2025 jak 2009, czyli hip-hop w czasach recesji
PARTNERZY SERWISU

Muzyka
2025 jak 2009, czyli hip-hop w czasach recesji
Gdy branża muzyczna mierzy się z AI, a hip-hop mniej dominuje na listach przebojów, można pytać o przyszłość gatunku. Albo odkryć go na nowo, uciekając do Atlanty i cofając się w czasie.
Udostępnij
Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland
„Musisz tego słuchać głośno” – przestrzega Żabson w intrach kawałków z tegorocznego projektu „Hollywood Smile”. Płyta znalazła się na liście ulubionych polskich albumów 2025 roku GQ Poland. By stworzyć materiał, raper wyjechał do Stanów spełnić amerykański sen. Nad nowymi utworami, nawiązującymi do trapu spod znaku Gucci Mane’a, wczesnego Future czy Young Thuga z przełomu pierwszych dekad naszego wieku, pracował w studiu w Los Angeles. Pomagał mu inżynier dźwięku i miksu Stef Moro, który współpracuje m.in. z Kanye Westem. Co więcej, podczas pobytu w USA Żabson nagrał również dwa numery z samym Wizem Khalifą, swoim idolem i ikoną stonerskiego rapu z tamtego okresu. Jeden z ich wspólnych singli, „Klasyk”, trafił na rozszerzoną wersję płyty – „Hollywood Smile: Xtreme”, która ukazała się 12 grudnia.
Rap już raz zmierzał ku końcowi
„Żaba” szybko reaguje na trendy w hip-hopie. W ostatnich latach inspirował się sceną europejską i afro trapem. Teraz zaś odświeżył sentymentalne dla wielu 20- i 30-latków (w tym dla niego) amerykańskie brzmienie wywodzące się z Atlanty. Czyli takie, które właśnie powraca. 2010s vibe ma chociażby jeden z tegorocznych rapowych blockbusterów – „Music”, długo oczekiwany trzeci album Playboi Cartiego. W tym przypadku chodzi o swobodniejszą, mixtape’ową konstrukcję; utwory spajają wstawki gospodarza projektu, związanego właśnie z Atlantą – DJ Swamp Izzo. Do tego dochodzą nieprzypadkowo dobrane sample i inspiracje Lil Wayne’em. Wywodzący się również z południa Stanów, choć akurat z Nowego Orleanu, artysta słynie z gier słów, oryginalnego delivery, plastycznego flow i kultowych serii mixtape’ów. Carti nawiązuje do niego bezpośrednio w kawałku „Like Weezy”.
Co jeszcze? Bezpośredni hołd trapowej Atlancie złożyła pochodząca z niej raperka Anycia. Na mixtape „Grady Baby” zaprosiła legendarnego DJ Dramę, który pełni na nim podobną funkcję co DJ Swamp Izzo na „Music”. Na płycie słyszymy też zsamplowane trapowe klasyki, takie jak „And Then What” Jeezy’ego („ATW”) czy „Nothins Free” Lil Jona & The East Side Boyz („So Fine”). A Pitchfork w swoim hip-hopowym podsumowaniu roku wyróżnił inny, zbliżony i mniej znany projekt, „Clique City Vol. 2” młodego reprezentanta Chicago o ksywie Thirteendegrees °. Z kolei w Polsce oprócz Żabsona amerykańskim trapem w stylu 2010s inspirowali się też AG i Lohleq podczas pracy nad „Let’S Dance Mixtape” – przyznali to w jednym z wywiadów. W Wielkiej Brytanii zaś, gdzie undergroundowa rapowa scena przykuwa uwagę słuchaczy ze świata, artyści odświeżają amerykański jerk. Przykład: „OI!”, hype’owany debiutancki album YT. Ale to nie wszystko.
Powrót do brzmień z przełomu dwóch pierwszych dekad XXI wieku w hip-hopie można potraktować jako część szerszej tendencji w popkulturze. Skoro trendowały Y2K czy indie sleaze, naturalnie wracamy też do estetyki Tumblra albo swag ery hip-hopu.
