PARTNERZY SERWISU
Psychologia i relacje
Postanowienia noworoczne – po raz pierwszy się uda?
Wdzięczny temat memów, a może szlachetne założenia podejmowane w złym momencie? Mamy kilka prostych wskazówek, jak dotrzymać postanowień noworocznych.
Udostępnij
Autor zdjęcia: GQ Poland
Za kupione w styczniu, niewykorzystane roczne karnety na siłownię można by ufundować stadion. Za złotówkę od każdego zerwanego przed Trzema Królami „suchego stycznia” – niejedno stypendium socjalne.
Rzucenie palenia, czytanie jednej książki tygodniowo, regularne oszczędzanie na dalekie podróże. Nie zna życia ten, kto choć raz już w styczniu nie złamał podjętych w Nowy Rok ambitnych planów. Wśród moich znajomych nikt już nie deklaruje spisywania postanowień noworocznych. Ciężko się przyznać publicznie do chęci zmiany swojego życia – nawet jeśli po cichu ją sobie obiecujemy. Ryzyko porażki i kompromitacji jest zbyt duże.
Tradycja postanowień noworocznych datuje się od czasów starożytności. Wtedy oczywiście nie była to siłka, ale obietnice poprawy składane bogom. Jednak, skoro przez tyle lat ludzkość jeszcze się nimi nie znudziła, może zamiast szydery, warto się chwilę nad nimi pochylić?
Nowy Rok to nie kara
Po pierwsze: dlaczego zakładamy, że się nie uda? – W postanowieniach noworocznych jest coś smutnego. Od 1 stycznia chcemy być inni, niż jesteśmy teraz. Patrzymy na siebie trochę z niesmakiem, obiecując sobie, że jeszcze chwilę się z sobą pomęczymy, ale już zaraz będziemy fajni – opowiada Dorota, scenarzystka. – Dlatego odeszłam od postanowień związanych z jakimś konkretnym momentem w kalendarzu. Żeby Nowy Rok nie był jak kara. Podejmuję wysiłek zmian, ale staram się wprowadzać je na bieżąco. Kiedy czuję potrzebę, żeby np. ograniczyć scrollowanie mediów społecznościowych, to najlepiej zacząć od razu, kiedy mam najmocniejszą motywację. Ale wierz mi, że i tak bywa mega ciężko w tym wytrwać.
– Zła sława noworocznych obietnic bierze się stąd, że często są one owocem przemocy wobec samego siebie. Zauważmy, co dzieje się w naszej psychice: pojawia się postać surowego recenzenta, który mówi: „Jesteś niewystarczający, musisz stać się kimś innym” – zaznacza Ilona Laskowska-Levy, doktor psychologii i psychoterapeutka. – Z punktu widzenia psychologii to nic innego jak rozszczepienie. Tworzymy wyidealizowany obraz nowego „ja”, które jest lśniące i doskonałe, a to, co w nas ludzkie, słabe czy zmęczone, spychamy do piwnicy. Ale te „odszczepione” części naszej osobowości nie znikają. One tam siedzą i czekają, aż nam się noga powinie, by móc wrócić z jeszcze większą siłą. Porażka jest więc wpisana w ten system, bo nie da się zbudować trwałej zmiany na fundamencie nienawiści do tego, kim się jest dzisiaj.
Superbohaterowie
Dlatego niezłomność zostawmy bohaterom komiksów, a sami wyznaczmy sobie bardzo konkretny, nawet malutki cel. – W pewnym momencie zorientowałem się, że miałem zbyt ambitne plany. Trzymanie się postanowienia chodzenia na siłownię parę razy w tygodniu – wiem, że banał – było przytłaczające. A z kolei zrezygnowanie z niego to spektakularna porażka. Bo zawodziłem siebie i zawstydzałem – przyznaje Paweł, specjalista od PR. – Poza tym, nawet jeśli ciuchy robią się trochę luźniejsze – czy to już sukces? Jak określić, czy udało się coś realnie zmienić?
