PARTNERZY SERWISU
Sylwetki
Ignacy Liss. Duma i uprzedzenie
W konkursie głównym jednego z najważniejszych serialowych festiwali świata – Séries Mania – Grand Prix zdobył „Proud”, najnowsza polska produkcja HBO Max. Statuetkę dla najlepszego aktora odebrał odtwórca głównej roli – Ignacy Liss. Nagle, w ciągu jednego dnia, zrobiło się o nim głośno.
Udostępnij

Ignacy Liss: „Są takie momenty, kiedy życie nie daje ci czasu na próbę generalną” Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Spotkaliśmy się późnym wieczorem, Ignacy Liss po całym dniu pozowania do zdjęć. Miał być bohaterem modowego materiału: młody aktor w chwili, która czyni go sławnym, bo serial, mimo że nie miał jeszcze polskiej premiery, już budzi zainteresowanie i kontrowersje. Liss gra w „Proud” zawodowego modela, więc plan był prosty: popracuje z nim ekipa od modowej fotografii: Zuza Krajewska – foto, Ewelina Gralak – stylizacja, a do tego krótka rozmowa, na kilka akapitów tekstu. Ale wszystko potoczyło się inaczej. Bo jego opowieść to materiał na okładkę. Ciężko zapracował na sukces, nie jest cyniczny, nie udaje zmęczonego światem ani większego, niż jest. W jego pokorze jest coś czystego i prawdziwego. Takich ludzi chce się dziś i oglądać, i wspierać.

Tank top: COS, top: MMC Studio, naszyjnik: Versace, spodnie: Zara, pasek: Versace. Stylizacja: Ewelina Gralak Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Duma
– Są takie momenty, kiedy życie nie daje ci czasu na próbę generalną. Z dnia na dzień trzeba stać się kimś naprawdę – tak Ignacy Liss opowiada mi o swoim bohaterze Filipie z serialu „Proud”, który musi dorosnąć szybciej, niż powinien, i to w świecie, który nie bardzo wie, jak tę jego dojrzałość przyjąć.
„Proud” to historia o młodym geju zakochanym w imprezowym rytmie Warszawy. Dobrze zarabia, wydaje na narkotyki, alkohol i nie stroni od przypadkowych relacji erotycznych. Nagle życie stawia przed nim najpoważniejsze wyzwanie – musi zostać ojcem, opiekunem swojej osieroconej siostrzenicy. Dziesięciomiesięczne dziecko ma potrzeby, których nie da się odłożyć na później. Filip musi dorosnąć w ciągu kilku chwil.

Sweter i szorty: Pajonk, buty: Dsquared2. Stylizacja: Ewelina Gralak Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Serial budzi wielkie emocje. Wchodzi na ekrany w czasie burzliwej politycznej dyskusji o związkach partnerskich i transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Premier obiecuje przyspieszenie procedowania tych rozwiązań i zastrzega, że to nie jest droga do możliwości adopcji. Bez wątpienia twórcy „Proud” trafili w sedno społecznych zainteresowań.
– Marzy mi się, że ten serial nie będzie polaryzował opinii, bo jestem już zmęczony dyskusjami o aborcji czy prawach par jednopłciowych. To bardzo ważne, ale nie chcę być aktywistą. Nikt z ekipy pracującej przy tym filmie nie chciał nosić żadnych transparentów. Chcieliśmy zrobić historię o miłości. Każdy ma do niej prawo, nieważne, kim jest.
Po projekcji na festiwalu Séries Mania francuska publiczność zgotowała ekipie owacje na stojąco.
– Czy w Polsce będzie podobnie?
– Z punktu widzenia pierwszych francuskich widzów temat nie był kontrowersyjny, ale moje nadzieje związane z odbiorem przez polskiego widza są ostrożne. To nie jest serial społeczno-polityczny, tylko opowieść o młodym człowieku, który nagle musi wejść w dorosłość i beztroskie życie imprezowicza zamienić na rzeczywistość, w której jest odpowiedzialny za dziecko.
– Jak scenariusz uwiarygadnia taką przemianę?
– Osieroconej nagle dziewczynce grozi umieszczenie w domu dziecka. Tam wychowali się Filip i jego siostra, więc on wie, czym jest dzieciństwo bez miłości, poczucia trwałości, obecności kogoś na zawsze. Dlatego postanawia walczyć o jej prawo do rodziny, do miłości, która nie mieści się w przepisach. Jego odpowiedzialności nie da się zadekretować ustawą. Jego tożsamość nie jest tematem. „Proud” jest historią o dojrzewaniu. O momencie, w którym życie cię sprawdza i nikogo nie interesuje, czy jesteś gotowy.

