Czy sztuczna inteligencja jest lepszym terapeutą niż człowiek?
PARTNERZY SERWISU
Psychologia i relacje
Czy sztuczna inteligencja jest lepszym terapeutą niż człowiek?
Codziennie tysiące osób rozmawia o swoich emocjach ze sztuczną inteligencją. Badania pokazują, że taki kontakt czasem rzeczywiście pomaga – łagodzi lęk, stres i porządkuje myśli. Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba odpowiedzieć na pytanie: kto ponosi odpowiedzialność, jeśli coś pójdzie nie tak?
Udostępnij

Kieszonkowa terapia Autor zdjęcia: Getty Images/kolaż Klaudia Adamek
Wystarczy wejść do App Store albo Google Play i wpisać „terapia AI”, by zobaczyć dziesiątki aplikacji z kategorii styl życia i zdrowie, których zadaniem ma być wsparcie naszej równowagi psychicznej, poprawa nastroju czy zmniejszenie stresu i lęku. Z kolei na TikToku influencerzy pokazują prompty do ChatGPT, które mają „odmienić nasze życie”.
Terapeutyczne chatboty
Sztuczna inteligencja wspierająca zdrowie psychiczne to już nie mrzonki, ale fakt. Nad chatbotami terapeutycznymi pracują ośrodki akademicko-badawcze w Polsce i za granicą, a według globalnego raportu („AI In Mental Health Marketą Analysis. Size and Forecast: 2025-2029”) ten rynek wzrośnie i osiągnie wartość 1,1 mld dol. do 2027 roku. Czytamy w nim, że rozwiązania oparte na AI mogą realnie wspierać zdrowie psychiczne: chatboty wykorzystujące techniki terapeutyczne pomagają części użytkowników zmniejszyć nasilenie objawów lęku i depresji nawet o około jedną trzecią. Czy taka forma dbania o stan naszej psychiki może wyprzeć tradycyjną terapię? I jak to właściwie jest z tymi aplikacjami – bliżej im do lajfstajlu czy nauki?
Stanisław Karkosz, kognitywista związany z Uniwersytetem SWPS w Warszawie, od kilku lat jest częścią zespołu badawczego, który stworzył chatbota terapeutycznego FIDO. Jak to się zaczęło?
– Punktem wyjścia była rozmowa z moim promotorem, prof. Jarosławem Michałowskim, który jest psychoterapeutą. Od lat zwracał uwagę, że w terapii wiele zadań ma powtarzalny charakter. Zastanawialiśmy się, czy nie dałoby się części tej pracy zautomatyzować – stworzyć chatbota, który wykorzystywałby techniki terapii poznawczo-behawioralnej i wspierał ludzi w radzeniu sobie z trudnymi myślami – opowiada Karkosz i dodaje:
– Profesor wpadł na pomysł zautomatyzowania dialogu sokratejskiego nastawionego na rozpoznawanie zniekształceń poznawczych.
Dialog sokratejski, stosowany przez Sokratesa, dziś wykorzystywany jest właśnie w nurcie poznawczo-behawioralnym i polega na zadawaniu otwartych pytań, dzięki którym rozmówca podczas odpowiadania sam zauważa błędy i sprzeczności w swoim myśleniu. Z kolei zniekształcenia poznawcze to różne automatyczne myśli pojawiające się w naszej głowie, które sprawiają, że świat, ludzie wydają nam się – w uproszczeniu – gorsi, niż w rzeczywistości są. A to negatywnie wpływa na to, jak się czujemy i jak funkcjonujemy.
Jednym z takich zniekształceń jest np. myślenie dychotomiczne, polegające na postrzeganiu życia w sposób czarno-biały – jest albo dobrze, albo źle, nic pomiędzy. Można odnieść sukces albo ponieść porażkę, być świetnym sportowcem albo beznadziejnym, i tak dalej, i tak dalej.
FIDO nie udziela więc rad, lecz prowadzi użytkownika przez serię pytań o emocje, sytuacje, myśli, które się pojawiły, a potem sprawdza, czy nie kryją one jakiegoś zniekształcenia poznawczego. To tak, jakby przenieść podręcznik CBT do kodu. A badania mówią: taka rozmowa z algorytmem rzeczywiście przynosi efekt.
– Sprawdziliśmy to empirycznie. W badaniu porównaliśmy FIDO z uznanym podręcznikiem samopomocowym terapii poznawczo-behawioralnej „Umysł ponad nastrojem. Zmień nastrój poprzez zmianę myślenia” Christine Padesky i Dennisa Greenbergera. Po dwóch tygodniach efekty były porównywalne, a poprawa nastroju utrzymywała się także po miesiącu. Co istotne, osoby pracujące z książką poświęcały więcej czasu na czytanie i wykonywanie ćwiczeń niż użytkownicy chatbota, a rezultaty były podobne – wyjaśnia Karkosz.
