Ulubiony film na randce: czerwone i zielone flagi. Co zdradza gust filmowy?
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Ulubiony film na randce: czerwone i zielone flagi. Co zdradza gust filmowy?
Jakie filmy lubisz? To niewinne pytanie na randce może powiedzieć więcej, niż myślisz. Sprawdzamy, które tytuły są czerwonymi flagami, a które dają zielone światło na dalszą znajomość.
Udostępnij

Które filmy to randkowe czerwone i zielone flagi? Autor zdjęcia: kolaż GQ Poland
Wyobraź sobie: siedzisz naprzeciwko osoby, z którą właśnie zaczynasz się poznawać. Jest miło, rozmowa płynie, aż w końcu pada to klasyczne pytanie: „Jakie filmy lubisz?”. Niby small talk, a jednak odpowiedź potrafi powiedzieć zaskakująco dużo. Bo kino to nie tylko rozrywka. Pokazuje nasze wartości, wrażliwość, poczucie humoru, a nawet poglądy. Jedni traktują to pytanie jak niewinną ciekawostkę, inni – jak subtelny test kompatybilności. Trudno się dziwić. W końcu są tytuły, które zapalają w głowie ostrzegawczą lampkę (czerwona flaga), i takie, które sprawiają, że myślisz: „OK, to może mieć sens” (zielona flaga).
Czy gust filmowy naprawdę może zdradzić, czy warto iść na drugą randkę? Być może nie daje jednoznacznej odpowiedzi, ale z pewnością jest niezłym tropem. W końcu łatwiej się dogadać z kimś, kto widzi świat podobnie – nawet jeśli zaczyna się od wspólnego seansu.
Oto przykłady filmów, które na randce mogą budzić nasz niepokój, a także te, które działają dokładnie odwrotnie.
Czerwona flaga: „Pszczelarz”, reż. David Ayer
Bardzo kontrowersyjny wybór. Nie tylko dlatego, że bez trudu znajdziemy dziesiątki lepszych filmów akcji, lecz także dlatego, że są znacznie ciekawsze produkcje, w których Jason Statham gra pierwsze skrzypce (a tych corocznie wychodzi przynajmniej trzy). Może nas jednak zwieść bekowa fabuła. Głównym bohaterem jest emerytowany agent (Statham) elitarnej i tajnej organizacji zwanej Pszczelarzami, który jest również… pszczelarzem (ma ule i ten specjalny strój), czyli de facto troszczy się o losy Ziemi i kocha spokój. Ale też jest szalenie niebezpieczny. Gdy jego przyjaciółka popełnia samobójstwo, bohater trafia na gigantyczny przekręt phishingowy, który sięga aż po szczyty amerykańskiej władzy. Akcja jak akcja, co w niej zdrożnego? Otóż dwoje antagonistów jest tak czytelnie skrojonych na wzór Huntera Bidena i Hillary Clinton, że ich realne odpowiedniki bez problemu mogłyby trafić do napisów końcowych. Mocny MAGA vibe! Pytanie, które jako następne powinniście zadać waszej randce, brzmi: „Co myślisz o szczepionkach?”
Zielona flaga: „Szczęki”, reż. Steven Spielberg
Gdy z ust osoby, z którą się spotykacie, usłyszycie tytuł arcydzieła Stevena Spielberga, (raczej) powinniście spać spokojnie. Choć na pierwszy rzut oka historia o rekinie pożerającym wakacjowiczów na oceanicznym brzegu sielskiej miejscowości Nowej Anglii może nie budzić zaufania. W końcu horror, krew, wnętrzności… Wyczuwam jednak w tym przede wszystkim zamiłowanie do klasyki filmu (wszak „Szczęki” zmieniły oblicze kina!). Poza tym nic tak nie zbliża nas jak lekka trwoga i poczucie niepewności, a hit Spielberga do dziś wywołuje gęsią skórkę. Pamiętajmy też, że największym przegranym „Szczęk” – prócz rodzin, które straciły swoich najbliższych – jest kapitalizm w osobie burmistrza miasteczka. To przecież on nie chce zamknąć plaży, gdy szeryf Brody się o to dopomina, wyczuwając niebezpieczeństwo. Zatem jesteśmy już o krok od lewackich poglądów, a co może być lepszego?
