PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sylwetki

Jeremy Sochan. Władca pierścienia

W wieku 23 lat Jeremy Sochan jako pierwszy Polak został mistrzem NBA. Na ten sukces NY Knicks czekali aż 53 lata, a Sochan występuje w ich barwach dopiero pierwszy sezon. Czy to początek wielkiej kariery polskiego koszykarza? – Ten chłopak miał wielkie marzenia, które teraz się spełniają – mówi w rozmowie z GQ Poland Magdalena Tronina, koszykarka, trenerka i przyjaciółka rodziny Sochanów.

Udostępnij

1920x1080_sochan

Czy Jeremy Sochan może już się czuć gwiazdą najlepszej ligi koszykarskiej na świecie? Autor zdjęcia: Getty Images

Oskar Maya
27.06.2026

Ostatnie osiem sekund finałowego meczu między NY Knicks i San Antonio Spurs. Nowojorczycy prowadzą 94:90, ale piłkę w rękach ma największy gwiazdor Ostróg, Victor Wembanyama. Do ostatniej obronnej akcji trener Knicksów wyznacza Polaka. Popularny „Wemby” wyskakuje i rzuca zza zasłony. Nie trafia! Kilka sekund później Jeremy podnosi ręce w geście zwycięstwa. O tej chwili marzył od momentu, kiedy tylko postanowił, że zostanie koszykarzem.

Legendarne zwycięstwo

Sochan jest pierwszym Polakiem, który założy pierścień mistrzowski – najważniejsze wyróżnienie w NBA. Co ciekawe, miałby do niego prawo nawet wtedy, gdyby Knicks ten finał przegrali. Na początku sezonu grał bowiem jeszcze w San Antonio Spurs, a według przepisów ligi pierścień należy się każdemu zawodnikowi, który miał swój udział w sukcesie drużyny w danym roku. Ostatnim Polakiem, który wystąpił w finale NBA, był Marcin Gortat, którego zespół Orlando Magic przegrało jednak w 2009 roku z Los Angeles Lakers.

Na trybunach Sochana i jego kolegów dopingowali m.in. Spike Lee czy Timothée Chalamet. Legendarny reżyser nie opuścił meczu Knicksów od 1985 roku. Z kolei Chalamet świętował później w szatni koszykarzy, krzycząc: „Wolałbym to sto razy bardziej od Oscarów!”. Na trybunach nie mogło zabraknąć także mamy Anety i ojczyma Wiktora – najważniejszych kibiców Jeremy'ego. Na jednym z poprzednich meczów widziany był także Donald Trump, a dzień po ikonicznym sukcesie bohaterów Nowego Jorku przyjął burmistrz Zohran Mamdani.

Podczas wręczania symbolicznych kluczy do miasta Sochan jako jedyny pojawił się bez koszulki, pozując do zdjęcia z uśmiechniętym włodarzem. Takich obrazków w Nowym Jorku nie widziano od dawna, a jak obliczono, mecz finałowy wygenerował 3 miliardy odsłon w mediach społecznościowych, stając się najbardziej viralowym meczem w historii NBA!

Koszykówka zapisana w genach

Czy Jeremy Sochan może już się czuć gwiazdą najlepszej ligi koszykarskiej na świecie? Na pewno jego globalna rozpoznawalność ogromnie wzrosła, chociaż po przeprowadzce do Nowego Jorku Polak spędzał na parkiecie nieco mniej czasu.

– Oczywiście lepiej byłoby, gdyby Jeremy miał więcej rozegranych minut, bo to rozwija każdego zawodnika. Ale jestem przekonana, że to wielki przełom w jego karierze. Jeremy jest urodzonym koszykarzem, a do tego ma naprawdę ogromne szczęście w życiu – mówi GQ Poland Magda Tronina, która obserwowała go od początku kariery.

Kiedy miał dwanaście lat, postanowił, że zajmie się koszykówką na poważnie. Dwa lata później był już pewien, że chce grać w NBA. Koledzy z zespołu często żartowali sobie z jego planów. Dzisiaj szukają w telefonach wspólnych zdjęć z „J-Jem”, żeby pochwalić się, że oni także mieli jakiś wkład w jego rozwój.

