Uniform projektanta. Dlaczego najwięksi wizjonerzy mody ubierają się tak zwyczajnie?
PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
Uniform projektanta. Dlaczego najwięksi wizjonerzy mody ubierają się tak zwyczajnie?
Choć uniform kojarzy się z rutyną, to w rzeczywistości jest jednym z najbardziej wyrafinowanych narzędzi budowania wizerunku. Oszczędza czas i energię każdego poranka, eliminuje zmęczenie codziennymi decyzjami i pozwala polegać wyłącznie na fasonach, kolorach i proporcjach, które zostały już wielokrotnie sprawdzone. Z czasem staje się strefą komfortu, a także osobistym znakiem rozpoznawczym, wręcz wizytówką.
Udostępnij

Nie bez powodu najbardziej wpływowi mężczyźni świata przez lata nosili niemal to samo Autor zdjęcia: Getty Images/kolaż Klaudia Adamek
Choć uniform kojarzy się z rutyną, to w rzeczywistości jest jednym z najbardziej wyrafinowanych narzędzi budowania wizerunku. Oszczędza czas i energię każdego poranka, eliminuje zmęczenie codziennymi decyzjami i pozwala polegać wyłącznie na fasonach, kolorach i proporcjach, które zostały już wielokrotnie sprawdzone. Z czasem staje się strefą komfortu, a także osobistym znakiem rozpoznawczym, wręcz wizytówką.
Nie bez powodu najbardziej wpływowi mężczyźni świata – od Steve’a Jobsa i jego charakterystycznych golfów po Giorgio Armaniego ubranego od stóp do głów w nienagannym granacie – przez lata nosili niemal to samo. Uniform nie jest przeciwieństwem indywidualności. Bardzo często jest jej najczystszą formą.

Giorgio Armani Autor zdjęcia: Getty Images
Co ciekawe, współcześni projektanci mody również coraz częściej myślą w ten sposób. Choć na wybiegach prezentują światy pełne fantazji, nonszalancji i kreatywnego ryzyka, prywatnie wybierają rozwiązania zaskakująco proste. Nie zawsze jednak tak było.
Era gwiazd-projektantów
Jeszcze nie tak dawno projektanci mody byli największymi celebrytami własnej branży. Na przełomie lat 90. i w pierwszej dekadzie XXI wieku ich publiczny wizerunek stanowił przedłużenie estetycznej wizji prezentowanej na wybiegu. Pokaz nie kończył się wraz z zejściem ostatniej modelki. Prawdziwy finał należał do projektanta.
Nikt nie rozumiał tego lepiej niż John Galliano. Jako dyrektor kreatywny Diora zamieniał własne wyjścia po finale pokazu w małe duże spektakle. Jednego sezonu pojawiał się jako romantyczny pirat, innym razem jako matador po przejściach, by kilka miesięcy później przypominać bohatera francuskiego dworu. Jego garderoba była równie teatralna i tematyczna jak kolekcje. Do tego mocny makijaż i niezłomne poczucie bycia bogiem.

John Galliano Autor zdjęcia: Getty Images
Podobnie funkcjonował Karl Lagerfeld. Białe włosy związane w charakterystyczny kucyk, ciemne okulary, nieskazitelnie wykrochmalony biały kołnierz, skórzane rękawiczki i ultraobcisłe dżinsy projektu Hediego Slimane’a dla Dior Homme stworzyły jeden z najbardziej rozpoznawalnych i zarazem kampowych modowych uniformów w historii. Lagerfeld wyglądał jak własne logo. I w pewnym sensie się nim stał – również w przypadku marki sygnowanej jego nazwiskiem, która funkcjonuje do dziś.

