PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Zajawki

Droga do siebie. Czy kolarska zajawka to oznaka kryzysu wieku średniego?

Kolarstwo i sporty wytrzymałościowe stały się bardzo popularne wśród mężczyzn 40+. To nowa odsłona kryzysu wieku średniego – zamiast sportowego auta kupuje się drogi, karbonowy rower, a do tego mnóstwo gadżetów: komputer na kierownicę, pomiar mocy na pedały, modne ubrania z lycry, kask, buty, lampki… Pytamy psychologa sportu, Andrzeja Staszczuka, jak nie pomylić pasji z uzależnieniem.

Udostępnij

Kolarstwo a kryzys wieku średniego

Autor zdjęcia: Jakub Kamiński

Anka Rączkowska
10.05.2026

Anka Rączkowska: Facet po czterdziestce zaczyna trenować jak zawodowiec, startuje w zawodach typu Ironman, ultramaratonie kolarskim. Jak na to patrzy psycholog sportu?


Andrzej Staszczuk: Nie sprowadzajmy tego do kryzysu wieku średniego. Nawet w niestabilnym świecie pewne sprawy stają się przewidywalne – praca i dzieci wymagają mniej uwagi, a codzienność wydaje się monotonna. Sport wytrzymałościowy daje cel i adrenalinę. Jest też przestrzenią, w której można skupić się na sobie. A jeśli ktoś ma pieniądze, dlaczego ich nie wydawać na  profesjonalny sprzęt, opiekę trenerską, dietę, fizjoterapię, zabiegi regeneracyjne…

 

Czyli to potrzeba emocji, a nie kryzys wieku średniego?

A może jedno i drugie? Emocje, adrenalina, samorealizacja. Może powrót do marzeń z młodości? W sportach wytrzymałościowych dobrze odnajdują się ludzie dojrzali. Czasem chodzi o rywalizację, potem tworzy się grupa, mała społeczność, która ma podobne cele. Problem pojawia się wtedy, gdy zaangażowanie wymyka się spod kontroli.

 

Jak z tym nie przegiąć?

Zasada „mierz siły na zamiary” jest w sporcie kluczowa, choć niestety, bywa ignorowana. Ktoś chce szybko nadrobić lata braku aktywności, wspiąć się na jakiś poziom, pojawiają się przeciążenia, kontuzje. Zanim się podejmie wyzwanie, warto pomyśleć o „ekologiczności” działania. Czy to, co robię, nie odbywa się kosztem innych obszarów życia, innych ludzi? Proste – nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Jeśli to, co robisz, przynosi cierpienie tobie albo ludziom dookoła, warto się zastanowić, czy to się kalkuluje.

 

Co masz na myśli, mówiąc „cierpienie”?

Może być fizyczne: kontuzje, przeciążenia, wypadki. A także psychiczne – jeśli nie potrafię spokojnie spędzić czasu z rodziną, pójść do kina, na plac zabaw, zjeść razem śniadania, bo MUSZĘ wyjść na trening – coś jest nie tak. Jeśli nie jestem w stanie skoncentrować się na zadaniach, nie „dowożę” – jest niedobrze. Pasja też może stać się przymusem.

 

Nałogiem?


Uzależnić się można od wszystkiego. Albo przejść z jednego uzależnienia w drugie. Sport często staje się sposobem regulowania emocji. Sporty wytrzymałościowe dają przestrzeń na intensywny dialog wewnętrzny. Długie godziny samotnej jazdy są spotkaniem z własnymi myślami. Dla jednych to rozwijające, dla innych trudne. Jedni na rowerze uciekają do siebie, inni przed czymś.

 

Czasem obserwuję u kolarzy, że w domu się wali, pali, ale on musi na rower. To jest ta ucieczka od czegoś?

Sport może być bardzo wygodną ucieczką. Trening dostarcza endorfin, daje poczucie kontroli. Poza tym robimy to przecież dla zdrowia! Spotykamy się w grupie, jest miło, są przygody, robimy to, co lubimy, słońce świeci, wietrzyk wieje. Samo dobro! A relacje w domu czy w pracy? Bywają trudne, wymagają rozmowy, konfrontacji, czasem przyznania się do błędu. Łatwiej powiedzieć: „Nie mogę się tym teraz zająć, bo mam trening”. Taka ucieczka to komfortowe rozwiązanie, ale długofalowo kosztowne, bo relacje są czymś w rodzaju banku – jeśli nie wpłacamy regularnie czasu i uwagi, po latach nie będzie czego wypłacić. Związki się rozpadają, dzieci nie potrzebują kontaktu, bo kiedy go chciały, nie było nas dla nich. Żyjemy w „kulcie zajętości”, w przekonaniu, że każdą minutę życia powinniśmy wykorzystać produktywnie, a to rodzina i relacje najbardziej potrzebują czasu, uwagi, rozmowy.


