PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Psychologia i relacje

Jak przestać mylić pożądanie z przyjemnością?

Na początku znajomości seks po prostu się wydarzał. Wystarczyło na siebie spojrzeć, a po chwili wszystkie ubrania leżały na podłodze. Minęło trochę czasu i okazało się, że spontaniczność wyparowała, a niepokonaną konkurencją dla łóżkowych harców stało się rozwiązywanie krzyżówek i oglądanie Netfliksa. Czy to znak, że czas się rozstać?

Udostępnij

Jak przestać mylić pożądanie z przyjemnością?

Czym jest imperatyw pożądania i dlaczego nam szkodzi? Autor zdjęcia: Getty Images/kolaż Klaudia Adamek

Paulina_Januszewska
11.05.2026

Nie będę was czarować opowieścią, że z biegiem czasu życie seksualne kwitnie, jeśli między wywieszaniem prania a odpisywaniem na maile nie macie nawet siły zrobić sobie kolacji. Ale zanim uznacie, że brak wybuchów namiętności to jednoznaczny znak emocjonalnej katastrofy, warto przyjrzeć się temu, co właściwie uznaliśmy za dowód udanej relacji.

Mnie do tej refleksji skłoniła Emily Nagoski, seksuolożka, edukatorka i wielokrotnie nagradzana autorką bestsellerowych poradników, w tym książki, którą polecałam jakiś czas łamach GQ Poland. Lektura „Zróbmy to razem. Czyli jak zadbać o dobry seks w długoletnich związkach” uświadomiła mi, jak bardzo przez dekady wmawiano nam, że pożądanie jest papierkiem lakmusowym miłości.

Imperatyw pożądania

Jeśli „iskra” była silna, wszystko wydawało się zdrowe, ekscytujące i prawdziwe. Gdy jednak słabła, pojawiał się lęk, że gasną też: też związek i nasza atrakcyjność dla partnera lub partnerki. Medialne narracje przekonywały z kolei, że wystarczy kupić koronkową bieliznę, wibratory albo kurs tantry za pół pensji, by przywrócić pikanterię. Częściej okazywało się jednak, że w pudełka pełne wspólnych seks-gadżetów zaczęły porastać pajęczyny, a znalezienie wolnego weekendu na warsztaty z mistrzami erotyki graniczy z cudem. Nawet, jeśli wszystko inne układało się względnie dobrze, trudno było pozbyć się tęsknoty za tym, by seks znów był taki jak dawniej.

Nagoski zauważa, że w takiej sytuacji wiele osób poza zdradą lub rozstaniem widzi zwykle tylko dwa wyjścia: albo pogodzić się z zanikiem pożądania, albo rozpocząć desperacką walkę o ponowne wzniecenie ognia. Obie drogi wynikają jednak z tego samego błędnego założenia – że intensywność i spektakularność pragnienia seksualnego jest najważniejszą miarą jakości relacji i jej wymiaru erotycznego.

Seksuolożka nazywa to ukształtowanym kulturowo (przez wszechobecny i bardzo filmowy mit miłości romantycznej) imperatywem pożądania, który mówi, że „na początku związku seksualnego i/lub romantycznego powinniśmy czuć spontaniczne, radosne, a nawet wręcz obsesyjne pragnienie intymności seksualnej z naszym (potencjalnym) partnerem lub partnerką”. To samo założenie oznacza, że pożądanie odczuwalne w pierwszej fazie relacji jest tym najwłaściwszym i najzdrowszym, a jego brak to porażka dla związku. Gdy w dodatku okazuje się, że musimy włożyć jakieś przygotowania i planowanie w nasze życie seksualne, zapewne albo my albo druga strona nie pragniemy go wystarczająco.

Wiwat przyjemność!

Nagoski pisze wprost, że takie przekonanie jest przereklamowane, fałszywe i niewykonalne w prawdziwym życiu, dlatego stanowi źródło cierpienia. Zamiast szukania za wszelką cenę rozwiązań nie z tej ziemi albo winy w sobie i partnerze, autorka „Zróbmy to razem…” proponuje porzucić dogmat spontanicznego pożądania i zacząć myśleć o przyjemności. 