Karl Lagerfeld Autor zdjęcia: Getty Images
Także polski wizjoner Arkadius, który na początku lat 2000. podbił londyńską scenę mody, traktował własny wygląd jako kolejne medium twórczej ekspresji. Pojawiał się z rozjaśnionymi włosami, często ubrany w rzeczy balansujące między modą, performance’em i klubową kulturą tamtego okresu. Jego wizerunek był równie nieprzewidywalny jak kolekcje, w których mieszał religijne symbole, popkulturę i polityczny komentarz. W czasach, gdy projektanci coraz częściej stawali się bohaterami własnych pokazów, Arkadius doskonale rozumiał, że publiczność kupuje nie tylko ubrania, lecz także stojącą za nimi osobowość.

Arkadius Autor zdjęcia: Getty Images
Sztuka znikania
Jednocześnie istniała druga szkoła – znacznie bardziej radykalna. Podczas gdy jedni budowali wokół siebie aurę gwiazd rocka, inni robili wszystko, by zniknąć z pola widzenia. Yohji Yamamoto od dekad pozostaje wierny czerni. Wielokrotnie powtarzał, że jest to kolor komunikujący światu prosty przekaz: „Nie zaczepiaj mnie”. W jego przypadku czerń nie była modowym wyborem, lecz pełną asertywności filozofią.

Yohji Yamamoto Autor zdjęcia: Getty Images
Jeszcze dalej poszedł Martin Margiela. W czasach, gdy projektanci coraz częściej stawali się celebrytami, praktycznie wymazał siebie z życia publicznego. Nie udzielał wywiadów, nie pozował do zdjęć ani nigdy nie wychodził na finał własnych pokazów. Jego celowa nieobecność stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych gestów w historii współczesnej mody.
Patrząc na projektantów dzisiejszego pokolenia, można odnieść wrażenie, że to właśnie ta druga szkoła zwyciężyła. Największą aspiracją nie jest już kreowanie wizerunku. Wręcz przeciwnie. Dzisiaj projektanci mody nie chcą przyciągać uwagi sobą – wolą, by ich praca mówiła sama za siebie.
Współczesny projektant mody funkcjonuje inaczej niż jego poprzednicy sprzed dwóch dekad. Jest bardziej dyrektorem kreatywnym, który czuje się najlepiej w swoim studiu, niż ekstrawertycznym ekscentrykiem. Zarządza zespołami liczącymi setki osób, podróżuje między kontynentami, nadzoruje kampanie reklamowe i przygotowuje nawet osiem lub więcej kolekcji rocznie. W takich warunkach codzienne zastanawianie się nad własnym strojem staje się absurdem.
Triumf normalności
Najlepszym przykładem jest Jonathan Anderson. Podczas ostatniego paryskiego tygodnia mody internet obiegły zdjęcia projektanta przyłapanego na papierosie między spotkaniami. Nie był to jednak wiral związany z jego najnowszą kolekcją dla Diora.
Uwagę zwróciło coś innego: Anderson wyglądał nie tyle na przebodźcowanego emocjami, które wiążą się z organizacją pokazu mody, ile szokująco… zwyczajnie. Czarna bluza, szare dżinsy i niepozorne białe trampki mogłyby należeć do dowolnego mieszkańca Paryża, który pozostaje całkowicie nieświadomy istnienia tygodnia mody.

Jonathan Anderson Autor zdjęcia: Getty Images
Jedynym elementem sugerującym zawodową tożsamość Andersona była mocno eksploatowana, wypchana laptopem, szkicownikami i dokumentami granatowa torba typu shopper z logo Dior. Sam projektant przyznaje, że na co dzień najczęściej nosi granatowe kaszmirowe swetry z Uniqlo, klasyczne Lewisy oraz trampki Nike lub Converse. Woli, gdy fantazja zostaje na wybiegu.
Outfit repeaterzy wysokiego szczebla
Podobną filozofię wyznaje Matthieu Blazy, obecny dyrektor kreatywny Chanel. Od lat można spotkać go w niemal identycznych zestawach: lekko rozpiętej koszuli, prostych, niebieskich dżinsach i neutralnej palecie kolorów. Czy zobaczymy go kiedyś w tweedowym żakiecie Chanel swojego własnego projektu albo jednej z kultowych koszul stworzonych przez dom mody we współpracy z Charvet? Wątpię.

