Przyszłością luksusu są relacje, prywatność i doświadczenia
PARTNERZY SERWISU
Zegarki i akcesoria
ARTYKUŁ PARTNERSKIPrzyszłością luksusu są relacje, prywatność i doświadczenia
W świecie, w którym luksus coraz częściej bywa mylony z ostentacją, Expertyco House idzie w przeciwnym kierunku. To nie showroom zegarkowy, lecz starannie kuratorowana przestrzeń spotkań ludzi, których łączą smak, ciekawość świata i potrzeba autentycznych relacji. O tym, dlaczego luksus lubi ciszę, jak buduje się społeczność wokół wartości i dlaczego najlepsze rozmowy zaczynają się od pasji, opowiedział nam Władysław Ługowski.
Udostępnij

Władysław Ługowski, założyciel i właściciel Expertyco House Autor zdjęcia: materiały prasowe
Redakcja: Luksus w Polsce często kojarzy się z czymś głośnym, ostentacyjnym i nastawionym na demonstrację statusu. Tymczasem Expertyco House buduje swoją tożsamość wokół prywatności, relacji i świadomej selekcji. Czy był to celowy kontrast wobec współczesnego sposobu definiowania luksusu? Co chcieliście osiągnąć, tworząc to miejsce?
Władysław Ługowski: Zdecydowanie tak. Osobiście uważam, że luksus nie powinien być formą demonstracji. Nie chodzi o pokazywanie innym swojego statusu, ale o pewność siebie, wewnętrzny spokój i dobry smak. To właśnie taki sposób myślenia chcieliśmy przenieść do Expertyco House.
Inspirowały nas marki, które przez lata budowały kulturę relacji i wyjątkowego podejścia do gości. Od początku zależało nam na tym, aby nasi goście czuli się tutaj swobodnie, niemal jak w gronie przyjaciół. Bez oceniania, bez presji i bez sztucznego dystansu. Wierzymy, że prawdziwy luksus jest cichy. Skupia się na człowieku, jego doświadczeniach i jakości relacji, a nie na potrzebie zwracania na siebie uwagi. Właśnie taką przestrzeń chcieliśmy stworzyć.

Expertyco House Autor zdjęcia: materiały prasowe
R.: Czym właściwie jest Expertyco House?
W.Ł.: Drugim domem. Mam dom pełen życia – z rodziną, dziećmi, psem i kotami. To miejsce powstało z dokładnie tej samej potrzeby. Tworzyliśmy je najpierw dla siebie. Wyszliśmy z prostego założenia: jeśli nam będzie tutaj dobrze, naszym gościom również.
Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, do której ludzie będą wracać nie tylko po zegarek. Po rozmowę, inspirację, dobrą kawę czy cygaro. Dlatego od początku inwestowaliśmy nie tylko w przedmioty, ale w atmosferę. Testowaliśmy każdy mebel, godzinami pracowaliśmy nad muzyką, dobieraliśmy sztukę. To wszystko miało sprawić, żeby człowiek czuł się tutaj jak u siebie.

Expertyco House Autor zdjęcia: materiały prasowe
R: Mówi pan o luksusie skupionym na człowieku, a nie na statusie. Czy właśnie wokół tej idei budowaliście Expertyco House?
W.Ł.: Tak, ponieważ od początku najważniejsi byli dla nas ludzie. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, która przyciąga osoby o podobnej wrażliwości – ludzi ciekawych, otwartych, szukających inspiracji i wartościowych relacji. Takich, którzy potrafią godzinami rozmawiać o sztuce, designie, fotografii, muzyce czy kolekcjonerstwie.
Dlatego nie używamy słowa „klient”. Mówimy „gość”. Przez ostatnie osiem lat poznaliśmy setki wyjątkowych osób. Wielu z nich zaczynało swoją przygodę z kolekcjonerstwem od pierwszych zegarków, a dziś wspólnie rozmawiamy o sztuce, diamentach, historii designu czy ikonach kultury.
R.: Mam wrażenie, że budujecie bardziej społeczność niż biznes.
W.L.: To prawda. Zegarki są ważne, ale są tylko częścią większej opowieści. Razem rozwijaliśmy swoje zainteresowania i wspólnie budowaliśmy społeczność, która dziś tworzy Expertyco House. To właśnie dla nas jest luksusem – możliwość otaczania się ludźmi, którzy nieustannie inspirują do rozwoju.
Sam popełniłem wiele błędów. Miałem kiedyś około czterdziestu zegarków i część z nich sprzedawałem za ułamek ceny, bo kupowałem je bez wiedzy i bez zrozumienia rynku. To doświadczenie nauczyło mnie więcej niż jakikolwiek kurs. Dlatego dziś nie chcę nikomu po prostu sprzedać zegarka. Chcę pomóc uniknąć błędów, które sam kiedyś popełniłem.

