Ojciec chrzestny streetwearu. Jak Nigo zdefiniował modę i hype
PARTNERZY SERWISU

Sylwetki
Ojciec chrzestny streetwearu. Jak Nigo zdefiniował modę i hype
Sprowadzenie biografii Nigo do stanowiska dyrektora kreatywnego Kenzo to duże niedopowiedzenie. Kolekcjoner, pasjonat mody, hip-hopu i wszystkiego, co vintage, od ponad 30 lat wyznacza kierunek, w którym podąża streetwear, nieustannie szukając twórczej i życiowej równowagi.
Udostępnij
Nigo jest jednym z głównych chorążych tego, czym stało się hype culture Autor zdjęcia: Elliot James Kennedy/Design Museum w Londynie
W londyńskim Design Museum można oglądać pierwszą na świecie retrospektywę poświęcona twórczości Nigo z okazji 30-lecia jego kariery. Jak układały się jego życiowe ścieżki i zawodowe portfolio?

Projektant na przestrzeni lat ugruntował swoją reputację w branży jako twórca działający wielotorowo Autor zdjęcia: Elliot James Kennedy/Design Museum w Londynie
Z miłości do popkultury
Nagao Tomoaki, dzisiaj częściej znany jako Nigo, urodził się w Maebashi w Japonii w 1970 roku. W tym samym, w którym założyciel domu mody Kenzo, Kenzo Takada, otworzył swój pierwszy sklep Jungle Jap w paryskiej Galerie Vivienne. 51 lat później, Tomoaki został pierwszym po założycielu marki japońskim projektantem, który stanął na jej czele.
Zanim Nigo objął stery francuskiego brandu, swobodnie żonglował kolejnymi profesjami. Na przestrzeni kilku dekad swoje CV mógł uzupełnić o co najmniej kilkanaście zawodów, dzięki którym zmienił postrzeganie roli dyrektora kreatywnego.
Miłość Nigo do mody kiełkowała powoli. Zaciągnęło go do niej praktykowane od 6. roku życia kolekcjonerstwo, muzyka zespołów The Checkers i Run-DMC oraz fascynacja estetyką vintage, która zaczęła się niepozornie, gdy przyszły projektant miał 15 lat. Zdecydowaną część dzieciństwa, przypadającego na okres powojennego boomu gospodarczego w Japonii, spędził na studiowaniu amerykańskiej popkultury.

Nigo objął stanowisko dyrektora kreatywnego Kenzo w 2021 roku Autor zdjęcia: Luke Hayes/Design Museum w Londynie
„W latach 80. byłem miłośnikiem mody mieszkającym na japońskiej prowincji, a jedynym źródłem informacji były dla mnie czasopisma” – opowiada w rozmowie z amerykańskim GQ. To właśnie do świata pełnego kreskówek, komiksów i sentymentalnych artefaktów zabiera nas licząca ponad 10 tys. przedmiotów wystawa, która w możliwie najbardziej wiarygodny sposób stara sięodtworzyć pokój projektanta w domu rodzinnym.
Przygoda z modowym archiwum zaczęła się od jeansowej katany Levi's i jeansów z lat 50.. Kolejne były baseballowe czapki, kurtki typu varsity, a w parze z nimi szły również figurki, magazyny oraz płyty. Te ostatnie stanowiły solidne podwaliny pod jego DJ-ską karierę zainaugurowaną w wieku 16 lat. Dla Japończyka bycie „fashion kid” nie ograniczało się wyłącznie do ubrań. Szybko poczuł, że to pasja, która łączy w sobie wiele elementów, wspólnie składających się na to, co tworzy popkulturę.
Po ukończeniu szkoły średniej Nigo przeprowadził się do Tokio i zapisał do Bunka Fashion College. Pierwotnie rozważał Londyn, ale tym, co finalnie przesądziło o zmianie był dystans od rodzimego Maebashi. Szybko zauważył, że bliżej mu do samouka. Nigdy nie ukończył studiów.

