Tymek Kucharczyk: jestem zafiksowany na punkcie ścigania
PARTNERZY SERWISU
Sport
Tymek Kucharczyk: jestem zafiksowany na punkcie ścigania
Jako pierwszy Polak w historii stanął na najwyższym podium w Indianapolis. Na tym samym torze kiedyś wygrywali najwięksi kierowcy, tacy jak Michael Schumacher, Lewis Hamilton czy Fernando Alonso.
Udostępnij

Tymek Kucharczyk w Indianapolis Autor zdjęcia: IgniteMedia
20–letni Tymek Kucharczyk podbija Stany Zjednoczone w serii Indy NXT – Dopiero kilka dni po wyścigu dotarło do mnie, że może faktycznie zrobiłem coś dużego – mówi Tymek w rozmowie z GQ Poland.
Wygrana w USA, w dodatku w Mekce amerykańskiego motorsportu, jest kamieniem milowym w karierze dwudziestolatka z Łodygowic. Tydzień po największym triumfie Polak już musiał się szykować do kolejnego wyścigu. 31 maja wystartował na ciasnym i wymagającym ulicznym torze w Detroit, gdzie znowu stanął na podium – tym razem na trzecim miejscu. Chociaż to początek sezonu, polski zawodnik reprezentujący zespół HMD Motorsports, jest uważany za jednego z faworytów do mistrzostwa, zajmuje bowiem świetne trzecie miejsce. To wymarzony debiut w amerykańskiej serii Indy NXT, bo przecież jeszcze rok temu Tymek ścigał się w Europie, a nawet testował bolid F2. Mimo niewielkiego doświadczenia z bolidami w Indy NXT i specyfiką torów, Kucharczyk zaadaptował się do amerykańskich warunków wyjątkowo szybko.

Tymek Kucharczyk w Indianapolis Autor zdjęcia: IgniteMedia
– Różnica między europejskim ściganiem, a tym w Ameryce jest bardzo duża. Zaczynając od regulaminu, a kończąc na szerokości torów czy charakterystyce nawierzchni. Tory w Stanach Zjednoczonych są bardziej „oldschoolowe”. Kierowcy też jeżdżą tutaj inaczej. Podstawowa zasada: musisz być na torze zdecydowanie bardziej aktywny niż w Europie – opisuje w rozmowie z GQ.
Tymek nie pochodzi z zamożnej rodziny, ale to nie przeszkadzało mu przechodzić przez kolejne szczeble kariery, w jednej z najdroższych dyscyplin sportowych świata. Jego droga zaczęła się bardzo wcześnie. Pierwszy wyścig zaliczył już jako pięciolatek, na zawodach w Czechach. Profesjonalnym kierowcą został, kiedy skończył dziewięć lat. Wtedy zaczął się ścigać we Włoszech na najwyższym poziomie kartingowym – World Series Karting. Ściganie się odziedziczył w genach, jego tata był kiedyś kierowcą rajdowym, ale w domu nie było presji, żeby postawił właśnie na motorsport.
– Trenowałem lekkoatletykę, skoki narciarskie, grałem też na pianinie. Rodzice pozostawili mi wybór, czym chcę się zajmować w życiu. Chyba najdłużej zostałem przy skokach, ale kiedy zacząłem regularnie jeździć we Włoszech ryzyko kontuzji stało się zbyt duże. Zresztą już wtedy wiedziałem, że najbliższe lata chcę spędzać na torze – opowiada Kucharczyk w rozmowie z GQ.
Jako dziewięciolatek rozpoczął współpracę z trenerem personalnym, z którym trenuje do dzisiaj – Markiem Olszewskim. To on dba o przygotowanie fizyczne wielu zawodowych kierowców takich jak np. Kajetan Kajetanowicz. Niewielu kibiców zdaje sobie sprawę, że przygotowania do zawodów to nie tylko sama jazda, ale również godziny spędzone na siłowni, ćwiczenia poprawiające koncentrację czy trening mentalny. Tymek jako jeden z nielicznych kierowców, nie pracuje za to z żadnym psychologiem sportowym. Ściga się jednak w motorsporcie od dziecka i przez lata nauczył się radzić sobie z presją, stresem oraz ryzykiem wpisanym w ten sport. Duży nacisk kładzie przede wszystkim na trening mentalny, koncentrację i budowanie odporności psychicznej poprzez doświadczenie zdobywane na torze.