Expertyco House w Warszawie Autor zdjęcia: materiały prasowe
R.: Czy ekskluzywność polega dziś bardziej na selekcji niż na cenie?
W.Ł.: Bardzo często ktoś przychodzi po konkretny przedmiot, bo zobaczył go w mediach społecznościowych. My pokazujemy mu szerszy kontekst. Tłumaczymy, co ma wartość ponadczasową, a co jest chwilową modą. Naszą rolą nie jest sprzedać najdroższy przedmiot. Naszą rolą jest pomóc człowiekowi znaleźć coś, co będzie z nim rezonowało przez lata.

Władysław Ługowski, założyciel i właściciel Expertyco House Autor zdjęcia: materiały prasowe
R.: Solec 18 sprawia wrażenie miejsca z własną historią, charakterem i bardzo wyraźną tożsamością. Czy Expertyco House jest dla was pewnego rodzaju manifestem wartości?
W.Ł: Tak, zdecydowanie. Często mówię, że stworzyliśmy tutaj swój drugi dom.
To nie miało być miejsce sprzedaży. To miało być miejsce spotkań. Takie, do którego przychodzi się dla atmosfery, rozmowy, inspiracji i ludzi. Kiedy wchodzi się do przestrzeni pełnej pasji, autentyczności i życzliwości, od razu czuje się różnicę.
Bardzo ważnym elementem jest dla nas także zaufanie. Tworząc Expertyco House myśleliśmy długoterminowo. Nie interesują nas projekty na chwilę. Chcemy być tutaj za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat. Chcemy, aby nasi goście mieli pewność, że zawsze mogą wrócić – po poradę, inspirację, pomoc w budowaniu kolekcji czy po prostu na dobrą rozmowę.
Zależało nam na stworzeniu miejsca, które stanie się stałym punktem odniesienia. Takiego, o którym ludzie będą mówić: „Tam są osoby, którym można zaufać”.
Dlatego nazywamy to Expertyco House, a nie showroomem. Dom ma swoją atmosferę, charakter i duszę. Showroom jest miejscem przejściowym.
Każdy element tej przestrzeni został wybrany świadomie. Testowaliśmy każdy mebel, dbaliśmy o komfort i jakość. Ogromną wagę przywiązaliśmy również do muzyki. Wspólnie ze specjalistami stworzyliśmy autorski koncept dźwiękowy, dzięki któremu Expertyco House brzmi inaczej niż jakiekolwiek miejsce w Warszawie.
Podobnie jest ze sztuką, designem czy kulturą. Interesują nas rzeczy, które mają historię i potrafią wywoływać emocje. Dlatego Expertyco House nie jest skończonym projektem. Ta przestrzeń rozwija się razem z nami i naszymi gośćmi. Każda rozmowa, każde wydarzenie i każda nowa pasja dokładają do niej kolejną warstwę. To trochę jak budynek, który nieustannie rośnie – piętro po piętrze.

