PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Zajawki

Hobby to przywilej, a nie przymus

Bycie ciągle zajętym wydaje się już passé. Czy znasz jednak kogoś, kto z dumą wpisałby bezproduktywny odpoczynek w rubrykę „czas wolny”? Przecież nawet w czasie pandemii prześcigaliśmy się w pieczeniu chleba. Oczywiście pod warunkiem, że było nas na to stać.

Udostępnij

Jon Gries w kampanii Jacquemus

Jon Gries w kampanii Jacquemus Autor zdjęcia: Andrew Jacobs dla Jacquemus

Paulina_Januszewska
30.11.2025

„Warsztaty z rysowania komiksów i DYI (zrób to sam), wspólne planszówki i rozwiązywanie krzyżówek” – to nie rozkład jazdy dla dzieci albo seniorów w lokalnym domu kultury. To przykładowy plan wydarzeń w jednej z najmodniejszych (przynajmniej w warszawskim art. worldzie) i chętnie odwiedzanych przez zetki klubogalerii sztuki Turnus na Wolskiej. Wspominam o nim nie tylko jako stała bywalczyni, wolanka z wyboru i (próbująca się odmłodzić) milenialka z przypadku, ale z powodu trendu, o którym przeczytałam ostatnio kilka artykułów i w który Turnus dość dobrze się wpisuje. Albo go wytycza.

Wprawdzie nie wiem, na ile dziennikarze wieszczący wskrzeszanie przez młodą generację hobby, o których dawno temu zapomnieli boomerzy, odkryli, a na ile wymyśli owo zjawisko. Ale to dobry pretekst, by przyjrzeć się zajawkom nieco bliżej, zwłaszcza że szukanie hobby w zaawansowanej dorosłości i przebodźcowanym świecie przypomina rozglądanie się za nowymi przyjaciółmi po trzydziestce. Niby wszyscy mówią, że to możliwe, a jednak fakt, że nie przychodzi tak łatwo i naturalnie jak za dzieciństwa i wczesnej młodości, okazuje się nad wyraz zniechęcające.
 

Hobby – czyli co?

Wskazanie jednoznacznej definicji hobby także bywa karkołomnym wyzwaniem. Równie dobrze można w nią wrzucić antytezę pracy, zabawę, przyjemność, relaks, jak i wiele mniej lub bardziej spontanicznych czynności, które wymagają przecież wysiłku i uruchomienia choćby odrobiny cierpliwości i ambicji.

Bywa i tak, że z czasem przeradzają się w mistrzostwo łamane na monetyzowany na Instagramie, Pakamerze, Etsy czy innym OLX-ie profesjonalizm, co chyba wyklucza istotę pasjonackiego zajęcia. Nie zapraszam jednak do dyskusji o tym, czy czynienie pracą swojej pasji sprawia, że nie przepracowuje się ani jednego dnia, bo chyba wiele osób przede mną już rozprawiło się z tym mitem.

Mniej pewna jestem za to ustalenia granicy, która jasno oddzielałaby hobby od niezdrowego eskapizmu, tak chętnie uprawianego przecież na różne sposoby w czasie ultrastresogennego lockdownu, albo od nadmiernego konsumpcjonizmu. Tym ostatnim może się skończyć nie tylko choćby z pozoru niewinne kolekcjonerstwo, lecz dowolna inna dziedzina, która wymaga odpowiedniego sprzętu, stroju czy materiałów. Ze wstydu nie napiszę, ile czasu straciłam na oglądaniu superdrogich mat do jogi, choć na siłowni, gdzie zwykle ćwiczę, są dostępne w ramach karnetu.

Umiar wydaje się tu słowem kluczem, ale gatunek ludzki radzi sobie z nim różnie, zwłaszcza w kapitalizmie, który ochoczo spienięża nasz czas wolny jako okazję do robienia hobbystycznych zakupów i żeruje na wywoływanym w nas siebie poczuciu niewystarczania i nieustającej presji samodoskonalenia.

Joshua Rothman, zastanawiając się w „The New Yorker” nad tym, czy właściwie potrzebujemy hobby, słusznie zauważa także, że „w erze maksymalizmu i monetyzacji coraz trudniej być amatorem”. To miecz obosieczny, który z jednej strony prowadzi do perfekcjonistycznej obsesji, ale z drugiej zniechęca do próbowania nowych rzeczy, które nie są produktywne albo w których niekoniecznie jesteśmy wymiataczami.