Czerwona flaga: „Titanic”, reż James Cameron
Mocarny blockbuster o zatonięciu „niezatapialnego” transatlantyku przeszedł do historii kina i rozgrzał do – nomen omen – czerwoności wyobraźnię widowni niemal na całym globie. Co więcej, wywindował kariery Leo DiCaprio i Kate Winslet. Dla wychowanków i wychowanek lat 90. dzieło Camerona trafia w słodki sentymentalny punkt. Pamiętajcie jednak, że jeśli osoba na randce z entuzjazmem powie, że „Titanic” jest jej ulubionym filmem, i bez przygotowania zaśpiewa „My Heart Will Go On” Céline Dion, możecie być w niezłych opałach. Bowiem główni bohater i bohaterka to archetypy toksycznych zachowań w związku. Rose przez całe dziesięciolecia nie potrafi odpuścić Jacka i ciągle idealizuje byłą relację. Z kolei on ma ewidentnie lękowy styl przywiązania i stawia partnerkę ponad siebie aż do grobowej deski (choć powinienem napisać: dryfujących drzwi). Jeśli tego nam mało, przypomnijmy sobie, że para była z sobą zaledwie cztery dni!
Zielona flaga: „Frances Ha”, reż. Noah Baumbach
Na wstępie wielkie propsy za oglądanie filmów, do których rękę przyłożyły kobiety. Wszak Greta Gerwig nie tylko zagrała główną rolę, lecz także miała kluczowe znaczenie w pisaniu scenariusza. Można nawet zapomnieć, że to nie ona reżyserowała film, tylko jej partner. W każdym razie „Frances Ha” jest odczytywana feministycznie. Stąd na naszym rendez vous być może obcujemy z osobą, która chodzi(ła) na czarne protesty, używa(ła) parasolek nie tylko jako ochrony przed deszczem i ogólnie jest prokobieca. Marzenie! Sama „Frances Ha” – tym bardziej jeśli spotykamy się z milenialsem – bywa tekstem źródłowym pokolenia, a twoja znajomość filmu może pomóc w jego rozszyfrowaniu. Frances w młodości uporczywie szuka swojego miejsca – niby jej się to udaje, ale jakby nie do końca (przyszłość w tańcu stoi pod znakiem zapytania), czym początkowo zupełnie się nie przejmuje. Bohaterka jest nieskrępowaną konwenansami romantyczką, którą charakteryzuje luzackie podejście do życia. Do czasu! Dorosłe życie w końcu da o sobie znać i spróbuje przyprzeć dziewczynę do muru. Brzmi jak życie młodych w Polsce. Uwaga: randkując, bądźmy jednak wyczuleni na milenialskie zgorzknienie!
Czerwona flaga: „Sara”, reż. Maciej Ślesicki
Już sama deklaracja sentymentu do Polski czasów transformacji powinna zapalić lampkę ostrzegawczą. Kiedy zaraz za tym stwierdzeniem pojawia się film „Sara”, lepiej opuśćmy naszą randkę nawet przed zjedzeniem kolacji. Film Ślesickiego jest kwintesencją kiepsko splagiatowanej amerykańszczyzny, której w latach 90. widownia była spragniona. Małomówne chłopy prężący muskuły, brak silnych i sprawczych kobiet oraz bohater Bogusława Lindy romansujący z 16-letnią córką (Agnieszka Włodarczyk) mafijnego bossa. Wisienką na torcie są rasistowskie żarty, seksizm i pochwała alkoholizmu. Z całego dobrobytu polskiej kinematografii naprawdę można wybrać lepiej.
Zielona flaga: „Tajemnica Brokeback Mountain”, reż. Ang Lee
Uwaga: wkraczamy na grząski grunt. Czy to akceptacja LGBT-ów? A może pinkwashing? Jeśli jednak odpowiedzi nie uzyskamy na pierwszej randce, śmiało szukajmy jej na kolejnej. Bowiem sam zachwyt nad kultowym melodramatem Anga Lee jest godny pochwały. Oto historia miłości dwóch kowbojów Ennisa (Heath Ledger) i Jacka (Jake Gyllenhaal), która trwała z przerwami przez lata, pokazując niszczycielską siłę heteronormy i homofobii. Film rozsadzał westernowy kanon i jednocześnie robił to bez nadmiernego sentymentalizmu. Był smutny, fakt. Ale jaki piękny! Oczywiście o happy endzie możemy zapomnieć. Na szczęście we współczesnym kinie queerowym traumatyczne zakończenia są passé. O tej zmianie paradygmatu warto porozmawiać. Bo jeśli druga osoba jest tym zainteresowana, naprawdę możemy poczuć motyle w brzuchu.
