Mundial wielkich gwiazd i zaskakujących outsiderów – wnioski po pierwszej kolejce
PARTNERZY SERWISU
Sport
Mundial wielkich gwiazd i zaskakujących outsiderów – wnioski po pierwszej kolejce
Czy można stać się gwiazdą turnieju i wywodzić z obozu dla uchodźców? Czy to wyłącznie domena wielkich, by zachwycać? Jak mniejsze kraje radzą sobie po rozszerzeniu mundialu do 48 drużyn? Kto najbardziej rozczarował? Podsumowujemy najważniejsze wydarzenia pierwszej rundy fazy grupowej.
Udostępnij

Reprezentacja Anglii po golu strzelonym Chorwacji Autor zdjęcia: Getty Images
Gospodarze dojechali
Chociaż polityka wizowa, wojenna i komunikacyjna Donalda Trumpa stawiała w kontekście mundialu wiele rzeczy pod znakiem zapytania, to o stronę sportową również były w krajach organizatorów mundialu spore obawy. Stany Zjednoczone jeszcze w marcu uległy Belgii (2:5) i Portugalii (0:2) w stylu, który sugerował bardzo ciężką przeprawę. Meksyk w tym samym czasie miał dokładnie tych samych rywali, choć swoje mecze przynajmniej remisował. Kanada w przygotowaniach nie potrafiła pokonać Irlandii czy Islandii, które przecież na turniej się nie zakwalifikowały.
Przed selekcjonerami reprezentacji gospodarzy było stawianych wiele pytań – czy to już koniec budowy, czy wybory personalne były właściwe, czy mają wystarczająco jakości – ale kolejno Mauricio Pochettino, Javier Aguirre i Jesse Marsch zachowywali spokój. Nawet więcej: przekonywali, że w momencie próby ich zespoły pokażą najlepszą wersję samych siebie.

USA Autor zdjęcia: Getty Images
Tak się stało. Meksyk kapitalnie otworzył mundial, a zwycięstwo 2:0 było najmniejszych rozmiarów biorąc pod uwagę ich przewagę nad RPA. Jeszcze mocniej w turniej weszli Amerykanie, którzy roznieśli jedną z najsolidniejszych defensyw Ameryki Południowej, Paragwaj aż 4:1, momentami grając spektakularnie. Kanadyjczycy jako jedyni nie wygrali, musieli nawet odrabiać straty z Bośnią i Hercegowiną, ale także grali z polotem oraz intensywnością, która mogła przynieść historyczne zwycięstwo. Przede wszystkim po ich występach nie można mieć obawy, że wraz z końcem fazy grupowej i odpadnięciem gospodarzy turniej ucierpi na atmosferze
Wielkie gwiazdy dają popis
Lionel Messi strzelił pierwszego swojego hat-tricka na mundialu, Kylian Mbappe wreszcie zamknął usta krytykom dwiema pięknymi bramkami. Debiutujący w mistrzostwach świata również Erling Haaland wszedł w turniej z dwoma golami. Do tego Harry Kane, który do trafień dołożył asystę i poprowadził Anglię do zwycięstwa nad Chorwacją.
Gwiazdy dały popis i to najlepsza informacja dla kibiców. Można traktować to jak obietnicę ofensywnego turnieju w którym napakowane gwiazdami ekipy potrafią wznieść się na najwyższy poziom. Zwłaszcza, że mowa o piłkarzach spektakularnych, nawet jeśli na zupełnie inny sposób. Messi zachwycił trafieniami zza pola karnego i witalnością przypominającą jego wersję sprzed czterech lat i pozwalającą Argentyńczykom marzyć o obronie tytułu.

Erling Haaland Autor zdjęcia: Getty Images
Mbappe pokazał świetne połączenie z błyskotliwym Michaelem Olise, ale i strzelił spektakularnego gola z dystansu. Haaland był sobą: napastnikiem, którego ruchy i obecność sprawiała, że rywal panikował, tracił głowę. A Kane był dyrygentem gry Anglików, choć samemu trafiał po stałych fragmentach. Nawet można wspomnieć w tym gronie Viniciusa Juniora, który z Marokiem nie zagrał wybitnie, ale jedną piękną akcją dał Brazylii cenny remis.
Jeśli futbol ma podbić Stany Zjednoczone, gospodarza „większościowego” tych mistrzostw, to potrzebuje rozpoznawalnych postaci. Amerykańskie miasta są pełne billboardów, wskazane gwiazdy spoglądają na często nieświadomych obywateli, ale najlepszą reklamą dla soccera (i marek wspierających turniej) będą ich czyny.