Expertyco House w Warszawie Autor zdjęcia: materiały prasowe
R.: Macie wielu gości, którzy są z wami od lat?
W.Ł.: Powiedziałbym, że około 80 procent osób, które dziś odwiedzają Expertyco House, są z nami od wielu lat. To o tyle wyjątkowe, że przez długi czas w ogóle się nie reklamowaliśmy. Zanim powstało Expertyco House, prowadziliśmy zupełnie inne biznesy. Zegarki, sztuka i kolekcjonerstwo były wtedy po prostu naszą pasją. Wokół niej zaczęła jednak naturalnie tworzyć się społeczność ludzi o podobnych zainteresowaniach. Z czasem zrozumieliśmy, że to właśnie tej pasji chcemy poświęcać coraz więcej energii. Najciekawsze jest jednak to, że wielu naszych gości rozwijało się razem z nami. Pamiętam osoby, które przychodziły do nas po prostu na kawę i rozmowę. Niekoniecznie po to, żeby coś kupić. Przez lata wzajemnie się od siebie uczyliśmy, obserwowaliśmy swoje drogi zawodowe i prywatne.
Dzisiaj część z tych ludzi prowadzi międzynarodowe firmy, rozwija działalność na kolejnych rynkach i realizuje ambitne projekty inwestycyjne. Nadal jednak spotykamy się przy tym samym stole i rozmawiamy nie tylko o kolekcjonerstwie, ale przede wszystkim o życiu, biznesie i planach na przyszłość.
Miałem dziś rano spotkanie z jednym z naszych wieloletnich gości. Pokazywał mi swój plan budowania kolekcji na najbliższe pięć lat, ale równie dużo rozmawialiśmy o nowych inwestycjach. To właśnie najlepiej pokazuje charakter tych relacji. Zaczynają się od wspólnej pasji, ale bardzo często przeradzają się w wieloletnie przyjaźnie. W Expertyco House najbardziej satysfakcjonujące jest obserwowanie, jak ludzie rozwijają się przez lata. My rośniemy razem z nimi, a oni rosną razem z nami. Uwielbiam obserwować takie historie. Pamiętam ludzi, którzy zaczynali od niewielkich firm i pierwszego zegarka. Dzisiaj otwierają fabryki w kolejnych krajach, prowadzą międzynarodowe biznesy. Dorastaliśmy razem.

Władysław Ługowski, właściciel Expertyco House Autor zdjęcia: materiały prasowe
R.: Czyli jesteście bardziej przewodnikami niż sprzedawcami?
W.Ł: Instagram nie jest najlepszym doradcą. My przez lata widzieliśmy tysiące wyjątkowych obiektów i nauczyliśmy się rozpoznawać, co ma potencjał przetrwać próbę czasu.
R.: Kim jest typowy gość Expertyco House?
W.Ł: Na pewno nie jest istotny zawód. To może być przedsiębiorca, lekarz, kolekcjoner czy prawnik. Łączy ich jedno – ciekawość świata i potrzeba otaczania się rzeczami, które mają znaczenie.
R.: Smaku można się nauczyć?
W.Ł: Tak samo jak można trenować ciało, można trenować wrażliwość estetyczną. Trzeba obserwować, słuchać i być otwartym. My nie jesteśmy stylistami. Możemy jednak zaszczepić pewną myśl, pokazać kierunek, zwrócić uwagę na detale. Czasami wystarczy jedna rozmowa, żeby ktoś zaczął inaczej patrzeć na przedmioty, które wybiera.

