Polacy triumfują na 24 Hours of Le Mans. Co trzeba wiedzieć o Inter Europol Competition?
PARTNERZY SERWISU
Sport
Polacy triumfują na 24 Hours of Le Mans. Co trzeba wiedzieć o Inter Europol Competition?
Załoga Roberta Kubicy zakończyła rywalizację w klasie Hypercar na 7. miejscu po świetnym awansie z 17. pozycji startowej. Jeszcze większy sukces odniosła ekipa Inter Europol Competition z Jakubem Śmichowskim na czele, która zdominowała klasę LMP2, zajmując dwa pierwsze miejsca i zapisując się już po raz trzeci w historii wyścigu.
Udostępnij

Tor Circuit de la Sarthe w Le Mans Autor zdjęcia: Tomek Sarna, Jules Beaumont
Żeby wygrać, musisz mieć samochód, który rozpędza się do 330 km na godzinę
i potrafi w trudnych warunkach przejechać bez awarii 5000 km. Musisz mieć zespół
zgrany na ułamki sekund. No i kierowcę wytrzymującego 4 G w zakrętach, w które wchodzi się z prędkością 260 km na godzinę.
To wszystko w piekielnym tłoku na torze, w deszczu, nocą i na rozgrzanych do czerwoności hamulcach. W najważniejszym wyścigu świata startowało dotąd czterech Polaków. Zwyciężyli dwaj: raz Kubica i trzy razy Śmiechowski.

Ekipa Inter Europol Competition świętuje zwycięstwo na 43. wyścigu 24 Hours of Le Mans Autor zdjęcia: Getty Images
Wyścig Le Mans odbywa się na torze Circuit de la Sarthe. To 13,6 km bardzo trudnej trasy, niemal trzy czwarte pełni na co dzień funkcję drogi publicznej. Jest złożona ze śmiertelnie trudnych zakrętów i zabójczo szybkich prostych. Sześciokilometrowa Mulsanne jest podzielona szykanami, by zmusić kierowców do ograniczania prędkości.
W ciągu 24 godzin nieprzerwanej jazdy samochody pokonują tę pętlę około 350 razy. Na każdej jest 38 zakrętów. Trzej kierowcy jadą tak, żeby żaden nie przekroczył w sumie limitu 14 godzin. Zmianę wykonują w maksymalnie 20 sekund – kierowca hamuje, otwiera drzwi, inny członek ekipy pomaga mu wypiąć pasy i wypełznąć (bolid jest ciasny), zmiennik wsuwa swoją wkładkę na siedzenie, wciska się do środka, zatrzaskuje pasy i już.

Ekipa Inter Europol omawia z projektantami Lange & Lange koncepcję bolidu na wyścig w Le Mans 2026 Autor zdjęcia: Tomek Sarna
Ten, który skończył zmianę, pije wodę, idzie do toalety i jeśli uda mu się zasnąć gdzieś w kącie, może odpocząć. Ale to iluzja. Adrenalina na to nie pozwala. Więc cały czas są zmęczeni, głodni, a za kierownicą – w deszczu przy 320 km na godzinę – nie widzą zbyt wiele.
„Gdy osiągasz siedem tysięcy obrotów, wszystko się rozmywa. Maszyna wchodzi w stan nieważkości. Istnieje tylko bolid mknący przez czas i przestrzeń. Siedem tysięcy obrotów. Wtedy to się dzieje. Słyszysz pytanie. Jedyne naprawdę ważne: kim jesteś?”. To Carroll Shelby, w kultowym „Le Mans ’66” zagrał go Matt Damon. To film o czasach, kiedy ścigały się Fordy, Ferrari i Porsche.

Gdyby z kolorowego bolidu zdjąć zewnętrzną warstwę, wyglądałby jak pojazd Batmana Autor zdjęcia: Tomek Sarna
Pole rzepaku
– To co widzisz, kiedy jedziesz 300 na godzinę?
– No, nie widzę zbyt wiele... Kierownicę, a jeśli chodzi o sam tor, to ponieważ siedzę nisko, widzę go od jakichś pięciu metrów przed samochodem – mówi Jakub Śmiechowski. – Ale nie odczuwa się prędkości w ten sam sposób co podczas ruchu drogowego. Na torze jest ona czymś naturalnym i nie przeraża. W naszej klasie LMP2 samochody mają takie same parametry, więc można przewidzieć, co inni kierowcy zrobią, co zamierzają. Tyle że trzeba jeszcze rywalizować ze startującymi równocześnie zespołami w klasach hypercar i LMGT3.