Ale FIDO to tylko jeden z chatbotów terapeutycznych. I nie jest dostępny na zasadzie aplikacji na komórkę. Ma pomagać prowadzącym terapię, a konkretnie być narzędziem wspomagającym ich współpracę z pacjentami, do których to ostatecznie trafia. A co z tymi wszystkimi aplikacjami, które możemy mieć „od ręki”, i to za darmo? Jak choćby ChatGPT, z którego w Polsce korzysta ponad 10 mln osób.
Wsparcie od ChataGPT
W badaniu przeprowadzonym w 2025 roku przez Szkołę Psychoterapii Dialog wśród 385 polskich psychologów i psychoterapeutów ponad połowa specjalistów – dokładnie 54 proc. – przyznała, że korzystanie z ChatGPT w celach psychologicznych może mieć pozytywny wpływ. Jaki? Ankietowani – jak czytamy w serwisie Medexpress.pl – wymieniali takie korzyści jak lepsze rozumienie własnych emocji i problemów, większą samoświadomość oraz odwagę, by w ogóle zacząć o sobie mówić.
Część pacjentów przychodzi na sesje lepiej przygotowana, z uporządkowanymi myślami i konkretnymi pytaniami. Chat bywa wsparciem między spotkaniami – pomaga w chwilach kryzysu, podpowiada konstruktywne sposoby radzenia sobie z napięciem, szczególnie przy zaburzeniach lękowych czy w walce z uzależnieniem. Dla osób nieśmiałych, introwertycznych lub w spektrum autyzmu może być łatwiejszym i pierwszym krokiem do rozmowy o emocjach, a nawet – paradoksalnie – źródłem poczucia bycia zrozumianym.
Ciemna strona AI
Ale ten obraz ma też drugą stronę. Specjaliści zwracają uwagę, że rośnie zaufanie do internetowych diagnoz, czasem kosztem zaufania do terapeuty. Część pacjentów odwleka decyzję o rozpoczęciu psychoterapii, przekonana, że wskazówki z czatu wystarczą. Bywa też, że relacja z AI – łatwiejsza i mniej wymagająca niż relacje z ludźmi – sprzyja wycofaniu z kontaktów w rzeczywistości. A przede wszystkim: algorytm nie zna pełnego kontekstu życia, nie widzi reakcji ciała. Może rozmawiać, ale nie zastąpi relacji terapeutycznej.
I tu dochodzimy do istotnych kwestii. Po pierwsze, kluczowe jest słowo „może”. ChatGPT może mieć pozytywny wpływ, ale przecież wszystko zależy od tego, jak go wykorzystamy, tak jak każde inne narzędzie. Po drugie, najefektywniejsze wydaje się łączenie różnych metod w pracy z emocjami ludzką psychiką, a nie zastępowanie programami czynnika ludzkiego.
– Myślę, że przyszłość to narzędzia, które nie będą zastępowały terapeuty, ale go wspierały. Ludzie wciąż chcą relacji z człowiekiem i badania pokazują, że klasyczna terapia jest skuteczniejsza oraz łatwiej w niej wytrwać. ChatGPT może być „fajny do rozmowy”, ale jako model ogólny porusza się często po powierzchni problemu i proponuje najprostsze rozwiązania. Żeby realnie pomagać, potrzebne są rozwiązania wyspecjalizowane, osadzone w konkretnej technice terapeutycznej, a nie uniwersalny model do wszystkiego – tłumaczy Karkosz.
Ten obraz potwierdza także duże, międzynarodowe badanie opublikowane w 2025 roku w „JMIR Mental Health”: w kwietniu 2024 roku zespół Luo i in. przepytał 270 dorosłych użytkowników z 29 krajów, którzy regularnie korzystali z ChatGPT jako wsparcia emocjonalnego. Większość z nich deklarowała, że rozmowy z algorytmem realnie pomagają – przynoszą ulgę, porządkują myśli, ułatwiają nazwanie emocji i „wygadanie się” bez lęku przed oceną. Ale badani mówili też o drugiej stronie medalu: poczuciu chłodu i powierzchowności, zbyt ogólnych odpowiedziach, a nawet wstydzie, że po wsparcie zwracają się do maszyny, a nie do człowieka.
Co ciekawe, twórcy narzędzia zdają się dostrzegać te napięcia – OpenAI poinformował, że po aktualizacji z końca 2025 roku ChatGPT ma wyraźnie rzadziej udzielać odpowiedzi uznawanych za niebezpieczne w rozmowach o psychozie, samookaleczeniu czy emocjonalnej zależności od AI (spadek takich reakcji ma sięgać od 65 do 80 proc.), a nad zmianami pracowało ponad 170 ekspertów zdrowia psychicznego. To pokazuje, że twórcy wiedzą, jak wrażliwy jest to obszar i że rośnie presja odpowiedzialności. Ale wzięcie jej za ten rynek wymaga więcej niż tylko aktualizacji programu od OpenAI.
