Kub bilet, reszta się wyklepie. Janek Witczak o tym, jak naprawdę spełniać marzenia
PARTNERZY SERWISU
Zajawki
Kub bilet, reszta się wyklepie. Janek Witczak o tym, jak naprawdę spełniać marzenia
Większość marzeń kończy jako plany „na kiedyś”. Janek Witczak zamienia je w działanie: kupuje bilet, rezerwuje termin i rusza w drogę. Jego sposób myślenia pokazuje, że między wyobrażeniem a realizacją często stoi tylko jedna decyzja.
Udostępnij

Janek Witczak chce spróbować każdego hobby na świecie Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
„Siema, jestem Janek i chcę spróbować każdego hobby na świecie” – takimi słowami w rolce na Instagramie po raz pierwszy przywitał się ze mną Janek Witczak. Zaciekawiony, obejrzałem do końca wideo, w którym młody chłopak biega po górach.
Potem zobaczyłem starsze filmy, na których śmiga w śnieżnym puchu w USA, wspina się na skały albo jeździ motocyklem. Pomyślałem: „wow, też chciałbym tak umieć spełniać swoje pomysły i marzenia”. Jak mu się to udaje?

Jankowi najwięcej szalonych myśli wpada do głowy podczas prysznica Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Planuje się od tyłu
Wszystko zaczyna się od impulsu – zasłyszanej idei lub nagłego olśnienia. Najważniejsze jest, by uchwycić tę wizję, zanim zdąży się ulotnić. Gdy mamy już jasno określony cel, możemy przejść do planowania drogi, która nas tam zaprowadzi.

Janek Witczak: „Mam pomysł, patrzę, kiedy jest wolna data – pierwsza lepsza, żeby to zrobić – i kupuję bilety lotnicze” Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Jankowi najwięcej szalonych myśli wpada do głowy podczas prysznica. Gdy wizja nabiera konkretnego kształtu, cały proces trwa zaledwie chwilę. – Mam pomysł, patrzę, kiedy jest wolna data – pierwsza lepsza, żeby to zrobić – i kupuję bilety lotnicze. I tak mniej więcej wygląda planowanie – mówi. W ustach Witczaka brzmi to banalnie, ale właśnie w tym tkwi sedno jego podejścia: podjąć odważną decyzję i jak najszybciej zobowiązać się do działania.

W czym tkwi sekret Janka? W podjęciu odważnej decyzji i jak najszybszego zobowiązania się do działania Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Jestem przekonany, że właśnie to odróżnia osoby, które realizują swoje plany, od tych, które jedynie o nich myślą. Kupno biletów, zarezerwowanie terminu, wzięcie urlopu czy powiedzenie bliskim o swoich zamiarach sprawia, że decyzja przestaje być abstrakcją.
Od tego momentu trudno się wycofać – pojawia się konkretna data, poniesiony koszt i deklaracja wobec samego siebie lub innych. Dopiero wtedy warto usiąść i odpowiedzieć na proste pytanie: „czego naprawdę potrzebuję, żeby doprowadzić moje marzenie do końca?”.

Podróże nigdy nie były dla niego wyłącznie odhaczaniem punktów na mapie Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Niezbędne minimum
Po pierwszym zachłyśnięciu się entuzjazmem chwilowo należy zejść na ziemię i przemyśleć elementy, które są absolutnie konieczne do odhaczenia, by osiągnąć cel. Janek wspomina o tworzeniu checklist i zastanowieniu się, czy jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie, czy mamy potrzebny sprzęt i – przede wszystkim – czy to dla nas bezpieczne.
Oczywiście, odpowiedź „nie” na którekolwiek z nich nie oznacza zarzucenia pomysłu, tylko rodzi kolejne: „co mogę zrobić, by to zmienić?”. W podejściu Janka niewiele przeszkód jest nie do przeskoczenia.