Hypercary to auta walczących zespołów fabrycznych takich producentów jak Porsche, Cadillac czy BMW, ich inżynierowie projektują unikatowe nadwozia i napędy. W LPGT3 jadą zmodyfikowane wersje Ferrari 296, Porsche 911, Mustanga, McLarena czy Mercedesa-AMG GT3.
Kuba Śmiechowski od 2019 roku startuje w Le Mans w klasie Le Mans Prototype 2 ze swoim zespołem Inter Europol Competition. Samochody w tej klasie są niemal identyczne, wszystko zależy od umiejętności kierowcy, zgrania zespołu, strategii i minimalnych różnic w ustawieniach prototypów. Walczą o ułamki sekund, rywalizują cały rok w trzech seriach wyścigów endurance (European Le Mans Series, Asian Le Mans Series, IMSA – mistrzostwa USA) na trzech kontynentach. Wygrali Le Mans, ale zwycięstwo w 24 Daytona wciąż mają przed sobą.
Kuba Śmiechowski jest nie tylko kierowcą, zarządza też całym Inter Europol Competition. Jednego i drugiego nauczył się od taty. Wojciech Śmiechowski, w młodości kierowca wyścigowy, w dorosłym życiu okazał się przedsiębiorcą wizjonerem. Jego mrożone pieczywo trafia do większości supermarketów w całej Unii, a on sam jest na liście najbogatszych.
Zespół, który stworzył, jest polski. Nie chodzi tylko o to, że za kierownicą bolidu siedzi Polak. Inter Europol Competition startuje z polską licencją, a na prototypach są umieszczone biało-czerwone flagi. Sam samochód jest zielono-żółty. Jak pole rzepaku, które doskonale wpisuje się w DNA piekarni, głównego sponsora Inter Europol Competition. To ulubione kolory Wojciecha Śmiechowskiego.

Aleksander Jeżewski – dyrektor operacyjny zespołu Autor zdjęcia: Tomek Sarna
Underdog story
– Nikt nas nie znał w motorsporcie, na początku przecież nie wygrywaliśmy, nie da się tego zrobić bez zespołu, a żeby go skompletować, musieliśmy przekonać do siebie ludzi
– opowiada Aleksander Jeżewski, dyrektor operacyjny zespołu.
– Co zrobiliście?
– Byliśmy rzetelni, pracowici, zdeterminowani i szybko się uczyliśmy.
Kuba Śmiechowski i Alek Jeżewski spotkali się na szkolnej imprezie, mieli po 16 lat. Alek – dusza towarzystwa, Kuba wyciszony i bardzo skupiony.
– Co robisz w życiu?
– Trochę się ścigam.
Aleksander nie uwierzył. Kuba zaprosił go na wyścigi do Czech. Dzieciaki w gokartach cisnęły jak wściekłe. Alek zrobił mnóstwo zdjęć. Kuba jest na nich z gośćmi, którzy dziś robią kariery w F1. On nie chciał być po prostu wynajętym kierowcą. Chciał zbudować drużynę, która wygrywa.
W 2010 roku Wojciech Śmiechowski zainwestował w zespół Maurycego Kochańskiego i Michaela Keesego. Jakub Śmiechowski był tam kierowcą. Śmiechowski senior wiedział o ściganiu dużo. W młodości startował w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski i Wyścigowych Mistrzostwach Polski za kierownicą Fiata 126p, Alfy Romeo 156 czy Golfa Cup. Replika jego rajdówki jest dziś ozdobą prywatnego muzeum motorsportu w Małopolu. Na jednym krańcu stoi ten Fiat, a na drugim oryginalny samochód F1 Michaela Schumachera.
Na początku jeździli na wyścigi lawetą. Bolid na pace, skrzynka narzędzi i dwa komplety opon. Na deszcz i na suche. Obok parkowały dwa tiry Carlosa Sainza Juniora. W jednym trzy bolidy, na wypadek gdyby któregoś rozwalił, a w drugim same opony.
Sainz jechał jedno, dwa okrążenia treningu, żeby wyczuć tor i ekipa zmieniała mu opony. Nasi robili większość rzeczy sami – Alek, Kuba, jego tata i mechanik. Nie mieli cateringu, jedli pizzę na masce samochodu. Inter Europol Competition ścigał się w Formule Renault 2.0 NEC, potem Boss GP. Wracali busem przez pół Europy z pucharami upchanymi pod siedzenia i marzyli o Le Mans.