– Bardzo wiele aplikacji dostępnych w sklepach w ogóle nie jest sprawdzonych naukowo. Kiedy na potrzeby jednego z artykułów sprawdzałem popularne aplikacje w App Store i Google Play, okazało się, że na dziesięć przeanalizowanych tylko dwie miały jakiekolwiek badania potwierdzające skuteczność. Łatwo powiedzieć, że coś jest „oparte na badaniach”, ale to nie znaczy, że zostało przetestowane pod kątem realnego działania i bezpieczeństwa – mówi Karkosz.
– A jeśli chcemy certyfikować aplikację jako wyrób medyczny, wchodzimy na zupełnie inny poziom odpowiedzialności. To proces kosztowny, czasochłonny i wymagający sprawdzenia różnych scenariuszy, w tym sytuacji kryzysowych. W praktyce oznacza to wysokie koszty i duże ryzyko prawne, dlatego część twórców woli klasyfikować swoje produkty jako lajfstajlowe, co pozwala ominąć rygorystyczną ścieżkę medyczną – podsumowuje ekspert.
Kto będzie odpowiedzialny?
Można zauważyć, że słowo „odpowiedzialność” w toku rozważań nad psychoterapią i AI pojawia się nader często. Cóż, to nie przypadek. Bo kto ją weźmie, jeśli coś pójdzie nie tak? Cokolwiek – komunikat, który nie powinien zostać wypowiedziany albo komunikat, który sprowokuje coś, co nie powinno zostać sprowokowane. Poza tym istnieją też słuszne obawy środowiska co do wykorzystania sztucznej inteligencji w psychoterapii związane z kwestiami prawnymi.
Jak opisuje „Rzeczpospolita”, w analizie prowadzonej przez dr. n. med. Artura Wiśniewskiego oraz Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczej i Behawioralnej 60–70 proc. terapeutów, którzy wypełnili ankietę, przyznaje, że korzysta z narzędzi AI w swojej pracy – głównie do zadań pomocniczych, takich jak sporządzanie notatek z sesji, przygotowywanie materiałów psychoedukacyjnych czy podsumowań spotkań z pacjentami.
Jednocześnie około 20 proc. specjalistów deklaruje, że nie używa sztucznej inteligencji w ogóle, a jedną z najczęściej wskazywanych przyczyn są obawy o bezpieczeństwo danych pacjentów. Dlatego eksperci podkreślają potrzebę stworzenia jasnych ram prawnych i etycznych oraz certyfikowanych narzędzi AI, które mogłyby bezpiecznie wspierać choćby wstępną ocenę potrzeb pacjenta.
Ciekawą kwestią jest też nasze podejście do AI. – Kiedy ludzie nie wiedzą, czy rozmawiają z człowiekiem, czy z chatbotem, oceniają taką pomoc psychologiczną całkiem dobrze. Ale w momencie, gdy dowiadują się, że odpowiadała im sztuczna inteligencja, nagle zaczynają oceniać ją dużo gorzej. Robiliśmy nawet podobne eksperymenty ze studentami i ten efekt pojawia się bardzo wyraźnie. Widać to zresztą szerzej: coś może nam się podobać, ale kiedy okazuje się, że stworzyło to AI, pojawia się rozczarowanie albo niechęć. To po prostu naturalna reakcja ludzi – objaśnia Karkosz.
To wszystko wyraźnie sprowadza do dwóch wniosków. Po pierwsze, wydaje się, że zdanie się wyłącznie na AI, jeśli chcemy kompleksowo podejść np. do poprawy równowagi psychicznej, nie jest najlepszym pomysłem. Jednak może być takim wtedy, jeśli chcemy wesprzeć się w trudniejszych momentach. I tu przechodzimy do tego, że – po drugie – to nie AI jest problemem, a regulacje wokół sztucznej inteligencji, czyli kwestia bezpieczeństwa, danych, a także tego, gdzie w naszych komórkach jest granica pomiędzy lajfstajlem, a medycyną. A jeśli mamy naprawdę zadbać o te nerwowe, dobrze byłoby czym prędzej to wiedzieć.
Więcej w tym temacie:
Od ponad dekady działa w mediach. Publikowała w tygodniku „Polityka”, magazynie „Vice” i Grupie Spider's Web. Na bieżąco śledzi trendy społeczne i popkulturowe. W myśl tego, że „wszystko jest połączone”, interesuje ją interdyscyplinarne podejście do zjawisk. Pisze o relacjach, pracy, nowych technologiach oraz o tym, o czym mówi się w sieci i poza nią.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać
Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.
Psychologia i relacje
Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.
Psychologia i relacje
Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?