PARTNERZY SERWISU
Zdrowie
Wystarczy wcześnie wstawać? Niekoniecznie
Spadkobiercy fortun przekonują, że doszli do bogactwa dzięki pobudce o świcie, influencerzy wynaleźli wstawanie o piątej rano jako trend zmieniający życie, a cały świat od dawna funkcjonuje tak, jak gdyby istniały na nim wyłącznie skowronki. Czy naprawdę trzeba zaczynać dzień z kurami, by zwiększyć produktywność?
Udostępnij

W kulturze premiującej pracoholizm pobudka o świcie rzeczywiście stała się symbolem ambicji i samodyscypliny Autor zdjęcia: Getty Images
W kulturze premiującej pracoholizm pobudka o świcie rzeczywiście stała się symbolem ambicji i samodyscypliny. Przekaz ten wzmacniają historie osób przekonujących, że ich życie odmieniło się w chwili, gdy zaczęli wstawać o porze, o której większość ludzi jeszcze śpi. Dodatkowa godzina rano na trening, medytację czy planowanie dnia ma być przewagą nad tymi, którzy zostają w łóżku nieco dłużej. Brzmi kusząco. Problem w tym, że biologii trudno zaimponować poranną rutyną influencera i że większość ludzi nie ma zasobów, które pozwalają na instagramowe i zaplanowane jak w zegarku życie.
Oczywiście to nie oznacza, że nie da się przynajmniej próbować organizować sobie rytmu dnia w optymalny sposób. Warto jednak zwrócić uwagę na to, czego naprawdę potrzebuje nasz organizm i co na temat złotych rad od rannych ptaszków mówi nauka.
Piąta czy siódma?
Nie wiem, czy tak naprawdę kogoś to zaskoczy, ale dla organizmu znaczenie ma nie godzina na zegarku, lecz ilość i regularność snu oraz zgodność rytmu dnia z wewnętrznym zegarem biologicznym. To właśnie dlatego pytanie „o której powinienem wstawać?” nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi albo – powinno brzmieć inaczej. Na przykład: „czy długo się budzę?”, „czy czuję, że mogę zacząć działać od razu?”, „czy potrzebuję kawy, aby utrzymać energię?”, „czy śpię dłużej w weekendy?”. Dopiero refleksja nad poziomem funkcjonowania po wstaniu z łóżka pozwala nam ocenić jakość snu.
Zajmujący się nim naukowcy od lat podkreślają, że człowiek nie jest maszyną, którą można zaprogramować na identyczne godziny działania. Każdy z nas funkcjonuje według własnego rytmu dobowego regulowanego przez hormony, ekspozycję na światło oraz czynniki genetyczne. Efektem są m.in. różnice w chronotypie, czyli naturalnej skłonności do wcześniejszego lub późniejszego zasypiania i budzenia się.
Jedni wstają wypoczęci o szóstej rano i po kilkunastu minutach są gotowi do działania. Inni osiągają pełną sprawność poznawczą dopiero około południa. W obu przypadkach może to być całkowicie prawidłowe. Badania pokazują, że około 15–20 proc. populacji stanowią typowe preferujące aktywne poranki „skowronki”, podobny odsetek to lepiej działające nocą „sowy”, ale większość populacji znajduje się pomiędzy tymi skrajnościami. Oznacza to, że internetowa moda oparta na jednej godzinie pobudki ignoruje biologiczne różnice między ludźmi i ich stylem życia.
Znacznie więcej mówi o nich pora, o której trzeba było położyć się spać, aby tę czy inną porę wstawania wytrzymać. Jeżeli ktoś budzi się o piątej po siedmiu lub ośmiu godzinach snu, jego organizm prawdopodobnie poradzi sobie bez większego problemu. Jeżeli jednak pobudka oznacza regularne skracanie snu do pięciu lub sześciu godzin, korzyści wynikające z dodatkowego czasu rano szybko zaczynają ustępować kosztom zdrowotnym.