Harry Kane Autor zdjęcia: Getty Images
Outsiderzy przejmują mundial
Warto wyróżnić reprezentacje, które miejsce na mundialu zawdzięczają reformie Gianniego Infantino. Przecież jedna z najlepszych akcji zespołowych mistrzostw, to ta trzynastu federacji uderzających w Aleksandra Ceferina, prezesa UEFA, który w słoweńskiej prasie mówił, że rozszerzenie turnieju doprowadziło do wielu nieinteresujących meczów. Na to oświadczeniem odpowiedzieli przedstawiciele Curaçao, Republiki Zielonego Przylądka, Uzbekistanu, DR Kongo, Haiti, Algierii, Tunezji, Maroka, Egiptu, Ghany, Senegalu, Wybrzeża Kości Słoniowej i Republiki Południowej Afryki. Najważniejsze zdanie w mocnym oświadczeniu brzmiało: „futbol nie należy do grona największych nacji, ale jego siła wynika z uniwersalności”.
Za ich słowami musiały pójść jednak czyny. Curaçao zdołało co prawda strzelić Niemcom gola, ale uległo wysoko, 1:7. Jednak cztery kolejne reprezentacje zdołały zremisować, w tym Maroko, które było nawet lepsze od Brazylii i ma swoje ambicje poprawienia wyniku sprzed czterech lat (czwarte miejsce). Afryka najmocniej odpowiedziała Ceferinowi, ponieważ jej reforma Infantino dała najwięcej miejsc. Chociaż są wyjątki od reguły (fatalne występy RPA czy Tunezji), to nawet w porażkach (Algierii czy Senegalu) można dostrzec rosnącą siłę stref, które dotychczas były outsiderami. Nie ma więc co prowokować boiskowej reakcji takimi komentarzami.

Vozinha Autor zdjęcia: Getty Images
Rozczarowania to też historia
„Balonik pękł”, pisała zgodnie hiszpańska prasa po bezbramkowym remisie ich reprezentacji z Republiką Zielonego Przylądka. Chociaż te dwie drużyny w rankingu FIFA dzieliło aż 65 miejsc, mistrzowie Europy nie byli w stanie stworzyć jakościowych okazji i przebić się przez zdyscyplinowaną obronę rywali. Co więcej, z bramkarza Kabowerdeńczyków zrobili prawdziwą globalną gwiazdę, której instagramowy profil w kilka dni urósł z kilkunastu tysięcy do kilkunastu milionów obserwatorów. Vozinha nie musiał nawet wykonywać spektakularnych parad, po prostu był tam, gdzie być powinien, by zatrzymać wolno i przewidywalnie grających rywali.
Sąsiedzi Hiszpanów też grzmią po rozczarowaniu w ich zremisowanym spotkaniu z Demokratyczną Republiką Konga. Nie dlatego, że zdobyty punkt znacząco zmienia ich ambicję. To styl gry drużyny prowadzonej przez Hiszpana, Roberto Martineza przyprawiał o ból zębów. Byli jeszcze bardziej przewidywalni i mniej kreatywni, a przecież w wyjściowej jedenastce było pełno gwiazd: zdobywcy Ligi Mistrzów (Vitinha, Nuno Mendes), Klubowy Mistrz Świata (Pedro Neto) czy rekordzista asyst w Premier League (Bruno Fernandes). Może było aż o jedną gwiazdę za dużo, zwłaszcza tą świecącą najmocniej. Cristiano Ronaldo oddał tylko trzy strzały, na pierwszy czekał ponad godzinę, a każda z prób była niecelna.

