Adam Driver: Aktor, który nie znosi oglądać siebie na ekranie. Czy dlatego jest najlepszy na świecie?
PARTNERZY SERWISU
Sylwetki
Adam Driver: Aktor, który nie znosi oglądać siebie na ekranie. Czy dlatego jest najlepszy na świecie?
Scorsese nazwał go najwybitniejszym aktorem swojego pokolenia. Nolan go obsadził. Spielberg też. A on wciąż wymyka się z premier, gdy gasną światła – żeby nie musieć patrzeć na samego siebie. Adam Driver to najbardziej intrygująca sprzeczność współczesnego Hollywood.
Udostępnij

Adam Driver na Festiwalu Filmowym Cannes w 2026 roku Autor zdjęcia: Gareth Cattermole/Getty Images
Jako nastolatek założył z kolegami fight club i podpalał opony. Po 11 września zaciągnął się do armii. Siedząc w koszarach, postanowił, że poświęci życie dwóm pasjom: papierosom i aktorstwu. Pozostał wierny tylko tej drugiej. Dziś Adam Driver należy do najbardziej pożądanych gwiazd kina – Martin Scorsese nazwał go „jednym z najwybitniejszych, jeśli nie najwybitniejszym, ze swojego pokolenia”, zdołał oczarować również Jarmuscha, Spielberga i Nolana. Jeszcze przed czterdziestką zdobył dwie nominacje do Oscara i wkroczył do uniwersum „Gwiezdnych wojen”. Ma też na koncie rolę w kultowym serialu „Dziewczyny” Leny Dunham. To właśnie ona zdradziła niedawno, że aktor nie radzi sobie ze złością, bywa gwałtowny, a nawet – przemocowy. Nie zaprzeczył. „Wszystko zawrę w mojej własnej książce” – powiedział. I miejmy nadzieję, że takowa powstanie, bo życie Adama Drivera to materiał na bestseller.
Adam Douglas Driver urodził się 19 listopada 1983 roku w San Diego w Kalifornii. Gdy miał siedem lat, jego rodzice się rozwiedli, a matka zabrała go z siostrą do rodzinnej Mishawaki w stanie Indiana. Ojczym Adama był pastorem baptystów, chłopiec śpiewał więc w kościelnym chórze. Nastoletnie lata spędził jednak nie na modlitwie, lecz na wspinaniu się po wieżach radiowych, podpalaniu ubrań tudzież opon, a przede wszystkim – na bijatykach. Zainspirowany słynnym filmem Davida Finchera, założył z kumplami fight club. „Jedyna zasada brzmiała: nie walić poniżej pasa” – opowiadał na łamach „New Yorkera".
Fight club w Indianie: zanim był gwiazdą, był chuliganem
W szkole średniej Adam dawał upust emocjom, grając w przedstawieniach. Szybko połknął aktorskiego bakcyla. Złożył nawet papiery do prestiżowej szkoły aktorskiej Juilliard, ale go odrzucono. Wsiadł więc w samochód i pojechał prosto do Hollywood. A przynajmniej taki był zamiar – niestety, auto zepsuło się już w Teksasie. Gdy w końcu Driver dotarł do fabryki snów, w kieszeni miał 12 dolarów. Po dwóch dobach był z powrotem w Indianie. Pracował jako sprzedawca odkurzaczy, telemarketer i kosiarz trawników, ale większość czasu spędzał w McDonaldzie. Jak później wyznał, nie miał pojęcia, co zrobić ze swoim życiem. I wtedy nadszedł 11 września 2001 roku.
