„Love Is Blind: Polska”: eksperyment czy katastrofa polskiej męskości?
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
„Love Is Blind: Polska”: eksperyment czy katastrofa polskiej męskości?
Pod warstwą dramy kryje się coś dużo ciekawszego: portret mężczyzn, którzy próbują odnaleźć się między patriarchatem, terapią i potrzebą emocjonalnej bliskości. Co o relacjach mówi „Love is Blind: Polska” od Netfliksa?
Udostępnij

„Love Is Blind: Polska” to najpopularniejszy daiting show Netfliksa Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland
Każda edycja „Love is Blind”, globalnego hitu Netfliksa, wygląda tak samo. Uczestnicy i uczestniczki spotykają się w tzw. kabinach – pokojach oddzielonych od siebie cienką ścianą, gdzie prowadzą rozmowy, poznając się lepiej każdego dnia. Ci, którzy zakochają się w sobie, zaręczają się. Dopiero wtedy widzą się po raz pierwszy. Następnie pary testują relacje w życiu „codziennym” – najpierw wakacje przedślubne, a później wspólne życie w mieszkaniu i poznanie swoich bliskich. Po łącznie sześciu tygodniach biorą ślub. Finałem tej szalonej jazdy bez trzymanki ma być udowodnienie, że miłość potrafi być ślepa.
Bezbarwne uprzywilejowanie
„Miłosny eksperyment” – jak mówią o „Love is Blind” producenci – to z grubsza posklejane z sobą „Randka w ciemno”, „Big Brother”, zeszyt ze „złotymi myślami” z liceum, randki z Tindera, i morze wypitego alkoholu. Kończy się na ślubnym kobiercu, a zatem z kulturowego punktu widzenia – poważnie. Dlatego zabawne, że polska wersja programu debiutuje właśnie teraz, kiedy nad Wisłą nadal nie zostały wprowadzone jakiekolwiek regulacje dla związków jednopłciowych (mimo – przypominam – zbudowania na tych obiecankach cacankach kampanii w wyborach parlamentarnych) i kiedy rząd prowadzi jawne machloje w sprawie wykonania wyroku TSUE dotyczącego transkrypcji małżeństw jednopłciowych (mimo że Polska jest do tego zobligowana). Oczywiście zaraz ktoś powie – przecież „Love is Blind” to tylko durny dating show. Zgoda, ale zarówno w idei programu, jak i w (skrajnie homofobicznej) postawie naszego rządu widać, że uprzywilejowanie jest traktowane przez osoby hetero jako oczywista norma. Poza tym cały koncept programu to przecież „weekendowe małżeństwa” w czystej formie (czyli największa zmora pewnego posła).
Otrząśnijmy się jednak z tej tęczowej posypki i wejdźmy w świat bohaterów i bohaterek „Love is Blind: Polska”, którzy – przynajmniej oficjalnie – wzięli udział w castingu, bo poszukują miłości (czy jednak nie popularności?) i jednocześnie demonstrują – czy to przez samą ideę programu? – dość konserwatywne poglądy na temat związku. Warto zaznaczyć: takie osoby najczęściej oglądamy na ekranie. Bo co z tego, że ktoś ma progresywne poglądy (na początku uczestniczka pyta uczestnika, co myśli na temat aborcji, i słyszy chwalebne: „Jestem facetem, to wybór kobiet”), jak nie przechodzi dalej.
Patriarchalny sorter
Bohaterki, które oglądamy, często opowiadają o marzeniu bycia żoną i mamą. Julita, jedna z uczestniczek, chce pozbyć się „męskiego vibe’u” (samodzielnie wychowuje nastoletniego syna) i na nowo „zostać dziewczynką”, być uległa. Marta marzy o rycerzu. Malika, migrantka z Kazachstanu (niektórzy faceci radzą, by uważać, bo tam może być „inna kultura”), pyta potencjalnych wybranków, czy mają hipotekę, czy są opiekuńczy. Z kolei Julia przed wejściem do kabiny robi znak krzyża i uważa, że wie, jak jej partner powinien się zachowywać (w późniejszych odcinkach swojego wybranka co krok poucza).
Program bazuje na stereotypowych opozycjach między płciami, jakoby laski były z Wenus (sic!), a faceci z Marsa (sic!) – choć powiedziałbym, że z męskiej szatni, bo na pewno stamtąd pochodzą ich (seksistowskie) „żarty”, które rzucają między sobą. Paradoksalnie jednak dzięki próbie wsadzenia programu w znane patriarchalne ramy unaocznia się kondycja współczesnej (hetero) kobiecości i męskości. Skoro jednak GQ Poland mówi o facetach, skupię się właśnie na nich.
O facetach
W „Love is Blind: Polska” to męskość zawieszona między dwoma porządkami. Z jednej strony uczestnicy nadal marzą o bardzo tradycyjnym modelu życia: chcą żony, dzieci (np. mieszkający w Norwegii Kamil „Uno” ma mieszkanie, które czeka na potomstwo) i poczucia, że są potrzebni jako „faceci”. Z drugiej coraz wyraźniej widać, że stary model męskości już nie działa. Nie potrafią być emocjonalnie niedostępnymi samcami alfa, ale też często nie umieją (raczej) budować bliskości inaczej niż przez żart (Marta: „…dmuchałam świeczkę…”. Damian: „Kto to jest świeczka?”), seksualne aluzje (Jacek: „Mój nicpoń też się obudził”) albo deklaracje o zakładaniu rodziny. Wreszcie też mężczyźni najbezpieczniej czują się w swoich „męskich strefach”. Panowie tak jak nie dostrzegają swojego hetero uprzywilejowania, tak nie widzą tych bardziej lub mniej subtelnych homoerotycznych momentów, kiedy jesteśmy niemal przekonani, że zamiast potencjalnych partnerek wybiorą siebie.