Matthieu Blazy Autor zdjęcia: Getty Images
Równie konsekwentny pozostaje Dries Van Noten. Choć zrezygnował już z codziennego kierowania własną marką, jego styl pozostał niezmienny. Spacerując po Wenecji, gdzie angażuje się dziś w działalność swojej fundacji artystycznej, najczęściej można spotkać go w granatowym garniturze, z rozluźnionym jedwabnym szalem lub w zestawie składającym się z błękitnej koszuli i chinosów w kolorze khaki. To ubrania człowieka, który nie musi już niczego udowadniać.

Dries van Noten Autor zdjęcia: Getty Images
Tło dla osobowości
Co ciekawe, niektórzy projektanci znajdują własny uniform nie w konkretnym kroju, lecz w kolorze. Simon Porte Jacquemus od lat buduje swoją garderobę wokół śródziemnomorskiej prostoty. Dominują sprane biele, kremy i ciepłe odcienie piasku. Wygląda bardziej jak właściciel galerii w Saint-Paul-De-Vence niż twórca jednej z najpopularniejszych marek luksusowych świata.

Simon Porte Jacquemus Autor zdjęcia: Getty Images
Podobną słabość do bieli mają również Haider Ackermann, obecny dyrektor kreatywny Tom Ford, oraz Pierpaolo Piccioli, który niedawno objął stery Balenciagi. Choć ich estetyki na wybiegach diametralnie się różnią, obaj traktują biel niemal jak osobisty mundur.
Ackermann często przełamuje ją jedwabnym foulardem lub skarpetkami w nieoczekiwanym kolorze kobaltu czy różu. Piccioli wybiera bardziej codzienne rozwiązania, uzupełniając monochromatyczne zestawy naszyjnikami z antycznego koralu – to jego znak rozpoznawczy jeszcze z czasów studenckich. W obu przypadkach efekt jest podobny: biel staje się idealnym tłem dla osobowości (więcej o przyjemnościach białego total looku pisałem tutaj).

Pierpaolo Piccioli Autor zdjęcia: Getty Images
Bez kompromisów
Jeżeli istnieje projektant, który doprowadził ideę uniformu do perfekcji, jest nim bez wątpienia Thom Browne. Niezależnie od pogody, miejsca i okazji niemal zawsze nosi ten sam zestaw: szary, wełniany garnitur o skróconych proporcjach, białą koszulę i krawat – wszystko zaakcentowane charakterystycznymi trzema paskami, które stanowią logo jego marki. W jego przypadku granica między domem mody a osobą praktycznie przestała istnieć. Thom Browne wygląda dokładnie tak, jak wyglądać powinien wzorowy klient Thom Browne, bez kompromisów.
Ostatni ekstrawagant
Na tym tle jeden projektant wydaje się funkcjonować według zupełnie innych zasad. Mowa o Marcu Jacobsie, który traktuje własną garderobę jako przestrzeń nieustannego eksperymentu. Dla niego uniform pozostaje pojęciem względnym. Bardziej kieruje się osobistymi obsesjami. Jednego dnia pojawia się w bogato zdobionym żakiecie Chanel. Następnego – wkłada monumentalne platformy od Ricka Owensa, a jeszcze innym razem wybiera wzorzysty płaszcz z archiwalnej kolekcji swojej wieloletniej inspiracji, Miuccii Prady, albo sznur vintage pereł, które przypominają mu o jego babci.
Tak naprawdę jedynym naprawdę stałym elementem jego stylu są spektakularne paznokcie zdobione kryształami, które w ostatnich latach stały się równie wyraziste jak jego twórczość.