– Małe cele wolę nazwać czułymi negocjacjami. Prawdziwa zmiana nie potrzebuje fajerwerków. Ona dzieje się w ciszy, w momentach, kiedy mimo zmęczenia decydujemy się na jeden drobny gest – dodaje dr Ilona Laskowska-Levy. – Postanowienie noworoczne, które ma szansę przetrwać, to takie, które nie próbuje nas złamać, by nas naprawić. To te, które zaprasza do bycia nieco bardziej zintegrowanym człowiekiem. Sukcesem nie jest to, że wytrwamy. Sukces to nauczenie się rozmawiać z sobą bez pogardy.
– Tak naprawdę chciałabym wrócić mentalnie do momentu, kiedy postanowienia noworoczne miały świeżość i wydawały się mieć sens. Świetne uczucie! Jeśli rozpoczynający się rok ma w tym jakoś pomóc, to czemu nie skorzystać z tego pretekstu? – pyta Ania, dietetyczka.
Narcyzm wyobraźni
Co więc zrobić, żeby tym razem wygrać z poświątecznym bezwładem? – Noworoczna iluzja wszechmocy jest kusząca. Myślimy: „Od jutra będę biegać, nie będę jeść cukru, będę czytać książkę dziennie i wstawać o piątej rano”. To jest czysty narcyzm naszej wyobraźni! Zapominamy, że 1 stycznia obudzimy się z tymi samymi problemami i tym samym zmęczeniem co 31 grudnia. Chcemy magicznie skasować lata naszych przyzwyczajeń jednym pstryknięciem, a tak się po prostu nie da – podkreśla dr Ilona Laskowska-Levy. – Dlatego zaczynamy prokrastynować. Bo w naszej głowie tworzy się taka dziwna para. Z jednej strony wewnętrzny treser, który stoi nad nami z batem i wrzeszczy: „Ćwicz! Pracuj! Nie jedz tego!”. Ale z drugiej strony mamy w sobie to zbuntowane dziecko, które mówi: „O nie, kolego, nie będziesz mi tu rozkazywać!”. I wtedy – na przekór temu treserowi – idziemy oglądać serial, zamiast iść na siłownię. To nie jest lenistwo. To mechanizm obronny, który próbuje ratować resztki naszej wolności przed tym wewnętrznym tyranem. W momencie, kiedy na diecie zjemy jedno ciastko, myślimy: „No i po wszystkim, jestem beznadziejny, cały plan do kosza”. Widzimy siebie albo jako boga crossfitu – kiedy wszystko idzie dobrze, albo jako totalne zero – jak coś się sypnie. Nie ma nic pomiędzy. I to totalne zero boli tak bardzo, że porzucasz postanowienie, żeby tylko przestać czuć ten wstyd.
Wrzesień, nie styczeń
Najlepsza na zmiany jest podobno jesień. Indyjski „The Economist Times” opublikował wyniki badań, które pokazują, że postawienia „noworoczne” najlepiej robić, ale we wrześniu. Organizm czuje wtedy zmianę pory roku. Kończy się lato, wracamy do codzienności wypoczęci i entuzjastyczni. Zaczyna się nowy rok szkolny. Mamy efekt świeżego startu i energię, żeby wprowadzać zmiany, które wydają się wtedy bardziej naturalne niż w styczniu, kiedy długie noce, zimno i stres związany z poświątecznymi rachunkami mogą sprawić, że postanowienia to kolejne obciążenie i ostatnie, na co mamy ochotę. W efekcie tylko jedna trzecia osób, które wyznaczają sobie cele na styczeń, faktycznie ich dotrzymuje – co i tak wydaje mi się zaskakująco wysoką statystyką. „The Economist Times” przytacza wyniki przeprowadzonych na tysiącu osób badań, które pokazały, że właśnie wysypianie się jest tu czarnym koniem – to ono wpływa na to, czy mamy siłę wytrwać w postanowieniu ćwiczeń albo w zdrowiej diecie. Zmęczenie utrudnia kontrolowanie emocji i pokus. Włącza się autopilot i znów jesteśmy w starych przyzwyczajeniach i nawykach.