– Zdaję sobie sprawę, że uprawiam sport ekstremalny, ale podczas wyścigu po prostu wyrzucam to z głowy. Nikomu z moich znajomych nigdy nic się nie stało, mnie również. Zdaję sobie sprawę, że czasami może ci się wydawać, że jesteś jakimś superbohaterem i cokolwiek się stanie podczas wyścigu to będzie okej. Ale co jakiś czas motosport przypomina, jakim może być niewdzięcznym sportem. Dlatego tak ważne jest przygotowanie fizyczne. Podczas wyścigu aktywuję mięśnie, których normalnie nie da się wyćwiczyć na siłowni. Przeciążenia są ogromne. Nie mamy wspomagania kierownicy, wspomagania hamulca, wszystko wymaga bardzo dużej siły i wytrwałości, bo przecież wyścigi nie trwają parę okrążeń tylko godzinę i przez tę godzinę musisz zachować pełną koncentrację. Dużo czasu spędzam w symulatorze, to naprawdę bardzo przydatne narzędzie w dzisiejszych czasach, umożliwiające przede wszystkim dokładne poznanie toru.
Ewenement w świecie milionerów
Kiedy rozmawiamy o motosporcie zawsze motywem przewodnim są pieniądze. W dzisiejszych czasach poważne koszty zaczynają się już na etapie kartingu i z roku na rok tylko rosną. Sezon w zespole kartingowym dwunastolatka to wydatek rzędu pół miliona euro. Starty we włoskiej czy hiszpańskiej Formule 4 to 600 - 700 tysięcy euro. F3 kosztuje 1.5 miliona, Formuła 2 nawet 2.5 miliona za sezon… Zazwyczaj koszty pokrywają rodzice, więc w tym świecie coraz częściej to bogate dzieciaki, które mogą sobie kupić nielimitowany czas na torze, wypierają czysty talent. Na tym tle Tymek Kucharczyk jest absolutnym ewenementem. Dzięki świetnym wynikom, stypendiom oraz wsparciu sponsorów, od dziesiątego roku życia nie płaci za swoje starty.
– Kiedy mnie pytają co zrobić, jak się nie ma budżetu na starty, to odpowiadam, że najlepiej obrabować bank. Oczywiście żartuję, ale prawda jest taka, że to pieniądze mają największy wpływ na karierę zawodnika. Nigdy nie miałem takiego komfortu jak np. Kimi Antonelli, który był projektem zespołu F1 Mercedesa odkąd skończył 11 lat. Ale ja również jestem wielkim szczęściarzem. W odpowiednim momencie ktoś mnie zauważył i dał szansę. Na początku były to stypendia i propozycje startu w zespołach bez konieczności wnoszenia budżetu. Potem dzięki dobrym wynikom zdobyliśmy wsparcie sponsorów. Ściganie się w serii Indy NXT jest możliwe dzięki mojemu głównemu sponsorowi porównywarce ubezpieczeń Mubi. W ten sposób, moi rodzice od dawna płacą jedynie za bilety lotnicze, hotele czy wyżywienie. Resztę opłacają sponsorzy – wyjaśnia Tymek w rozmowie z GQ.
Iść własną ścieżką
Każdy utalentowany polski kierowca wyścigowy, wcześniej czy później słyszy pytanie od dziennikarzy, czy „chciałby być nowym Robertem Kubicą”. Również Tymek już nie raz był w takiej sytuacji i zawsze spokojnie odpowiada, że „woli być pierwszym Tymkiem Kucharczykiem”. Ale Kubica odegrał w jego sportowym życiu ważną rolę. Przez dwa lata, jeździł w zespole kartingowym Roberta Kubicy. Dla nastolatka najsłynniejszy polski kierowca był mentorem, z którym kontaktował się niemal codziennie. To bezcenna lekcja, która zostanie z nim na dalsze lata kariery.
– Robert był dla mnie zawsze takim prawdziwym „hero”. Autentycznym autorytetem. Bardzo doceniam jego wolę walki i umiejętność przestawienia się do warunków, niezależnie czy jeździł bolidem, czy samochodem rajdowym. Dążę do tego, żeby też być takim kierowcą – podkreśla Kucharczyk.

Tymek Kucharczyk w Indianapolis Autor zdjęcia: IgniteMedia
Amerykański sen
Chociaż to dopiero debiutancki sezon, Tymek jest pewny, że zostanie w Ameryce na dłużej. Przenosiny za ocean nie traktuje jak rodzaj „przeczekania”, w oczekiwaniu na powrót do europejskich serii F3 czy F2. Po zwycięstwie w Euroformule Open Championship z włoskim zespołem BVM, awans do wyższych serii zablokowały finanse. Indy NXT okazało się idealną alternatywą dającą szansę ścigania się bardzo szybkimi bolidami i zaprezentowania się na nowym ogromnym rynku.
– Mój cel jest jasny: wygranie Indy NXT, co daje milion dolarów stypendium na starty w serii INDYCAR, która jest drugą najszybszą serią na świecie po F1, a Amerykanie nawet uważają, że najszybszą. Jednak nawet tytuł mistrzowski nie gwarantuje mi startów w niej, bo wciąż potrzebni będą dodatkowi sponsorzy. Oczywiście w mojej głowie zawsze będzie F1, ale teraz nie widzę sensu, żeby wracać do Europy.
