Nie tylko T-shirt. Jak kolekcjonować (nie tylko) koncertowe wspomnienia
PARTNERZY SERWISU
Zajawki
Nie tylko T-shirt. Jak kolekcjonować (nie tylko) koncertowe wspomnienia
Lato to czas muzycznych festiwali, podczas których koncertowy merch staje się dla fanów ważną pamiątką. O wyjątkowej „band tee” można dziś myśleć jako inwestycji albo modowej deklaracji, ale dla wielu to wciąż przede wszystkim nośnik wspomnień. Dziennikarz muzyczny Bartek Czarkowski opowiada o swojej kolekcji, w której koszulka za dwa tysiące dolarów sąsiaduje z tą, w której powitał na świecie syna.
Udostępnij

Rynek koncertowych koszulek zmienił się przez ostatnią dekadę diametralnie Autor zdjęcia: Getty Images
Niektóre kolekcje powstają z myślą o inwestycji. Inne – z obsesji. Kolekcja koncertowych koszulek Bartka Czarkowskiego, dziennikarza muzycznego, nie jest ani jednym, ani drugim. To 20 lat podróży, koncertów, wywiadów z muzykami i historii zapisanych na bawełnie. Dziś, kiedy rynek vintage band tees przeżywa złoty okres, o czym pisałem niedawno w przewodniku na ten temat, okazuje się, że część z powyciąganych tiszertów Bartka jest warta niemałe pieniądze. Ale dla niego ich wartość polega na czymś zupełnie innym.
– Kupowałem je jako wspomnienie. Nigdy z myślą o kolekcjonowaniu czy inwestowaniu – mówi. I właśnie dlatego jego szafa opowiada historię znacznie ciekawszą niż katalog aukcyjny. Już pierwsza koszulka, którą wykłada na stół, pokazuje, że w jego przypadku merch nigdy nie był tylko gadżetem.
To T-shirt kupiony podczas jedynego koncertu Yeah Yeah Yeahs w Polsce, w warszawskiej Proximie w 2006 roku – w tamten weekend dowiedział się, że zostanie ojcem. Dziewięć miesięcy później, zupełnym przypadkiem, założył tę koszulkę do szpitala, gdy o czwartej rano odebrał telefon, że zaczyna się poród. I właśnie w tiszercie Yeah Yeah Yeahs był przy narodzinach pierwszego dziecka – Jurka.
– Moja córka ma dziś 16 lat i często w niej śpi. Ta koszulka ma lat 20 i wciąż wygląda świetnie. Nie dlatego, że o nią dbam, tylko dlatego, że to American Apparel. To były chyba najlepsze blanki, na jakich robiono merch.
To zresztą motyw powracający niemal przy każdej historii. Dla Czarkowskiego dobra koszulka to nie tylko grafika, ale też jakość materiału, krój i sposób, w jaki starzeje się z czasem. Nie bez powodu z nostalgią wspomina lata, gdy większość amerykańskiego merchu szyto właśnie na blankach American Apparel. W jego opinii współczesne koszulki wypadają przy nich badziewnie.
– Dzisiejszy merch często wygląda, jakby ktoś wylał na koszulkę grubą warstwę gumy lub plastiku. Nadruki są sztywne, materiały kiepskie. Mam koszulki z 2005 roku, które wyglądają lepiej niż ta kupiona na trasie Olivii Rodrigo w 2024.
Nie jest jedynym, który to zauważa. Sprzedawcy specjalizujący się w rynku vintage band tees od lat podkreślają, że jednym z powodów, dla których stare koncertowe koszulki osiągają dziś tak wysokie ceny, jest właśnie jakość wykonania. Liczy się nie tylko sentyment, ale również materiał, sposób szycia i to, jak nadruk się ściera, blaknie i zanika po dwóch dekadach używania.
Ale dla Bartka koszulka jest przede wszystkim biletem powrotnym do konkretnego dnia, konkretnego koncertu.
Granatowy tiszert The Strokes przypomina o kameralnym koncercie dla około 500 osób w Berlinie, w szczycie popularności zespołu. Merch Blur – pierwszy lot samolotem do Londynu na koncert w legendarnej Astorii, a następnie późniejsze występy w Hyde Parku po powrocie Grahama Coxona do składu. Marynarska koszulka Gorillaz w granatowo-czerwone pasy przywołuje wspomnienia kilku wyjątkowych koncertów w londyńskim Roundhouse z czasu „Plastic Beach”, kiedy na scenie pojawiali się niemal wszyscy goście z pierwszych płyt zespołu.
Są też koszulki, których już nie ma.
Najbardziej żałuje tej kupionej podczas koncertu Kanye Westa po premierze drugiego albumu – fioletowego T-shirtu z charakterystycznym „College Dropout Bear”. Zniknął, podobnie jak koszulka Franz Ferdinand. A może ją wyrzucił, z kilkoma innymi, kiedy wydawało mu się, że jest już za dorosły na noszenie koncertowego merchu.