Top: Pajonk. Stylizacja: Ewelina Gralak Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Kłamstwo i kariera
Ignacy pochodzi z Czarlina pod Tczewem. Do zdobycia nagrody dla najlepszego aktora na prestiżowym francuskim festiwalu to spory kawał drogi. Rodzice posłali go do szkoły muzycznej. Skończył ją, bo kochał muzykę, ale nie potrafił znieść zasad, jakimi nauczyciele krępowali potrzebę wyrażania siebie. Męczył się okrutnie także w normalnej szkole, w której nie umiał powstrzymać się od gadania. Nie tylko z kolegami.
– Lubiłem po prostu wypowiedzieć się na każdy temat.
Pewnego dnia na religii ksiądz zapytał klasę o zainteresowania. Ignacy powiedział, że ciekawi go teatr, choć był w nim wtedy najwyżej dwa razy. Dostał od księdza książkę Stanisławskiego o pracy aktora nad rolą. Nie przeczytał jej. Później tak, ale wtedy przecież nie. Po jakimś czasie ksiądz wspomniał lekturę, a Ignacy skłamał, że ją przeczytał. Ksiądz dał mu numer telefonu do Tomasza Czarneckiego, który prowadził wówczas warsztaty aktorskie w Teatrze Muzycznym w Gdyni.

Spodnie, pasek i top: Versace. Stylizacja: Ewelina Gralak Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
– Tam poczułem się jak ryba w wodzie. W weekendy wstawałem o szóstej rano i jechałem do Gdyni pociągiem na próbę. Wsiąkłem w teatr, zrozumiałem, że to moje powołanie. Nie pamiętam nawet momentu, kiedy zdecydowałem, że chcę zdawać do szkoły teatralnej. Pewnego dnia popatrzyłem na ścianę w moim pokoju, a tam wisiała już lista utworów, cały repertuar do przygotowania, więc uczyłem się tekstów na pamięć. Wiedziałem, że to jest to, co chcę robić. Wciąż to mam.
W gimnazjum i liceum grał w zespole rockowym. Po różnych eksperymentach odkryli Red Hot Chili Peppers i to było to. Do dziś lubi śpiewać. Mają w domu pianino i jeśli tylko wpadną do nich znajomi, zawsze grają i śpiewają. W szkole muzycznej ukończył klasę gry na klarnecie, co pomogło mu w debiucie scenicznym. Andrzej Seweryn poszukiwał muzykującego aktora i klarnet stał się dla Lissa przepustką na deskach Teatru Polonia. W 2023 roku dołączył na stałe do jego ekipy.
– Czuję wielką satysfakcję, że mam tam etat. To rzecz na wymarciu, jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może doświadczyć teatru etatowego, gdzie spotykasz ludzi, z którymi pracujesz non stop, ze wszystkimi hierarchiami, teatru, w którym masz mentorów. Fascynujące. W akademii nasłuchaliśmy się o Zapasiewiczach, Łomnickich, Holoubkach, ale tego nie doświadczyliśmy, szkoła działa już inaczej. Kiedy wchodzisz do ekipy teatru, masz prawdziwe aktorskie życie, oddychasz innym tlenem! To samo pamiętam z Gdyni. To ogromna wartość pracować z ludźmi, którzy całe życie mierzą się z tą materią i którym różnie się układało, uczyć się od nich. Czasami odmawiasz fuchy za duże pieniądze, bo koliduje z godziną próby, a ty nie możesz zawieść swojej ekipy. Etat to pięć tysięcy złotych na miesiąc i nie masz jak dodatkowo zarobić, bo musisz być o dziesiątej rano na próbie. To lekcja pokory i szkoła charakteru. Ale przede wszystkim warsztatu. W teatrze ćwiczy się warsztat aktorski i tyle. Nigdzie indziej. Na planie filmowym głównie się go eksploatuje.