Sukces Polaka poniósł się w amerykańskich mediach. Dostał nawet pseudonim Timmy Ka-Chow, pochodzący od kultowego powiedzonka Zygzaka McQueena, bohatera słynnej animacji „Auta””. W wolnym czasie, Tymek wybiera kontakt z naturą. Chodzi po górach, gra w golfa, padla czy pickleballa. Ale tak naprawdę tego czasu poza padokiem ma naprawdę niewiele – Jestem naprawdę zafiksowany na punkcie ścigania i właściwie ostatnio nie widzę świata poza motorsportem.

Tymek Kucharczyk w Indianapolis Autor zdjęcia: IgniteMedia
Więcej w tym temacie:
- Musimy porozmawiać o outficie Lewisa Hamiltona w Monako
- Przyszłość motoryzacji jest wyłącznie elektryczna? Audi ma inne zdanie
- Jazda ponaddźwiękowa. Jak wybrać sprzęt audio do auta?
- Sportowa ekspansja Gucci – luksusowa marka wchodzi do świata Formuły 1
- Profanacja legendy? Ferrari zaprezentowało Luce – pierwszego elektryka
- Kimi Antonelli zachwyca w F1. Nastolatek może zostać mistrzem świata
Dziennikarz z ponad 20-letnim doświadczeniem. Agent reprezentujący osoby publiczne, pisarz oraz uczestnik misji humanitarnych ONZ w Afryce. Specjalizuje się w tematyce społecznej, lifestyle’owej i sportowej. Pisał dla „Rzeczpospolitej”, NaTemat, „Ozonu” oraz „Party”. Pasjonat tenisa, motorsportu, hobbystycznie występujący w Teatrze IMKA. Współautor bestsellerowej książki „Inna miłość szejka” oraz „Mody na modelkę”, opisującą kulisy świata modelingu.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
Maja Chwalińska i Dawid Podsiadło mają więcej wspólnego niż może się wydawać
Z pewnością kojarzycie mema z panteonem wielkich Polek i Polaków. Wsród nich Adam Małysz, Iga Świątek, Robert Lewandowski czy nowe nabytki – Bedoes 2115 i Łatwogang. W ostatnich dniach Maja Chwalińska miała szansę dołączyć do tego grona.
Sport
Życiowy sukces Mai Chwalińskiej. Od kwalifikacji po sam finał Roland Garros
Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie zaryzykowałby stwierdzenia, że Chwalińska zajdzie tak wysoko w zawodach rozgrywanych na paryskich kortach. Chociaż nie udało się jej zwyciężyć w wielkim finale, to wynik nadal jest godny podziwu.
Sport
Clarence Seedorf: to nie ubranie czyni człowieka eleganckim [WYWIAD]
Podczas wyjazdu na finał Ligi Mistrzów UEFA z marką Pyszne.pl miałem możliwość przeprowadzenia rozmowy z prawdziwą legendą tych rozgrywek.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sport
Tak się spełnia marzenia. Dlaczego każdy powinien doświadczyć finału Ligi Mistrzów?
Zobaczenie finału Ligi Mistrzów UEFA zawsze było moim marzeniem. Cieszę się, że dzięki wyjazdowi z Pyszne.pl udało mi się je spełnić.
Sport
Czarodziejka z Paryża. Maja Chwalińska występem w Roland Garros napisała nową historię tenisa
Na korcie spędziła najwięcej godzin ze wszystkich półfinalistek Roland Garrosa. Pokonała wielkie gwiazdy tenisa i nie zamierza się zatrzymywać. Maja Chwalińska jest absolutną sensacją French Open. Przed nią wielki finał Roland Garros 2026, ale w jej życiu to nie pierwsza bitwa, którą musi stoczyć.
Sport
Polski tenis ma nową bohaterkę. Maja Chwalińska w półfinale Roland Garros 2026!
Nikt nie dawał jej szans na taki wynik. Maja Chwalińska awansowała do półfinału Roland Garros 2026 i osiągnęła największy sukces w karierze. Polska tenisistka jest już tylko jedno zwycięstwo od wielkoszlemowego finału.
Sport
Maja Chwalińska dołączyła do Igi Świątek. Życiowy sukces Polki na Roland Garros 2026
Kilka lat temu zawiesiła karierę z powodu depresji. Dziś Maja Chwalińska jest jedną z największych sensacji Roland Garros 2026. Polka awansowała do czwartej rundy turnieju.
Sport
Roland Garros 2026 wywrócony do góry nogami. Turniej przejęły młode gwiazdy tenisa
Na Roland Garros 2026 zamiast kolejnego rozdziału historii Djokovicia czy Sinnera oglądamy narodziny nowych gwiazd tenisa, które nie zamierzają już czekać na swoją kolej.