– Od początku widziałam, że ma „to coś”. Nie tylko pewność siebie i wielki potencjał, ale również wielkie marzenia, z których nie zamierzał rezygnować, nawet kiedy koledzy słuchali o jego planach z niedowierzaniem. Dzisiaj większość z nich albo już nie gra, albo w najlepszym wypadku występują w polskiej lidze. Ale musiało tak się stać – Jeremy ma koszykówkę zapisaną w genach – dodaje Magda Tronina.

J-J zawsze podkreśla, że gdyby nie zaangażowanie jego mamy, Anety Sochan, zrealizowanie tego celu byłoby niemożliwe. Urodził się w 2003 roku w Guymon w Oklahomie. Mama przed przeprowadzką do Stanów Zjednoczonych była koszykarką Polonii Warszawa. Ojciec, Ryan Williams (który zginął tragicznie w wypadku samochodowym), również grał zawodowo w kosza. Jeremy w dzieciństwie próbował różnych sportów – piłki nożnej, lekkoatletyki, czy zapasów. Chociaż w domu nie było presji, szybko okazało się, do czego jest stworzony.

Z UK do USA

Pierwsze kroki na parkiecie stawiał w angielskim Southampton. Kiedy miał czternaście lat, Aneta Sochan, która była pierwszą trenerką syna, wysłała nagrania z jego treningów i meczów do Polskiego Związku Koszykówki. Musiały zrobić wrażenie, bo nastolatek natychmiast został zaproszony na zgrupowanie kadry.

– Szczęście to jedno, ale Jeremy od początku wyróżniał się na tle rówieśników – mówi Magda Tronina. – Dlatego bardzo szybko zaczęły pytać o niego różne kluby i amerykańskie uczelnie.

J-J grał w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Później trafił na Baylor University, gdzie już po jednym sezonie, jako 19-latek, został wybrany w drafcie z numerem dziewiątym przez San Antonio Spurs.

– Jeremy nie mógł lepiej trafić. Trenerem San Antonio był przecież Gregg Popovich, najbardziej poważany szkoleniowiec w NBA. Dla amerykańskich zawodników jest on nawet większą legendą niż sam Michael Jordan – mówi w rozmowie z GQ Robert El Gendy, dziennikarz, który przez lata komentował rozgrywki NBA. – Jeśli on zobaczył w nim potencjał, to znaczy, że ten chłopak musi być wyjątkowy.

To Popovich lata temu prowadził w San Antonio m.in. Dennisa Rodmana – legendarnego silnego skrzydłowego, znanego później z mistrzowskich lat w Chicago Bulls. To właśnie Gregg podziękował mu za współpracę w Teksasie, kiedy okazało się, że nie jest w stanie zapanować nad jego nieprzewidywalnym charakterem. Jeremy na początku swojej drogi w NBA wyraźnie inspirował się Rodmanem. Farbował włosy na jaskrawe kolory, potrafił też być niezwykle zadziorny w obronie. Popovich, pytany o podobieństwo obu graczy, nazywał Jeremy'ego „Rodmanem w wersji lite”, chwaląc jego czucie gry i świetną mobilność.

– Gregg chciał wychować Sochana na wielkiego zawodnika, dlatego od początku dawał mu mnóstwo minut na parkiecie, mimo że chłopak dopiero poznawał realia NBA. Pop uczył go m.in., jak wyeliminować jego najsłabszy element, czyli rzuty wolne (stąd słynne rzuty jedną ręką). Niestety, kiedy w klubie zaczęły się roszady, a stery zaczął przejmować trener Mitch Johnson, rola Polaka zaczęła się zmieniać – tłumaczy Robert El Gendy.

Bez kompleksów

J-J pożegnał się z San Antonio we wzruszającym wpisie na platformie X: „Kiedy zostałem wybrany w drafcie, nie sądziłem, jak szybko to miejsce stanie się dla mnie domem. Wiele razy się w życiu przeprowadzałem i to najdłuższy czas, jaki spędziłem w jednym miejscu, odkąd skończyłem 15 lat. Przez wszystkie wzloty i upadki dużo się nauczyłem (…) San Antonio zawsze będzie w moim sercu”.