Spodnie, pasek i top: Versace. Stylizacja: Ewelina Gralak Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Najlepszy
Na miesiąc przed rozpoczęciem zdjęć do „Proud” Ignacy Liss dowiaduje się, że z żoną Marią Wende-Liss spodziewają się dziecka. Zdjęcia zaczynają się w lipcu. Rolę osieroconej Tosi gra dziesięciomiesięczna Alicja. Dla Ignacego, przed którym rysuje się perspektywa ojcostwa, to przestaje być już tylko film. To trzy miesiące prawdziwej szkoły życia na planie, zwłaszcza że Karol Klementewicz, któremu przyniosły rozgłos scenariusze do „Rodzinki.pl” i „Mojego agenta”, tak dobrze rozpisał perypetie niedoświadczonego ojca i wymagającego dziecka, że Ignacy musi przetestować pełny wachlarz problemów z niemowlętami.
Klementewicz, któremu tym razem nie wystarczyła rola scenarzysty, w swoim reżyserskim debiucie zaliczył festiwalowe Grand Prix. Trudno o lepszą rekomendację.

Kurtka: Avalonia Vintage, pasek i spodnie: vintage, okulary: Maison Margiela/blinkblink.pl, buty: Dsquared2. Stylizacja: Ewelina Gralak Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
W tym czasie Alicja rośnie i uczy się chodzić, a Ignacy uświadamia sobie, że z jej punktu widzenia na planie mija jedna czwarta jej życia.
– A mój bohater, imprezowicz prowadzący rozwiązłe życie, odkrywa w sobie takie pokłady miłości i zdolności do poświęcenia, że daje sobie szansę na zmianę. Długo o to walczy, ale zmienia się. Moim aktorskim zadaniem było sprawić, żeby widz w tę przemianę uwierzył.
– Udało ci się. Serial dostał Grand Prix, ale ty dostałeś nagrodę za główną rolę.
– I mogę nieskromnie powiedzieć, że jestem z tego bardzo dumny. To nagroda, którą odbierały wielkie osobistości, jak Luca Marinelli za rolę Mussoliniego, Michael Sheen gwiazda serialu „Best Interests”, Itay Tiran za „Echoes Valley”, Stephen Graham za główną rolę w serialu „Virtues” czy pięciokrotnie nominowana do Oscara Annette Bening.
W tym roku na galę prosto z Oscarów przyleciała Chase Infinity, która zagrała w nagrodzonym „Jedna bitwa po drugiej”.
– Miałeś przygotowaną „oscarową” mowę?
– Nie, nie miałem. Aktorzy się śmieją, że każdy powinien nosić ją w kieszeni na wypadek, gdyby dostał Oscara. Zresztą my, Polacy, słyniemy z tego, że nie potrafimy cieszyć się z własnych sukcesów. Byłem przekonany, że chwalenie się to coś krępującego, ale kiedy patrzyłem na Timothée Chalameta, który w czasie promocji filmu „Wielki Marty” mówi, że jest w nim świetny i zasługuje na wszystkie nagrody, to pomyślałem, że może tak właśnie trzeba? Przecież zasłużyłem na tę nagrodę, oddałem kawał serducha na planie, byłem na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego, bo nie jestem gejem. Mam żonę, dziecko i było dla mnie poważnym wyzwaniem stworzenie wrażenia autentycznej relacji, bliskości z innym mężczyzną. To nie jest niemożliwe, ludzie mają duże pokłady wrażliwości, a ich sfera seksualności jest pewnego rodzaju spektrum. Jednak kiedy jesteśmy na planie, to trochę trzeba się zakochać w tym drugim człowieku, jeśli to ma wyglądać serio. Kosztowało mnie to mnóstwo pracy i zaufania wobec siebie i innych aktorów. Filip ma kilku chłopaków, trzeba to było nagrać, moje ciało musiało tego doświadczyć. I nawet nie chodzi już o sam seks homoseksualny, tylko o to, że jest on ze sporą liczbą osób. Pierwsza scena w pierwszym odcinku to orgia, nagrywaliśmy ją cały dzień. Coś dramatycznie trudnego. Wyzwaniem było stworzenie wszystkim komfortowych warunków pracy. Najbardziej stresowałem się ja.
– Czym najbardziej?
– Musiałem to przecież zagrać wiarygodnie. Jestem aktorem i dostałem tę rolę, mimo że nie jestem gejem. Dostałem ją, bo na castingu byłem po prostu najlepszy.

