciach odkładanych na później, w codzienności, która z czasem zaczyna przypominać projekt „życie”.

Tęsknota za flirtem

Kłopot polega też na tym, że wiele osób mierzy długoletni związek miarą jego początku. Tęsknimy za etapem, w którym wszystko wydarzało się samo. Wystarczył impuls, spojrzenie, przypadkowy dotyk. Pożądanie przychodziło bez zaproszenia i nie musiało konkurować ani z pracą, ani z obowiązkami, ani z tym, że ktoś właśnie nastawił zmywarkę.

Z czasem do relacji wchodzi codzienność. Są zmęczenie, lista spraw do załatwienia, czasem dzieci, czasem stres, często wszystko naraz. Namiętność nie znika, ale przestaje być jedynym punktem programu.

– Na początku relacji samo rozebranie się potrafi być grą wstępną. Później to tak nie działa – mówi Kumor. – I nie ma w tym nic dziwnego. Problem zaczyna się wtedy, gdy zmianę bierzemy za porażkę. – Ludzie często traktują planowanie seksu jak dowód, że coś się zepsuło. Czyli jeśli trzeba to wpisać w kalendarz, to znaczy, że nie ma pożądania. A przecież w dorosłym życiu planujemy wszystko, co jest dla nas ważne. Spotkania, treningi, wizyty u lekarza, wyjazdy. Dlaczego bliskość miałaby być jedyną rzeczą, która ma wydarzać się wyłącznie sama? Dla wielu par zaplanowanie czasu na seks nie jest końcem spontaniczności, tylko jedynym sposobem, żeby w ogóle zrobić na nią miejsce – kontynuuje seksuolożka.

Może i planowanie seksu nie brzmi szczególnie porywająco, ale bywa nierzadko bardziej realistyczne niż czekanie, aż coś nagle się wydarzy bez naszej ingerencji.

Seks to nie kartkówka

Temu wszystkiemu nie pomaga też to, że wiele osób wciąż myśli o seksie jak o sprawdzianie, który trzeba zdać, zamiast jak o przestrzeni, w której można coś wspólnie odkrywać. A kiedy pojawia się logika wyniku, niemal od razu wchodzą też napięcie, wstyd i rozczarowanie.

U mężczyzn często przybiera to formę presji na sprawność: erekcja ma być natychmiastowa, pożądanie stałe, finał spektakularny. Każde odstępstwo od scenariusza bywa odbierane jak osobista porażka.

– Wielu mężczyzn nie zgłasza się z problemem pod tytułem „nie mam seksu”, tylko z poczuciem, że coś jest z nimi nie tak, bo wydaje im się, że inni mają go więcej, łatwiej albo z większą liczbą partnerek. Bardzo silny jest wstyd związany z tym, że nie spełniają pewnego wyobrażenia męskości – opowiada Kumor.

U kobiet z kolei napięcie częściej dotyczy orgazmu. Nadal bywa on traktowany jak obowiązkowy punkt udanego seksu, coś, co ma potwierdzić, że wszystko przebiegło tak, jak powinno. Tymczasem wiele kobiet latami funkcjonuje w relacjach, w których nie mówi o swoich potrzebach, udaje satysfakcję albo czeka, aż to po prostu minie. Orgazm staje się wtedy nie źródłem przyjemności, tylko kolejnym zadaniem do wykonania. A przecież brak orgazmu nie zawsze oznacza problem, tak samo jak jego obecność nie zawsze oznacza spełnienie – wyjaśnia specjalistka.

Presja na otwarcie

Terapeutka zwraca też uwagę, że podobne mechanizmy dotyczą par jednopłciowych, choć rzadziej się o nich mówi. Tam również pojawia się porównywanie do cudzych relacji, presja bycia „bardziej otwartymi”, „bardziej świadomymi”, „mniej schematycznymi”. Orientacja nie daje przecież immunitetu na kompleksy, rutynę czy zwykłe nieporozumienia. Zmienia się konfiguracja, ale człowiek pozostaje człowiekiem.

Kłopot w tym, że wielu z nas nadal myśli o seksie, jak o liście zadań do odhaczenia w określonej kolejności (i koniecznie z penetracją). Tymczasem mniej radykalne podejście może nam pozwolić otworzyć się nie tylko przed drugą osobą, ale przed sobą samym(ą). Nie zawsze musi być tak samo, nie zawsze „pełny stosunek” jest obowiązkowy, czasem można „na szybko”, a czasem chcę się tylko spać. To nie zawody.

Najwięcej zamieszania robią zwykle nie realne problemy, tylko to, że o nich nie rozmawiamy. Ciągle się też porównujemy. Może więc pytanie nie brzmi: „Jak mieć lepszy seks?”. Sensowniej zapytać: „Jaki seks jest dobry właśnie dla nas?”. Bez rankingów i bez odgrywania roli z cudzej fantazji.

Więcej w tym temacie:

IMG_0262

Od ponad dekady działa w mediach. Publikowała w tygodniku „Polityka”, magazynie „Vice” i Grupie Spider's Web. Na bieżąco śledzi trendy społeczne i popkulturowe. W myśl tego, że „wszystko jest połączone”, interesuje ją interdyscyplinarne podejście do zjawisk. Pisze o relacjach, pracy, nowych technologiach oraz o tym, o czym mówi się w sieci i poza nią.

Tagi

Czytaj więcej

1920x1080_ex

Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać

Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.

Glue Running – popularna, dynamicznie rozwijająca się społeczność biegowa, która skupia biegaczy w kilku największych miastach Polski, w tym w Krakowie i Warszawie

Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?

Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.

Niewerbalny Język ojcowskiej miłości

Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?

Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.

Czemu zdradzamy?

„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?

Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?

Ewa Woydyłło

Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło

Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?

Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?

Eksperci radzą, jak być dobrym partnerem

Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie

Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.

Dlaczego nie dorastamy?

Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?

Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?