PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Pięć najlepszych ról Timothée Chalameta
Skoro „Wielki Marty” wreszcie trafił do kin, przyjrzeliśmy się karierze 30-letniego aktora i wybraliśmy jego najlepsze role.
Udostępnij

Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland
Jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej utalentowanych aktorów w Hollywood. Uwielbiany zarówno przez tłumy, jak i branżę filmową, w tym roku pewnym krokiem kroczy po Oscara (bo nominację ma jak w banku) za główną rolę w „Wielkim Martym” Josha Safdiego.
Jeśli Timothée Chalamet faktycznie wygra, byłby drugim, po Adrienie Brodym (który dostał Oscara za „Pianistę” w wieku 29 lat), najmłodszym aktorem ze statuetką. Jednakże przez niemal stulecie członkowie (bo chodzi o starszych, hetero facetów) Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej niechętnie przyznawali nagrodę dla najlepszego aktora młodym mężczyznom. W Hollywood mówi się, że owi starsi, hetero faceci, głosując, wskazują kobietę, z którą chcieliby się przespać (dlatego tak wiele nominacji i statuetek dostają aktorki przed trzydziestką) i mężczyznę, którym chcieliby być. Po prostu Pattinsony, Mescale i Elordiowie zagrażają im swoją młodością.
Jednak w tym roku zdaje się, że sytuacja Timothée Chalameta wygląda zupełnie inaczej. Aktor zrobił wszystko, aby wypromować „Wielkiego Marty’ego”, pingpongowe cudo-a-nie-film osadzone w latach 50. ubiegłego wieku. Nie skupiał się na klasycznych wywiadach w boomerskich mediach, tylko na performansie skierowanym do młodej widowni. Pomarańczowy kolor, ciuchy, które każdy chce mieć, rapowanie w teledyskach, granie w kosza z Adamem Sandlerem, a nawet fake’owe spotkanie na Zoomie z osobami z marketingu A24 (studia, które wyprodukowało „Marty’ego”) będące beką z kultury korporacyjnej. Podziałało – film zarabia krocie. W czasie gdy Hollywood przeżywa kryzys wizerunkowy, nie można dłużej przekładać obsypywania nagrodami Chalameta.
Aktor faktycznie reanimuje branżę filmową, ale nie robi tego od dziś. Mimo młodego wieku zdążył wywrzeć ogromny wpływ na krajobraz fabryki snów. Na dużym ekranie zadebiutował w 2014 roku w zapomnianym filmie „Uwiązani” Jasona Reitmana. Grał też syna – najpierw Matthew McConaugheya w „Interstellarze” Christophera Nolana, a później Steve’a Carella w „Moim pięknym synu” Feliksa Van Groeningena. Przełomowy był 2017 rok – aktor wystąpił wtedy zarówno w „Tamtych dniach, tamtych nocach” Luki Guadagnina, jak i w „Lady Bird” Grety Gerwig. Od tamtej pory współpracował m.in. z Wesem Andersonem i Denisem Villeneuve’em. Wszystko wskazuje na to, że Timothée Chalamet nie zamierza się zatrzymać. I dobrze – zyskają na tym Hollywood, widownia i sam aktor (przelewy się zgadzają!).
Żeby z pompą świętować premierę „Wielkiego Marty’ego”, wybrałem pięć filmów, w których według mnie Chalamet jest najlepszy.
5. Król
W „Królu” w reżyserii Davida Michôda dla Netfliksa z 2019 Timothée Chalamet prócz całej kolekcji fryzur prezentuje również swoje umiejętności aktorskie. Gra młodziutkiego księcia Hala, który musi szybciutko dorosnąć, bo przyszło mu zasiąść na tronie jako Henryk V. Może i bohater Chalameta wolałby biegać po łąkach i wąchać kwiatki, ale nie takie jest jego powołanie. W 2019 roku aktor miał już za sobą role coming-of-age, dlatego tak dobrze poszło mu oddanie niechęci wobec królewskiego przeznaczenia, politycznych intryg i nowo zdobytej władzy. Niestety (a może stety), w krwawych realiach średniowiecza żaden nastolatek nie miał przestrzeni na bunt. Młodocianą złość mógł odreagować w wojaczce. W „Królu” Chalamet pojedynkuje się z Robertem Pattinsonem. Widok doskonały!
