PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sztuka i design

Niebezpieczne związki sztuki i mody

Powiązania między modą a sztuką od zawsze przywodziły na myśl płomienny romans. Znajdziemy tu momenty fascynacji i odrzucenia, gesty zawłaszczenia, próby dominacji i okresy demonstracyjnego dystansu.

Udostępnij

Projektanci we współpracy z artystami. Jak moda łączy się ze sztuką?

Ponieważ moda z definicji podlega ciągłej zmianie – odmawiano jej niczym kochance niższego urodzenia dostępu do idealnego piękna, które przez wieki przypisywano wyłącznie sztuce wysokiej Autor zdjęcia: Getty Images, materiały prasowe/kolaż: Klaudia Adamek

19.07.2026

Rozmowy o granicach między modą a sztuką powracają cyklicznie. Częściej wybrzmiewają w środowiskach modowych niż wśród krytyków i historyków sztuki. A przecież oba te światy nie tylko współistnieją, lecz także wielokrotnie współtworzyły jedne z najważniejszych obrazów kulturowych ostatniego stulecia. 

Ich relacja zawsze była procesem przenikania, w którym granice okazują się mniej twarde, niż chcielibyśmy wierzyć. Wiąże się ona z początkiem „systemu mody” pod koniec XVIII wieku, gdy ubiór przestał spełniać jedynie funkcję, a stał się mechanizmem kształtującym klasę i gust.

Rys historyczny

Moda była traktowana jako coś powierzchownego i lekkodusznego, podczas gdy sztuka zajmowała uprzywilejowaną pozycję jako forma trwała, aspirująca do ponadczasowości, obdarzona statusem niemal duchowym. Ponieważ moda z definicji podlega ciągłej zmianie – odmawiano jej niczym kochance niższego urodzenia dostępu do idealnego piękna, które przez wieki przypisywano wyłącznie sztuce wysokiej. Moralizatorzy epoki wiktoriańskiej określali ją mianem „kapryśnej bogini”, a William Shakespeare pisał o modzie jako „zdeformowanym złodzieju”, który zniekształca prawdziwą tożsamość człowieka.

To właśnie ta lekkomyślność i kokieteryjność przez długi czas spychała modę na margines refleksji. Sztuka była łączona z męskim geniuszem i intelektem, a moda z kobiecą zmiennością i próżnością. Ta schizma zaczyna się jednak w końcu kruszyć, dokładnie w miejscu, w którym obie dziedziny spotykają się najbliżej: w pojęciu stylu.

Od wielkiej sztuki oczekuje się, że przetrwa swoją epokę i to właśnie styl sprawia, że dzieło staje się rozpoznawalne. Nie istnieje sztuka, która jest go pozbawiona – on działa jak filtr: przetwarza, kondensuje i wyostrza obraz świata.

Moda wykorzystuje ten sam mechanizm, choć w innym rytmie  – ciągłej aktualizacji. Styl nie zatrzymuje tu znaczeń, lecz wprawia je w ruch. Emanuje czymś ulotnym, czego nie da się kupić z ubraniem. Możemy posiadać wszystkie elementy, a mimo to nie mieć stylu. I odwrotnie: możemy prezentować wyrafinowany styl, ale nie wpisywać się w żaden obowiązujący kod.

Styl istnieje gdzieś między naturalnością a konstrukcją, między tym, co spontaniczne, a tym, co świadomie skomponowane. Nieprzypadkowo historia sztuki jest w istocie historią stylów: ich narodzin, przekształceń i zanikania. Ta sama logika dotyczy mody, różni się tylko tempem. To, co w sztuce stabilizuje się jako język epoki, w modzie rozprasza się szybciej, by powrócić w przetworzonej formie. I właśnie w tym romantycznym napięciu: między trwałością a zmiennością, obie dziedziny podczas niezobowiązującego flirtu zaczynają się przyciągać.

Jak moda łączy się ze sztuką?

