PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sport

Czarodziejka z Paryża. Maja Chwalińska występem w Roland Garros napisała nową historię tenisa

Na korcie spędziła najwięcej godzin ze wszystkich półfinalistek Roland Garrosa. Pokonała wielkie gwiazdy tenisa i nie zamierza się zatrzymywać. Maja Chwalińska jest absolutną sensacją French Open. Przed nią wielki finał Roland Garros 2026, ale w jej życiu to nie pierwsza bitwa, którą musi stoczyć.

Udostępnij

Maja Chwalińska na Roland Garros 2026

Maja Chwalińska podczas tegorocznego turnieju Roland Garros 2026 Autor zdjęcia: Getty Images

Oskar Maya
04.06.2026

„Tak jak ona, jeszcze nikt tutaj nie grał” – kręcą głowami z niedowierzaniem kibice tenisa z całego świata. Styl gry Mai Chwalińskiej jest absolutnie unikatowy. To przeciwieństwo tenisa agresywnego, opartego na sile fizycznej, który reprezentuje większość współczesnych zawodniczek. W porównaniu z białoruską gwiazdą Aryną Sabalenką (182 cm) czy Kazaszką Jeleną Rybakiną (185 cm), Polka mierząca tylko 164 centymetry wzrostu jest wręcz filigranowa. 

 

Aktualizacja: W walce o wielki finał Roland Garros 2026 zmierzyła się dziś z pogromczynią Sabalenki, Dianą Sznajder i wygrała w dwóch setach. To kolejny historyczny wynik dla rodzimego tenisa i kolejny finał polskiej zawodniczki na francuskich kortach. Wcześniej paryskiego Wielkiego Szlema czterokrotnie zdobywała Iga Świątek. Teraz przed ogromną szansą stanie Chwalińska, której przeciwniczką będzie Mirra Andriejewa. Finał w sobotę, 6 czerwca, o 15:00 naszego czasu.
 

Maja Chwalińska zachwyca świat tenisa. Spryt zamiast siły

– Maja sprytem i umiejętnością czytania gry nadrabia braki fizyczne. Dla mnie jej styl jest typowy dla zawodniczek nie tylko leworęcznych, ale także lubiących grać na mączce – mówi w rozmowie z GQ Poland Łukasz Kuboszek, trener polskiej kadry juniorów. – Miałem okazję z nią trenować podczas wyjazdowych turniejów, jeszcze kiedy była juniorką. Zawsze wyróżniała się zupełnie innymi warunkami fizycznymi niż jej rówieśniczki, ale także niezwykłą umiejętnością antycypacji i czytania gry przeciwniczek – dodaje trener Kuboszek, trenujący na co dzień w Bytomiu.

Maja Chwalińska

Maja Chwalińska na French Open 2026 Autor zdjęcia: Getty Images

Tenisowy talent, pierwsze sukcesy i przyjaźń z Igą Świątek

Maja Chwalińska urodziła się w Dąbrowie Górniczej. Miasto nigdy nie należało do potęg tenisowych, nawet na Śląsku. Chcąc szlifować tenisowe talenty, rodzice wysyłali swoje dzieci raczej do klubów w Bytomiu czy Katowicach. W przypadku Mai było zupełnie inaczej.

W wieku siedmiu lat – czyli dość późno jak na tenis – trafiła do entuzjasty tenisa, trenera Pawła Kałuży, który „wyłowił” ją podczas akcji Talentiada Tenisowa, organizowanej przez miasto. Trener od razu zauważył w niej nie tylko talent, ale także wyjątkową sprawność fizyczną i tzw. „czucie piłki”. Maja oprócz tenisa trenowała wtedy karate oraz siatkówkę. W sieci można znaleźć wywiad z dziesięcioletnią Mają, która nieśmiało mówi do kamery: „Zawsze chciałabym pozostać przy tenisie. Jeśli nie uda mi się w tenisie zawodowym, to chciałabym zostać trenerką.”

Już jako juniorka zapowiadała się na wybitną tenisistkę. Była od rówieśniczek szybsza, sprytniejsza i miała niewygodny styl, charakteryzujący leworęczne zawodniczki. W wieku osiemnastu lat Maja postanowiła przeprowadzić się do Bielska-Białej. Chcąc się usamodzielnić, kupiła swoje pierwsze mieszkanie. Tam dostała też finansowe wsparcie od prezydenta miasta, dzięki czemu mogła spokojnie trenować w klubie BKT Advantage.

Właściwie w Polsce tylko jedna zawodniczka z jej pokolenia mogła się z nią wówczas równać – Iga Świątek. Dziewczyny rywalizowały ze sobą na ogólnopolskich zawodach, ale poza kortem zostały przyjaciółkami. Razem brały udział w juniorskich turniejach, docierając m.in. do finału juniorskiego Australian Open w grze podwójnej. Później kariera Igi błyskawicznie nabrała tempa, a jej najlepsza przyjaciółka… musiała zacząć walkę, ale tym razem już nie na korcie.