Koszula: Uniqlo x JW Anderson, kurtka i pasek: Avalonia Vintage, krawat: vintage, spodnie: Levi's. Stylizacja: Ewelina Gralak Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Poczucie winy
Dziś popularność aktorów zaczęliśmy mierzyć liczbą obserwujących na ich platformach społecznościowych, a Ignacy Liss ze swoimi 30 tysiącami na Instagramie nie uważa, że należy do grona najbardziej rozpoznawalnych twarzy swojego pokolenia. Naszym zdaniem po premierze „Proud” wszystko się zmieni.
– To i tak lepiej, niż gdybym był znany z tego, że jestem znany – śmieje się. – Pracuję nad tym, uczę się, staram się robić wartościowe rzeczy, ale teraz chciałbym być jak najczęściej w domu, pomagać Marii. Radzi sobie wybitnie, jest wspaniałą mamą i żoną. Totalnie mnie wspiera. Ja mam intensywny czas i zbyt rzadko jestem z nimi. Mam duże poczucie winy, mimo że oboje wiedzieliśmy, że nasze rodzicielstwo może tak wyglądać. Jestem po premierze w teatrze, mam wiele zobowiązań związanych z promocją serialu i dziś największym wyzwaniem jest dla mnie znaleźć maksimum czasu dla rodziny.

T-shirt: Offset Concept, spodnie: vintage. Stylizacja: Ewelina Gralak Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Stylizacje Ewelina Gralak
Włosy Michał Pasymowski
Makijaż Sylwia Rakowska
Asystent fotografki Krystian Strupieniuk
Asystentka stylistki Paulina Biernacka
Produkcja Mila Zbińkowska
Materiał oryginalnie ukazał się w czwartym numerze GQ Poland. Magazyn już w sprzedaży!
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sylwetki
Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?
Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.
Sylwetki
Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?
Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.
Sylwetki
Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
Serial „Morfeusz” przyniósł Kamilowi Szeptyckiemu pierwszą główną rolę, a Mateuszowi Kmiecikowi kolejnego twardziela. Jednak najciekawsze wydarzyło się poza kadrem – obaj odkryli, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczali.
Sylwetki
Jakub Józef Orliński i bogowie Olimpu
Co musi się wydarzyć, żeby zwyczajny chłopak, skejt z Żoliborza, zaśpiewał w Metropolitan Opera albo na otwarciu letnich igrzysk olimpijskich, albo wystąpił z ASAP Rockym na prestiżowej gali Des Pièces Jaunes w La Défense Arena?
Sylwetki
Kim jest Jacob „Kuba” Bojsza? Polak z Los Angeles, któremu zaufał Paul Thomas Anderson
Jedna wiadomość od Paula Thomasa Andersona wystarczyła, żeby Jacob „Kuba” Bojsza znalazł się na planie „Jednej bitwy po drugiej”. Jednak historia operator obrazu o polskich korzeniach zaczęła się dużo wcześniej – od deskorolki, filmowania kolegów i pracy przy teledysku Radiohead. Dziś opowiada nam o Hollywood, rodzinie i o tym, jak wyglądało powstawanie jednego z najgłośniejszych filmów ostatnich lat.
Sylwetki
Alexander Zverev: Sportowe niebo, marketingowe piekło
Dlaczego tysiące kibiców wolały „kogokolwiek, byle nie Zverev”? Choć Alexander Zverev jest jednym z najlepszych tenisistów świata, oskarżenia o przemoc domową i kontrowersje wokół jego osoby sprawiły, że jego wizerunek pozostaje jednym z najtrudniejszych do sprzedaży w sporcie.
Sylwetki
Czym jest męskość dla współczesnych Romów? Trzy historie, trzy odpowiedzi
Jeden męskości nauczył się od dziadka. Drugi widzi jej fundament w przyjaźni, a za wzór uważa Jezusa. Trzeci twierdzi, że prawdziwy mężczyzna musi choć raz w życiu włożyć szpilki. Czym jest męskość dla współczesnych Romów?
Sylwetki
Adam Driver: Aktor, który nie znosi oglądać siebie na ekranie. Czy dlatego jest najlepszy na świecie?
Scorsese nazwał go najwybitniejszym aktorem swojego pokolenia. Nolan go obsadził. Spielberg też. A on wciąż wymyka się z premier, gdy gasną światła – żeby nie musieć patrzeć na samego siebie. Adam Driver to najbardziej intrygująca sprzeczność współczesnego Hollywood.