Michelle Santiago Cortés pisała z kolei w „The Cut”, że wybujałe hobbystyczne aspiracje zmuszają ludzi do oszukiwania w czynnościach, które z założenia robimy dla zabawy. Okazuje się, że z podpowiedzi Chata GPT korzystają osoby, które płacą za rozwiązywanie zagadek w escape roomach, biorą udział w quizach towarzyskich albo dobrowolnie dołączają do klubów czytelniczych. Dziennikarka stwierdza, że po tym, jak AI okazała się nie do końca skuteczna w zastępowalności ludzkiej pracy, teraz próbuje wkroczyć w nasz czas wolny.

Wszystkie nowe technologie i aplikacje robią to nie od dziś. Przymus performowania ciekawych pasji to droga do influencerskiej popularności w sieci albo sukcesu na rynku matrymonialnym. Serwisy randkowo-przyjacielskie wymagają podania konkretów w zakresie zainteresowań i pasji, co potem skutkuje tym, że na Tinderze prawie wszyscy kochają podróże i sport, choć tak naprawdę wolą gotować w domu i oglądać Netfliksa. Czy jedzenie i seriale w ogóle można uznać za pasję? A czemu nie? 
 

Zdrowsi z zajawkami

Może jednak mimo wszystko warto wypatrywać w swoim życiu czegoś, co przynosi realną frajdę? Albo wręcz przeciwnie: lepiej odpuścić i poleżeć plackiem, zanim się okaże, że przeżywanie przyjemności i relaksu stanie się kolejnym przymusowo spektakularnym projektem czy – jak powiedziała kiedyś Katarzyna Kasia – kolejną pełnoetatową pracą?

Dla tych, których o ból głowy przyprawiają padające nawet na rozmowach kwalifikacyjnych (sic!) pytania o pozazawodowe zainteresowania i pasje, nauka ma raczej rozczarowujące odpowiedzi. Na marginesie: empatyzuję z tymi malkontentami, bo przez lata sama przewracałam oczami na polecenie uzupełnienia swojej notki biograficznej o personalne ciekawostki. Z kolei w jednej z redakcji, w których pracowałam, regularnie kpiliśmy z autorek, które pod superważnymi tekstami o geopolityce umieszczały informacje o miłości do kotów, kiszenia warzyw i badmintona.

Co sprawiło, że zmieniłam swoje podejście? O tym za chwilę. Najpierw dajmy się wypowiedzieć badaczom, którzy zgodnie twierdzą, że przepracowywanie się kosztem rezygnacji z regeneracji i relaksujących zajęć zdecydowanie nie sprzyja zdrowiu psychicznemu. Istnieje z kolei mnóstwo dowodów na to, że posiadacze hobby w porównaniu z resztą cieszą się zwykle lepszym samopoczuciem, mniejszym ryzykiem doświadczenia objawów depresji i wyższą satysfakcją z życia.

Dodatkowym bonusem okazują się tu nawiązywane wokół zajawek relacje. Jak powszechnie wiadomo – samotność i izolacja realnie wpływają na nasz stan psychofizyczny. Intuicja powiedziałaby nam zapewne to samo, ale powyższe wnioski są poparte metaanalizą danych ponad 93 tysięcy seniorów z różnych stron świata, w tym Chin, Japonii, USA i kilku krajów Europy.
 

Kto ma kasę, ten ma hobby

Nie da się jednak pominąć kontekstu klasowego, który decyduje o tym, czy w naszym życiu w ogóle istnieje kategoria czasu wolnego i wypoczynku. Samotnie wychowującej dzieci matce zasuwającej na dwa etaty trudno byłoby powiedzieć: znajdź sobie ciekawe zainteresowania. Rodzaj hobby (golf majsterkowaniu nierówny) jest kwestią statusową, zależną od wystarczalności materialnej, a także konieczną do dokumentowania w social mediach. Podejrzewam, że algorytmy prędzej pokochają skoki na bungee niż szydełkowanie. A jeśli do tego wszystkiego dodać rosnące z uwagi na inflację, sytuację geopolityczną, a nawet zmianę klimatu koszty uprawiania hobby może się okazać, że całkiem sporej części osób na pasje zwyczajnie nie stać.