Minimum siedem godzin
W 2015 roku eksperci American Academy of Sleep Medicine i Sleep Research Society przeanalizowali tysiące badań dotyczących snu. Wniosek był jednoznaczny: zdrowa osoba dorosła powinna regularnie spać co najmniej siedem godzin na dobę. Krótszy sen wiąże się ze zwiększonym ryzykiem otyłości, cukrzycy typu 2, nadciśnienia, chorób serca, udaru, depresji, osłabienia odporności oraz pogorszenia funkcji poznawczych.
Z tego powodu pobudka o 5 rano nie jest ani zdrowa, ani niezdrowa sama w sobie. Wszystko zależy od tego, o której godzinie zgasło światło poprzedniego wieczoru. Jeśli zasypiasz się odpowiednio wcześnie, organizm może funkcjonować prawidłowo. Gdy jednak twój budzik dzwoni o świcie, a zasypianie następuje po północy, każdego dnia narażasz się na deficyt snu, który przez organizm początkowo jest sygnalizowany subtelenie.
Spada koncentracja, wydłuża się czas reakcji, podejmowanie decyzji przychodzi z trudem, ale nie irytacja czy sięganie po kawę, których częstotliwość natychmiast wzrasta. Z czasem pojawia się chroniczne zmęczenie. W końcu przychodzi weekend i okazuje się, że osoba, która przez cały tydzień chwaliła się poranną rutyną, śpi do jedenastej.
To jeden z najprostszych sygnałów świadczących o tym, że codzienny harmonogram może nie odpowiadać potrzebom organizmu. Jeżeli w dni wolne regularnie śpisz kilka godzin dłużej niż w tygodniu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że przez resztę czasu funkcjonujesz na kredyt.
Sytuację, w której biologiczny zegar rozmija się z codziennym harmonogramem, często określa się mianem „social jet lagu”. Nie trzeba podróżować między strefami czasowymi, by odczuwać jego skutki. Wystarczy każdego dnia zmuszać organizm do funkcjonowania w rytmie, którego ten nie akceptuje.
Jak spać, żeby się wyspać?
Nie oznacza to oczywiście, że każdy może podporządkować życie własnym preferencjom. Praca, szkoła, dzieci czy obowiązki opiekuńcze często skutecznie ograniczają pole manewru. Badania sugerują jednak, że im mniejsza rozbieżność między naturalnym rytmem organizmu a codziennym harmonogramem, tym lepsza jakość snu, samopoczucie i funkcjonowanie w ciągu dnia.
Dlatego eksperci od snu zwracają uwagę przede wszystkim na regularność. Stałe godziny zasypiania i budzenia się mają większe znaczenie niż heroiczne poranne zrywy. Pomaga również ekspozycja na naturalne światło tuż po przebudzeniu. Tym, którzy mają ciemne sypialnie, na pewno przydadzą się gadżety imitujące promienie słoneczne. U wszystkich sprawdzi się ograniczenie kofeiny w drugiej części dnia, unikanie alkoholu co najmniej trzy godziny przed snem, albo całkowita jego eliminacja z diety, a także podejmowanie aktywności fizycznej rano lub w ciągu dnia. podnosi temperaturę ciała, co pomaga się rozbudzić, ale może utrudniać zasypianie. Trening podnosi bowiem temperaturę ciała, co pomaga się rozbudzić, ale może utrudniać zasypianie. Aby organizm mógł rozpocząć produkcję melatoniny, hormonu odpowiedzialnego za sen, temperatura ciała musi się obniżyć.
Nie można przy tym jednak pomijać problemów z bezsennością i zasypianiem, które mogą wynikać z nadmiernego stresu, zaburzeń czy chorób. W takich przypadkach nieodzowny staje się kontakt ze specjalistą. O higienę snu warto dbać niezależnie od wieku, trybu życia czy chronotypu, ponieważ to właśnie ona stanowi fundament zdrowia, dobrego samopoczucia i codziennego funkcjonowania.