Janek Witczak: „Bezpieczeństwo przede wszystkim. Reszta? Jakoś się wyklepie” Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Witczak sam mówi, że ma w sobie bardzo dużo ambicji.
– Wydaje mi się, że trochę może to zabrzmieć tak, jakbym miał duże ego, ale jest mało rzeczy, których nie byłbym w stanie zrealizować. Uważam, że powinniśmy w siebie bardziej wierzyć. Jeżeli widzimy kogoś w internecie, kto coś robi, prawdopodobnie po przygotowaniu również sami także jesteśmy w stanie to osiągnąć – dodaje, dzieląc się swoim przepisem na skuteczną mieszankę marzycielstwa, realistycznego podejścia i pewności siebie.
Chcesz zdobyć wysoką górę? Przejdź szkolenie lawinowe i weź ze sobą kogoś doświadczonego. Zamierzasz przebiec ultramaraton? Potrenuj kilka miesięcy. Marzy ci się spanie na dziko? Kup namiot i raz przećwicz rozkładanie go. Zadbaj o swój komfort, dopilnuj najważniejszych spraw, a potem po prostu jedź. Z resztą wyzwań dasz sobie radę na bieżąco.
– Bezpieczeństwo przede wszystkim. Reszta? Jakoś się wyklepie, nikt z tego strzelał nie będzie – kwituje Janek.

Janek Witczak: „Jest mało rzeczy, których nie byłbym w stanie zrealizować” Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Euforia oczekiwania
Choć mogłoby się wydawać, że u Janka planowanie sprowadza się do absolutnego minimum, to właśnie ten etap sprawia mu największą przyjemność. Lubi myśleć o kolejnych projektach, wyobrażać sobie nowe miejsca i analizować możliwości.
Zanim ruszy w drogę, przegląda zdjęcia, ogląda filmy osób, które zrobiły coś podobnego, i chłonie inspiracje. Samo działanie daje mu satysfakcję, ale jeszcze bardziej pociąga go to, co dzieje się wcześniej. Zdecydowanie bardziej ceni drogę niż moment osiągnięcia celu.
Psychologowie opisują to zjawisko jako „anticipation high” – stan, w którym największą ekscytację odczuwamy jeszcze przed wydarzeniem, a nie w jego trakcie. Badania sugerują, że mechanizm ten pomagał naszym przodkom utrzymać motywację podczas długich wypraw czy polowań.
Nasza wyobraźnia potrafi bowiem tworzyć idealne scenariusze, nieograniczone przez rzeczywistość. Łatwo to zauważyć na prostym przykładzie: pomyśl o swoim ulubionym deserze. Czy największą przyjemność daje jego jedzenie, pierwszy widok na talerzu, czy może samo wyobrażanie sobie, że zjesz go po długim dniu pracy?
Witczak przyznaje, że ma z tym pewien problem. Chciałby bardziej cieszyć się własnymi sukcesami i naprawdę przeżywać realizację swoich marzeń.
– Mam tak, że często nie doceniam miejsc, w których byłem, ani rzezy, które zrobiłem. Mam problem z tym, żeby usiąść i rzeczywiście pomyśleć: „Kurczę, dałem radę” – mówi z wyraźnym żalem.
Sam nie wie, jak to zmienić. Nieustanne poszukiwanie kolejnego bodźca działa jak miecz obosieczny. Z jednej strony napędza go do działania i sprawia, że nie przestaje szukać nowych wyzwań. Z drugiej – utrudnia zatrzymanie się i pełne przeżycie satysfakcji. Rodzi się więc pytanie oto, co musiałby zrobić Janek, żeby poczuć prawdziwe spełnienie?
– Boisz się zrealizować jakiś plan, który urósł w twojej głowie do takich rozmiarów, że obawiasz się, iż rzeczywistość nie sprosta oczekiwaniom? – pytam.
– Nie. Bardziej obawiam się tego, że zbyt szybko zobaczę wszystkie miejsca, które chcę odwiedzić, i potem nie będę już miał co robić – odpowiada.

Janek Witczak przegląda pamiątki z podróży Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Na szczęście zaraz dodaje, że podróże nigdy nie były dla niego wyłącznie odhaczaniem punktów na mapie. Liczą się przede wszystkim doświadczenia i ludzie. Dlatego z takim samym przekonaniem mówi, że równie ciekawa może być wyprawa gokartem przez Kielce, jak podróż drogim motocyklem przez Chiny. W takim ujęciu możliwości są właściwie nieograniczone. Nie chodzi o kolejne miejsca, lecz o historie, które można przeżyć.
„Nie mam nawet co pokazać”
Gdy proszę Janka, by pokazał coś, co przywiózł z podróży, wzrusza ramionami.
– Nie jestem zbyt sentymentalny, więc nawet nie mam co pokazać – mówi, po czym spod biurka wyciąga drewnianą skrzynkę. Otwiera ją i zaczyna prezentować pamiątki: paszport wąsatego nieznajomego, który znalazł, przemierzając Bałkany, zdjęcie z rodziną, u której mieszkał w USA, bilety lotnicze, zużyte rolki filmów do analoga. Za nim na półkach stoją tablice rejestracyjne z różnych stanów Ameryki.