Expertyco House Autor zdjęcia: materiały prasowe
R.: Expertyco House wydaje się bardziej projektem osobistym niż biznesowym.
W.Ł.: Bo jest. Dziewięć lat temu przyjechałem do Polski z żoną i trzyletnią córką. Nie znałem tutaj praktycznie nikogo. Przez pierwsze tygodnie mieszkaliśmy w kolejnych mieszkaniach z Airbnb, codziennie szukając miejsca dla siebie. Budowałem firmę, ale nie miałem nawet komu zadać prostego pytania: do jakiego prawnika pójść, którego księgowego wybrać czy komu zaufać.
Popełniłem mnóstwo kosztownych błędów. Straciłem na nich setki tysięcy euro. Wtedy zrozumiałem, jak ogromną wartość mają relacje i ludzie, których można polecić z pełnym przekonaniem.
Paradoksalnie właśnie pasja do zegarków wszystko zmieniła. To dzięki niej poznałem przedsiębiorców, prawników, inwestorów i ludzi, z którymi dziś nie tylko prowadzę biznes, ale po prostu się przyjaźnię. Wiele naszych wspólnych projektów zaczęło się od rozmowy o zegarkach przy kawie.
Przez wiele lat prowadziłem zupełnie inne firmy. Zegarki były pasją po godzinach. W pewnym momencie zrozumiałem jednak, że to właśnie temu chcę poświęcić życie. Sprzedałem wcześniejsze biznesy i postawiłem na Expertyco House. To była decyzja bardziej sercem niż kalkulacją.