 

Jak pogodzić sport z życiem rodzinnym?

Nie ma idealnego balansu, ale można szukać kompromisu. Potrzebne są rozmowy – trzeba usiąść z rodziną raz, drugi, trzeci, piąty i dojść do porozumienia, które będzie satysfakcjonujące dla wszystkich. „Chcę się realizować w ten sposób, potrzebuję na to czasu, ale powiedzcie, jakie są wasze potrzeby?”. No i może w weekend do 14 realizuję się sportowo, ale potem jemy razem obiad, idziemy do kina, jesteśmy razem. I to trzeba wpisać do kalendarza. A jeśli coś przestaje działać, trzeba renegocjować warunki. Czasem ktoś powie: trzy godziny to za dużo, dwie – OK. Dzieci też się w ten sposób uczą, że każdy ma prawo mieć czas dla siebie – to też jest ważne. Ale czas dla bliskich powinien być tak samo święty jak jednostka treningowa. Jedną z najważniejszych życiowych decyzji jest wybór partnera – jeśli ta druga osoba też uprawia sport, to na pewno lepiej zrozumie taką potrzebę.

 

Ale ludzie się zmieniają. Bierzemy ślub, zakładamy rodzinę, a po latach zmieniają się potrzeby, pojawiają się nowe pasje.

Dlatego trzeba cały czas rozmawiać z sobą i się update’ować. Jeśli ktoś, będąc w relacji, uważa, że już zawsze wszystko będzie tak jak na początku, jest niedojrzały. Związek polega na tym – nie jestem co prawda specjalistą od relacji – że ciągle chcemy się poznawać i rozumieć. Jeśli ktoś chce jeździć setki kilometrów na rowerze w obcisłym stroju, to porozmawiajmy, skąd się to wzięło, jak wszystko poukładać, żeby nikt nie ucierpiał.

 

Jak pracujesz ze sportowcami?

Kolarstwo, triathlon, ultra – to sporty, które przyciągają konkretne typy osobowości. Moim zdaniem – perfekcjonistów. Można rywalizować, cały czas poprawiać wyniki. Dla osób z wysoką potrzebą osiągnięć to atrakcyjne środowisko. Perfekcjonizm motywuje do systematyczności i dbania o detale. Ale może też stać się siłą destrukcyjną – powodować ból i cierpienie. 


 

Co to jest destrukcyjny perfekcjonizm?

Człowiek osiąga świetne wyniki, ale nie czuje satysfakcji. Towarzyszy mu myśl: „Mogłem pojechać szybciej”. Zwycięstwo nie daje radości. Dominują brak spełnienia i poczucie niewystarczalności, bez względu na to, ile ma się osiągnięć. W tej grze nie da się wygrać.

 

Ciągle nie dość dobrze, ciągle za mało?

A ktoś z boku mówi: „Ale ty świetne rzeczy robisz!”. Ty zaś w kółko swoje: „Nie, bez sensu, mogłem bardziej przycisnąć, wszystko źle”.

 

Wszystko zawsze można zrobić lepiej.

Wyobraź sobie taką historię: podium olimpijskie, zawodnik na najniższym stopniu szaleje z radości, a ten ze złotym medalem patrzy na niego jak na wariata. O co chodzi? Ten na trzecim nie spodziewał się „pudła”, jest szczęśliwy. A mistrz chciał pobić rekord świata i mu się nie udało. Destrukcyjny perfekcjonizm kończy się tym, że sportowiec w trakcie 15 lat udanej kariery cieszył się może 7 minut. Są tacy.

 

Bardzo smutne.

Kryje się za tym niskie poczucie własnej wartości. Źródłem często jest warunkowa miłość rodziców – stawiają dziecku wysokie wymagania i nie dają wsparcia. Albo ktoś jako dziecko trafił do klubu sportowego, gdzie go tak traktowano. To schematy, które trudno przepracować.

 

Jak to przerwać? Jak sobie pomóc?

Warto pracować nad tym z psychoterapeutą. Zrozumieć, skąd się ten mechanizm bierze. Nie chodzi o to, żeby rezygnować ze sportu, ale zmienić relację z samym sobą. Żeby wynik nie był jedynym źródłem poczucia wartości. To jest długa, kręta, trudna ścieżka pod górę.

 

Czy terapia może zmienić całe nasze podejście do sportu?

Kiedy trafiają do mnie zawodnicy z problemami, mówię trenerowi: „Ale wiesz, że efektem spotkań ze mną może być to, że twój zawodnik przestanie uprawiać sport?”. I słyszę: „Ale jak to?! Nie po to w niego inwestuję!”. Ale tak się może stać. Czasem w terapii okazuje się, że ktoś wcale nie chce się realizować w ten sposób. Podczas pracy z terapeutą zaczyna widzieć, że nie postępuje zgodnie ze swoim prawdziwym pragnieniem. I rezygnuje. Znam takie historie. Czasem byli to zawodnicy, którzy mogli zdobyć jeszcze wiele medali.