Koledzy z NY Knicks przyjęli Jeremy'ego bardzo dobrze, ale szybko okazało się, że Nowy Jork to zupełnie inne wymagania niż San Antonio. Drużyna czekała na wielki sukces, a sztabowi zależało na umiejętnościach obronnych Sochana oraz jego doskonałej znajomości gry największego asa Spurs – Wembanyamy. J-J zaakceptował nowe zasady panujące w zespole. Przyjął rolę idealnego gracza zadaniowego, a dla pełnego skupienia zrezygnował nawet ze swojego dotychczasowego znaku rozpoznawczego – farbowanych włosów. Czy w nowym sezonie, już jako mistrz NBA, zostanie w Nowym Jorku?

– Jestem przekonana, że utrzyma się w NBA na długie lata. Czy to będą NY Knicks? Tego nie wiem. Wiem za to, że pozostanie dokładnie takim samym chłopakiem jak do tej pory – odrobinę szalonym, który bez kompleksów sięga po swoje marzenia – podsumowuje Magda Tronina w rozmowie z GQ.

Więcej w tym temacie:

Oskar Maya

Dziennikarz z ponad 20-letnim doświadczeniem. Agent reprezentujący osoby publiczne, pisarz oraz uczestnik misji humanitarnych ONZ w Afryce. Specjalizuje się w tematyce społecznej, lifestyle’owej i sportowej. Pisał dla „Rzeczpospolitej”, NaTemat, „Ozonu” oraz „Party”. Pasjonat tenisa, motorsportu, hobbystycznie występujący w Teatrze IMKA. Współautor bestsellerowej książki „Inna miłość szejka” oraz „Mody na modelkę”, opisującą kulisy świata modelingu.

Czytaj więcej

Masza Wągrocka z „Matek pingwinów” o odwadze

Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu

„Matki pingwinów” przyniosły jej przełom, a „Znieczulenie” otwiera kolejny rozdział kariery. W rozmowie Masza Wągrocka opowiada o nierównym traktowaniu aktorek w branży, lęku, który przez lata napędzał jej życie, i momencie, w którym przestała bać się dorosłości.

Kylian Mbappé w sesji dla GQ

Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo

Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.

Hugh Jackman nie może uwolnić się od roli Wolverine'a

Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?

Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.

Jeff Koons

Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?

Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.

Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki kradną sceny w „Morfeuszu”

Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”

Serial „Morfeusz” przyniósł Kamilowi Szeptyckiemu pierwszą główną rolę, a Mateuszowi Kmiecikowi kolejnego twardziela. Jednak najciekawsze wydarzyło się poza kadrem – obaj odkryli, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczali.

Ignacy Liss bohaterem okładki GQ Poland

Ignacy Liss. Duma i uprzedzenie

W konkursie głównym jednego z najważniejszych serialowych festiwali świata – Séries Mania – Grand Prix zdobył „Proud”, najnowsza polska produkcja HBO Max. Statuetkę dla najlepszego aktora odebrał odtwórca głównej roli – Ignacy Liss. Nagle, w ciągu jednego dnia, zrobiło się o nim głośno.

Jakub Józef Orliński

Jakub Józef Orliński i bogowie Olimpu

Co musi się wydarzyć, żeby zwyczajny chłopak, skejt z Żoliborza, zaśpiewał w Metropolitan Opera albo na otwarciu letnich igrzysk olimpijskich, albo wystąpił z ASAP Rockym na prestiżowej gali Des Pièces Jaunes w La Défense Arena?

Jacob „Kuba” Bojsza pracował z Paulem Thomasem Andersonem

Kim jest Jacob „Kuba” Bojsza? Polak z Los Angeles, któremu zaufał Paul Thomas Anderson

Jedna wiadomość od Paula Thomasa Andersona wystarczyła, żeby Jacob „Kuba” Bojsza znalazł się na planie „Jednej bitwy po drugiej”. Jednak historia operator obrazu o polskich korzeniach zaczęła się dużo wcześniej – od deskorolki, filmowania kolegów i pracy przy teledysku Radiohead. Dziś opowiada nam o Hollywood, rodzinie i o tym, jak wyglądało powstawanie jednego z najgłośniejszych filmów ostatnich lat.