DR Konga Autor zdjęcia: Getty Images
Te dwa rozczarowania mają swój kontekst. Ambicją Luisa de la Fuente, selekcjonera Hiszpanów, było nawiązanie do triumfu na Starym Kontynencie sprzed dwóch lat, naturalny krok w rozwoju wciąż młodej drużyny. Z kolei Roberto Martinez chciał przyczynić się do pięknego pożegnania legendy futbolu, która jest otoczona złotym pokoleniem portugalskiej piłki. Szkoleniowcy uspokajają, że turniej jest długi i jeszcze nic nie zostało przegrane, a ich wielcy piłkarze wciąż takimi pozostają. Jednak pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz i ciężko będzie zapomnieć, jak źle wyglądały w operowaniu piłką dwie z najbardziej utalentowanych drużyn turnieju. O ile nie zachwycą w drugiej kolejce.

Cristiano Ronaldo Autor zdjęcia: Getty Images
Jest kim się zachwycić
Ayyoub Bouaddi dokonywał już rzeczy historycznych. Trzy lata temu zapisał się jako najmłodszy zawodnik europejskich pucharów, gdy kilka dni po szesnastych urodzinach wystąpił w barwach Lille w Lidze Konferencji. W notesach poszukiwaczy talentów był od lat, grywał we francuskich młodzieżówkach, był pierwszoplanową postacią starszych roczników, zresztą na seniorskim poziomie (i w jednej z najlepszych lig w Europie) ma już niemal sto występów. Ale mundial to zupełnie inny rozmiar kapelusza. Zwłaszcza, gdy 18-latek zanotował dopiero swój czwarty występ w reprezentacji Maroka, a rywalem była Brazylia. W meczu w którym w swojej strefie boiska musiał ścierać się ze zwycięzcami Ligi Mistrzów, bohaterami wielomilionowych transferów z już określonym dorobkiem na wyższym poziomie.

Ayyoub Bouaddi Autor zdjęcia: Getty Images
Rzucony na głęboką wodę przez kraj, którego reprezentantem oficjalnie stał się w maju, Bouaddi pokazał się ze wspaniałej strony. Jako odważny, ale spokojny pomocnik, nie panikujący pod presją i narzucający presję na rywali. Chociaż jego przyszłość i tak już zapowiadała się spektakularnie, to wejście na globalną scenę ma się jedno. On dokonał tego w wielkim stylu, na najważniejszej imprezie piłkarskiej i z historycznie najmocniejszym rywalem.
Marokańczyk nie jest wyjątkiem, bo popisywali się także inni. Nestroy Irankunda był już nawet zawodnikiem Bayernu Monachium, w reprezentacji Australii zagrał kilkanaście spotkań, nawet strzelał bramki, ale to gol w wygranej z Turcją przykuł uwagę. Nie tylko do Irankundy piłkarza, ale jego historii: 20-latek urodził się w obozie dla uchodźców w Tanzanii, jego rodzinę przyjęła Australia, gdy miał zaledwie kilka miesięcy. Dalsze ich losy to poświęcenie dla talentu Nestroya, którego wożono, stwarzano jak najlepsze warunki, by się rozwijał. A dziś o braciach i rodzicach, którzy poświęcili dla niego tak wiele Irankunda mówi, jak o superbohaterach.