Moda nie zwalnia tempa, przeciwnie, zdaje się coraz śmielej rozpychać szpilką drzwi windy, która jeszcze niedawno należała wyłącznie do sztuki Autor zdjęcia: Getty Images, materiały prasowe/kolaż: Klaudia Adamek

Narracja inspirowana

Sztuka, choć po cichu, czerpała z mody od zarania dziejów. U mistrzów flamandzkich precyzja w oddawaniu faktury tkanin była nie tylko dowodem warsztatowej wirtuozerii, lecz także sposobem budowania znaczenia: ciężar aksamitu, połysk jedwabiu czy wysokość kryz opowiadały o statusie i władzy. 

W malarstwie renesansowym i późniejszym ubiór staje się głównym narzędziem narracji: wystarczy spojrzeć na portrety François Bouchera, gdzie warstwy tkanin i koronki zarówno dekorują ciało, jak i budują społeczne znaczenie. 

Pod koniec XIX wieku u Johna Singera Sargenta tkanina przestaje być symbolem, a staje się samodzielnym płótnem malarskim. Przedstawia kobietę unoszącą welon nad głową, by zatrzymać zapach ambry, której dym unosi się z kadzielnicy ustawionej u jej stóp. To nie postać, lecz tkanina prowadzi z widzem sensualną narrację. Przełomowość tego obrazu polega na tym, że Sargent myśli jak projektant – traktuje materiał jako pole szlifowania stylu i „aury”, a nie jedynie ubioru okrywającego ciało.

Tak jak Sargent fascynował się modą, tak jego twórczością kilkadziesiąt lat później zafascynował się Karl Lagerfeld. W kolekcji Chanel na wiosnę–lato 1984 stworzył ręcznie haftowaną suknię, którą w jednym z wywiadów określił jako wyjętą prosto z obrazu Sargenta. Inspiracją były „Córki Edwarda Darleya Boita” – portret grupowy, w którym dwa monumentalne, japońskie wazony porcelanowe, pokryte malarskimi motywami, znajdują swoje echo w konstrukcji oraz zdobieniu sukni.

Projektanci mody, pracując nad kolekcjami, opierają się na obserwacji form, analizie koloru, odniesieniach do motywów, historii, kultury i polityki. Muzea, archiwa, pracownie artystów stają się dla nich naturalnym środowiskiem – tak samo jak dla malarzy, rzeźbiarzy, muzyków, architektów. 

Należy jednak podkreślić, że moda nawet w swoich najbardziej konceptualnych formach pozostaje spleciona z ciałem, konsumpcją i pragnieniem. Sztuka zaś próbuje się od tego uwolnić. I tak powstaje relacja, która mogłaby nosić znamiona toksycznej – jeden z kochanków spełnia ogniste pragnienia, skutkiem czego szybko traci zainteresowanie, a drugi poszukuje ponadczasowego absolutu.

Od czasów pisuaru Duchampa wiemy, że dzieło nie istnieje bez kontekstu, co świetnie sparafrazował w 2010 roku Virgil Abloh, tworząc kolekcje toreb „Sculpture” dla Ikei. Jak sugerował francuski socjolog Pierre Bourdieu: „Dzieło sztuki jest obiektem istniejącym jedynie dzięki (zbiorowej) wierze, która rozpoznaje i arbitralnie uznaje je za arcydzieło”. To my nadajemy status obiektowi i Abloh dobrze o tym wiedział.

Związki sztuki i mody

moda nawet w swoich najbardziej konceptualnych formach pozostaje spleciona z ciałem, konsumpcją i pragnieniem. Sztuka zaś próbuje się od tego uwolnić Autor zdjęcia: Getty Images, materiały prasowe/kolaż: Klaudia Adamek

Wymiana idei

Głosów obwiniających modę o powierzchowność jest nadal wiele, a jednak projektanci, którzy przez dekady zwracali się ku sztuce, dowodzą czegoś przeciwnego. Ten związek polega na dynamicznej wymianie idei. Moda i sztuka pozostają komplementarnymi manifestacjami tej samej potrzeby: nadawania formy emocjom. Nie jest więc przypadkiem, że tak wielu projektantów ma wykształcenie artystyczne. Badają kontekst, proporcję, strukturę, język tkaniny, często posługując się metaforą bliższą rzeźbie niż krawiectwu. 

