PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sport

Gdzie znowu idziesz? Czy spacer naprawdę może zastąpić trening?

Spacer to tylko ruch „przy okazji” czy pełnoprawny trening? Sprawdzamy, kiedy chodzenie staje się kardio i dlaczego regularny marsz może działać lepiej niż kolejny zryw na siłowni.

Udostępnij

Czy chodzenie faktycznie zastępuje bieganie?

Czy chodzenie może zastąpić inne aktywności fizyczne? Autor zdjęcia: kolaż GQ Poland

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
07.05.2026

Jeszcze kilka lat temu spacer był czymś, co robiło się „przy okazji”. Do sklepu, po kawę, żeby przewietrzyć głowę albo wyprowadzić psa. Dziś chodzenie wróciło do łask, ale już nie jako tło codzienności, tylko pełnoprawna aktywność. Ludzie liczą kroki, kupują walking pady, ustawiają nachylenie bieżni na popularne 12–3–30 (trening ten ma na celu efektywne spalanie kalorii, poprawę kondycji i wzmocnienie mięśni nóg) i wrzucają na Instagram zdjęcia z hashtagiem #CardioDone. Tylko czy naprawdę spacer można nazwać treningiem? Czy chodzenie faktycznie działa, czy to raczej sposób, żeby poczuć się lepiej bez większego wysiłku?

Prawda – jak zwykle – leży gdzieś pomiędzy fitnessowym ego a rozsądkiem.


Sprzedana wizja

Przez lata kultura treningowa sprzedała nam bardzo konkretną wizję ruchu. Trening miał być intensywny, przy głośnej muzyce i najlepiej kończyć się potem skapującym z czoła na podłogę siłowni. Jeśli nie bolało, to mięśnie nie rosły. Jeśli po ćwiczeniach mogłeś normalnie wejść po schodach, to znaczyło, że za mało się starałeś. W takim świecie spacer przegrywał już na starcie. Bo jak porównywać 40 minut chodzenia z interwałami, crossfitem albo biegiem?

Jednak eksperci coraz częściej mówią wprost: chodzenie można zaliczyć do kardio. Problem polega na tym, że większość z nas myli „poruszanie się” z treningiem. Spacer spacerowi nierówny. Powolne krążenie między witrynami galerii handlowej nie da organizmowi tych samych korzyści co energiczny marsz, podczas którego tętno faktycznie wzrasta. Według specjalistów cytowanych przez „Self Magazine” umiarkowany trening kardio zaczyna się wtedy, gdy organizm pracuje na poziomie około 64–76 proc. maksymalnego tętna. Innymi słowy: kiedy nadal możesz rozmawiać, ale już trochę ciężej łapiesz oddech. 


Chodzenie to nie alibi

To ważne rozróżnienie, bo wiele osób traktuje chodzenie jak alibi. Zrobiłem osiem tysięcy kroków, więc mogę odpuścić resztę aktywności. Tymczasem ciało nie reaguje na liczbę kroków wyświetlonych na zegarku, tylko na realny wysiłek. Jeśli spacer ma być treningiem, musi być wykonywany z intencją. Trochę szybciej, trochę dynamiczniej, czasem pod górkę. Nie chodzi o bicie rekordów, ale o wyjście poza absolutne minimum.

A może problemem nie jest to, że chodzenie „się nie liczy”, tylko nasze podejście do ruchu? Prawda jest taka, że wiele osób nigdy nie zaczyna ćwiczyć właśnie dlatego, że fitness kojarzy im się z ekstremum. Drogie karnety, perfekcyjne sylwetki, treningi o piątej rano i poczucie, że zawsze trzeba robić więcej. Spacer nie ma tego ciężaru. Jest dostępny. Nie wymaga sprzętu, doświadczenia ani idealnej formy. Można zacząć od razu. W świecie, w którym większość dnia spędzamy przy biurku, samo regularne chodzenie staje się czymś zaskakująco wartościowym.


Właściwości zdrowotne 

Eksperci podkreślają, że nawet spokojne spacery poprawiają krążenie, pomagają regulować poziom cukru we krwi, wspierają zdrowie psychiczne i redukują napięcie. Chodzenie nie musi być perfekcyjnym kardio, żeby było dobre dla organizmu. Czasem największą wartością jest po prostu wyrwanie ciała z bezruchu.

Zresztą nasze podejście do aktywności fizycznej coraz mocniej przesuwa się właśnie w stronę długowieczności i regeneracji, a nie wyłącznie spalania kalorii. Nieprzypadkowo modne stało się pojęcie NEAT, czyli codziennej aktywności niezwiązanej z formalnym treningiem. Wejście po schodach. Spacer po pracy. Przejście kilku przystanków pieszo. Organizm naprawdę to odczuwa.