Tyler Austin Harper z „The Atlantic” pisze, że w USA drożejący sprzęt i materiały potrzebne do robienia na drutach, wędkarstwa czy strzelectwa sportowego już od dawna nurtuje coraz więcej pasjonatów narzekających na spotęgowaną ekskluzywność zajęć rekreacyjnych.

„(…) w ciągu ostatnich 15 lat koszt nałogu strzeleckiego wzrósł w wielu miejscach ponad dwukrotnie, znacznie przekraczając inflację. To hobby z pewnością stanie się jeszcze droższe, gdy wejdą w życie nowe cła Donalda Trumpa, podnoszące koszty surowców i wprowadzające nowe problemy w łańcuchach dostaw” – zauważa dziennikarz. 

Jego zdaniem „społeczeństwo, w którym wspólny wypoczynek staje się coraz bardziej nieosiągalny, prawdopodobnie stanie się również bardziej samotne i nietolerancyjne wobec inności”. Wspólne hobby potrafi niekiedy łączyć ponad politycznymi czy rasowymi podziałami osoby, które w innych warunkach nigdy by się nie spotkały. Jednocześnie przypisywane czynnościom rekreacyjnym znaczenia bywają też przeceniane. Naprawdę można nie mieć hobby, nikt tego nie sprawdza.

Skłamałabym jednak, gdybym powiedziała, że nie powinniśmy systemowo walczyć o inkluzywny dostęp do rekreacji choćby przez dyskusję o dochodzie podstawowym czy skróconym czasie pracy. Mnie samej hobby pomogło w zmaganiach z depresją i wypaleniem zawodowym, które w pędzącym kapitalizmie może przydarzyć się każdemu. Ale w zrozumieniu tego zręcznie przeszkadzał mi wdrukowywany od dziecka perfekcjonizm i przekonanie, że albo będę w czymś dobra, albo nie będę tego robić wcale.

Gdy na terapii musiałam powiedzieć, co właściwie sprawia mi przyjemność w czasie wolnym, chciałam wypalić: „Jakim czasie wolnym?!”. Przecież dla siedzącej naprzeciwko mnie kobiety i własnego zdrowia psychicznego ledwie wyszarpałam (także finansowo) godzinę w tygodniu. Wiedząc jednak, w jak mimo wszystko dobrym położeniu wobec osób latami czekających na to samo w NFZ-owskiej kolejce się znajduję, podeszłam do sprawy poważnie i zadaniowo.

W końcu do głowy przyszło mi coś, czego nie robiłam od dawna. „Taniec!” – wykrzyknęłam entuzjastycznie, choć nie potrafiłam potem wskazać, kiedy ostatnio tańczyłam. Chyba w dzieciństwie, gdy regularnie ćwiczyłam najróżniejsze style. W żadnym nie zdobyłam mistrzostwa, ale parę nagród owszem. Miałam ogromną frajdę z treningów i marzenia o zajęciu się tańcem zawodowo. Z czasem stało się jasne, że nie zostanę choreografką. Po oświeceniowemu i pragmatycznemu trzeba było się więcej uczyć i iść na jakieś „poważne” studia. Zupełnie odpuściłam sobie pasję, z której – jak mówili mi dorośli kłaniający się cielcowi produktywności – nie ma pożytku i pieniędzy. Sama wiele lat później powtarzałam to samo.

W końcu jednak za namową terapeutki podjęłam próby powrotów na salę. Było ich kilka. Prawie za każdym razem wracałam z zajęć z płaczem, że nie umiem się ruszać, zapamiętywać kroków i czerpać z tego radości tak jak kiedyś. Musiałam trafić na terapię grupową, by w końcu na moje ciągłe lamentowanie, że jestem drewnem, dostać zmieniającą wszystko odpowiedź: „I co z tego?”.

Z potrzasku między impotencją a omnipotencją zeszłam na ziemię do poziomu potencjału, który pozwolił mi się wyluzować, bawić, być złą, żałosną, śmieszną (wstaw cokolwiek) w tym, co robię. Dziś tańczę regularnie, nie bacząc na pomyłki i niedociągnięcia. Czasu na sali nie zamieniłabym na nic innego, a na razie nie muszę – na terapię. Z kolei listę swoich osiągnięć życiowych zamiast nagród, skończonych szkół i napisanych tekstów najchętniej zastąpiłabym zdaniem: „Lubi tańczyć”.

