PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sport

Szesnaście (lub więcej) powodów, dla których pokochałem narciarstwo biegowe i ty też je pokochasz

Tej zimy wydarzyło się w Polsce coś niezwykłego. Śnieg nie tylko spadł, ale został. A razem z nim wróciła niemal zapomniana forma zimowej przygody: biegówkowa wyrypa.

Udostępnij

Biegówki: Szesnaście (lub więcej) powodów, dla których pokochałem narciarstwo biegowe i ty też je pokochasz.

Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland

340A1130 (1)
31.01.2026

Wspaniała jest ta trwająca zima – nie zapomnę jej nigdy. Kto wie, czy nie będziemy jej wspominać jako zimy stulecia? Od wielu lat nie zdarzyło się przecież, żeby śnieg nie tylko padał, ale w dodatku utrzymywał się prawie w całym kraju od tygodni. W efekcie w polskich miastach, wsiach i miasteczkach widuje się rzadki w poprzednich latach, ale jakże wspaniały obrazek: dzieci zjeżdżających na sankach z każdej, nawet najmniejszej górki. Ale tej zimy zdarzyło się coś jeszcze.

Polki i Polacy pokochali biegówki. Tak przynajmniej wynika z tego, co widzę na Instagramie, ale trend wydaje się wykraczać poza moją towarzyską bańkę, bo z tego, co słyszałem, nart biegowych – podobnie jak sanek – zaczęło brakować w sklepach i wypożyczalniach. No nareszcie! W Skandynawii, w Austrii, a także w Czechach czy na Słowacji, hasło „białe szaleństwo” oznacza w równym stopniu bieganie co jeżdżenie na nartach. Jest szansa, że to samo wydarzy się i u nas. To cudowna nowina, bo biegówki to wspaniała aktywność.

Dlaczego? Mógłbym opowiadać godzinami, bo uprawiam amatorsko narciarstwo biegowe od ponad 10 lat. Za co kocham biegówki? Przede wszystkim za to, że można „iść na narty” niemal wszędzie. Nie potrzeba gór, nie potrzeba wyciągów ani karnetów, wystarczy niewielka warstwa śniegu i już zwykły miejski park zamienia się w narciarską trasę. Wbrew temu, co się uważa, do biegówek nie potrzeba wcale przygotowanych tras – jeśli wybierzecie sprzęt nieco szerszy niż ten służący do ścigania się w zawodach, będziecie mogli biegać niemal wszędzie.

Napisałem „biegać”? Być może to słowo zniechęca tych, którzy nie praktykują biegania jako formy aktywności fizycznej. Tu kolejna dobra wiadomość: na biegówkach nie trzeba wcale biegać – równie dużą przyjemność sprawia wycieczka w tempie spacerowym. Chcesz jednak pobiegać i się zmęczyć? Proszę bardzo – w każdej chwili możesz wrzucić drugi, trzeci czy nawet piąty bieg. A na dodatek, inaczej niż przy zwykłym bieganiu, na nartach dzięki kijkom równomiernie pracuje całe ciało.

Przyjrzyj się tylko, jakie piękne sylwetki mają zawodowi narciarze biegowi. Mało tego – na biegówkach dużo mniej obciąża się stawy i mniej jest kontuzji. Wiem, co mówię, bo gdy kilka lat temu uraz kolana wyeliminował mnie z biegania dłuższych dystansów, na biegówkach mogłem wciąż śmigać.

Zostawmy jednak aspekty sportowe, bo magia biegówek tkwi w czymś zupełnie innym. Zawiera się ona w nieco zapomnianym zwrocie: „wyrypa”. Tak właśnie w czasach pionierów polskiego narciarstwa, w początkach XX wieku, nazywano wycieczki na nartach – wyciągów nie było, a trasę trzeba było sobie samemu wydeptać. Narciarska wyrypa to jedna ze wspanialszych rzeczy, jakie możecie zrobić tej zimy, póki jeszcze trwa.