Zobacz także: Maja Chwalińska dołączyła do Igi Świątek. Życiowy sukces Polki na Roland Garros 2026

Maja Chwalińska i Iga Świątek na Australian Open 2017 Junior Championships w deblu

Maja Chwalińska i Iga Świątek w 2017 roku zajęły drugie miejsce w Australian Open 2017 Junior Championships w deblu Autor zdjęcia: Getty Images

Niewidzialny przeciwnik, który zatrzymał jej karierę

Rozwój kariery Mai został zatrzymany przez chorobę. Po kolejnych kontuzjach i przedwczesnych porażkach zaczęła szukać przyczyny obniżenia formy. Okazało się, że problem leży głębiej. Po konsultacji z lekarzem u Mai zdiagnozowano depresję.

– W pewnym momencie przestałam odczuwać radość z gry, a na każdym meczu głównie walczyłam sama ze sobą. Były takie momenty, że nawet nie wiedziałam, z kim wychodzę na kort. Dotarłam do emocjonalnej ściany – mówiła otwarcie o chorobie Maja. – Pamiętam dzień, kiedy przyszłam na trening, usiadłam na ławce i po prostu się rozpłakałam. Nikomu nie życzę takiego stanu…

Maja nie pochodzi z zamożnej rodziny, co w zawodowym tenisie oznacza olbrzymie wyrzeczenia. Jej ojciec, Tomasz Chwaliński, przeszedł na wcześniejszą emeryturę po to, żeby móc jeździć z córką po świecie i w ten sposób choć trochę ograniczyć koszty. Bez wsparcia sponsorów lub mecenasów trudno się przebić, a duże marki niechętnie inwestują w młodych zawodników.

Podobno podczas jednego z wyjazdów juniorskich do Francji Maja miała możliwość zaprezentowania się przed menedżerami firmy Nike. Niestety wysłannicy słynnej marki nie dostrzegli wtedy jej potencjału, a kontrakt trafił do Francuzki Diane Parry – tej samej, którą Polka niedawno ograła w Paryżu.

Życie zawodowej tenisistki jest naznaczone samotnością, ciągłymi podróżami i frustrującymi porażkami. Maja wreszcie postanowiła zrobić sobie przerwę od tenisa i zdecydowała się na terapię.

Przez pewien czas nie było wiadomo, czy w ogóle jeszcze zobaczymy ją na światowych kortach. Na szczęście praca ze specjalistami zaczęła przynosić efekty. Postanowiła spróbować wrócić do tenisa.

– Sport wyczynowy staje się obecnie coraz częściej wyzwaniem ekstremalnym. Badania dowodzą, że intensywny, długi trening oraz starty można porównać do działania przewlekłego, chronicznego stresu. Z tego powodu często dochodzi do obniżenia nastroju, którego objawy mogą przypominać stan depresyjny – tłumaczy w rozmowie z GQ Poland Marcin Kwiatkowski, psycholog sportowy pracujący z młodymi tenisistami. – Zawodnik przestaje odczuwać przyjemność z wykonywanych ćwiczeń, nie dają mu one takiej satysfakcji jak kiedyś. Z dostępnych statystyk wynika też, że kobiety uprawiające sport wyczynowy są bardziej narażone na zaburzenia nastroju i pojawienie się depresji niż mężczyźni.
 

Maja Chwalińska wróciła po kryzysie silniejsza niż wcześniej. Czy wygra Roland Garros 2026?

Maja Chwalińska jest dzisiaj przykładem na to, jak przekuć bardzo trudne doświadczenia zdrowotne w motywację do dalszej pracy. Przełomowym momentem dla zawodniczki był rok 2022, kiedy po raz pierwszy po przejściu eliminacji dostała się do głównej drabinki Wimbledonu. Zaczęła znowu wygrywać turnieje ITF i WTA 125, konsekwentnie budując swój ranking. Dziś zajmuje 114 pozycję w rankingu WTA. Najważniejsze jednak, że znowu zaczęła odczuwać czystą przyjemność z gry.

Nadal też przyjaźni się z Igą Świątek. To właśnie Maja jako jedna z pierwszych udzieliła jej wsparcia po trudnym początku sezonu 2026. Teraz to Iga będzie trzymać kciuki za swoją przyjaciółkę, która udowodniła światu, że można wygrywać w zupełnie nieszablonowy sposób.

Maja Chwalińska w półfinale Roland Garros 2026

Moment w którym Maja Chwalińska wywalczyła swoją drogę do półfinału Roland Garros 2026 Autor zdjęcia: Getty Images

Maja w drodze po pierwszy wielkoszlemowy tytuł wcale nie jest bez szans, szczególnie że paryska publiczność uwielbia takie niespodzianki.