– To był jeden z dwóch największych kolekcjonerskich błędów mojego życia. Pierwszy to oddanie kolekcji komiksów z TM-Semic. Drugi – pozbycie się części koszulek.
Dzisiaj podobne egzemplarze osiągają na rynku wtórnym ceny liczone w setkach dolarów.
Paradoksalnie, zaskakujący skarb w swojej kolekcji odkrył podczas naszej rozmowy. Opowiadając o koszulkach, w których nie chodzi, bo przejęły je jego dzieci, wspomniał o merchu Crystal Castles z 2007 lub 2008 roku. Sprawdziliśmy jej wartość na eBayu. I okazało się, że identyczny egzemplarz został wystawiony za dwa tysiące dolarów.
– Byłem przekonany, że moim świętym Graalem są The Strokes albo zaginiona koszulka Blur z podpisami muzyków. Nigdy nie pomyślałbym, że to właśnie Crystal Castles okaże się najcenniejsza.
Rynek koncertowych koszulek zmienił się przez ostatnią dekadę diametralnie. Wzrost zainteresowania kolekcjonerskim merchem po pandemii sprawił, że ceny wielu modeli eksplodowały. Szczególnie poszukiwane są dziś właśnie koszulki z przełomu lat 2000 i 2010 – epoki indie sleaze – czyli zespołów takich jak Crystal Castles, Yeah Yeah Yeahs czy MGMT.
Czarkowski jednak nie myśli o swoich koszulkach jako portfelu inwestycyjnym.
– Nigdy niczego nie kupowałem z myślą o tym, że będzie kiedyś warte więcej.
To zresztą widać również po sposobie, w jaki żyją jego ubrania.
Koszulka o największej wartości sentymentalnej stała się pidżamą córki. Radiohead z trasy „In Rainbows” również najczęściej nosi właśnie ona. Crystal Castles przejął syn. Bon Iver z Open'era 2012 nadal regularnie trafia do codziennej garderoby Czarkowskiego.
To nie jest kolekcja, która została zamknięta w foliowych workach na najwyższej półce w szafie. Nie znaczy to jednak, że Bartek nie przestrzega pewnych zasad. Bardzo wyraźnie rozróżnia koncertowy merch od masowej produkcji. Koszulki Nirvany czy Iron Maiden sprzedawane w sieciówkach? Nie interesują go.
– Dla mnie to nie jest merch. To współpraca dwóch marek. Prawdziwy merch kupujesz na koncercie albo bezpośrednio ze strony internetowej artysty.
Jest też sceptyczny wobec rynku „vintage”, który w ostatnich latach zalały doskonale wykonane podróbki. Podczas wizyty w tokijskich sklepach vintage zaczął zadawać sobie proste pytanie: skąd nagle wzięły się setki idealnie zachowanych koszulek niszowych zespołów hardcore'owych z lat 80. i 90.?
– Przecież większość takich koszulek została zniszczona. Ludzie chodzili w nich latami, potem robiły za szmaty w garażu. Nie wierzę, że nagle wszystkie wypłynęły.
To podejście dobrze pokazuje, czym dla niego pozostaje koncertowy merch. Nie inwestycją. Nie modowym dodatkiem. Nie sposobem na szybki zarobek, choć jego syn potrafi kupić rapową koszulkę za 200 złotych i sprzedać ją chwilę później za 400. Dla Bartka koncertowy T-shirt nadal jest przede wszystkim fizycznym wspomnieniem konkretnego wieczoru.
Niektórych żałuje, że nie kupił – jak Big Thief na festiwalu Way Out West czy merch André 3000. Innych nie oddałby za żadne pieniądze, choć rynek prawdopodobnie zapłaciłby za nie małą fortunę. Jego kolekcja ponad 50 band tee przypomina o czymś znacznie prostszym. Najcenniejszy merch to nie zawsze ten, który można po 20 latach sprzedać z dużą przebitką. Czasem to po prostu koszulka, w której byłeś przy narodzinach własnego dziecka.
Więcej w tym temacie:
- Więcej niż muzyka. Jak widać festiwale?
- Soundtrack lata 2026. Te płyty usłyszysz na koncertach w Polsce
- Urlop pod sceną. Pytamy festiwalowiczów o ich koncertową zajawkę
- Denim, vintage i potrzeba wyrazu. Moda tego lata na Primavera Sound
- Polska lato 2026: muzyczna mapa roku
- Lista headlinerów Open’era znowu się powiększa. Kto jeszcze wystąpi w Gdyni?