To był specyficzny okres. Nieco podobnie jak teraz, pod koniec pierwszego dziesięciolecia nowego milenium, wielu osobom wydawało się, że rap zmierza ku końcowi. Popularny na początku lat 2000. gangsta rap tracił na popularności, a hip-hop stawał się coraz bardziej popowy. To z kolei zbiegło się w czasie z tzw. ringtone era, która wpłynęła na podejście artystów i słuchaczy do muzyki. Na długo przed powstaniem TikToka, gdy telefony komórkowe stały się powszechne, również raperom zaczęło opłacać się nagrywać kawałki, które – podobnie jak dziś – zawierały chwytliwe fragmenty, w sam raz, by ustawić je jako dźwięk dzwonka. Kryzys gospodarczy z 2008 roku wpłynął negatywnie na sprzedaż płyt, zmienił się również sposób dystrybucji. Kultura zaczęła przenosić się (nie zawsze legalnie) do internetu. Rozwój technologii wpływał też na to, że amatorskie tworzenie muzyki stało się łatwiejsze.
Przyszłości hip-hopu można było jednak upatrywać nie tylko w karierach wschodzących wówczas gwiazd pokroju Drake’a, Nicki Minaj czy debiutującego nieco później Kendricka Lamara i Travisa Scotta, lecz także – paradoksalnie – w szybko rozwijających się social mediach, w tym SoundCloudzie. No i w odradzającym się trap rapie. Pierwsze lata podgatunku przypadły bowiem na wczesne lata 2000.
Powrót futuristic swagu
W czasach globalnego kryzysu z końca pierwszej dekady naszego wieku hip-hop z Atlanty był jednak radosny i melodyjny. Nowatorskie, hedonistyczne numery J Money, Yung L.A., Rich Kidz, Travisa Portera, Young Dro albo Roscoe Dasha były zupełnie inne od ówczesnych, np. nowojorskich utworów hip-hopowych. Ten ważny moment przejściowy w historii hip-hopu dobrze pamięta chociażby Metro Boomin, dziś jeden z czołowych amerykańskich producentów. Choć nie urodził się w Atlancie, to w tym mieście rozwijał karierę. Jeszcze przed przeprowadzką, uczęszczając do liceum, regularnie przyjeżdżał pracować tam nad muzyką. A niedawno postanowił odtworzyć to, jak „brzmiało” lato 15 lat temu. Powiedział, że nie chciał wpisywać się w trend, tylko z pomocą muzyki przywołać konkretne uczucia.
Tegoroczny mixtape „A Futuristic Summa” Metro Boomina jest więc inny niż jego poprzednie albumy. Nawiązuje do futuristic swag, jednej z odmian trapu, która w tym roku, podobnie jak estetyka 2010s, przypomina – przynajmniej pozornie – o beztroskich czasach. Jego tegoroczny materiał składa się z dwóch części i zawiera 24 utwory z udziałem lokalnych gwiazd. „Nie robię po prostu bitów. Ja buduję światy” – powiedział w przytoczonym wyżej wywiadzie.
Kilka miesięcy wcześniej podobny projekt wydała BunnaB („Ice Cream Summer”), wiralem w social mediach stał się nowy singiel raperki Pluto „Whim Whamiee” z Ykniece na feacie i… numer „Ain’t I” z 2008 roku, należący do pioniera futuristic swagu, Yung L.A. Alphonse Pierre w artykule na łamach Pitchfork napisał, że tegoroczny trend „to lżejszy powrót do swobodnej atmosfery miasta [Atlanty – przyp. red.] sprzed 15 lat – muzyka, do której można rapować z przyjaciółmi przez całe lato, kiedy człowiek nie ma większych spraw poza kupnem nowej koszulki Ralph Lauren lub kompletu Lululemon”.
Nostalgia do tamtych realiów wydaje się jeszcze bardziej zrozumiała, jeśli weźmiemy pod uwagę dzisiejsze nastroje. Jak donosiły media pod koniec października, po raz pierwszy od 1990 roku żaden utwór hip-hopowy nie pojawił się w pierwszej 40 na liście Billboard Hot 100. Stało się to po tym, jak „Luther” Kendricka Lamara i SZA spadł z jej szczytu. Choć głównym powodem była zmiana polityki tygodnika (utwory, które wiele tygodni okupują ranking, lądują niżej lub znikają z listy), jest to jednocześnie kolejny dowód na to, że rap coraz mniej dominuje w mainstreamie. Pierwszym tego zwiastunem była sytuacja sprzed dwóch lat. Wtedy po raz pierwszy od 1993 roku żaden hip-hopowy utwór ani album nie trafił na szczyt listy Billboard Hot 100 lub Billboard 200.