Janek Witczak: „Mam problem z tym, żeby usiąść i rzeczywiście pomyśleć: »Kurczę, dałem radę« Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
– Chciałem mieć po jednej z każdego, który odwiedziłem – opowiada. Następnie wyciąga zachowane numery startowe z przeróżnych biegów: Wings for Life, Red Bull 400, półmaratonu w Barcelonie, a na koniec pozuje z kartką z numerem „2450 Jan”. W jej lewym górnym rogu widnieje napis Colorado.
Zawodowy łowca marzeń
Za Jankiem 800 km gokartem przez Polskę, wielodniowe tripy składakiem Wigry 3, wymiana w Stanach, 95-kilometrowy Bieg Rzeźnika, czy jazda motocyklem przez Chile. Wszystko relacjonuje na Instagramie i planuje rozwinąć działalność na Youtube.
Na razie nie wybrał się na studia. W pełni oddaje się realizowaniu szalonych pomysłów i dzieleniu się nimi w social mediach. Kiedy go odwiedziłem, właśnie wrócił z Madery, którą przebiegł solo w ciągu dwóch dni, śpiąc na materacu pod tarpem (wielofunkcyjną płachtą biwakową).
Pytam go, z którego projektu jest najbardziej dumny.
– To nie była moja najdalsza wyprawa, ale chyba najtrudniejsza. Przejazd na rolkach z Warszawy do Poznania. Pomyślałem: „Dobra, fajny challenge”, a okazało się, że było absurdalnie ciężko – wspomina. Jak zwykle nie poświęcił wiele czasu przygotowaniom. Nie sprawdził nawierzchni ani prognozy pogody, a na rolkach wcześniej jeździł jedynie sporadycznie.
– Jechałem po wertepach, w deszczu i niskiej temperaturze. W pewnym momencie nie miałem już ani jednej suchej rzeczy – opowiada. Po chwili dodaje zdanie, które najlepiej oddaje jego sposób myślenia i tłumaczy, skąd bierze się skuteczność w realizowaniu kolejnych wyzwań: – To było naprawdę trudne. Bałem się, że w pewnym momencie nie dam rady, ale dowiozłem. Jak zwykle.
A kolejny projekt?
– Nie chcę za wiele zdradzać, ale korci mnie monocykl… i Chiny – kończy z tajemniczym uśmiechem.
Jak realizować marzenia?
Lista przygód Witczaka jest imponująca, ale po rozmowie z nim najbardziej imponuje mi jego odważne podejście. Mimo młodego wieku i pogodnego usposobienia Janek wie, że stać go na wiele. Nie boi się o tym mówić i bez kompleksów stawia sobie ambitne cele. Ma głębokie zaufanie do siebie, które jest niezbędne w trudnych chwilach i które rodzi się ze świadomości, że dał sobie radę w wielu wymagających momentach.
Janek pokazuje, że nie trzeba być doświadczonym ekspertem w danej dziedzinie, żeby spełniać marzenia. Wystarczy zobowiązać się przed samym sobą, wykonać pierwszy krok, a później każdy kolejny, dopóki się nie dotrze do upragnionego celu.
Więcej w tym temacie:
- Magic: The Gathering – karty za miliony dla milionów
- Droga do siebie. Czy kolarska zajawka to oznaka kryzysu wieku średniego?
- Kolarscy zajawkowicze o tym, jak rower uratował im życie
- Narodziny nowej gwiazdy snookera? Polak z rekordem Mistrzostw Świata
- Szesnaście (lub więcej) powodów, dla których pokochałem narciarstwo biegowe i ty też je pokochasz
- Jak zacząć skakać ze spadochronem? Maja Kuczyńska o kulisach sportów ekstremalnych
Bardzo amatorski sportowiec, biegacz, ultramaratończyk, miłośnik gór, fotograf, dziennikarz i aspirujący ornitolog. Jego celem jest przybliżanie ludzi do sportu i sportu do ludzi.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Zajawki
To już nie zabawka. Grupa LEGO i Koenigsegg stworzyli samochód, który rozpędził się do 111 km/h