Więcej w tym temacie:

Paulina_Januszewska

Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.

Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.

Tagi

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI 1E7A4544

Miejsca, które pozwalają odkryć kolejne oblicza włoskiego dolce vita

Podróż po Włoszech rzadko kończy się na jednej wizycie. To kraj, który potrafi zachwycić swoją różnorodnością – za każdym razem odkrywa przed odwiedzającymi zupełnie inne oblicze – raz zachwyca średniowiecznymi uliczkami i starożytnymi budowlami, innym razem zaprasza na wulkaniczne wyspy, a gdzie indziej pozwala odnaleźć spokój na niemal pustych plażach. Ale jedno jest niezmienne – niezwykła kuchnia, która w każdym regionie karmi nas nieco inaczej, ale z włoskim akcentem.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Zdjęcie Dom Janton 7

Dlaczego warto skręcić z głównej drogi do Domu Jantoń?

W samym sercu Polski, na Wysoczyźnie Łaskiej, znajduje się miejsce, które łączy historię, krajobraz i wieloletnią pasję do uprawy winorośli. Dom Jantoń, położony w Wymysłowie Francuskim, otacza siedmiohektarowa winnica wpisana w charakterystykę regionu i jego wyjątkowe warunki przyrodnicze.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Nowy Shark PowerDetect Speed Luxe

Dlaczego wygląd sprzętu AGD zaczyna mieć znaczenie?

Jeszcze do niedawna odkurzacz był urządzeniem, które po skończonym sprzątaniu jak najszybciej znikało w szafie lub schowku. Dziś coraz częściej zostaje na widoku. W nowoczesnych mieszkaniach sprzęty AGD przestały pełnić wyłącznie praktyczną funkcję, a stały się integralną częścią wystroju wnętrza.

GettyImages-533609927

Coolcation i nie tylko. Jak Polacy planują wakacje 2026?

Google przeanalizowało wakacyjne wyszukiwania Polaków, a wyniki pokazują wyraźną zmianę w planowaniu wakacyjnych urlopów. Od najpopularniejszych kierunków po zupełnie nowe trendy, zobacz co tego lata  cieszy się największym zainteresowaniem.

ARTYKUŁ PARTNERSKI METESOVA_GQ1665

Letni wieczór z Bvlgari. Zaprosiliśmy gości na Taras Glorietta

Warszawa ma kilka miejsc, które latem nabierają wyjątkowego klimatu. Jednym z nich jest Taras Glorietta w Hotelu Bristol. To właśnie tam razem z Bvlgari zaprosiliśmy gości na kameralne spotkanie, podczas którego główną rolę odegrały włoski styl, ponadczasowe wzornictwo i rozmowy prowadzone z panoramą miasta w tle.

Zapowiedzi komiksów na drugą połowę 2026 roku

Najciekawsze komiksy drugiego półrocza 2026

Za nami nafaszerowane ciekawymi komiksowymi pozycjami pół roku. Przyjrzyjmy się temu, co nas czeka w nadchodzących miesiącach.

janekwitczakgqpolandmjw-1

Kub bilet, reszta się wyklepie. Janek Witczak o tym, jak naprawdę spełniać marzenia

Większość marzeń kończy jako plany „na kiedyś”. Janek Witczak zamienia je w działanie: kupuje bilet, rezerwuje termin i rusza w drogę. Jego sposób myślenia pokazuje, że między wyobrażeniem a realizacją często stoi tylko jedna decyzja.

ARTYKUŁ PARTNERSKI LEGO® Technic™ Koenigsegg Sadair’s Spear - 1x1, 1x8, real car - 004

To już nie zabawka. Grupa LEGO i Koenigsegg stworzyli samochód, który rozpędził się do 111 km/h

Jeszcze kilka lat temu marka LEGO® kojarzyła się przede wszystkim z dziecięcym pokojem. Dziś duńska firma coraz częściej pojawia się w rozmowach o designie, inżynierii i kolekcjonerskich obiektach pożądania. Najnowszy projekt z serii LEGO Technic pokazuje, jak bardzo przesunęły się granice tego, czym mogą być kultowe klocki.