Wystawa „NIGO: From Japan with Love” potrwa do 4 października br. Autor zdjęcia: Luke Hayes/Design Museum w Londynie
W rytmie streetwearu
Porzucenie nauki w uczelnianych murach się opłaciło. Granie DJ setów, którym wtedy oddał się Japończyk, zaowocowało w sieć kontaktów, również ze swoim idolem, Hiroshim Fujiwarą. Ten producent i projektant miał szczególny wpływ na popularyzację streetwearu w kraju kwitnącej wiśni. Nigo został jego osobistym asystentem, wspierał go przy pisaniu felietonów i założeniu marki GOODENOUGH w 1990 roku.
Nagao przypominał swojego mentora nie tylko z uwagi zawodowe aspiracje, ale i uderzające podobieństwo. Z tego powodu któregoś razu w klubie został nazwany „Hiroshi Fujiwara nigo” („Hiroshi Fujiwara numer dwa”). Przydomek w skróconej formie przyjął się na dobre.
W 1993 roku Nigo postanowił kroczyć własnym szlakiem. Tak powstał jego pierwszy autorski brand: A Bathing Ape (BAPE). Pełnił w nim funkcję dyrektora artystycznego i głównego projektanta. Kolekcje bazowały na graficznych T-shirtach, bluzach oraz oversize’owych kurtkach. Jednym z punktów zwrotnych w historii brandu był inspirowany wojskowym moro print BAPE Camo, zaprojektowany przez grafika Sk8thinga.
Kamuflażowy wzór miał bardziej obłe, przypominające chmury formy i wkomponowaną w całość głowę małpy. Stał się znakiem towarowym marki, do którego popularyzacji w 1996 roku szczególnie przyłożył się raper The Notorious B.I.G. Na przestrzeni lat doczekał się serii różnych odsłon kolorystycznych i zagościł na zegarkach G-SHOCK, bluzach Supreme, butach Bapestas, puszkach Pepsi czy pomadkach MAC Cosmetics. W 2013 roku Nigo pożegnał się z marką BAPE, sprzedając wcześniej swoje udziały.

Wystawa „NIGO: From Japan with Love” gromadzi ponad 700 obiektów z całej kariery projektanta Autor zdjęcia: Luke Hayes/Design Museum w Londynie
Równolegle w 1993 roku wraz z poznanym na uczelni przyjacielem Junem Takahashim z marki UnderCover, otworzył sklep odzieżowy NOWHERE w tokijskiej dzielnicy Harajuku. To miejsce stało się magnesem dla tamtejszego środowiska artystycznego i przyczynił się do narodzin Ura-Harajuku, podziemnej subkultury spajającej muzyczne inspiracje z modą.
NOWHERE błyskawicznie stał się żywym punktem na mapie stolicy, sprowadzając do swoich wnętrz nie tylko okolicznych entuzjastów sztuki, streetwearu i hip-hopu, ale też zagranicznych gości, przyciągniętych nieoczywistym wówczas połączeniem japońskiej wrażliwości, amerykańskiej estetyki vintage oraz stylu dwóch odrębnych od siebie marek.
W 2003 roku za pośrednictwem nowojorskiego projektanta biżuterii, Jacoba the Jewelera, Nigo poznał Pharrella Williamsa. Spotkanie zaowocowało biznesową współpracą oraz trwającą do dzisiaj przyjaźnią. Założyli streetwearowy brand Billionaire Boys Club, debiutując ze stylizacjami w teledysku do singla Pharrella „Frontin'”. W kolejnym roku podjęli współpracę z Louis Vuitton, projektując model okularów LV 1.0 Millionaire.
Nie było to ich jedyne przedsięwzięcie. Przeszło 20 lat znajomości uczcili wspólną kolekcją dla LV na sezon jesień-zima 2025. Oprócz mody oboje są zaangażowani kreatywnie i inwestycyjnie w japoński startup hotelarski Not a Hotel. Pracują też nad otwarciem kompleksu artystyczno-handlowo-hotelarskiego Japa Valley Tokyo, którego budowa ma się rozpocząć w 2027 roku.