– Formuła 1 jest poza zasięgiem prywatnych przedsiębiorców – nie kryje Jeżewski. – Ale klasa LMP2 była do wzięcia.
Zaczynali od samego dołu stawki, a wyposażenie pit stopu i garażu było dalekie od tego, czym zespół dysponuje dziś. To normalna ścieżka rozwoju w motorsporcie. Najważniejsze, że zbudowali świetny zespół profesjonalistów i pasjonatów. Byli zdeterminowani i zdobyli zaufanie, coraz lepsi mechanicy chcieli z nimi pracować, a Kuba jeździł coraz szybciej. Po dziewięciu latach nauki, rywalizacji i rozwoju przyszedł czas na Le Mans.
W 2019 roku zielono-żółty samochód z numerem bocznym 13, prowadzony przez duet Hippe i Śmiechowski, zwyciężył w azjatyckiej serii Le Mans i wywalczył prawo startu w najważniejszym wyścigu świata. Zajęli 45. miejsce – 30 okrążeń za zwycięzcą, ale dojechali do mety i tam nastąpiła eksplozja radości, bo nie jest regułą, żeby debiutantom udało się tego dokonać.
Rok później znów 45. miejsce. Zrozumieli, że takim samochodem więcej nie osiągną. Zaczęła się praca nad pozyskaniem lepszego. O wiele lepszego. Zmiana na nowy prototyp Oreca 07 LMP2 stała się faktem. W 2021 wywalczyli piąte miejsce. Nikt nie mógł uwierzyć, ale ekipa z Polski dopiero się rozpędzała. W 2023 wygrali w składzie: Śmiechowski, Scherer i Costa, mimo że Scherer w czasie pierwszej zmiany, kiedy wysiadał z auta, oberwał w nogę i złamał kości śródstopia w trzech miejscach. Nie zrezygnował.
Rywale nie dowierzali, że polski zespół był zdolny do zwycięstwa, i wnieśli do zespołu sędziowskiego górę protestów. To podłe. Nie możesz się cieszyć z wygranej, bo wisi nad tobą zasada warunkowości. Wciąż nikt nie wierzył, że Polacy mogliby wygrać, a już na pewno nie w uczciwej walce. Ostateczne rozstrzygnięcie nastąpiło po kilku miesiącach. Rok później wszyscy się ich bali. Dojechali na drugim miejscu, w walce trwającej 24 godziny zabrakło im 18 sekund!
W 2025 roku wygrali po raz drugi. W ich pawilonie zaczęli regularnie pojawiać się dziennikarze i celebryci. Na 2026 rok postanowili przygotować samochód, jakiego w tej klasie jeszcze nie było.
Termin „Art Car” jest zastrzeżony dla artystycznych sportowych projektów aut pewnej bawarskiej marki, więc nazwiemy go ruchomym obrazem. Będzie miał pod zielono-żółtym kadłubem serce o mocy 600 KM. Stworzyło go biuro projektowe Lange & Lange. Duet od kilku lat przebojem zdobywa świat designu.

Kuba Śmiechowski – kierowca i właściciel Inter Europol Competition Autor zdjęcia: Tomek Sarna
Jazda
– To na co patrzysz, skoro masz przed sobą tylko pięć metrów mroku? – pytamy.
– Na światła tych, których trzeba wyprzedzić. – A ile wiesz o tym, co się dzieje?
– W słuchawce słyszę komunikaty od ekipy. Na kierownicy mam wyświetlacz, tam jest sporo informacji, także prędkościomierz, ale to małe cyferki, na które nigdy nie patrzę, bo to nie jest ważna dla mnie informacja. Sprawdzam temperaturę opon, ciśnienie w nich, temperaturę hamulców. Mam sporo pokręteł, którymi ustawiam różne parametry, np. kontrolę trakcji czy szybkość reakcji gazu.
– A adrenalina?
– Zawsze przed startem jest adrenalina, przed wejściem do samochodu. Ale kiedy zamykam drzwi, to już ustępuje. Wyciszam się i jestem skupiony na tym, co się dzieje.
– A o czym myślisz?
– O zakręcie, który nadchodzi. Czasem o taktyce, wiem, że za chwilę zapytają, czy jadę kolejne okrążenie, czy wysiadam. Muszę być gotowy na tę decyzję w zależności od tego, jak przebiega wyścig. Myślę o tym, czy jechać, czy brać zmianę i wrócić za trzy, cztery godziny. Ale zaraz znowu myślę o najbliższym zakręcie – Kuba Śmiechowski mówi wolno i z rozmysłem.