Ten dialog doprowadził do znaczących momentów w historii: „Damy przychodzą do mnie po suknię tak, jak idą do wybitnego malarza, by mieć swój portret na płótnie. Jestem artystą, nie krawcem” – oświadczył Paul Poiret w 1918 roku. A przychodziły nie tylko damy – w 1916 roku sam Pablo Picasso zaprosił pisarkę i kolekcjonerkę Gertrude Stein do salonu Poiret’s przy 26 Avenue d’Antin w 8. dzielnicy Paryża. Tam jego „Panny z Awinionu” wisiały obok kolekcji dzieł awangardy. Do salonu Poiret’s szło się jak do galerii, a sam właściciel świadomie krążył między modą a sztuką. 

Niedługo potem, gdy Coco Chanel w kuluarach swojego paryskiego atelier upraszczała kolekcję, by dopasować ją do rytmu nowoczesnego życia i masowej sprzedaży, Elsa Schiaparelli poszła w przeciwnym kierunku – nasyciła swoje projekty wyobraźnią i soczystą nutą absurdu. To tutaj romans mody i sztuki staje się oficjalny, ponieważ przyjaźń Elsy z Salvadorem Dalim zaowocowała jedną z najbardziej ikonicznych współprac: stworzyli legendarne butelki perfum, kapelusze w kształcie buta czy półtransparentną suknię z wizerunkiem homara.

W latach 80. i 90. czerpali z tego podejścia m.in. Jean-Paul Gaultier, Thierry Mugler, nieco później Martin Margiela, Alexander McQueen, Vivienne Westwood czy John Galliano podczas swojej kadencji w Diorze. Ten ostatni tworzył oniryczne kolekcje, które zacierały granicę między couture a sztuką. Jego projekty, pełne symboliki i zmysłowości, przypominały światu, że moda może przynosić wyczekiwane katharsis.

Równolegle Cristóbal Balenciaga czerpał z malarstwa hiszpańskiego, a Yves Saint Laurent, twierdząc, że jest nieudanym malarzem, uczynił sztukę centralnym elementem wielu kolekcji. Dla niego artyści, tacy jak Mondrian, Matisse, Picasso, Léger czy Warhol, stanowili nieustające źródło odniesień.

Twórczy dialog

„Sztuka jest sztuką. Moda jest modą” – mówił Karl Lagerfeld, ale sam w pewnym momencie dodał: „Jednak Andy Warhol udowodnił, że mogą współistnieć”.

Pojawienie się artysty w latach 60. otworzyło nowy rozdział w relacji sztuki z modą. Współpraca Andy’ego Warhola z Yves’em Saint Laurentem i późniejsza obecność w kolekcjach Versace czy Rafa Simonsa umocniły jego pozycję jako jednego z ulubionych artystów świata mody.

Dialog między sztuką a modą osiągnął swoje apogeum w latach 90., kiedy to muzea, kampanie reklamowe, witryny sklepowe i pokazy mody stały się równorzędnymi przestrzeniami prezentacji. Wnętrze butiku Yohjiego Yamamoto w Paryżu i Comme des Garçons w Tokio przypominały galerie sztuki, a Rei Kawakubo i Hussein Chalayan odrzucili podział na dyscypliny dla mody konceptualnej.

Równolegle artyści wykorzystywali modę jako narzędzie krytyki kulturowej. W 2006 i 2025 roku Cindy Sherman stworzyła serię kampanii dla projektanta Marca Jacobsa. Zdjęcia wykonał fotograf Juergen Teller. W 2008 roku

Jacobs jako dyrektor kreatywny Louis Vuitton rozpoczął współpracę z japońskim artystą Takashim Murakamim, który stworzył słynny monogram w 33 żywych kolorach w kolekcji toreb i akcesoriów. Działania te miały swoje kontynuację, a do grona artystów dołączyli także Richard Prince i Yayoi Kusama. 

„Nasze współprace zaowocowały wieloma dziełami. Były i są monumentalnym połączeniem sztuki i komercji, są pięknym crossoverem” – wspominał Jacobs. To podejście znalazło rozwinięcie w postaci narodzin fundacji sztuki Louis Vuitton i niedługo później Fondazione Prada w Mediolanie. Wkrótce do grona adorujących sztukę dołączyły kolejne domy mody: Hermès, Max Mara, Cartier czy Salvatore Ferragamo.

