Sekunda do wieczności. Zegarki mechaniczne wciąż fascynują w epoce smartfonów
PARTNERZY SERWISU
Zegarki i akcesoria
Sekunda do wieczności. Zegarki mechaniczne wciąż fascynują w epoce smartfonów
Oto opowieść o tym, jak kilkaset mikroskopijnych części, które współpracują z sobą bez ani jednego bita danych, udowadniają, że prawdziwy kosmos mieści się w stalowej kopercie, a nie w chmurze.
Udostępnij

Słyszę tylko własny oddech i to miarowe, monotonne skrobanie. Jestem w warsztacie zegarmistrzowskim niewielkiej manufaktury w szwajcarskiej dolinie Joux. Zegarmistrz od pół godziny siedzi pochylony nad kawałeczkiem stali wielkości połowy paznokcia noworodka. W oku ma lupę – wygląda, jakby był z nią zrośnięty już na zawsze, a w dłoni zaostrzone drewienko z bukszpanu nasączone pastą diamentową. Poleruje.
– To się nazywa anglage – rzuca, nie podnosząc wzroku (ręczne fazowanie krawędzi, wytłumaczy mi później znajomy zegarmistrz w Polsce). – Jeśli zrobię to dobrze, światło będzie się odbijać pod idealnym kątem. Jeśli będziesz mnie zagadywał i zadrży mi ręka, będę musiał wyrzucić ten element do kosza. Kilkanaście godzin pracy pójdzie na zmarnowanie.
Milczę, ale nie mogę przestać patrzeć na jego palce. Są spokojne, a pracę wykonują z niemal robotyczną precyzją. W czasach, kiedy „natychmiast” to i tak za wolno, tutaj poświęca się tydzień na to, żeby krawędź małej części mechanizmu, której nie da się zobaczyć bez rozkręcenia zegarka na części, lśniła jak lustro. A to tylko jeden malusieńki element z dziesiątek, a nawet setek części, jeśli mowa o bardziej skomplikowanym zegarku.
Pytam go, po co to robi. Wiem, to prowokacja, jednak dziś każdy ma przecież smartfona z wielkim zegarem na wyświetlaczu. Dlaczego ludzie wydają pieniądze – niemałe pieniądze – na zegarek, którego podstawowe zasady mechaniki nie zmieniły się od wieków?
Zegarmistrz w końcu podnosi wzrok i patrzy na mój telefon z niesmakiem.
– IPhone to elektronika. Każda elektronika w końcu umiera. To tutaj? To jest mechaniczna wieczność.
Kosmos w kieszeni
Dla wielu osób mechaniczny zegarek w 2026 roku to coś jak pisanie listów piórem ze stalówką maczaną w kałamarzu. Albo słuchanie muzyki z kaset magnetofonowych na walkmanie. Taki czasomierz wymaga uwagi: trzeba go nakręcić, trzeba go nosić, trzeba o niego dbać. A jednak branża ma się lepiej niż kiedykolwiek.
Dlaczego? Bo w świecie jakościowej i estetycznej papki, gdzie większość tego, co nas otacza, jest kiepsko wykonana, tandetna i często jednorazowa, rękodzieło jest ratunkiem, nadzieją i luksusem zarazem.
Weźmy takie „jajo norymberskie”. Rok 1510. Peter Henlein upycha mechanizm do owalnej puszki i nagle czas przestaje być czymś, co wisi na wieży kościelnej. Staje się nasz własny, prywatny. To była rewolucja, która pozwoliła ludziom mieścić kosmos w kieszeni. Johann Cochläus, rektor szkoły przy Kościele św. Wawrzyńca w Norymberdze, pisał o tym wydarzeniu z takim podnieceniem, jak dziś raportuje się o przełomach w pracach nad sztuczną inteligencją.
Potem przyszli hugenoci – francuscy protestanci z Janem Kalwinem na czele. Uciekając przed rzezią, trafili do Szwajcarii. Genewa stała się wzorcowym kalwińskim miastem, z zakazem noszenia biżuterii i wyszukanych strojów w miejscach publicznych. „A zegarek? Zegarek to użyteczne narzędzie, zegarek może zostać” – zgodził się Kalwin. I tak dzięki religijnemu rygorowi doszło do ścisłej współpracy między zegarmistrzami i jubilerami – jedni dostarczali technologię, drudzy dbali o odpowiednio zdobioną obudowę. Ten paradoks – luksus usprawiedliwiony funkcją – stał się fundamentem szwajcarskiego zegarmistrzostwa. W odciętych zimą górskich dolinach chłopi wytwarzali drobne komponenty, które później składano w całość w kantonach Jury i Neuchâtel. Z potrzeby przetrwania narodziła się kultura precyzji.
Do dziś napis „Swiss Made” jest czymś więcej niż informacją o pochodzeniu. To obietnica, że mechanizm został wyprodukowany i złożony w kraju, który uczynił z czasu swoje dziedzictwo.