Marc Jacobs Autor zdjęcia: Getty Images
W czasach, gdy większość projektantów chce wyglądać jak „normalsi”, Jacobs pozostaje wyjątkiem. Kimś, kto nie tylko projektuje modę, lecz także nieustannie ją nosi. I bardzo dobrze. Bo choć uniform jest praktyczny, świat mody od czasu do czasu potrzebuje również kogoś, kto przypomni, że ubrania nadal mogą być wyśmienitą, beztroską zabawą.

Marc Jacobs Autor zdjęcia: Getty Images
Krytyk mody i konsultant kreatywny działający w branży high fashion. Z wykształcenia historyk sztuki, obecnie doktorant w tej dziedzinie. Od 2012 roku prowadzi dziennik modowy @designandculturebyed oraz jest autorem newslettera „Ed’s Dispatch”. Oprócz pisania o modzie wypowiada się na jej temat również przez swoje ulubione artystyczne medium – kolaż. Fascynuje go obserwowanie mody w szerokim kontekście kultury i polityki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
Wybieramy najbardziej ikonicznie koszulki w historii mundialu
W USA, Kanadzie i Meksyku wystartowały mistrzostwa świata. Kontrowersyjne, nietypowe i generujące masę problemów. Mimo wszystko – z wielkim potencjałem na sportową ekscytację oraz liczne modowe highlighty.
Trendy i zjawiska
Wakacyjna garderoba męska, czyli jak nie wyglądać jak turysta z filmu
Letnia męska szafa balansuje między dwiema skrajnościami: z jednej strony mamy sportową funkcjonalność, z drugiej – krzykliwe „vacation mode” w postaci hawajskich koszul i neonowych szortów. Choć bywają fashion-forward, na wakacjach częściej przebodźcowują wzrok, niż pozwalają naprawdę odetchnąć.
Trendy i zjawiska
Wielka piłka i wielka moda. Jak największe marki współpracują z piłkarzami i trenerami?
Mistrzostwa Świata w USA wystartowały, ale emocje nie kończą się na obserwacji zmagań piłkarzy na murawie. Piłkarskie wydarzenia to kolejne poletko dla branży mody, która w rytm dopingujących okrzyków, daje się poznać z nieco innej strony.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Trendy i zjawiska
Pięć kultowych modeli w nowej odsłonie. adidas Originals prezentuje Object of Legacy
Od dziesięcioleci adidas Originals tworzy ikony butów sportowych, które istnieją poza trendami – są ponadczasowe, trwałe i niezmiennie pożądane, także do miejskich looków. Oddając hołd tej współczesnej tradycji, marka przedstawia kolekcję Object of Legacy, na którą składa się pięć cenionych, klasycznych modeli, z ikoną, od której wszystko się zaczęło na czele: Stan Smith.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Trendy i zjawiska
Levi’s® i futbol w nowoczesnym wydaniu
Levi’s® tym razem kieruje swoją uwagę w stronę futbolu, jednak nie w dosłownym, stadionowym wydaniu, lecz poprzez estetykę, która od lat towarzyszy temu sportowi poza boiskiem. Efektem jest kolekcja Country Ringer Tees.
Trendy i zjawiska
Astronauta ubiera się u Prady. Ekipa NASA z pionierskim kombinezonem
Okazja wyjątkowa, więc i strój unikatowy. Po 50 latach przerwy człowiek znów spróbuje postawić stopę na Księżycu.
Trendy i zjawiska
Biała gorączka. Dlaczego latem warto ubierać się od stóp do głów na biało?
Biały total look wraca z przewrotną siłą. Jak nosić kolor, który uchodzi za wymagający i ryzykowny? To nie musi być trudne.
Trendy i zjawiska
Japonki wyszły z plaży. Jak nosić najbardziej kontrowersyjne buty sezonu na co dzień?
Jeszcze kilka sezonów temu japonki większość mężczyzn zostawiała na wakacje. Plaża, hotelowy basen, szybki spacer promenadą – i na tym koniec. Trudno było sobie wyobrazić, że najbardziej odsłonięta forma sandała może funkcjonować w innych okolicznościach. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.