Żołnierz, który chciał do Iraku
Driver zaciągnął się do armii w 2002 roku. Nawet nie tyle z obywatelskiego obowiązku, ile po prostu; by mieć jakiś cel. Trafił do Kompanii Uzbrojenia 1. Batalionu 1. Pułku Piechoty Morskiej w Camp Pendleton jako operator moździerza 81 mm. Szybko odnalazł się w tym specyficznym środowisku. Służył równo dwa lata i osiem miesięcy. Tuż przed wyjazdem jego jednostki do Iraku miał wypadek podczas jazdy na rowerze. Złamał mostek, więc zwolniono go ze służby. Fuks, można by pomyśleć, ale Adam wcale nie był zadowolony. „Wciąż mnie to gryzie – że nie dokończyłem tego, co zacząłem – opowiadał na łamach „Military Times”. – Niedawno odnowiłem kontakt z chłopakami z plutonu. Do pewnego momentu możemy sobie razem żartować, ale potem zaczynają się żarty z rzeczy, które przydarzyły im się za granicą. Mnie już przy tym nie było. I jest to dla mnie trudne”.
Biały fosfor i decyzja, która zmieniła wszystko
Ale pobyt w wojsku nie poszedł na marne. A wszystko przez feralne ćwiczenie z użyciem białego fosforu, podczas którego Driver o mały włos nie stracił życia. Otóż wkrótce potem, siedząc w koszarach, podjął decyzję, która na zawsze odmieniła jego los. Postanowił zostać aktorem. I tym razem był zdeterminowany, by się udało.
Po zwolnieniu ze służby wojskowej Driver ponownie zaaplikował do Juilliard. O tym, że został przyjęty, dowiedział się, będąc w pracy. Był wówczas zatrudniony w popularnej w USA sieci Target, gdzieś w Indianapolis. „Biegałem po magazynie jak szalony, w tę i z powrotem – wspominał. – Byłem cholernie szczęśliwy”. Na uczelni, gdzie poznał swoją przyszłą żonę, aktorkę Joanne Tucker, wyróżniał się wojskową dyscypliną. Codziennie przebiegał osiem kilometrów, jadł sześć jajek na śniadanie i całego kurczaka na lunch. Co ciekawe, często powtarzał, że studia aktorskie wcale nie różnią się tak bardzo od wojska. „Najważniejszy jest proces, któremu musisz się podporządkować. To trochę jak w drużynie – masz swoją konkretną rolę w ramach jednostki” – tłumaczył.
„Ten gość to kompletny świrus”
Przełom nastąpił w 2012 roku. Lena Dunham szukała aktora do roli Adama Sacklera w swoim serialu „Dziewczyny”. W scenariuszu postać opisano jako „przystojniak w typie drwala”. „No to już wiedziałem, że to nie ja, że to nie mnie szukają” – wspominał swoją reakcję Driver. A jednak jego wyrazistość, oryginalność i pewna magia, jaką kreuje na scenie, uwiodły reżyserkę. „Był naprawdę, ale to naprawdę dziwny – opowiadała Dunham. – Wszedł na casting, a my na to: »Ten gość to kompletny świrus«”. Rola Sacklera przyniosła Driverowi trzy nominacje do Emmy i otworzyła drzwi do Hollywood. Z planu „Dziewczyn” trafił prosto do filmów Spielberga, braci Coen, Noah Baumbacha, a wreszcie – do „Gwiezdnych wojen”.
Książka Dunham: co naprawdę działo się na planie „Dziewczyn”
Ale „Dziewczyny” to dla aktora nie tylko trampolina do sławy. To także historia, która 14 lat później powraca w dość kontrowersyjnej formie. W kwietniu 2026 roku Lena Dunham wydała książkę „Famesick”. To rodzaj pamiętnika, korespondujący z opublikowaną 12 lat temu autobiografią „Nie taka dziewczyna”. W „Famesick” Dunham obszernie opisuje swoją pokręconą relację z Driverem. Fragment, który obiegł świat, dotyczy próby na planie serialu. „Pewnej nocy ćwiczyliśmy nasze kwestie w mojej przyczepie i nagle odkryłam, że moje po prostu… zniknęły – opowiada. – Wiedziałam, że sama je napisałam, znałam je jeszcze kilka minut wcześniej. Ale kiedy otworzyłam usta, jedyne, co z nich wyszło, to jakieś jąkanie – aż w końcu Adam wrzasnął: »KURWA, POWIEDZ COŚ«, i cisnął krzesłem w ścianę tuż obok mnie”. Dunham opisała też kręcenie sceny seksu, podczas której – jak twierdzi – „cała precyzyjnie układana choreografia poszła w diabły, rzucał mną na prawo i lewo”. Przypomniała też moment, gdy Driver przybliżył się do jej twarzy i wycedził: „Pamiętaj, że cię znam. Że cię naprawdę zajebiście dobrze znam”. Podobno był też epizod, kiedy to aktor wbił pięść w ścianę przyczepy, bo… nienawidził swojej nowej fryzury.