Jak to jest możliwe?
To pytanie powraca zawsze, gdy patrzymy na misternie wykonany mechanizm zegarka szkieletowego lub widoczny przez przezroczysty dekiel układ drobnych błyszczących, często zdobnych elementów, które pozostają w ciągłym ruchu. Jak to jest możliwe? Że to działa! Potrafimy latać w kosmos, rozszczepiać atom, budować wirtualne światy w cyfrowej chmurze, ale zachwyca nas precyzja klasycznego mechanizmu, którego sercem jest sprężyna wprawiająca w ruch koło napędowe. Spirala rozkręca się z tą samą siłą przez wiele godzin dzięki balansowi i wychwytowi blokującemu ruch koła. Na pozór tylko tyle. W niewielkiej kopercie na nadgarstku mieści się od kilkudziesięciu do nawet 1500 precyzyjnie dopasowanych do siebie mikroskopijnych elementów. JAK TO JEST MOŻLIWE?!? Że dobowe odchylenie w zegarkach z certyfikatem COSC to zaledwie od 4 do 6 sekund (w przód lub wstecz) na dobę. I to w niesprzyjających warunkach zmiany ciśnienia, wilgotności, temperatury czy obecności fal elektromagnetycznych. Zegarek mechaniczny jest więc czymś więcej niż narzędziem. Jest metaforą. Pokazuje, że nawet w epoce automatyzacji i uproszczeń najbardziej doceniamy trud włożony w stworzenie czegoś trwałego.
Mamy wrodzony szacunek do pięknych przedmiotów wykonanych ludzką ręką. Dlatego zachwycają nas godzinami wykuwane i szlifowane japońskie miecze katana albo ręcznie tkane dywany perskie z jedwabiu i wełny z milionem węzłów na metrze kwadratowym. Ludzki geniusz, doskonałość, opowieść, jaka kryje się za przedmiotem, i piękno
– oto dlaczego kochamy dzieła, które są rezultatem pracy ludzkich rąk, oto dlaczego kochamy zegarki. Te tworzone, a później nakręcane ręcznie nigdy nie są tylko ładnym, drogim przedmiotem. Zwykle znajdują miejsce na nadgarstku z jakiegoś konkretnego powodu – są nagrodą, prezentem, w końcu zrealizowanym marzeniem. To sprawia, że zostają z nami na zawsze, a ich dziedzictwo spaja się z naszą własną indywidualną historią, by móc ją ponieść dalej. Bo w końcu, jak mówi stara branżowa mądrość: zegarka mechanicznego nigdy nie posiadasz na własność. Ty go tylko przechowujesz dla następnego pokolenia.
Dążenie do doskonałości
Zegarek mechaniczny jest sygnałem. Dla wtajemniczonych – czytelnym. Dla innych – dyskretnym. To prestiż, który nie polega na cenie, lecz na świadomości. Na wiedzy, że na nadgarstku nosimy efekt setek lat ewolucji – od jaja norymberskiego po współczesne tourbillony zamknięte w kopertach z najszlachetniejszych dostępnych materiałów. I może właśnie w tym tkwi sedno. W świecie niedoskonałości człowiekowi udało się stworzyć przedmiot, który dąży do doskonałości. Kilkaset części połączonych z sobą i zamkniętych w niewielkiej kopercie zegarka harmonijnie współpracuje i odmierza czas – godzinami, dniami, latami.

Odwaga i odporność
W sporcie czas nigdy nie jest neutralną informacją – ułamek sekundy może przesądzić o wygranej, o medalu, o miejscu w historii. Rywalizacja i zegarki są więc z sobą sprzęgnięte w naturalny i nierozerwalny sposób.
Bez względu na to, czy grasz w golfa, jesteś żeglarzem, wspinasz się, jeździsz na rowerze, dobry sportowy czasomierz jest jednym z najważniejszych elementów twojego wyposażenia. Omega w tworzeniu zegarków kieruje się obsesją precyzji – szwajcarska firma od dekad pełni funkcję oficjalnego chronometrażysty największych imprez sportowych. Speedmaster idealnie wpisuje się w te opowieści: to zegarek, który już samym swoim wyglądem ostrzega, że nie umknie mu żadna ważna sekunda. Przyciski jak spust migawki i tarcza, która sygnalizuje jasno: „Tu się mierzy, nie medytuje”. Inne marki nie pozostają w tyle i od lat wspierają wiele dyscyplin, gdzie wysiłek to długi, cichy rachunek w mięśniach, a zwycięstwa osiąga się nie efektownym gestem, tylko konsekwencją (i dobrym tempem).