Dziś projektanci współpracują z artystami przy scenografiach, witrynach i kampaniach, a moda funkcjonuje nie tylko jako produkt, lecz także jako kontekst kulturowy. Jedno jest pewne: ten duet nigdy nie był tak blisko od czasów Schiaparelli i Dalego.

Między subtelnością a dosłownością

Gdy estetyka świata sztuki przeniknęła do codzienności, moda zaczęła odwoływać się do rzeczywistości galerii, pracowni i wystaw. Ideałem stylu art chic stało się wyglądać tak, jakby należało się do kuratorskiej śmietanki towarzyskiej. Nie bez znaczenia pozostaje tu spuścizna Phoebe Philo. Ona nie cytowała sztuki, lecz operowała jej logiką. Potrafiła wychwycić ten moment, w którym moda zaczyna mówić jej językiem. 

W niektórych kolekcjach dla Céline nawiązywała do tego dyskretnie: pojawiały się np. misterne zapięcia i guziki odwzorowujące fragmenty rzeźby „Trzy Gracje” autorstwa Pradiera. W innych robiła to dosłowniej, np. w jednej z ostatnich z 2017 roku nałożyła obraz ciała na ciało. U Yves’a Kleina, który stał się główną referencją do kolekcji, ciało było zwykłym narzędziem, u Philo przekształciło się w nośnik znaczenia – odzyskanie narracji przez kobietę, która niesie na sobie gest artysty, zamiast być jedynie jego płótnem. W tym kontekście Philo żeniła sztukę z tkaniną i dosłownie (!) zaszywała ją w ubraniu.

W polu tego napięcia między subtelnością a dosłownością świetnie poruszał się Dries van Noten, dziś robi to jego następca Julian Klausner.

Jonathan Anderson operuje jak kiedyś w Loewe bardziej bezpośrednim gestem – jego ostatnia kolekcja Dior haute couture pozostawała w zmysłowym dialogu z kruchej natury ceramicznymi obiektami kenijskiej artystki Magdalene Odundo, a współpraca z pionierką pracy z włóknem Sheilą Hicks zaowocowała nową wersją torebki Lady Dior.

Na rodzimym polu włókno i przeplatanie tematów sztuki z modą to domena Magdy Butrym. Przy okazji swoich pokazów w Paryżu włączyła do kolekcji i scenografii tematykę oscylującą wokół polskich artystek, takich jak Magdalena Abakanowicz czy Paulina Ołowska.

W najnowszej kolekcji Khaite na satynowych spódnicach pojawiają się reprodukcje nowojorskiego artysty Miltona Avery. U Prady od lat widzimy inspiracje komiksem i twórczością artystki Jeanne Detallante czy w 2026 roku postacią ekscentrycznej Virginii Oldoini – contessy de Castiglione, która była jedną z pierwszych kobiet wykorzystujących fotografię do świadomego kreowania własnej tożsamości. 

Wachlarz, ulubione akcesorium hrabiny, u Miuccii Prady powraca jako dyskretny element sukni. Peter Mulier w domu mody Alaïa tworzy suknie inspirowane amforą Picassa, Ulla Johnson nanosi na suknie prace Helen Frankenthaler. W europejskich muzeach wiosną odbywają się premiery wystaw o Antwerpskiej Szóstce (MoMu Antwerp) i Schiaparelli (V&A London).

Moda nie zwalnia tempa, przeciwnie, zdaje się coraz śmielej rozpychać szpilką drzwi windy, która jeszcze niedawno należała wyłącznie do sztuki. Może właśnie w tym tkwi sedno tego romansu: nie w rywalizacji, lecz w nieustannym przesuwaniu granic, w którym raz jedna, raz druga strona przejmuje inicjatywę.

Bo jak w „Niebezpiecznych związkach” Choderlos’a de Laclos’a nic tutaj nie jest niewinne. To relacja pełna napięcia, zależności i wzajemnego pożądania, która nie kończy się happy endem, bo jej istotą jest trwanie w niepewności. Niczym bohaterowie kultowych powieści moda i sztuka wciąż do siebie wracają, lecz nie po to, by się pogodzić, lecz po to, by skraść sobie parę pocałunków i raz jeszcze sprawdzić, gdzie naprawdę przebiega granica między nimi.