Więcej w tym temacie:
- Śpisz 8 godzin, a i tak budzisz się zmęczony? 5 nawyków, które poprawią jakość snu
- Jak według ekspertów uzyskać więcej snu głębokiego?
- Jak raz na zawsze przestać chrapać?
- Na plecach, na brzuchu czy boku? Somnolog o „najlepszych” pozycjach snu
- Jak mieć więcej energii jesienią i zimą? 11 sposobów lepszych niż kawa
- Hulaj dusza, ranka nie ma. Jak radzić sobie, gdy jest się sową w świecie skowronków?
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Zdrowie
Sukces Mai Chwalińskiej był impulsem, którego potrzebowałem. Jak wrócić do aktywności fizycznej po przerwie?
Wracasz do biegania, siłowni albo ulubionego sportu po dłuższej przerwie? Zanim zaczniesz trenować tak jak dawniej, warto pamiętać o kilku zasadach, dzięki którym unikniesz przeciążenia i nie stracisz motywacji.
Zdrowie
Jak mądrze inwestować w ciało? Radzi lekarz ortopeda
Szanuj swoje ciało, bo to jedyny egzemplarz. Bez gwarancji, serwisu, szans na transfer do innego organizmu i upgrade’u do nowej wersji. Nie będzie aktualizacji ani wersji „pro”, choć sprzedawcy suplementów sugerują co innego.
Zdrowie
10 nawyków, które neurolodzy polecają dla zdrowia mózgu
O zdrowiu mózgu zwykle myślimy dopiero wtedy, gdy zaczynają pojawiać się problemy z pamięcią, koncentracją albo ze snem. Tymczasem neurolodzy podkreślają, że profilaktyka zaczyna się dużo wcześniej i wcale nie musi oznaczać wielkiej rewolucji.
Zdrowie
Diety cud nie istnieją, ale mogą cię skrzywdzić
Jeśli ktoś obiecuje ci, że schudniesz w 30 dni, głodząc się albo jedząc wyłącznie mięso, to ściemnia i prowadzi cię do otyłości. Nawet jeśli zrzucisz wagę do wakacji, tuż po nich możesz przytyć dwukrotnie więcej i wrócić z urlopu chory.
Zdrowie
Forma na lato zaczyna się poza siłownią. Dlaczego sam trening nie wystarczy?
Forma na lato nie powstaje wyłącznie podczas treningu. Równie ważne są procesy, których nie widać ani w lustrze, ani w sportowej aplikacji. Właśnie o tym opowiada ekspertka.
Zdrowie
Przewlekły stres to cichy sabotażysta. Jak sobie z nim radzić?
Stres miał pomagać nam przetrwać. Dziś coraz częściej staje się jednym z największych zagrożeń dla zdrowia psychicznego i fizycznego. Jak sobie z nim radzić?
Zdrowie
Brain fog, stres i przebodźcowanie – tak dziś starzeje się mózg
Jeszcze niedawno zdrowie mózgu było tematem zarezerwowanym głównie dla seniorów i neurologów. Dziś staje się nowym wellness. Biohacking, longevity, cold plunges, suplementy na koncentrację, mikrodozowanie, aplikacje do medytacji – wszyscy próbują „zhakować” swój umysł. Problem w tym, że większość z nas nadal funkcjonuje dokładnie w sposób, którego mózg nie akceptuje.
Zdrowie
Co drugi mężczyzna ma problemy z erekcją. Raport SEXEDPL pokazuje skalę milczenia
Problemy z erekcją nie są marginesem ani „tematem starszych panów”. Najnowszy raport Fundacji SEXEDPL pokazuje, że w ostatnim roku doświadczyło ich 57 proc. aktywnych seksualnie mężczyzn między 20. a 50. rokiem życia. Wielu mierzy się z nimi miesiącami, a konsekwencje wykraczają daleko poza seks – dotykają relacji, samooceny i codziennego dobrostanu.