Jeszcze kilka lat temu marka LEGO® kojarzyła się przede wszystkim z dziecięcym pokojem. Dziś duńska firma coraz częściej pojawia się w rozmowach o designie, inżynierii i kolekcjonerskich obiektach pożądania. Najnowszy projekt z serii LEGO Technic pokazuje, jak bardzo przesunęły się granice tego, czym mogą być kultowe klocki.
Zajawki
Checklista udanego pocałunku. Bo chemia to nie wszystko
6 lipca obchodzimy Światowy Dzień Pocałunku. Brzmi lekko, romantycznie i trochę jak pretekst do sceny z komedii romantycznej. Tyle że w prawdziwym życiu pocałunek bywa nie tylko filmowym finałem, ale też bardzo szybkim testem pierwszego wrażenia. Czasem wystarczy sekunda, żeby poczuć motyle w brzuchu. I czasem dokładnie tyle samo, żeby pomyśleć: „to jednak nie ta historia”.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zajawki
Przepraw się przez Wisłę. Powodów są setki
Dla wielu osób odwiedzających Warszawę Wisła wciąż pozostaje symboliczną granicą. Po jednej stronie eleganckie śródmieście i dobrze znane adresy. Po drugiej Praga: autentyczna, kreatywna i pełna charakteru. To właśnie tutaj, na tętniącym życiem Placu Konesera, w budynku Muzeum Polskiej Wódki, znajdują się Setki Powodów. Restauracja, która udowadnia, że warto zboczyć z oczywistych tras i odkryć mniej oczywistą, bardziej współczesną twarz miasta.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zajawki
Nowy komfort? Po prostu dobrze zaprojektowane życie
Są dziś inwestycje, które wyglądają tak, jakby powstały głównie po to, żeby dobrze prezentować się na zdjęciach. Jasny dąb, ktoś w lnianej koszuli, espresso postawione przy MacBooku. Wszystko poprawne. Wszystko już gdzieś widziane. I właśnie dlatego WITA 77 działa inaczej. Nie próbuje sprzedawać fantazji o idealnym życiu. Bardziej interesuje ją to, jak naprawdę żyje się w mieście dzisiaj.
Zajawki
Siedem miejsc, 640 km zasięgu i Sonos na pokładzie. Oto nowa Škoda Peaq
Zapytałam kumpla, jakim autem chciałby jeździć. Zażartował, że – wyścigówką, a już zupełnie na serio powiedział: „Czekam na Peaq”. To największa, najbardziej zaawansowana i najbardziej komfortowa Škoda w historii marki. Okazuje się, że rodzinny samochód może jednocześnie oferować imponującą przestrzeń, technologie znane z segmentu premium i zasięg pozwalający zapomnieć o planowaniu każdego postoju.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Zajawki
Nowy Jeep® Compass. SUV, który równie dobrze czuje się pod biurowcem, co poza miastem
Rzadko kończymy dzień o 17.00. Rano spotkanie z klientem, później szybki przejazd przez miasto, kilka telefonów po drodze, a wieczorem odbiór dzieci z treningu albo spontaniczny wyjazd za miasto. Granica między życiem zawodowym a prywatnym coraz bardziej się zaciera. Nic więc dziwnego, że zmieniają się także oczekiwania wobec samochodów.
Zajawki
Magic: The Gathering – karty za miliony dla milionów
Skomplikowana rozgrywka. Piękne ilustracje. Karty potrafiące kosztować setki, tysiące, a w niektórych przypadkach nawet miliony dolarów. Światowy fenomen. Co takiego oferuje karcianka Magic: The Gathering, że fascynuje się nią mnóstwo osób?
Zajawki
Nie tylko T-shirt. Jak kolekcjonować (nie tylko) koncertowe wspomnienia
Lato to czas muzycznych festiwali, podczas których koncertowy merch staje się dla fanów ważną pamiątką. O wyjątkowej „band tee” można dziś myśleć jako inwestycji albo modowej deklaracji, ale dla wielu to wciąż przede wszystkim nośnik wspomnień. Dziennikarz muzyczny Bartek Czarkowski opowiada o swojej kolekcji, w której koszulka za dwa tysiące dolarów sąsiaduje z tą, w której powitał na świecie syna.