 

To w takim razie po co nam ten sport?

Jeśli daje radość, rozwija i jest częścią zrównoważonego życia – wspaniale. Jeśli staje się przymusem i ucieczką przed sobą – warto się zatrzymać i przyjrzeć temu głębiej. Sport może być drogą do siebie, ale może też być skutecznym sposobem, by przed sobą uciekać.

Więcej w tym temacie:

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI Władysław Ługowski, założyciel i właściciel Expertyco House

Przyszłością luksusu są relacje, prywatność i doświadczenia – zdradza nam w rozmowie Władysław Ługowski, założyciel i właściciel Expertyco House

W świecie, w którym luksus coraz częściej bywa mylony z ostentacją, Expertyco House idzie w przeciwnym kierunku. To nie showroom zegarkowy, lecz starannie kuratorowana przestrzeń spotkań ludzi, których łączą smak, ciekawość świata i potrzeba autentycznych relacji. O tym, dlaczego luksus lubi ciszę, jak buduje się społeczność wokół wartości i dlaczego najlepsze rozmowy zaczynają się od pasji, opowiedział nam Władysław Ługowski.

1920x1080_kolekcjonowanie

Nie tylko T-shirt. Jak kolekcjonować (nie tylko) koncertowe wspomnienia

Lato to czas muzycznych festiwali, podczas których koncertowy merch staje się dla fanów ważną pamiątką. O wyjątkowej „band tee” można dziś myśleć jako inwestycji albo modowej deklaracji, ale dla wielu to wciąż przede wszystkim nośnik wspomnień. Dziennikarz muzyczny Bartek Czarkowski opowiada o swojej kolekcji, w której koszulka za dwa tysiące dolarów sąsiaduje z tą, w której powitał na świecie syna.

ARTYKUŁ PARTNERSKI PMAX A390 - LANDSCAPE - V5

Alpine A390: Elektryzujący fastback, który uczy, jak czerpać czystą radość z jazdy

Są takie marki samochodów, na których wspomnienie serce mocniej bije, a przed oczami stają kręte, górskie przełęcze i zapach palonej gumy. Jedną z nich bez wątpienia jest francuskie Alpine. Legendarny model A110 udowodnił światu, że prawdziwy samochód sportowy nie musi być wielką, ciężką bestią - wystarczy, że jest lekki, zwinny i piekielnie posłuszny kierowcy. Ale świat się zmienia, a przyszłość należy do elektromobilności.

GTA VI preorder

Nadchodzi era GTA VI – gra dekady jest już dostępna w preorderze

Wiem, że lato w pełni i zaraz wakacje. Upalne dni, ciepłe wieczory, kolekcjonowanie wspomnień. Wypady nad jezioro, nad morze czy w góry. Wspaniały to będzie czas, ale…

AUDI BARCELONA F1

Hiszpańska przygoda z Audi RS 5: emocjonująca Formuła 1 i piękna Barcelona

W drugi czerwcowy weekend przeżywałem wielkie emocje związane z marką Audi. Wszystko w akompaniamencie dźwięków potężnych silników V6 o mocy ponad 1000 koni mechanicznych.

Turystyka festiwalowa

Urlop pod sceną. Pytamy festiwalowiczów o ich koncertową zajawkę

Nie spędzają wakacji w ciepłych krajach, nie robią sobie zdjęć pod palmami. To znaczy – może i pojechaliby w tropiki, ale tylko wtedy, gdyby w pobliżu odbywał się jakiś dobry koncert. Kim są i dlaczego tak to kochają?

Centrum Logistyczne Amazon

Pojechałam. Zobaczyłam. Uwierzyłam. Centra logistyczne Amazon w Polsce to szwajcarska precyzja i amerykański power.

W sumie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Wybierałam się do centrów logistycznych Amazon już od wielu lat. Zawsze chciałam przekonać się na własne oczy, czy jest jak w filmach promocyjnych, czy raczej jak w „Nomadland”. I przeżyłam lekki szok, a każdy z naszej kilkunastoosobowej wycieczki co jakiś czas wzdychał, że wiele osób pewnie by się zamieniło.

Bracia Lange w obiektywie GQ Poland

Tak powstawał bolid, który zwyciężył w Le Mans

Aleksander i Gustaw Lange przygotowali samochód dla ekipy Inter Europol na Le Mans – najsłynniejszy wyścig świata. Powstał niezwykły projekt, ale oni najczęściej powtarzali nam jedno zdanie: „nie jesteśmy tylko artystami, jesteśmy projektantami”.