 

Materiał oryginalnie ukazał się w specjalnym wydaniu GQ Poland: The Art Issue

Czytaj więcej

Wilhelm Sasnal

Historyczny przełom dla polskiej sztuki. Wilhelm Sasnal laureatem Rubenspreis

Nagroda Rubensa to jedno z najbardziej prestiżowych europejskich wyróżnień dla artystów sztuk wizualnych. Przyznawana jest za całokształt twórczości wybitnym malarzom i malarkom, których dorobek wniósł istotny wkład w rozwój współczesnej sztuki. W gronie jej laureatów znaleźli się dotąd m.in. Francis Bacon i Lucian Freud.

1920x1080_na_wlasne_oczy

Podróże ze sztuką. Nieoczywisty przewodnik po galeriach

Najciekawsze dzieła znajdują się nie tylko w wielkich muzeach i topowych galeriach europejskich stolic. Czasem warto zboczyć z głównej trasy – skręcić z autostrady w stronę prowansalskiej winnicy, zjechać do rybackiej wioski na Costa Brava albo ruszyć leśną ścieżką w Dolomitach.

ARTYKUŁ PARTNERSKI K1_03314

STARS. FANGOR. SYLWESTROWICZ. - wystawa, której nie powinni przegapić miłośnicy sztuki i designu

Projekt „STARS. FANGOR. SYLWESTROWICZ.” pokazuje jednego z najwybitniejszych polskich artystów XX wieku jako człowieka zafascynowanego kosmosem, nauką i tym, co pozostaje poza granicami ludzkiej percepcji.

Spektakl „Dystans” w reż. Tiago Rodriguesa

Żałoba po świecie, który jeszcze istnieje. O spektaklu Tiago Rodriguesa

Na tegorocznej edycji festiwalu Malta najgłośniej mówiło się o 24-godzinnym eksperymencie teatralnym „The Second Woman” z udziałem Magdaleny Cieleckiej. Jednak mój zachwyt wzbudził znacznie mniej spektakularny logistycznie, ale nad wyraz bogaty w treść i emocje mimo swojej kameralnej, 1,5 godzinnej formuły spektakl Tiago Rodriguesa pt. „Dystans”.

Bozenna Biskupska

6 wystaw, dla których warto zaplanować wakacyjny city break w Polsce

Gorąco? To może połączmy przyjemne z pożytecznym i pooglądajmy w chłodzie galerii ciekawe wystawy? Lato to też dobry moment, by połączyć weekendowy wyjazd z dawką sztuki, architektury i designu. W lipcu galerie i instytucje kultury w całej Polsce zapraszają na wystawy, które nie tylko zachwycają estetyką, ale także opowiadają o współczesności, pamięci miejsc i przyszłości naszych miast. Oto kilka ekspozycji, które szczególnie warto wpisać na wakacyjną listę.

Robert Majkut w sesji dla GQ Poland

Historia pewnego designu i fortepianu. Rozmowa z Robertem Majkutem

Robert Majkut stworzył polski język designu, zanim to słowo weszło do słowników. Autor słynnego fortepianu Whaletone opowiada, skąd czerpie inspiracje i dlaczego najlepiej mu się pracuje wśród drzew.

Albumy, które usłyszymy na polskich festiwalach muzycznych w 2026 roku

Więcej niż muzyka. Jak widać festiwale?

Przelotne miłości, koncertowe uniesienia czy po prostu dobry czas spędzony z przyjaciółmi. Podczas kilku dni festiwalu można nazbierać wspomnień i zainspirować się na cały rok. Zwłaszcza gdy z muzyką współgra warstwa wizualna.

ARTYKUŁ PARTNERSKI SAO MIASTOPROJEKT_Nobu Cultural District_Kino Roberta De Niro

NOBU Cultural District. Projekt, który może zmienić Kraków

Przy ulicy Kraszewskiego, w sąsiedztwie krakowskich Błoń, na terenie dawnego kompleksu SAO MIASTOPROJEKT, którego właścicielem jest krakowska firma architektoniczna SAO Investments, powstaje NOBU Cultural District. Będzie to pierwsza na świecie dzielnica kultury rozwijana pod marką Nobu. Jej nazwę zaproponował Robert De Niro, współzałożyciel marki.