Może na tym polega jego talent? Jakby potrafił spowolnić czas. Jakby miał go więcej niż inni. Pamiętacie Neo walczącego z Agentami w „Matriksie” po swojej przemianie? W każdej sekundzie mógł zmieścić tyle czasu, ile chciał. Kiedy jedziesz 320 km na godzinę, taka umiejętność jest w cenie.
– Ale ja nie wiem, czy rzeczywiście mam talent do jazdy. Kiedy raz tata zabrał mnie na karting, spodobało mi się szybko jechać i od tej pory ciężko trenuję. Uważam, że pracą można więcej osiągnąć niż samym talentem. Są zawodnicy dużo lepsi ode mnie, więc
staram się pracować więcej niż oni. Chciałbym wygrać Daytonę, zdobyć mistrzostwo świata.
– Czyli od dziecka wiedziałeś, że będziesz się ścigał?
– Nie, nie wiedziałem. Motorsport po prostu był częścią naszego życia. Tata, jak był młodszy, ścigał się w rajdach. Potem rozwijał firmę, więc nie mógł kontynuować. Ale kiedy firma już dobrze prosperowała, jeździliśmy na tor do Poznania czy na tor Kielce w czasie zawodów. Polubiłem tę atmosferę. Hałas, zapach, prędkość – uśmiecha się.

Kamil Sokołowski – rzecznik prasowy zespołu Autor zdjęcia: Tomek Sarna
Pojedynek w deszczu
Tegoroczna edycja 24-godzinnego wyścigu Le Mans odbędzie się 13–14 czerwca. Wystartują o 16.00. Inter Europol Competition wystawi w tym roku dwa składy, w dwóch prototypach. W samochodzie z numerem 43 LMP2 pojedzie zwycięska ekipa z ubiegłego roku: Nick Yelloly, Tom Dillmann i Kuba Śmiechowski. W bolidzie o numerze 343 zobaczymy: Bijoya Garga, Reshada de Gerusa i Nico Müllera. W siedzibie zespołu w podwarszawskim Małopolu trwają przygotowania, ale kierowcy bezustannie startują w światowych wyścigach. W wyścigu na torze Circuit de Barcelona-Catalunya inaugurującym sezon European Le Mans Series załoga de Gerus i Garg była druga, a zespół Śmiechowski, Yelloly, Dillmann zaliczył problemy ze wspomaganiem kierownicy na początku i musiał walczyć cały wyścig, żeby odrobić straty. To był epicki pościg, dojechali na piątej pozycji.
W klasie Hypercar, w barwach włoskiej drużyny AF Corse, pojedzie Robert Kubica. Hypercary są szybsze od LMP2, ale w edycji 2023 publiczność do czerwoności rozgrzał pojedynek Kuby Śmiechowskiego z Robertem Kubicą, kiedy startowali w tej samej kategorii. Ekipa Inter Europol Competition chciała wygrać. Musieli więc podjąć ryzyko. Zamontowali w samochodzie skrzynię biegów z krótkim przełożeniem. Dawało to lepsze przyspieszenie i niższą prędkość maksymalną. Na Le Mans wszyscy zakładają długie, bo są długie proste odcinki, a wtedy na prostej zyskujesz na prędkości. To było ryzykowne, nieszablonowe, ale pozwoliło znaleźć czas tam, gdzie inni go nie widzieli.
– Niektórzy stukali się w głowę. Dlaczego rezygnować z prędkości na prostej? Wszyscy was pobiją! Mieliby rację, gdyby pogoda była idealna, ale jeżeli leje i tak nie masz szans wykorzystać pełnej prędkości, więc zadecydowaliśmy, że pojedziemy na krótkiej. Zaryzykowaliśmy – wspomina Jeżewski. Pogoda była fatalna, sporo wypadków. Sędziowie spowalniają ruch do 80 km na godzinę. Zalety długich przełożeń były nie do wykorzystania. A z każdego zakrętu Kuba wychodził jak zły, był nie do pokonania. Dlatego pojedynek Kubicy z Kubą był tak widowiskowy. Robert na każdej prostej dochodził Kubę, a na każdym zakręcie zostawał w tyle.
– Ludzie mówili do siebie: „Zobacz, to ten Kubica, co wygrywał w Formule 1, a tu Kuba trzyma go za plecami” – uśmiecha się Jeżewski.
Od tej pory Inter Europol Competition i Kuba Śmiechowski stali się bohaterami Le Mans.