– Obserwując ostatnie mecze Mai, zauważyłem, że oprócz fantastycznej techniki, którą miała od zawsze, dołożyła jeszcze bardzo dobre przygotowanie fizyczne – mówi trener Łukasz Kuboszek w rozmowie z GQ Poland. – Dostrzegam u niej efekty ciężkiej pracy na siłowni, dzięki czemu jest na pewno mniej podatna na kontuzje i potrafi skutecznie przeciwstawić się silniejszym fizycznie przeciwniczkom.

Maja Chwalińska właśnie stoi przed największą szansą w swoim życiu. Nawet jeśli nie wygra wielkiego finału na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu, już zapisała się jako jedna z najpiękniejszych i najbardziej inspirujących historii w polskim sporcie.

Maja Chwalińska mecz o finał Roland Garros 2026 zagra z Dianą Sznajder dziś, 4 czerwca, o godzinie 16:10.

Więcej w tym temacie:

Oskar Maya

Dziennikarz z ponad 20-letnim doświadczeniem. Agent reprezentujący osoby publiczne, pisarz oraz uczestnik misji humanitarnych ONZ w Afryce. Specjalizuje się w tematyce społecznej, lifestyle’owej i sportowej. Pisał dla „Rzeczpospolitej”, NaTemat, „Ozonu” oraz „Party”. Pasjonat tenisa, motorsportu, hobbystycznie występujący w Teatrze IMKA. Współautor bestsellerowej książki „Inna miłość szejka” oraz „Mody na modelkę”, opisującą kulisy świata modelingu.

Czytaj więcej

Sergio Ramos Hiszpania Argentyna

W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie

Hiszpania sięgnęła po mistrzostwo świata drugi raz w historii. Sergio Ramos doskonale zna słodki smak wygranej – 16 lat temu również wniósł wymarzony puchar.

Mundial 2026: pierwszy w historii mistrzowski pierścień FIFA

Nie tylko Puchar i medale. Tak wyglądają pierwsze w historii mistrzowskie pierścienie FIFA

Początek nowej tradycji na mundialu? FIFA po raz pierwszy w historii wręczyła mistrzom świata mistrzowskie pierścienie. Podobny symbol triumfu mogą mieć również kibice.

Ferran Torres Argentyna Hiszpania

Złoty cios w dogrywce! Hiszpania odzyskuje piłkarski tron

W finale rozegranym na New York New Jersey Stadium w East Rutherford Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce. O losach spotkania przesądził Ferran Torres, który w 106. minucie wykorzystał składną akcję hiszpańskiego zespołu i pokonał Emiliano Martíneza. Dla „La Roja” to drugi tytuł mistrza świata w historii po triumfie w Republice Południowej Afryki w 2010 roku.

Bukayo Saka podczas meczu Anglia-Francja na mundialu 2026

Najlepsze widowisko tego mundialu? Pięć momentów, które zapamiętamy z meczu Anglia – Francja

To miał być mecz, którego nikt nie chciał grać. Didier Deschamps otwarcie przyznawał, że jego piłkarze marzyli wyłącznie o finale. Thomas Tuchel mówił dokładnie to samo o Anglikach. Spotkanie o trzecie miejsce od lat budzi kontrowersje i często uchodzi za niepotrzebny dodatek do mundialu. Paradoks polega na tym, że właśnie ono okazało się najbardziej szalonym widowiskiem całego turnieju.

Lionel Scaloni i Luis De La Fuente podczas mundialu 2026

Ogień i woda. Luis De la Fuente i Lionel Scaloni walczą o zwycięstwo. Jaki czeka nas finał mundialu?

Jak wiele łączy dwóch selekcjonerów i dlaczego jeszcze bardziej magiczna jest relacja dwóch najlepszych piłkarzy Hiszpanii i Argentyny? Czy można się piękniej różnić, niż robią to finaliści tegorocznego mundialu? Przedstawiamy najciekawsze wątki niedzielnego meczu o mistrzostwo świata.

Djed Spence Anglia-Argentyna

Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo

Chociaż prowadzili, finalnie ulegli niezłomnej Argentynie. Anglikom zostaje pocieszenie w postaci meczu o trzecie miejsce, ale jest piłkarz, który może być w pełni dumny po przegranym półfinale.

Mikel Oyarzabal w meczu półfinałowym z Francją

Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju

Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Kiedy oczy całego globu zwrócone były na Kyliana Mbappe, Leo Messiego czy Jude’a Bellinghama doskonałą robotę robił po cichu inny piłkarz.

Francja Michael Olise

Nikt nie ma tak unikatowej estetyki, jak Michael Olise

Francuski skrzydłowy momentalnie stał się jedną z gwiazd tegorocznego mundialu. Dostarczył nie tylko boiskowych popisów, ale także niespotykanego poziomu aury.