4. Lady Bird
W swojej pierwszej roli u boku Saoirse Ronan, Timothée wciela się w chłopaka tytułowej Lady Bird w solowym debiucie reżyserskim Grety Gerwig z 2017 roku. Choć grany przez aktora Kyle zdecydowanie nie znajduje się w centrum historii, trudno wyobrazić sobie tę opowieść bez niego. Postać Chalameta to irytujący dupek z liceum, który snobuje się na alternatywę, czyta stare książki tak, by każdy widział, i do tego gra w rockowym zespole. W swojej antypatyczności aktor oddaje ducha romantycznych nastolatków z przeszłości, Jamesa Deana z „Buntownika bez powodu”, trochę Jake’a Gyllenhaala z „Donniego Darko”, odnalazłby się też w „Klubie winowajców”. Chalamet pokazał wszechstronność. Dlatego też dwa lata później ponownie zagrał u Gerwig, tym razem w równie fantastycznych „Małych kobietkach”.
3. Tamte dni, tamte noce
Rola Elia w „Tamtych dniach, tamtych nocach” (2017) Luki Guadagnina była zdecydowanie przełomowa dla Chalameta. Aktor otrzymał pierwszą nominację do Oscara za najlepszą pierwszoplanową rolę męską (w wieku zaledwie 22 lat, co uczyniło go trzecim najmłodszym nominowanym w historii tej kategorii). Elio to nastolatek, który na widok umięśnionego Armiego Hammera (no cóż, obsada nie do końca dobrze się zestarzała) odkrywa, że jest gejem. Wynikiem zarówno zauroczenia, jak i zrozumienia własnej tożsamości jest kultowa scena z brzoskwinią (urokiem przyćmiewająca niemal bliźniaczą z szarlotką z „American Pie”). Gra Chalameta – szczera i pozbawiona fałszu – oddaje euforię pierwszej miłości oraz bezprecedensowy, druzgocący ból młodzieńczego rozczarowania. Fakt, „Tamte dni…” można uznać za klasyczny queerbaiting – zarówno Chalamet, jak i Hammer są hetero. Na szczęście dzięki wyczuciu Guadagnina, który zresztą jest gejem, film na dobre zapisał się w annałach LGBT-owej kinematografii. Duża zasługa w tym tego, że jedyną traumą jest złamane nastoletnie serce. Chapeau bas!
2. Diuna: Część druga
Zdaje się, że „Diuna” (2021) w reżyserii Villeneuve’a stanowi nie tylko naturalny krok w karierze Chalameta, lecz także kluczowy element jego filmografii. Po latach grania nastolatków i młodych dorosłych film ten otwiera mu drzwi do kina o prawdziwym epickim rozmachu. Jednak w pierwszej części ekranizacji książek Herberta Paul Atryda w wykonaniu Timothée to nadal uduchowiony nastolatek z pewną inklinacją do bitki, ale nadal bardziej w formie żartu niż faktycznego wojennego starcia. Grał podobnych już wcześniej. Dlatego dopiero „dwójka” z 2024 roku dała aktorowi pole do popisu. Mógł „dorosnąć” i stać się białym zbawcą pełną gębą. Kontynuacja jest zresztą dużo lepsza, bo oferuje jeszcze więcej akcji, intryg i politycznych rozgrywek. W tym wszystkim Atryda Chalameta staje się wielowymiarową postacią. Aktor wiarygodnie pokazuje zarówno opór wobec roli wybrańca, jak i powolne godzenie się z nią. Brzmi jak jego zmieniający status w Hollywood.
1. Wielki Marty
Nawet jeżeli chciałbym wysilić się na oryginalność, trudno byłoby zdetronizować kreację, którą Chalamet stworzył w „Wielkim Martym” Josha Safdiego. Aktor wciela się w Marty’ego Mausera – rozgorączkowanego, zadufanego w sobie, opryszczonego pingpongistę próbującego realizować swoje marzenia w rzeczywistości tuż po II wojnie światowej. Nazywa sam siebie „najgorszym koszmarem Hitlera”, bo jest Żydem skazanym na sukces, choć w sporcie, który mało kto w latach 50. traktował na poważnie. Nie ma tu jednak mowy o bajce, bo „Wielki Marty” to nieoczywisty biopic. Żadne cofanie się w czasie, by pokazać drogę od pucybuta do milionera. Nie w to graj Safdiemu! Film to pędzące studium psychozy, pełne (pozornie) niekontrolowanej maniakalnej energii. Choć w obsadzie znalazły się rewelacyjne postacie drugoplanowe – choćby te Odessy A’zion czy Gwyneth Paltrow – całość jest zasilana szaleństwem gry Chalameta. Aktor żongluje skrajnymi emocjami – od paniki, przez radość, po rozpacz – z taką intensywnością, że trudno nie docenić jego totalnego oddania aktorskiej wielkości. Ten sezon nagród powinien należeć właśnie do niego!