Czasem lekki, zawsze wytrzymały i gotowy do zadań specjalnych – wizualnie odważny, techniczny, z nastawieniem na czytelność i odporność. Sportowe zegarki mają jeden wspólny mianownik: czas w nich nie płynie. Czas jest mierzony. I dlatego tak dobrze sprawdzają się na co dzień – nawet wtedy, gdy największy wysiłek wiąże się z wbieganiem na czwarte piętro.

Materiał okazał się oryginalnie w specjalnym wydaniu GQ The Art Issue.
Dziennikarz i redaktor z 25-letnim doświadczeniem w pracy w radiu i prasie. Kierował zespołami redakcyjnymi w magazynach „Malemen” i „Twój Styl Man”, jego teksty były publikowane m.in. w „National Geographic”, „Esquire”, „Twoim Stylu”, „Zwierciadle”, „Kukbuku” i Veridica.ro. W latach 2003–2004 był korespondentem Polskiego Radia w Iraku. W ostatnich latach jako niezależny twórca produkował podcasty m.in. dla Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki, Muzeum Getta Warszawskiego, culture.pl oraz Papaya Films – za serię „Odpowiednik” otrzymał w 2021 roku nagrodę Audioteki „Dobrze opowiedziana historia” w konkursie Podcast Roku im. red. Janusza Majki.
Pracuje nad podcastem dokumentalnym o ludziach pozostających w związku ze sztuczną inteligencją.
Z wykształcenia jest psychologiem, więc człowiek pozostaje w centrum jego zawodowych zainteresowań. Ponadto ciekawią go sprawy Bliskiego Wschodu, od dziecka gra w tenisa, lubi chodzić do kina, kocha czytać, jeść kanapki i wygłupiać się z synami.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Zegarki i akcesoria
Alexander Zverev wygrał Roland Garros. Zobacz, jaki zegarek miał na ręku
Alexander Zverev wreszcie dopiął swego. Niemiecki tenisista po latach niepowodzeń zdobył pierwszy w karierze tytuł wielkoszlemowy, wygrywając Roland Garros 2026. Chwilę po historycznym zwycięstwie świętował sukces z wyjątkowym zegarkiem Jacob & Co., który trudno przeoczyć.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zegarki i akcesoria
Swarovski tworzy nowe pojęcie luksusu
Można być inkluzywnym i jednocześnie luksusowym? Jak to robi Swarovski tłumaczy Alexander Thieme, General Manager Central Eastern Europe, Africa and Nordics.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zegarki i akcesoria
Certina DS Action Diver 38 mm Titanium to sportowy charakter w wersji premium
Certina w nowoczesny sposób podchodzi do tematu letniego zegarka sportowego. Nowa odsłona DS Action Diver 38 mm Titanium to propozycja dla mężczyzn, którzy równie mocno doceniają nowe technologie, jak i dopracowane estetycznie detale. Tutaj szwajcarska precyzja łączy nowoczesne materiały i wyrazisty design inspirowany energią lata.
Zegarki i akcesoria
Od Cartiera po Rolexa. Jacob Elordi i jego imponująca kolekcja zegarków
Jakie zegarki nosi Jacob Elordi? Na nadgarstku aktora szczególnie dominują czasomierze jednej marki.
Zegarki i akcesoria
Wyjątkowa premiera OMEGA Planet Ocean. Główną rolę grały modele z charakterem
Londyn tej wiosny zgromadził fanów stylu, technologii i dobrego designu pod jednym adresem – w Tate Modern. To właśnie tam OMEGA zorganizowała londyńską premierę nowej generacji Seamaster Planet Ocean. Nie zaliczylibyśmy tego jednak do klasycznego pokazu zegarków, a raczej do spotkania ludzi, którzy cenią rzeczy z charakterem: wzornictwo, mechanikę najwyższej próby i historie, które stoją za kultowymi modelami.
Zegarki i akcesoria
Na fali Swatch x Audemars Piguet. Kolorowe zegarki do noszenia latem 2026
Po sukcesie współpracy Swatch x Audemars Piguet kolorowe zegarki mają szansę stać się jednym z trendów na lato 2026. Wybraliśmy najciekawsze modele.
Zegarki i akcesoria
To najbardziej pożądany zegarek internetu. Światowa premiera wymknęła się spod kontroli
Premiera kolekcji Royal Pop od Swatch i Audemars Piguet wywołała sceny przypominające największe streetwearowe dropy. Pod butikami ustawiały się tłumy, interweniowała policja, a zegarki natychmiast trafiły na resale za ogromne kwoty.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zegarki i akcesoria
Nowy Tissot Gentleman 38 mm i powrót proporcji
W czasach, w których wiele rzeczy próbuje przyciągnąć uwagę natychmiast, coraz wyraźniej widać zwrot w przeciwnym kierunku. Mniej oczywisty, bardziej świadomy. Nowy model Tissot Gentleman 38 mm wpisuje się w ten ruch bez deklaracji – poprzez proporcję.