Wybierzcie miejsce, zapinajcie biegówki i idźcie w śnieżny krajobraz, gdzie was oczy i nogi poniosą. Szybko odkryjecie, że na biegówkach pokonuje się znacznie większy dystans, niż się spodziewaliście. Przejście 20 czy nawet kilkunastu kilometrów w śniegu na butach to spore wyzwanie. Na nartach przy dobrych warunkach śmigniesz to bez problemu. A jeśli zaplanujecie wyrypę całodzienną, otworzą się przed wami dystanse, o których wam się nie śniło. W dodatku dzięki odpychaniu się kijkami, zachowacie komfort termiczny od stóp do głów. Mówiąc prościej, na biegówkach się po prostu nie marznie i to nawet w dużym mrozie. Do plecaka warto włożyć dodatkową warstwę do włożenia w czasie postoju (np. lekką puchówkę) oraz ciepłą herbatkę w termosie.

Oprócz tego wyrypa biegówkowa zawsze oznacza jakieś przygody, bo byle wzniesienie zamienia się w trasę zjazdową, a zjazd na wąskich i długich nartach to dużo większe wyzwanie niż na carvingach. Zjeżdżać da się jedynie „na jajo” i jest w tym coś pięknego, ale warto górki brać pod uwagę przy planowaniu trasy – duże stromizny nie są wskazane. Nie są też wcale potrzebne. Bo na biegówkach nawet zwykły, płaski jak stół krajobraz polskich nizin zaczyna zachwycać. Może to przez to równe tempo? Ja przyznam, że biegając na nartach, nucę sobie pod nosem takty z poloneza Kilara z „Pana Tadeusza”. I myślę, że właśnie tak powinno się przemierzać nasz piękny kraj!

A tak zupełnie serio, na nartach biegowych lepiej obcuje się z przyrodą. Być może wynika to z tego, że po warstwie świeżego, puszystego śniegu jedzie się… cicho. I ta cisza jest w dzisiejszych czasach, kiedy żyjemy w warunkach nieustannego zanieczyszczenia hałasem, wartością samą w sobie. Ale cisza sprawia też, że i zwierzęta słabiej nas słyszą i łatwiej je nam dzięki temu dostrzec. Na biegówkach zaliczyłem wiele pamiętnych obserwacji, od sów nad warszawską Wisłą po żubry w środku Puszczy Białowieskiej. W Beskidzie Sądeckim jechałem po świeżych tropach rysia. Należy tylko uważać w rejonach, w których można natknąć się na wybudzonego z zimowego snu niedźwiedzia – tam akurat lepiej podśpiewywać sobie poloneza na pełny głos, żeby go w porę uprzedzić o naszej obecności.

Muszę wreszcie wspomnieć o jeszcze jednym ważnym powodzie, dla którego kocham biegówki. To rodzinna aktywność. Trudno mi znaleźć coś, co mogłoby sprawić większą frajdę zimą rodzicom i dzieciom razem. Tu pewnie niejeden zapyta: A co z „tradycyjnymi” nartami zjazdowymi? Będę się jednak upierał, że biegówki są fajniejszą aktywnością dla rodzin, szczególnie tych z młodszymi dziećmi. Po pierwsze, na biegówki można zabrać nawet niechodzące maluchy – w specjalnej przyczepce z płozami albo nawet na sankach z oparciem (tylko ciepło je ubierzcie!). Takich rzeczy nie da się zrobić na nartach zjazdowych. Na biegówki możecie wyruszyć całą rodziną bez żadnych barier. A w dodatku jest duża szansa, że przez większość czasu bobas będzie spał, wdychając świeże powietrze.

Potem jest tylko lepiej, bo nieco starsze dzieciaki są w stanie szybciej załapać biegówki niż narty zjazdowe. No i odpada wam ten cały trud zakładania i zdejmowania dzieciom butów narciarskich, wjeżdżania z nimi wyciągami (na których często się marznie) czy wypinania i zapinania wiązań (na biegówkach to dużo bardziej intuicyjne). A jak już założycie sprzęt, to potem nie musicie stać w kolejkach do wyciągów i słuchać strasznej muzyki wyjącej z głośników. Jesteście tylko wy, wasze dzieci, narty, śnieg i przyroda. Czy może być lepszy „quality time”? Zaoszczędzone na karnetach pieniądze (tak, to kolejny olbrzymi plus biegówek!) możecie wydać na wspólny obiad. Po długiej wyrypie na biegówkach smakuje dwa razy lepiej niż zwykle.