Dziennikarz i redaktor z 25-letnim doświadczeniem w pracy w radiu i prasie. Kierował zespołami redakcyjnymi w magazynach „Malemen” i „Twój Styl Man”, jego teksty były publikowane m.in. w „National Geographic”, „Esquire”, „Twoim Stylu”, „Zwierciadle”, „Kukbuku” i Veridica.ro. W latach 2003–2004 był korespondentem Polskiego Radia w Iraku. W ostatnich latach jako niezależny twórca produkował podcasty m.in. dla Zachęty – Narodowej Galerii Sztuki, Muzeum Getta Warszawskiego, culture.pl oraz Papaya Films – za serię „Odpowiednik” otrzymał w 2021 roku nagrodę Audioteki „Dobrze opowiedziana historia” w konkursie Podcast Roku im. red. Janusza Majki.
Pracuje nad podcastem dokumentalnym o ludziach pozostających w związku ze sztuczną inteligencją.
Z wykształcenia jest psychologiem, więc człowiek pozostaje w centrum jego zawodowych zainteresowań. Ponadto ciekawią go sprawy Bliskiego Wschodu, od dziecka gra w tenisa, lubi chodzić do kina, kocha czytać, jeść kanapki i wygłupiać się z synami.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Zajawki
Alpine A390: Elektryzujący fastback, który uczy, jak czerpać czystą radość z jazdy
Są takie marki samochodów, na których wspomnienie serce mocniej bije, a przed oczami stają kręte, górskie przełęcze i zapach palonej gumy. Jedną z nich bez wątpienia jest francuskie Alpine. Legendarny model A110 udowodnił światu, że prawdziwy samochód sportowy nie musi być wielką, ciężką bestią - wystarczy, że jest lekki, zwinny i piekielnie posłuszny kierowcy. Ale świat się zmienia, a przyszłość należy do elektromobilności.
Zajawki
Nadchodzi era GTA VI – gra dekady jest już dostępna w preorderze
Wiem, że lato w pełni i zaraz wakacje. Upalne dni, ciepłe wieczory, kolekcjonowanie wspomnień. Wypady nad jezioro, nad morze czy w góry. Wspaniały to będzie czas, ale…
Zajawki
Hiszpańska przygoda z Audi RS 5: emocjonująca Formuła 1 i piękna Barcelona
W drugi czerwcowy weekend przeżywałem wielkie emocje związane z marką Audi. Wszystko w akompaniamencie dźwięków potężnych silników V6 o mocy ponad 1000 koni mechanicznych.
Zajawki
Urlop pod sceną. Pytamy festiwalowiczów o ich koncertową zajawkę
Nie spędzają wakacji w ciepłych krajach, nie robią sobie zdjęć pod palmami. To znaczy – może i pojechaliby w tropiki, ale tylko wtedy, gdyby w pobliżu odbywał się jakiś dobry koncert. Kim są i dlaczego tak to kochają?
Zajawki
Pojechałam. Zobaczyłam. Uwierzyłam. Centra logistyczne Amazon w Polsce to szwajcarska precyzja i amerykański power.
W sumie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Wybierałam się do centrów logistycznych Amazon już od wielu lat. Zawsze chciałam przekonać się na własne oczy, czy jest jak w filmach promocyjnych, czy raczej jak w „Nomadland”. I przeżyłam lekki szok, a każdy z naszej kilkunastoosobowej wycieczki co jakiś czas wzdychał, że wiele osób pewnie by się zamieniło.
Zajawki
Tak powstawał bolid, który zwyciężył w Le Mans
Aleksander i Gustaw Lange przygotowali samochód dla ekipy Inter Europol na Le Mans – najsłynniejszy wyścig świata. Powstał niezwykły projekt, ale oni najczęściej powtarzali nam jedno zdanie: „nie jesteśmy tylko artystami, jesteśmy projektantami”.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zajawki
Kiedy surowa natura dyktuje warunki. Poznaj Defendera 110 w tatrzańskiej edycji Giewont
Majestatyczny, surowy i budzący respekt. Giewont od lat zajmuje szczególne miejsce w polskiej kulturze, przypominając, że natura rządzi się własnymi prawami. To jeden z najsilniejszych symboli naszej tradycji, od pokoleń kształtujący narodową wyobraźnię. Nie bez powodu Stanisław Wyspiański w kultowym dramacie „Wesele” odwoływał się do podhalańskiej legendy o śpiących rycerzach ukrytych w tatrzańskich jaskiniach. Giewont, ze swoim charakterystycznym profilem przypominającym leżącego wojownika, stał się symbolem uśpionego potencjału i absolutnej gotowości do działania. Z kolei Stefan Żeromski oraz inni twórcy epoki Młodej Polski widzieli w nim ołtarz wolności i ucieleśnienie dzikiej, nieokiełznanej natury, która nieustannie rzuca wyzwanie człowiekowi.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zajawki
Każda kawa to nowa historia – przyjemność, która stała się częścią życia
Są takie momenty w ciągu dnia, które należą tylko do nas. Ciche, powtarzalne, a jednocześnie niezwykle ważne. Dla wielu osób jednym z nich jest właśnie kawa – nie ta wypita w biegu, ale ta przygotowana świadomie, rano lub po południu, w ulubionym ekspresie i z ukochanej filiżanki.