Więcej w tym temacie:
- Czy Paul Anthony Kelly to najbardziej stylowy aktor nowego pokolenia?
- Foto-pamiętnik Leny Góry z warszawskiej premiery „Erupcji”
- Odszedł Krzysztof Piesiewicz. Dokładnie w dniu premiery filmu „Historie równoległe”, który bez niego by nie powstał
- Czy to będzie najbardziej polityczne Cannes od lat? Demi Moore, Park Chan-wook, sztuczna inteligencja i wielki powrót magii kina
- Rok Wajdy: kultura jest doświadczeniem, a pamięć – zobowiązaniem
- Millennium Docs Against Gravity – czas start! Sprawdź nasze festiwalowe polecajki
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
„1670” wraca z trzecim sezonem. Jan Paweł chce wysłać chłopa na Księżyc
Netflix zapowiedział trzeci sezon hitowego serialu „1670". Premiera 5 sierpnia, a fabuła zabierze widzów z błotnistej Adamczychy na królewski dwór i do Warszawy.
Filmy i seriale
„Poszukiwacze zaginionej Arki” kończą 45 lat. Jak Spielberg i Lucas stworzyli arcydzieło kina przygodowego
Mija 45 lat od premiery „Poszukiwaczy zaginionej Arki” – filmu, który na nowo zdefiniował kino i uczynił Indianę Jonesa jedną z największych ikon popkultury.
Filmy i seriale
Czy Polska jest gotowa na „Proud”? Na szczęście ten serial nie pyta o zgodę
Problem reprezentacji osób LGBT+ nigdy nie polegał wyłącznie na ich nieobecności, bo równie kłopotliwa była obecność warunkowa. Polskim queerom na ekranie nie wolno było pozwalać sobie egoizm, błędy czy niejednoznaczność. „Proud” przyznaje im pełnię człowieczeństwa.
Filmy i seriale
George Clooney wskazał nowego Jamesa Bonda i nie jest to Jacob Elordi
Kto zostanie nowym Jamesem Bondem? Choć oficjalnej decyzji wciąż nie ma, własnego faworyta ma już George Clooney. Aktor nie ma wątpliwości, kto doskonale spraawdziłby się w roli następcy Daniela Craiga.
Filmy i seriale
Jeremy Strong jako Zuckerberg – pierwszy zwiastun „The Social Reckoning" robi z niego potwora
Aaron Sorkin wraca do Facebooka z filmem „The Social Reckoning". Jeremy Strong wciela się w Marka Zuckerberga. Sprawdzamy, czy sequel „The Social Network" ma szansę powtórzyć sukces oryginału.
Filmy i seriale
„Obsesja” najbardziej dochodowym horrorem roku. Skąd fenomen filmu?
Wszyscy wpadli w „Obsesję” z zaskoczenia. Film, o którym słyszeli wcześniej wyłącznie oddani użytkownicy Letterboxd namieszał w branży filmowej na całego.
Filmy i seriale
Wszystkie 35 filmów Stevena Spielberga, od najgorszego do najlepszego
Od „Szczęk” i „E.T.” po tegoroczny „Dzień objawienia”. Z okazji premiery 35. pełnometrażowego filmu Stevena Spielberga świętujemy ponad 55 lat twórczości jednego z najważniejszych reżyserów w historii kina. Oto definitywny ranking wszystkich jego filmów.
Filmy i seriale
Potwór na miarę swoich czasów. „Przylądek strachu” jest historią amerykańskich lęków
Max Cady wraca po raz trzeci. Tym razem w serialu Apple TV z Javierem Bardemem jako ucieleśnieniem współczesnych amerykańskich lęków. „Przylądek strachu” pozostaje tą samą historią o zemście, ale jej stawka nigdy nie była bardziej aktualna.