Oczywiście chodzenie nie zastąpi wszystkiego. Jeśli twoim celem jest budowanie dużej siły, poprawa szybkości albo przygotowanie do maratonu, sam spacer nie wystarczy. Podobnie jak trudno oczekiwać spektakularnego wzrostu kondycji, spacerując zawsze tym samym tempem. Ciało adaptuje się bardzo szybko. Dlatego specjaliści radzą, by zwiększać intensywność: dodawać nachylenie, interwały albo szybsze odcinki marszu.

Ale może najważniejsze pytanie brzmi inaczej. Nie: „Czy chodzenie jest prawdziwym treningiem?”, tylko: „Czy pomaga ci być zdrowszym?”. Jeśli odpowiedź brzmi tak, to właściwie dlaczego mielibyśmy je umniejszać?


Nie gloryfikuj bólu

Fitness od dawna ma problem z gloryfikowaniem cierpienia. Tymczasem najskuteczniejsza aktywność to zwykle ta, którą jesteś w stanie wykonywać regularnie. Nie przez tydzień. Przez lata. Spacer ma nad wieloma treningami ogromną przewagę: nie przeraża. Nie wymaga mentalnego przygotowania. Nie kończy się kontuzją po trzech zbyt ambitnych sesjach.

Być może właśnie dlatego chodzenie wraca dziś do łask. Nie jako „gorszy trening”, ale jako ruch, który da się wpleść w prawdziwe życie. Bez sportowego teatru. Bez potrzeby udowadniania czegokolwiek. Po prostu krok po kroku. W świecie ludzi zmęczonych wiecznym ciśnieniem na więcej, szybciej i mocniej to może być najzdrowsze podejście do aktywności ze wszystkich.

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

Podsumowanie mundialu 2026

Zmiennicy, nowe rozdania i rozstania. Czy futbol obronił mundial?

Przed startem mistrzostw świata nie brakowało obaw o poziom, ingerencje polityczne i formę najlepszych drużyn. Jak było w praktyce? Podsumujmy mundial po finałowym meczu.

Sergio Ramos Hiszpania Argentyna

W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie

Hiszpania sięgnęła po mistrzostwo świata drugi raz w historii. Sergio Ramos doskonale zna słodki smak wygranej – 16 lat temu również wniósł wymarzony puchar.

Mundial 2026: pierwszy w historii mistrzowski pierścień FIFA

Nie tylko Puchar i medale. Tak wyglądają pierwsze w historii mistrzowskie pierścienie FIFA

Początek nowej tradycji na mundialu? FIFA po raz pierwszy w historii wręczyła mistrzom świata mistrzowskie pierścienie. Podobny symbol triumfu mogą mieć również kibice.

Ferran Torres Argentyna Hiszpania

Złoty cios w dogrywce! Hiszpania odzyskuje piłkarski tron

W finale rozegranym na New York New Jersey Stadium w East Rutherford Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce. O losach spotkania przesądził Ferran Torres, który w 106. minucie wykorzystał składną akcję hiszpańskiego zespołu i pokonał Emiliano Martíneza. Dla „La Roja” to drugi tytuł mistrza świata w historii po triumfie w Republice Południowej Afryki w 2010 roku.

Bukayo Saka podczas meczu Anglia-Francja na mundialu 2026

Najlepsze widowisko tego mundialu? Pięć momentów, które zapamiętamy z meczu Anglia – Francja

To miał być mecz, którego nikt nie chciał grać. Didier Deschamps otwarcie przyznawał, że jego piłkarze marzyli wyłącznie o finale. Thomas Tuchel mówił dokładnie to samo o Anglikach. Spotkanie o trzecie miejsce od lat budzi kontrowersje i często uchodzi za niepotrzebny dodatek do mundialu. Paradoks polega na tym, że właśnie ono okazało się najbardziej szalonym widowiskiem całego turnieju.

Lionel Scaloni i Luis De La Fuente podczas mundialu 2026

Ogień i woda. Luis De la Fuente i Lionel Scaloni walczą o zwycięstwo. Jaki czeka nas finał mundialu?

Jak wiele łączy dwóch selekcjonerów i dlaczego jeszcze bardziej magiczna jest relacja dwóch najlepszych piłkarzy Hiszpanii i Argentyny? Czy można się piękniej różnić, niż robią to finaliści tegorocznego mundialu? Przedstawiamy najciekawsze wątki niedzielnego meczu o mistrzostwo świata.

Djed Spence Anglia-Argentyna

Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo

Chociaż prowadzili, finalnie ulegli niezłomnej Argentynie. Anglikom zostaje pocieszenie w postaci meczu o trzecie miejsce, ale jest piłkarz, który może być w pełni dumny po przegranym półfinale.

Mikel Oyarzabal w meczu półfinałowym z Francją

Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju

Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Kiedy oczy całego globu zwrócone były na Kyliana Mbappe, Leo Messiego czy Jude’a Bellinghama doskonałą robotę robił po cichu inny piłkarz.