Jednocześnie Lena Dunham wielokrotnie podkreśla – zarówno w książce, jak i w wywiadach – że Driver nigdy jej nie skrzywdził. Rzucenie krzesłem? „Pragnął uwagi” – tłumaczy. Ich relację porównała do dwóch różnych gatunków krążących wokół siebie. Zasugerowała też, że mogło połączyć ich coś więcej niż wspólna praca. Niedługo przed zaręczynami z Joanne Tucker aktor podobno przyjeżdżał do niej co wieczór. Pewnej nocy zadzwonił i powiedział: „Ostrzegam, jeśli wejdę na górę, to tym razem nie wyjdę”. Dunham nie otworzyła mu drzwi. Lena zdradziła też, że ostatnie słowa, jakie Adam skierował w jej stronę, brzmiały: „Mam nadzieję, że wiesz, że zawsze będę cię kochał”. Potem zapadła cisza. „I już nigdy więcej się do mnie nie odezwał” – wyznała.
Zapytany o książkę Dunham podczas konferencji prasowej na festiwalu w Cannes w maju 2026 roku, Adam Driver odparł krótko: „Wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie, zawrę w mojej książce”.
Dlaczego wszyscy chcą kręcić z Driverem
Tymczasem jego kariera osiągnęła punkt kulminacyjny. Jako Kylo Ren w trylogii „Gwiezdnych wojen” stał się globalną ikoną popkultury – magazyn „Vulture” nazwał go „jednym z najbardziej fascynujących potworów w historii kina”. Dla Martina Scorsese schudł ponad 20 kilogramów – brał leki moczopędne i głodził się pięć miesięcy. Dzięki temu w „Milczeniu” wyglądał jak cień człowieka – dokładnie tak, jak chciał reżyser. Dla Noaha Baumbacha w „Historii małżeńskiej” wbił pięść w tym razem prawdziwą ścianę i między ujęciami musiał przykładać do dłoni lód. Spike Lee, pytany, dlaczego tylu reżyserów chce z nim pracować, odpowiedział wymownie: „Klasa rozpoznaje klasę”. Steven Soderbergh mówił z kolei, że Driver sprawia wrażenie, jakby pochodził z innego świata. Nic więc dziwnego, że James Gray, którego film „Papierowy tygrys” miał niedawno premierę w Cannes, napisał główną rolę specjalnie dla niego: „Niezwykle rzadko trafia się aktor, który potrafi być jednocześnie niezwykle kruchy i bardzo groźny. A są to dwie najcenniejsze waluty, jakimi dysponuje reżyser”.
Najbardziej tajemniczy człowiek w Hollywood
Prywatnie Driver jest chyba najbardziej tajemniczym człowiekiem w Hollywood. Nie ogląda swoich filmów – na premierach wymyka się chyłkiem i wraca dopiero, gdy zapalają się światła. W 2019 roku wyszedł w trakcie wywiadu, bo puszczono mu nagranie, na którym śpiewał. Narodziny syna ukrywał przed mediami przez dwa lata. Gdy w 2023 roku urodziła się jego córka, wygadał się przypadkiem. Mieszka z żoną i dziećmi na Brooklynie, mają psa o imieniu Moose. I to w sumie wszystko, co o nich wiadomo.