Nestroy Irankunda Autor zdjęcia: Getty Images
Innym przykładem może być Gilberto Mora, najmłodszy zawodnik w składach uczestników tego mundialu. Z presją też inną, niż wymienieni wcześniej, bo przecież to reprezentant Meksyku. Gospodarze tego turnieju chcą osiągnąć sukces, otwarcie mówią o wyrównaniu osiągnieć z poprzednich turniejów, które organizowali – przynajmniej wejście do ćwierćfinału. Mundial otworzyli świetnie, wygrywając 2:0, choć z dużą pomocą rywala. Ale to nie miało znaczenia, że Mora, 18-latek grający wciąż w Tijuanie, gra przeciwko osłabionemu czerwonymi kartkami przeciwnikowi. Każde jego dotknięcie piłki wyrażało pewność siebie, spokój i było pełne jakości. W swoim wejściu w drugiej połowie nie pomylił się w żadnym podaniu i… kupił sobie już nie tylko krajową, ale i światową publikę.
Mundial już dawno przestał być sceną, z której kluby czerpią informacje na temat piłkarzy – przynajmniej te najlepsze. Sieci skautingowe są tak dalece rozwinięte, że talenty wyłapywane są zanim jeszcze zagrają w reprezentacji, czy nawet seniorskim futbolu. Ale kibic nie posiada takich narzędzi i wiedzy, kibic lubi się zachwycić pierwszym wrażeniem, pasjonują go takie historie, które będzie długo pamiętał. Dlatego dobrze, że mundial w Ameryce Północnej już dostarczył nazwisk, które będzie można śledzić najpewniej również za cztery lata.
Dziennikarz TVP Sport, wcześniej pracował w Sport.pl, Viaplay i PZPN. Był korespondentem na mistrzostwa świata i Europy, pracował na stadionach Premier League, bacznie przygląda się Ekstraklasie, a z pasją realizuje trenersko w niższych ligach. Autor dwóch książek o futbolu: „Polska myśl szkoleniowa” oraz „Jak (nie) grać w Europie”.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
Miał łączyć, obnażył podziały. Mundial w ogniu sporów
Historia wielokrotnie pokazała, że żadne wielkie wydarzenie sportowe nie obywa się bez kontrowersji, lecz staje się elementem politycznej gry. Tegoroczny mundial nie jest wyjątkiem. Turniej już od pierwszych dni stał się areną sporów dotyczących polityki, praw człowieka, bezpieczeństwa i samego sposobu zarządzania światową piłką przez FIFA.
Sport
Genialny Leo Messi wyrównał wielki mundialowy rekord
Przed mistrzostwami w Ameryce Północnej dużo mówiło się, że wreszcie padnie wieloletni bramkowy rekord. Podkreślał to nawet jego autor, który wskazał Leo Messiego jako godnego następcę.
Sport
Oficjalnie: Maja Chwalińska z dziką kartą na Wimbledon 2026
Maja Chwalińska wystąpi w głównej drabince Wimbledonu 2026. Organizatorzy najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego świata przyznali Polce dziką kartę, dzięki której nie będzie musiała przebijać się przez kwalifikacje.
Sport
Futbol nowej ery. Jak sztuczna inteligencja przejmuje mundial
Gianni Infantino, Donald Trump i wielu innych będzie chciało przypisać sobie wpływ na ten mundial. Być może jednak po raz pierwszy w historii mistrzostw świata najwięcej do powiedzenia będą miały nie wielkie nazwiska, lecz nowe technologie.
Sport
Le Mans po polsku
W najważniejszym wyścigu świata startowało dotąd czterech Polaków. Zwyciężyli dwaj: raz Kubica i trzy razy Śmiechowski.
Sport
Polacy triumfują na 24 Hours of Le Mans. Co trzeba wiedzieć o Inter Europol Competition?
Załoga Roberta Kubicy zakończyła rywalizację w klasie Hypercar na 7. miejscu po świetnym awansie z 17. pozycji startowej. Jeszcze większy sukces odniosła ekipa Inter Europol Competition z Jakubem Śmichowskim na czele, która zdominowała klasę LMP2, zajmując dwa pierwsze miejsca i zapisując się już po raz trzeci w historii wyścigu.
Sport
Karta wreszcie się odwróciła. Knicks mistrzami NBA
53 lata. Tyle trwało oczekiwanie kibiców New York Knicks na kolejne mistrzostwo NBA i wreszcie dobiegło końca. Drużyna z Madison Square Garden pokonała San Antonio Spurs 94:90 w piątym meczu finałów i przypieczętowała triumf w całej serii wynikiem 4:1.
Sport
Amatorzy jak zawodowcy, czyli Tour de Pologne w Bukowinie
Na sportowej mapie Polski są miejsca kultowe, a jednym z nich jest bez wątpienia Bukowina Tatrzańska. W tym roku górska miejscowość po raz kolejny ugości Tour de Pologne Amatorów – Memoriał Ryszarda Szurkowskiego, który będzie towarzyszył zmaganiom zawodowców w Tour de Pologne UCI WorldTour. Rywalizacja amatorów na widowiskowej i wymagającej trasie odbędzie się 8 sierpnia.