To przesunięcie naprawdę wywraca wszystko do góry nogami, bo można bardzo czegoś pragnąć i wcale tego nie lubić. Nasz mózg jest wręcz świetny w podtrzymywaniu samego mechanizmu pragnienia. Weźmy choćby scrollowanie mediów społecznościowych. Chcemy kolejnego bodźca, następnego filmiku, jeszcze jednej informacji, choć coraz rzadziej sprawia nam to realną przyjemność. W seksualności bywa podobnie. Można obsesyjnie kogoś pożądać, a jednocześnie doświadczać frustracji, napięcia, lęku przed odrzuceniem albo emocjonalnego chaosu.

Przyjemność działa inaczej. Jest mniej widowiskowa, ale dużo bardziej stabilna. Nie przypomina fajerwerków z komedii romantycznych ani scen erotycznych, w których bohaterowie mają energię na seks mimo wyścigu z czasem, traum i deficytu snu. Częściej oznacza poczucie bezpieczeństwa, rozluźnienie, bycie obecnym we własnym ciele i przekonanie, że niczego nie trzeba udowadniać.

I właśnie tutaj wiele osób się gubi, bo nauczyliśmy się ufać ekscytacji bardziej niż komfortowi. Pożądanie wydaje się intensywne, dramatyczne i „żywe”. Przyjemność jest cichsza. Nie zawsze pojawia się od razu, lecz zwykle potrzebuje czasu, uwagi i odpowiedniego kontekstu, który u Nagoski jest, zresztą, kluczowy.

Autorka przypomina, że seksualność nie działa jak przełącznik „on/off”. To, czy mamy ochotę na seks, zależy nie tylko od dotyku, ale też od stresu, przemęczenia, napięcia w relacji, poczucia bezpieczeństwa czy zwykłego przebodźcowania. Ten sam pocałunek po spokojnym weekendzie może być ekscytujący, a po dziesięciu godzinach pracy, korkach i trzech mailach od szefa – zwyczajnie drażniący. Seksualność nie jest automatem: nie da się wrzucić odpowiedniego gestu i oczekiwać gwarantowanego efektu. To proces wymagający skupienia, zaangażowania i kontaktu z samym sobą.

Właśnie dlatego spontaniczne pożądanie nie jest jedyną „prawidłową” formą pożądania. Kultura wmówiła nam, że ochota na seks powinna pojawiać się nagle i bez wysiłku – najlepiej dokładnie tak jak na początku relacji. Tymczasem wiele osób doświadcza przede wszystkim pożądania reaktywnego. To sytuacja, w której ochota nie pojawia się „znikąd”, ale budzi się dopiero w odpowiedzi na bliskość, dotyk, flirt, atmosferę czy poczucie bezpieczeństwa. Najpierw jest przyjemność, potem pragnienie – nie odwrotnie.

To nie jest gorsza ani mniej namiętna seksualność. To często najbardziej realistyczna wersja intymności między ludźmi, którzy oprócz związku mają też pracę, rachunki, zmęczenie i układ nerwowy przeciążony codziennością. Zamiast analizować to, czy pragniemy kogoś wystarczająco, warto zastanowić się, czego naprawdę potrzebujemy, żeby było nam dobrze. Może właśnie na tym polega seksualna dojrzałość: żeby przestać mierzyć temperaturę „iskry”, a zacząć pytać, czy naprawdę dobrze i ciepło nam ze sobą w łóżku i poza nim. Pożądanie jest zmienne. Przyjemność – jeśli potraktować ją serio – zostaje na dłużej.

Więcej w tym temacie:

Paulina_Januszewska

Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.

Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.

Tagi

Czytaj więcej

1920x1080_ex

Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać

Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.

Glue Running – popularna, dynamicznie rozwijająca się społeczność biegowa, która skupia biegaczy w kilku największych miastach Polski, w tym w Krakowie i Warszawie

Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?

Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.

Niewerbalny Język ojcowskiej miłości

Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?

Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.

Czemu zdradzamy?

„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?

Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?

Ewa Woydyłło

Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło

Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?

Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?

Eksperci radzą, jak być dobrym partnerem

Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie

Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.

Dlaczego nie dorastamy?

Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?

Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?