Dziś Adam Driver ma 42 lata. Przed nim „Misty Green” Chrisa Rocka, dramat wojenny Rona Howarda „Alone at Dawn”, w którym zagra u boku Anne Hathaway, oraz „Yankee Comandante” Jeffa Nicholsa. Aktor zapewne nie zobaczy żadnego z tych filmów, bo wciąż nie znosi oglądać siebie na ekranie. Za to na pewno obejrzą je miliony i znowu zachwycą się jego grą. Bo Driver ma w sobie coś takiego, że nie da się oderwać od niego oczu – nawet gdy partneruje mu Scarlett Johansson.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sylwetki
Nosi na nadgarstku swoje wspomnienia. Mateusz Banasiuk o swoich zegarkach
Jako nastolatek mijał go niemal codziennie w przejściu podziemnym. Patrzył, odkładał pieniądze, marzył. W końcu kupił. I stracił w miejscu, gdzie najmniej się spodziewał. Dziś Mateusz Banasiuk ma kolekcję zegarków, z których każdy nosi historię ważnego momentu. Aktor Opowiada, dlaczego bez zegarka na nadgarstku nie wyjdzie z domu i czemu żadnego nigdy nie sprzedał.
Sylwetki
Livka: „Chciałabym, żeby ludzie dalej marzyli”
Marzenia są po to, żeby je spełniać. Tak głosi słynne powiedzenie, a kariera Livki, która marzyła o występowaniu na scenie od dziecka, jest żywym dowodem na to, że wszystko jest możliwe.
Sylwetki
Aktor Anthony Boyle: od „Harry’ego Pottera” do antykapitalistycznego buntu w Cannes
Broadway, Spielberg, Netflix, Festiwal Filmowy w Cannes. Anthony Boyle jest wszędzie, ale nigdy nie zapomina, skąd przybył. Przy okazji festiwalowej premiery „I See Buildings Fall Like Lightning” irlandzki aktor opowiada GQ Poland o tym, co napędza jego bohaterów – i jego samego.
Sylwetki
Hojny kibic. Robert Dobrzycki nie tylko o piłce
Robert Dobrzycki jest wizjonerem. Nie miał nawet 30 lat, kiedy zaczął od zera budować w Europie potęgę Panattoni. Dziś jest współwłaścicielem i CEO firmy w Europie, Indiach i krajach Bliskiego Wschodu. Nie kupuje luksusowych dóbr, ale w czasie aukcji charytatywnych wydaje ciężkie miliony. Ostatnio rozbił transferowy bank Ekstraklasy, sprowadzając do Widzewa Łódź kilka prawdziwych gwiazd.
Sylwetki
Kosmiczne marzenia Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego
Widok Ziemi z orbity go zachwycił. Przyznaje jednak, że tym bardziej tęsknił wtedy za rodziną. – Cieszę się, że jestem już z najbliższymi – mówi Sławosz Uznański-Wiśniewski, inżynier i astronauta, drugi Polak w kosmosie i pierwszy, który przebywał na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Sylwetki
Wszystkie drogi Martyny Wojciechowskiej. Czy czuje się inspiracją dla młodych ludzi?
Po zdobyciu Everestu sporo się w jej życiu wydarzyło. – Chcę to opowiedzieć światu – zapowiada Martyna Wojciechowska, dziennikarka, podróżniczka. Jej najnowsza książka „Przesunąć horyzont. 20 lat później” właśnie ukazała się na rynku.
Sylwetki
Paweł Durakiewicz rzucił alkohol, korporację i buty. Dziś prowadzi najbardziej niezwykłe miejsce na Sycylii
Minus dziesięć stopni, śnieg i lód pod stopami. Paweł Durakiewicz biegnie boso przez półmaraton, zostawiając za sobą ślady krwi. Jeszcze kilka lat wcześniej codziennie pił alkohol i nie chciał żyć. Dziś mieszka na Sycylii, prowadzi ośrodek terapii uzależnień i mówi, że największym rekordem nie był Guinness, ale odzyskanie kontroli nad własnym umysłem.
Sylwetki
Łowca androidów w baletkach. Nowy spektakl w Teatrze Wielkim
Sześciu tancerzy Polskiego Baletu Narodowego podczas prób do spektaklu „Androidy” w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej opowiada nam, dlaczego warto otwierać elitarną sztukę na nowych odbiorców. I jak moda może tańczyć.