Więcej w tym temacie:
- Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
- Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
- Szpaku z nowym dissem na raka. Raper dołączył do Bedoesa 2115 i Cancer Fighters
- OKI wjechał z drugą częścią „REKLAMACJI’47”: wśród gości Ewa Farna
- W jakim outficie koncertuje Taco Hemingway? Stylista Konrad Sławiński o kreacjach rapera z †††OUR
- JIMEK i historia polskiego hip-hopu. Jak powstaje rap z orkiestrą?
Dziennikarka i kulturoznawczyni. Odkrywa herstorie, pisze o kulturze, hip-hopie i na tematy lifestyle’owe. Interesują ją teorie feministyczne i queer oraz sztuka współczesna, ale najbardziej lubi słuchać muzyki i trenować na siłowni. Współpracowała lub współpracuje m.in. z „Krytyką Polityczną”, „Mint Magazine”, „newonce”, „Onet Kultura”, „Vogue Polska”.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Muzyka
Obywatelka K.L. powraca na scenę Męskiego Grania. Rozmowa z Kasią Lins
To jedyny festiwal, który podjął się promocji polskiej muzyki i sprawił, że jej słuchanie stało się modne. Męskie Granie pokazuje też transgresję miedzy płciami, pozwalając odkryć, że stereotypy rzadko odpowiadają rzeczywistości – mówi nam Kasia Lins.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Muzyka
Vinyl Corner w PRM to coś więcej niż miejsce z płytami
Niektóre miejsca odwiedza się po to, by konkretnie coś tylko kupić, ale są też takie, do których wraca się również dla atmosfery. PRM należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Warszawski Concept Store od początku powstał z myślą o ludziach, którzy traktują modę jako element stylu życia, a nie sezonowy trend. To właśnie w tym miejscu równie ważne jak perfekcyjnie skrojona koszula czy limitowane sneakersy są sztuka, design i muzyka. To ta ostatnia odgrywa w przestrzeni PRM wyjątkową rolę.
Muzyka
Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
Jeden z topowych rodzimych artystów zapowiedział płytę i opublikował dwa premierowe utwory z nadchodzącego materiału.
Muzyka
Leon Krześniak przez lata pisał hity dla innych. Dziś opowiada własną historię
Niektórzy muzycy od pierwszego dnia marzą o świetle reflektorów. Inni wolą zostać kilka kroków za sceną. Tam, gdzie rodzą się piosenki. Leon Krześniak przez lata należał do tej drugiej grupy. Dziś aranżuje Orkiestrę Męskie Granie i występuje z własnym materiałem.
Muzyka
Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
Do Warszawy przyjedzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego rapu.
Muzyka
Lech Janerka kończy karierę w wielkim stylu
Bas zrobiony z półki na kwiaty, zespół rockowy założony z żoną grającą na wiolonczeli, walka z tremą – kariera Lecha Janerki od początku wymykała się prostym rockandrollowym kliszom. Dziś 74-letni artysta żegna się ze sceną na startującym 16 lipca festiwalu w Jarocinie i wraca pamięcią do czasów zespołu Klaus Mitffoch, pierwszych występów na żywo, Jarocina i tego, co przez lata dawało mu muzyczną krzepę.
Muzyka
Czy nowy album Madonny był skazany na sukces?
Owszem, Instagram już roi się od prześmiewczych rolek, na których najbardziej oddani fani ogłaszają „Confessions II” arcydziełem po kilku sekundach odsłuchu. Trudniej zbyć jednak zgodny ton profesjonalnych recenzji. Nawet krytycy, którzy przez ostatnią dekadę z rosnącym sceptycyzmem przyglądali się kolejnym wcieleniom artystki, dostrzegli w tej płycie coś, czego od dawna u niej brakowało – spokój.
Muzyka
Smolik: „Najlepsze wspomnienia mam z grania na żywo
– Wolę dwudziestu ludzi w małym klubie, którzy naprawdę słuchają, niż tysiąc takich co gadają w trakcie grania – mówi nam Andrzej Smolik, którego pytamy o Męskie Granie, plany na przyszłość i siłę niezależności w muzyce.