Piszę to wszystko, bazując na własnych doświadczeniach. Nauczyłem biegówek trójkę moich dzieci i uważam, że to była jedna z lepszych rodzicielskich decyzji. Nasza pięcioletnia córka w ubiegłym roku postawiła pierwsze kroki, a tej zimy przebiegła pierwszy kilometr i chce więcej. Chciała wychodzić na narty nawet wieczorem z czołówką na głowie! Nastoletni synowie mają za sobą już wiele całodziennych wyryp biegówkowych, które często wspominają. Mamy też już na koncie pierwszy, wspólny start w zawodach – słynnym Biegu Piastów. Przebiegliśmy razem, ramię w ramię, 12 km i była to jedna z piękniejszych wspólnych przygód. A najlepsze jest to, że wiem, jak dużo jeszcze przed nami. Byle tylko śnieg dopisał – tak jak w tym roku. Jak to mówią, aaaaby do… kolejnej zimy!

Więcej w tym temacie:

340A1130 (1)

Pisarz i działacz społeczny, autor książek „Betonoza” i „Hydrozagadka”. Radny w Warszawie. Ojciec 10-letnich bliźniaków i pięcioletniej córki.

Czytaj więcej

Sergio Ramos Hiszpania Argentyna

W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie

Hiszpania sięgnęła po mistrzostwo świata drugi raz w historii. Sergio Ramos doskonale zna słodki smak wygranej – 16 lat temu również wniósł wymarzony puchar.

Mundial 2026: pierwszy w historii mistrzowski pierścień FIFA

Nie tylko Puchar i medale. Tak wyglądają pierwsze w historii mistrzowskie pierścienie FIFA

Początek nowej tradycji na mundialu? FIFA po raz pierwszy w historii wręczyła mistrzom świata mistrzowskie pierścienie. Podobny symbol triumfu mogą mieć również kibice.

Ferran Torres Argentyna Hiszpania

Złoty cios w dogrywce! Hiszpania odzyskuje piłkarski tron

W finale rozegranym na New York New Jersey Stadium w East Rutherford Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce. O losach spotkania przesądził Ferran Torres, który w 106. minucie wykorzystał składną akcję hiszpańskiego zespołu i pokonał Emiliano Martíneza. Dla „La Roja” to drugi tytuł mistrza świata w historii po triumfie w Republice Południowej Afryki w 2010 roku.

Bukayo Saka podczas meczu Anglia-Francja na mundialu 2026

Najlepsze widowisko tego mundialu? Pięć momentów, które zapamiętamy z meczu Anglia – Francja

To miał być mecz, którego nikt nie chciał grać. Didier Deschamps otwarcie przyznawał, że jego piłkarze marzyli wyłącznie o finale. Thomas Tuchel mówił dokładnie to samo o Anglikach. Spotkanie o trzecie miejsce od lat budzi kontrowersje i często uchodzi za niepotrzebny dodatek do mundialu. Paradoks polega na tym, że właśnie ono okazało się najbardziej szalonym widowiskiem całego turnieju.

Lionel Scaloni i Luis De La Fuente podczas mundialu 2026

Ogień i woda. Luis De la Fuente i Lionel Scaloni walczą o zwycięstwo. Jaki czeka nas finał mundialu?

Jak wiele łączy dwóch selekcjonerów i dlaczego jeszcze bardziej magiczna jest relacja dwóch najlepszych piłkarzy Hiszpanii i Argentyny? Czy można się piękniej różnić, niż robią to finaliści tegorocznego mundialu? Przedstawiamy najciekawsze wątki niedzielnego meczu o mistrzostwo świata.

Djed Spence Anglia-Argentyna

Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo

Chociaż prowadzili, finalnie ulegli niezłomnej Argentynie. Anglikom zostaje pocieszenie w postaci meczu o trzecie miejsce, ale jest piłkarz, który może być w pełni dumny po przegranym półfinale.

Mikel Oyarzabal w meczu półfinałowym z Francją

Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju

Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Kiedy oczy całego globu zwrócone były na Kyliana Mbappe, Leo Messiego czy Jude’a Bellinghama doskonałą robotę robił po cichu inny piłkarz.

Francja Michael Olise

Nikt nie ma tak unikatowej estetyki, jak Michael Olise

Francuski skrzydłowy momentalnie stał się jedną z gwiazd tegorocznego mundialu. Dostarczył nie tylko boiskowych popisów, ale także niespotykanego poziomu aury.