Zawieszenie broni
W takiej sytuacji skromne cele można rozumieć jako zawieszenie broni. – Propozycja „Zacznij od 5 minut” jest nie dlatego, że uważam, że ktoś nie da rady więcej. To taka próba dogadania się z sobą – podsumowuje dr Ilona Laskowska-Levy. – Odpuśćmy omnipotencję: zaakceptujmy, że mamy ograniczenia. Możemy być zmęczeni, mieć gorszy dzień. To nie znaczy, że jesteśmy beznadziejni. To dowód, że jesteśmy ludźmi. Krótko mówiąc: sukces nie polega na tym, żeby stać się nową wersją siebie, tylko żeby ta stara wersja poczuła się na tyle bezpiecznie, żeby chciało jej się spróbować czegoś nowego.
Jak podejść do postanowień, żeby były skuteczne radzi dr Ilona Laskowska-Levy
Jeśli ktoś naprawdę chce coś w swoim życiu zmienić, zaproponowałabym mu kilka kroków, które bardziej przypominają pielęgnowanie ogrodu niż musztrę wojskową:
• Zasada minimum godnościowego: Zamiast planować godzinę medytacji, zaplanuj trzy minuty oddechu. Nie dlatego, że jesteś leniwy, ale dlatego, że te trzy minuty są możliwe do ocalenia nawet w najtrudniejszym dniu. To buduje zaufanie do samego siebie.
• Planowanie jako dialog, nie rozkaz: Kiedy rano patrzysz w kalendarz, nie pytaj: „Co muszę dziś zrobić?”, ale raczej: „Co mogę dziś dla siebie zrobić, by wieczorem czuć się z sobą dobrze?”. To zmienia energię z przymusu na współpracę.
• Tygodniowa retrospekcja z zaciekawieniem: Raz w tygodniu warto usiąść i zapytać siebie: „Co mówi mi o mnie moje działanie?”. Jeśli coś się nie udało, nie chwytaj za bicz. Raczej jak naukowiec zapytaj: „Ciekawe, co mi przeszkodziło? Czego ta moja słabsza część tak bardzo się bała?”.
• Dopuszczenie strefy szarości: Nie planuj sukcesu, zaplanuj, co zrobisz, jak ci się nie uda. Błąd to nie koniec świata, tylko część procesu. Jak zjesz ciastko, to po prostu przy następnym posiłku wróć do planu. Bez biczowania się.
Więcej w tym temacie:
Pisze o stylu życia, erotyce i filmach. Współpracowała m.in. z „Playboyem”, „Kinem”, „CKM”, NaTemat i Antyradiem. Zajmuje się także promocją młodego polskiego kina, m.in. w Studiu Munka SFP. Jako managerka i animatorka kultury pracowała przy wielu wydarzeniach filmowych, obecnie dyrektorka ds. PR i marketingu międzynarodowego Przeglądu Filmowego Kino na Granicy.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?
Psychologia i relacje
Matki i synowie: co naprawdę jest trudnego w wychowaniu chłopca? Marta Niedźwiecka odpowiada
Czy matka może wychować syna tak samo jak córkę? Czy bez męskiego wzorca chłopiec sobie poradzi? I dlaczego nawet najbardziej świadome matki nieświadomie ustawiają synów na uprzywilejowanej pozycji? W Dniu Matki rozmawiamy z Martą Niedźwiecką o tym, co naprawdę różni wychowanie chłopców od dziewczynek.
Psychologia i relacje
Jak mieć lepszy seks w związku? To nie technika najczęściej wszystko psuje
Zanim odpowiemy sobie na pytanie, jak mieć lepszy seks, musimy zastanowić się nad tym, co to właściwie znaczy. – Jaki on ma być dokładnie? – precyzuje Maja Kumor, seksuolożka i terapeutka, która od wielu lat pomaga pacjentom w swoim gabinecie, a ponadto dzieli się poradami w mediach społecznościowych, gdzie tylko na Instagramie obserwuje ją blisko 70 tys. użytkowników i użytkowniczek.
Psychologia i relacje
Jak przestać mylić pożądanie z przyjemnością?
Na początku znajomości seks po prostu się wydarzał. Wystarczyło na siebie spojrzeć, a po chwili wszystkie ubrania leżały na podłodze. Minęło trochę czasu i okazało się, że spontaniczność wyparowała, a niepokonaną konkurencją dla łóżkowych harców stało się rozwiązywanie krzyżówek i oglądanie Netfliksa. Czy to znak, że czas się rozstać?