Nigo: „Szacunek dla przeszłości jest bardzo ważny. Istnieje ogromna różnica między przekonaniem, że rozumie się jakiś przedmiot na podstawie zdjęć znalezionych w internecie, a możliwością rzeczywistego trzymania go w dłoniach” Autor zdjęcia: Elliot James Kennedy/Design Museum w Londynie
Więcej niż projektant
Japoński projektant nie znał słowa stagnacja. Między 2005 a 2006 rokiem założył własną wytwórnię muzyczną (B)ape Sounds oraz hip-hopowy zespół Teriyaki Boyz. Chwilę później, ruszył z kolejnym brandem – Human Made, który był swoistym listem miłosnym do stylu vintage i nostalgii za latami 80. „Przyszłość jest w przeszłości” (“The Future is in the Past”) stało się nieoficjalnym mottem marki odzieżowej, która wciąż pozostaje aktywna. Pod koniec tego ubiegłego roku firma zadebiutowała na giełdzie w Tokio.
Projektant na przestrzeni lat ugruntował swoją reputację w branży jako twórca działający wielotorowo. W 2014 roku został pierwszym dyrektorem kreatywnym linii UT w Uniqlo. W 2022 roku zaprojektował we współpracy z adidasem strój reprezentacji Japonii na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, a w 2024 roku został zaproszony przez Nike do stworzenia serii ekskluzywnych sneakersów Air Force III.

Wystawa „NIGO: From Japan with Love” Autor zdjęcia: Luke Hayes/Design Museum w Londynie
W styczniu 2021 roku dla Nigo rozpoczął się zupełnie nowy etap w karierze. Objął funkcję dyrektora kreatywnego Kenzo. Mianowanie go na to stanowisko wydaje się bardziej niż uzasadnione. Japończyk możliwie najlepiej spaja DNA marki oraz jej korzenie z tym, czym aktualnie żyje moda. Jego pierwszy pokaz był uhonorowaniem dziedzictwa Kenzo Takady, które połączył z własną wrażliwością nasiąkniętą stylem lat 80. i 90.
„Szacunek dla przeszłości jest bardzo ważny. Istnieje ogromna różnica między przekonaniem, że rozumie się jakiś przedmiot na podstawie zdjęć znalezionych w internecie, a możliwością rzeczywistego trzymania go w dłoniach” – powiedział Nigo w rozmowie promującej wystawę w Design Museum, tłumacząc proces kreatywny oraz pracę z archiwum. Najświeższa kolekcja na wiosnę-lato 2027 na tapet bierze japoński denim, romantyczne kwiatowe printy oraz zabawę ze wstążką, po którą również chętnie sięgał założyciel domu mody.
Nigo jest jednym z głównych chorążych tego, czym stało się hype culture. Doskonale wiedział, jak sukcesywnie wzbudzać zaufanie, podsycać stopień pożądania marki poprzez współprace, budować napięcie i popyt za pomocą limitowanych dropów. „Jako spadkobierca tego nowego sposobu myślenia nie da się zaprzeczyć, że Nigo wywarł ogromny wpływ na moją karierę.
Kultura postmodernistyczna potwierdziła to, o czym Nigo wiedział od dawna. To właśnie dzięki takim ludziom jak on możemy przechodzić przez mosty i przemierzać równoległe światy” – napisał Virgil Abloh w felietonie z 2019 roku dla Sotheby’s. Dla zmarłego 5 lat temu byłego dyrektora artystycznego Louis Vuitton oraz założyciela marki Off-White, Japończyk był bliskim przyjacielem i mentorem, którego dwuktornie zaprosił do współpracy przy dwóch kolekcjach pod szyldem LV² - Pre-Fall 2020 i Wiosna-Lato 2022.

Nigo to projektant i wizjoner, którego nie da się zaszufladkować Autor zdjęcia: Luke Hayes/Design Museum w Londynie
Po godzinach
Mogłoby się wydawać, że doba Nigo w niemal 100 proc. pochłonięta jest modą. Nic bardziej mylnego. Projektant skutecznie szuka dróg „ucieczki”, która efektownie pozwoliłaby mu stymulować kreatywność, a przy tym być potrzebnym ukojeniem od gonitwy bodźców czy myśli. Remedium okazała się japońska ceremonia parzenia herbaty chanoyu oraz sadō (zestaw praktyk i rytuałów przygotowywania napoju). Nowoodkryta pasja zaprowadziła goz kolei do ceramiki – najpierw przez szlaki japońskich rzemieślniczych pracowni, później do samodzielnej pracy z gliną.
Nigo to projektant i wizjoner, którego nie da się zaszufladkować. Znany z wyjątkowej umiejętności wyłapywania trendów oraz twórczego łączenia odniesień kulturowych z różnych dziedzin, odpowiada za to, czym dzisiaj jest streetwear. W ciągu ponad trzydziestu lat działalności skutecznie spajał modę, muzykę, japońskie rzemiosło, architekturę oraz design tworząc unikalne i skrojone na miarę, holistyczne podejście do zawodu dyrektora kreatywnego.