Więcej w tym temacie:
- Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
- Libido na minusie. Kiedy brak ochoty na seks powinien niepokoić?
- „I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
- Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
- Czytanie jest hot? Bardziej, niż myślisz, i mniej, niż twierdzą książkowe snoby
- Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Sezon ogórkowy na Netfliksie nie istnieje. Oto co oglądać w lipcu
Od perełki o golfie z Willem Ferrellem, przez filmową wersję Heartstoppera” i true crime najwyżej próby, po serial katastroficzny w lipcowej ramówce Netfliksa. Co jeszcze zobaczymy?
Filmy i seriale
Dlaczego po „The Bear” nie patrzymy już na kuchnię tak samo?
Przez dekady kino romantyzowało gotowanie – raz jako sztukę dostępną tylko wybrańcom, innym razem jako źródło nostalgii. Finał „The Bear” pokazuje, że prawdziwa siła kuchni nie tkwi w geniuszu jednostki, lecz w zespole, komunikacji i pracy wykonywanej bez przemocy. To jedna z najciekawszych zmian we współczesnej popkulturze.
Filmy i seriale
Królują w „Rodzie smoka”. Bethany Antonia i Phoebe Campbell o siostrzanej więzi
Baela i Rhaena Targaryen wreszcie wychodzą z cienia. W trzecim sezonie „Rodu smoka” siostry stają przed decyzjami, które na zawsze zmienią ich życie. Bethany Antonia i Phoebe Campbell opowiadają o dorastaniu, wojnie i więzi, która zostaje wystawiona na najtrudniejszą próbę.
Filmy i seriale
„The Bear” dobiega końca. Lionel Boyce opowiada o pożegnaniu z Marcusem
Po pięciu sezonach „The Bear” dobiega końca. Lionel Boyce, odtwórca roli Marcusa, opowiada o emocjonalnym ostatnim dniu zdjęciowym, przemianie swojego bohatera i serialu, który z opowieści o gotowaniu stał się historią o ludziach.
Filmy i seriale
„Wędrówka na północ” – cichy buntownik we wrzeszczącym świecie
To prawda, że film Barta Schrijvera jest uważnym portretem męskiej przyjaźni, wystawionej na próbę nieuchronnych zmian. Przede wszystkim jednak „Wędrówka na północ” przypomina o wyjątkowości niespiesznego doświadczenia kinowego, które stawia opór kompulsywnemu i bezrefleksyjnemu pochłanianiu przebodźcowujących treści.
Filmy i seriale
„Ród smoka”: Olivia Cooke i Fabien Frankel zdradzają, co czeka Alicent i Cole’a
Jeszcze niedawno należeli do najpotężniejszych ludzi w Westeros. Dziś Alicent Hightower i Criston Cole próbują odnaleźć się w świecie, który sami pomogli doprowadzić do katastrofy. Olivia Cooke i Fabien Frankel opowiadają o traumie, poczuciu winy i trzecim sezonie „Rodu smoka”.
Filmy i seriale
Jest nowy zwiastun serialowej „Lalki”! Nadchodzi przewrotna odsłona klasyki
Netflix zaprezentował drugi zwiastun serialu opartego na ikonicznej książce Bolesława Prusa. Kiedy obejrzymy produkcję?
Filmy i seriale
„The Bear” smakuje lepiej bez Carmy’ego. Przedpremierowa recenzja
Jeremy Allen White nadal jest twarzą „The Bear”, ale piąty sezon udowadnia, że serial Christophera Storera nie potrzebuje już nieustannego skupiania się na jego bohaterze. Gdy Carmy schodzi z pierwszego planu, więcej miejsca dostają inni, a „The Bear” odzyskuje smak.