Zdjęcia Tomek Sarna
Grooming Michalina Odo
Produkcja Mila Zbińkowska
Asystentka produkcji Julia Górska
Materiał oryginalnie ukazał się w czwartym numerze GQ Poland. Magazyn już w sprzedaży!
Więcej w tym temacie:
- GQ Drive: Konrad Dąbrowski i motocykl, który wygrał Rajd Dakar
- Tak powstawał bolid, który zwyciężył w Le Mans
- Współpraca Porsche i „Toy Story” to spełnienie dziecięcych marzeń
- Tymek Kucharczyk: jestem zafiksowany na punkcie ścigania
- Musimy porozmawiać o outficie Lewisa Hamiltona w Monako
- Przyszłość motoryzacji jest wyłącznie elektryczna? Audi ma inne zdanie
Pisarz i podróżnik, autor ośmiu powieści i kilku innych książek reporterskich oraz podróżniczych. Pół życia zmarnotrawił na włóczęgę po świecie, utrzymując się z pisania reportaży do kobiecych magazynów albo m.in. prowadzenia ludzi po górach. Był redaktorem magazynów „Malemen” i „Elle Man”. Obszary zainteresowania – podróże, lifestyle, ludzie, rock i heavy metal.
Ma dar słuchania ze zrozumieniem.
Był w stu kilkudziesięciu krajach i jest bywalcem praskiego klubu bokserskiego Fenix. W dniu premiery GQ Poland świętuje premierę swojej najnowszej książki „Włóczęga z Archipelagu. Filipiny”.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
Oficjalnie: Maja Chwalińska z dziką kartą na Wimbledon 2026
Maja Chwalińska wystąpi w głównej drabince Wimbledonu 2026. Organizatorzy najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego świata przyznali Polce dziką kartę, dzięki której nie będzie musiała przebijać się przez kwalifikacje.
Sport
Futbol nowej ery. Jak sztuczna inteligencja przejmuje mundial
Gianni Infantino, Donald Trump i wielu innych będzie chciało przypisać sobie wpływ na ten mundial. Być może jednak po raz pierwszy w historii mistrzostw świata najwięcej do powiedzenia będą miały nie wielkie nazwiska, lecz nowe technologie.
Sport
Le Mans po polsku
W najważniejszym wyścigu świata startowało dotąd czterech Polaków. Zwyciężyli dwaj: raz Kubica i trzy razy Śmiechowski.
Sport
Karta wreszcie się odwróciła. Knicks mistrzami NBA
53 lata. Tyle trwało oczekiwanie kibiców New York Knicks na kolejne mistrzostwo NBA i wreszcie dobiegło końca. Drużyna z Madison Square Garden pokonała San Antonio Spurs 94:90 w piątym meczu finałów i przypieczętowała triumf w całej serii wynikiem 4:1.
Sport
Amatorzy jak zawodowcy, czyli Tour de Pologne w Bukowinie
Na sportowej mapie Polski są miejsca kultowe, a jednym z nich jest bez wątpienia Bukowina Tatrzańska. W tym roku górska miejscowość po raz kolejny ugości Tour de Pologne Amatorów – Memoriał Ryszarda Szurkowskiego, który będzie towarzyszył zmaganiom zawodowców w Tour de Pologne UCI WorldTour. Rywalizacja amatorów na widowiskowej i wymagającej trasie odbędzie się 8 sierpnia.
Sport
Czy futbol jeszcze potrzebuje mundialu?
Donald Trump nie wpuszcza do swojego kraju piłkarzy, trenerów, ani nawet sędziów. O kibicach nie wspominajmy, ci dopiero mają w trakcie mistrzostw góry problemów do pokonania. Ale niech was to nie zmyli: przez najbliższy miesiąc uśmiech Gianniego Infantino będzie codziennie uderzał po oczach.
Sport
New York Knicks z największym comebackiem w historii finałów NBA
Nowy Jork jeszcze długo nie zaśnie. Chociaż do pełnego świętowania brakuje jeszcze jednej wygranej, to kibice Knicksów mają co celebrować – triumf jest na wyciągnięcie ręki.
Sport
Maja Chwalińska i Dawid Podsiadło mają więcej wspólnego niż może się wydawać
Z pewnością kojarzycie mema z panteonem wielkich Polek i Polaków. Wsród nich Adam Małysz, Iga Świątek, Robert Lewandowski czy nowe nabytki – Bedoes 2115 i Łatwogang. W ostatnich dniach Maja Chwalińska miała szansę dołączyć do tego grona.