Expertyco House Autor zdjęcia: materiały prasowe
Czy miejsca takie jak Expertyco House są odpowiedzią na współczesne cyfrowe przebodźcowanie? Coraz więcej mówi się o potrzebie prywatności, autentycznych relacji i spotkań offline. Czy właśnie w tym kierunku zmierza dziś luksus?
W.Ł: Myślę, że tak. To był jeden z głównych powodów, dla których stworzyliśmy tę przestrzeń. Kiedy siedem-osiem lat temu otwieraliśmy nasz pierwszy showroom, większość osób z branży uważała, że luksus powinien wyglądać inaczej: gabloty pełne produktów, duża ekspozycja, jak najwięcej ruchu. My od początku patrzyliśmy na to inaczej. Zawsze powtarzam, że luksus lubi ciszę.
Ludzie, którzy osiągnęli sukces, bardzo często nie szukają już rozgłosu. Wręcz przeciwnie – szukają spokoju, prywatności i komfortu. Chcą mieć możliwość spokojnej rozmowy, bez pośpiechu i bez tłumu wokół.
Widać to wszędzie. Wybierają bardziej kameralne restauracje, prywatne strefy na lotniskach, miejsca, w których mogą czuć się swobodnie i anonimowo. Coraz mniej interesuje ich bycie w centrum uwagi, a coraz bardziej jakość doświadczenia. Dokładnie tak samo jest w Expertyco House. Nasi goście chcą przyjechać, zaparkować samochód, usiąść przy dobrej kawie, porozmawiać, posłuchać muzyki. Chcą spędzić czas w miejscu, w którym nikt niczego im nie narzuca. Nie interesuje ich tradycyjny model sprzedaży, w którym ktoś próbuje za wszelką cenę coś sprzedać. Są świadomymi ludźmi. Doskonale rozumieją mechanizmy rynku luksusowego i nie szukają kolejnej transakcji. Szukają autentyczności. Dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do atmosfery. Nasi goście wiedzą, że mogą przyjść tutaj jak do siebie. Mogą usiąść wygodnie, włączyć swoją ulubioną muzykę, porozmawiać o sztuce, biznesie czy życiu. Bez formalności.
Moim zdaniem właśnie to jest przyszłość luksusu. Nie większe sklepy, nie więcej produktów i nie głośniejsza komunikacja. Przyszłością luksusu są relacje, prywatność i doświadczenia, których nie da się zastąpić online.
Kiedyś wydawało mi się, że sukces mierzy się skalą biznesu. Dzisiaj wiem, że mierzy się ludźmi, którzy chcą do ciebie wracać. Dlatego zależy mi nie na budowaniu kolejnego showroomu, ale miejsca, które za dwadzieścia lat będzie kojarzyć się z zaufaniem, rozmową i dobrymi relacjami. Jeśli ktoś wyjdzie od nas z inspiracją, nawet nie kupując zegarka, to również jest to dla mnie sukces.
Dziękuję za rozmowę.
Materiał promocyjny Expertyco House.
Filolożka polska i pedagożka, od ponad dekady związana z mediami cyfrowymi. Łączy redakcyjne doświadczenie z intuicją do contentu komercyjnego, najlepiej odnajdując się w projektach, za którymi stoi autentyczna idea, jakość i charakter. Prywatnie miłośniczka perfum, matchy i klasycznej czerwonej szminki – z wyczuciem stylu także poza światem online. Urlop? Wolny weekend? To czas na podróże! Także te kulinarne.
Uroda
Krótkie fryzury męskie na lato. Wygodne cięcia na każde warunki
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zajawki
Nowy Jeep® Compass. SUV, który równie dobrze czuje się pod biurowcem, co poza miastem
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zegarki i akcesoria
Czy to przyszłość zegarków? Poznaj Maurice Lacroix Pontos S Solar
Zdrowie
Jak szybko i skutecznie ukoić układ nerwowy? Przestań wierzyć w cuda
Czytaj więcej
Zegarki i akcesoria
Nie tylko dla nurków. Zegarki typu diver gotowe na wszystko
Są zegarki wyglądające jak sprzęt, który można zabrać do wody. I są takie, które znakomicie się prezentują, a pod wodą wciąż robią swoją robotę. Oto zegarki nie tylko dla nurków z różnych półek cenowych.
Zegarki i akcesoria
Dwa światy, jeden zegarek. Oto najciekawsze duety i współprace 2026 roku
Samodzielnie budowały swoją legendę przez dziesięciolecia. Dziś coraz częściej łączą się w nieoczywiste duety. Efektem są najciekawsze współprace, które nie tylko otwierają świat zegarków, ale i zmieniają sposób, w jaki marki o nich opowiadają. Które collaby zegarkowe 2026 roku zwróciły dotychczas naszą uwagę?
Zegarki i akcesoria
Sekunda do wieczności. Zegarki mechaniczne wciąż fascynują w epoce smartfonów
Oto opowieść o tym, jak kilkaset mikroskopijnych części, które współpracują z sobą bez ani jednego bita danych, udowadniają, że prawdziwy kosmos mieści się w stalowej kopercie, a nie w chmurze.
Zegarki i akcesoria
Alexander Zverev wygrał Roland Garros. Zobacz, jaki zegarek miał na ręku
Alexander Zverev wreszcie dopiął swego. Niemiecki tenisista po latach niepowodzeń zdobył pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy, wygrywając Roland Garros 2026. Chwilę po historycznym zwycięstwie świętował sukces z wyjątkowym zegarkiem Jacob & Co., który trudno przeoczyć.
Zegarki i akcesoria
Od Cartiera po Rolexa. Jacob Elordi i jego imponująca kolekcja zegarków
Jakie zegarki nosi Jacob Elordi? Na nadgarstku aktora szczególnie dominują czasomierze jednej marki.
Zegarki i akcesoria
Wyjątkowa premiera OMEGA Planet Ocean. Główną rolę grały modele z charakterem
Londyn tej wiosny zgromadził fanów stylu, technologii i dobrego designu pod jednym adresem – w Tate Modern. To właśnie tam OMEGA zorganizowała londyńską premierę nowej generacji Seamaster Planet Ocean. Nie zaliczylibyśmy tego jednak do klasycznego pokazu zegarków, a raczej do spotkania ludzi, którzy cenią rzeczy z charakterem: wzornictwo, mechanikę najwyższej próby i historie, które stoją za kultowymi modelami.
Zegarki i akcesoria
Na fali Swatch x Audemars Piguet. Kolorowe zegarki do noszenia latem 2026
Po sukcesie współpracy Swatch x Audemars Piguet kolorowe zegarki mają szansę stać się jednym z trendów na lato 2026. Wybraliśmy najciekawsze modele.
Zegarki i akcesoria
To najbardziej pożądany zegarek internetu. Światowa premiera wymknęła się spod kontroli
Premiera kolekcji Royal Pop od Swatch i Audemars Piguet wywołała sceny przypominające największe streetwearowe dropy. Pod butikami ustawiały się tłumy, interweniowała policja, a zegarki natychmiast trafiły na resale za ogromne kwoty.