Fragment kolekcji Nigo Autor zdjęcia: Luke Hayes/Design Museum w Londynie
Wystawa „NIGO: From Japan with Love” gromadzi ponad 700 obiektów z całej kariery projektanta: ubrania, kolekcjonerskie gadżety, meble, pamiątki muzyczne oraz przedmioty z prywatnego archiwum Nigo bezpośrednio zaangażował się w proces tworzenia ekspozycji. Pierwsza na świecie retrospektywa poświęcona jego twórczości została podzielona na cztery etapy: The Future is in the Past, Evolution, The NIGO Effect oraz New Traditions. Każdy z nich nawiązuje do kolejnych etapów w życiorysie twórcy – od dzieciństwa po najbardziej aktualne dokonania. Wystawę, która krok po kroku prowadzi nas przez życiowe ścieżki NIGO. można zobaczyć do 4 października 2026.
Więcej w tym temacie:
- 6 wystaw, dla których warto zaplanować wakacyjny city break w Polsce
- 6 najlepszych sklepów vintage na świecie, w których odświeżysz swoją garderobę
- Denim, vintage i potrzeba wyrazu. Moda tego lata na Primavera Sound
- Hollywood podpala świat, Zachód pragnie spokoju, a ciało nie daje o sobie zapomnieć. Na jakie wystawy warto wyjść w ten weekend?
- Dwurnik spotyka Tokio. Artyści dwóch pokoleń i regionów świata patrzą na człowieka
- Czy Kith nadal jest cool marką?
Dziennikarka związana z licznymi polskimi redakcjami. Regularnie publikuje w serwisie internetowym Vogue Polska, prowadzi dział mody magazynu „K Mag”. Od lat pisze dla portali wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska (Onet, Noizz, Business Insider). Absolwentka London College of Fashion. Nie lubi się ograniczać, dlatego poza modą oddaje się tematyce społecznej, relacyjnej, a także kulinarnej i podróżniczej. Często porusza kwestie dotyczące pokolenia Z, którego sama jest przedstawicielką. Po godzinach oddaje się eksperymentom w kuchni, lepi ceramikę i planuje kolejne wyjazdy, w których odnajduje inspiracje nie tylko do zawodowej działalności.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sylwetki
Jeremy Sochan. Władca pierścienia
W wieku 23 lat Jeremy Sochan jako pierwszy Polak został mistrzem NBA. Na ten sukces NY Knicks czekali aż 53 lata, a Sochan występuje w ich barwach dopiero pierwszy sezon. Czy to początek wielkiej kariery polskiego koszykarza? – Ten chłopak miał wielkie marzenia, które teraz się spełniają – mówi w rozmowie z GQ Poland Magdalena Tronina, koszykarka, trenerka i przyjaciółka rodziny Sochanów.
Sylwetki
Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
„Matki pingwinów” przyniosły jej przełom, a „Znieczulenie” otwiera kolejny rozdział kariery. W rozmowie Masza Wągrocka opowiada o nierównym traktowaniu aktorek w branży, lęku, który przez lata napędzał jej życie, i momencie, w którym przestała bać się dorosłości.
Sylwetki
Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo
Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.
Sylwetki
Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?
Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.
Sylwetki
Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?
Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.
Sylwetki
Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
Serial „Morfeusz” przyniósł Kamilowi Szeptyckiemu pierwszą główną rolę, a Mateuszowi Kmiecikowi kolejnego twardziela. Jednak najciekawsze wydarzyło się poza kadrem – obaj odkryli, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczali.
Sylwetki
Ignacy Liss. Duma i uprzedzenie
W konkursie głównym jednego z najważniejszych serialowych festiwali świata – Séries Mania – Grand Prix zdobył „Proud”, najnowsza polska produkcja HBO Max. Statuetkę dla najlepszego aktora odebrał odtwórca głównej roli – Ignacy Liss. Nagle, w ciągu jednego dnia, zrobiło się o nim głośno.
Sylwetki
Jakub Józef Orliński i bogowie Olimpu
Co musi się wydarzyć, żeby zwyczajny chłopak, skejt z Żoliborza, zaśpiewał w Metropolitan Opera albo na otwarciu letnich igrzysk olimpijskich, albo wystąpił z ASAP Rockym na prestiżowej gali Des Pièces Jaunes w La Défense Arena?