Brak tajemnicy
Najciekawsze są sceny tuż po oświadczynach, kiedy pary widzą się po raz pierwszy. Wtedy jeśli nie po gestach, to twarzach widać, jak bardzo niewygodnie jest uczestnikom i uczestniczkom. Pojawia się też zagubienie, które powoduje wybór najprostszych schematów zachowań. Maski spadają – jak w przypadku spotkania Filipa z Darią. Ona ewidentnie jest zawiedziona, on stremowany do tego stopnia, że zamiast rozmowy w podnieceniu ściska (wbrew woli) pośladki kobiety, po czym komentuje jej strój: „Nie zostawiłaś zbyt wiele tajemnicy. Wszystko widać”. Brzmi jak metafora patriarchatu, które kobiecą cielesność jednocześnie pożąda i karci.
Programy typu reality show w dużej mierze bazują na montażu. To on tak naprawdę kreuje nasz odbiór bohaterów i bohaterek. Mimo wszystko jednak wierzę, że emocje, którymi kierują się wybrane przez produkcję pary (przecież musi być story, drama, chemia, a nie że ktoś będzie „tylko” za aborcją), mówią coś prawdziwego o współczesnych relacjach. Zwłaszcza mężczyźni z „Love is Blind: Polska” wydają się ciekawie społecznie sportretowani. Chcą bliskości, ale często nie mają języka, żeby ją budować.
Więcej w tym temacie:
- Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
- „I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
- Czytanie jest hot? Bardziej, niż myślisz, i mniej, niż twierdzą książkowe snoby
- Ulubiony film na randce: czerwone i zielone flagi. Co zdradza gust filmowy?
- Emocjonalna mewa czy pies ogrodnika? Sprawdź, czy nie krąży wokół ciebie
- Zapomnij o klasycznych randkach. Choremance zamienia zwykłe obowiązki w prawdziwą bliskość
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Sezon ogórkowy na Netfliksie nie istnieje. Oto co oglądać w lipcu
Od perełki o golfie z Willem Ferrellem, przez filmową wersję Heartstoppera” i true crime najwyżej próby, po serial katastroficzny w lipcowej ramówce Netfliksa. Co jeszcze zobaczymy?
Filmy i seriale
Dlaczego po „The Bear” nie patrzymy już na kuchnię tak samo?
Przez dekady kino romantyzowało gotowanie – raz jako sztukę dostępną tylko wybrańcom, innym razem jako źródło nostalgii. Finał „The Bear” pokazuje, że prawdziwa siła kuchni nie tkwi w geniuszu jednostki, lecz w zespole, komunikacji i pracy wykonywanej bez przemocy. To jedna z najciekawszych zmian we współczesnej popkulturze.
Filmy i seriale
Królują w „Rodzie smoka”. Bethany Antonia i Phoebe Campbell o siostrzanej więzi
Baela i Rhaena Targaryen wreszcie wychodzą z cienia. W trzecim sezonie „Rodu smoka” siostry stają przed decyzjami, które na zawsze zmienią ich życie. Bethany Antonia i Phoebe Campbell opowiadają o dorastaniu, wojnie i więzi, która zostaje wystawiona na najtrudniejszą próbę.
Filmy i seriale
„The Bear” dobiega końca. Lionel Boyce opowiada o pożegnaniu z Marcusem
Po pięciu sezonach „The Bear” dobiega końca. Lionel Boyce, odtwórca roli Marcusa, opowiada o emocjonalnym ostatnim dniu zdjęciowym, przemianie swojego bohatera i serialu, który z opowieści o gotowaniu stał się historią o ludziach.
Filmy i seriale
„Wędrówka na północ” – cichy buntownik we wrzeszczącym świecie
To prawda, że film Barta Schrijvera jest uważnym portretem męskiej przyjaźni, wystawionej na próbę nieuchronnych zmian. Przede wszystkim jednak „Wędrówka na północ” przypomina o wyjątkowości niespiesznego doświadczenia kinowego, które stawia opór kompulsywnemu i bezrefleksyjnemu pochłanianiu przebodźcowujących treści.
Filmy i seriale
„Ród smoka”: Olivia Cooke i Fabien Frankel zdradzają, co czeka Alicent i Cole’a
Jeszcze niedawno należeli do najpotężniejszych ludzi w Westeros. Dziś Alicent Hightower i Criston Cole próbują odnaleźć się w świecie, który sami pomogli doprowadzić do katastrofy. Olivia Cooke i Fabien Frankel opowiadają o traumie, poczuciu winy i trzecim sezonie „Rodu smoka”.
Filmy i seriale
Jest nowy zwiastun serialowej „Lalki”! Nadchodzi przewrotna odsłona klasyki
Netflix zaprezentował drugi zwiastun serialu opartego na ikonicznej książce Bolesława Prusa. Kiedy obejrzymy produkcję?
Filmy i seriale
„The Bear” smakuje lepiej bez Carmy’ego. Przedpremierowa recenzja
Jeremy Allen White nadal jest twarzą „The Bear”, ale piąty sezon udowadnia, że serial Christophera Storera nie potrzebuje już nieustannego skupiania się na jego bohaterze. Gdy Carmy schodzi z pierwszego planu, więcej miejsca dostają inni, a „The Bear” odzyskuje smak.