PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Psychologia i relacje

Emocjonalna mewa czy pies ogrodnika? Sprawdź, czy nie krąży wokół ciebie

Kojarzące się z nadmorskim krajobrazem mewy przywołują beztroskie wspomnienie wakacji, ale łatwo w takiej zadumie zapomnieć, że to ptaki o drapieżnej osobowości. Nic zatem dziwnego, że posłużyły analitykom międzyludzkich relacji do opisu jednego z najgorszych typów randkowiczów.

Udostępnij

Czym jest seagulling?

Mewy nie należą do najłagodniejszych ptaków. Co mają wspólnego z randkowaniem ludzi? Autor zdjęcia: Getty Images

Paulina_Januszewska
24.04.2026

Przerobiliśmy już „ghosting”, czyli znikanie bez słowa, „breadcrumbing”, oznaczający rozsypywanie emocjonalnych okruszków nadziei, czy „future faking”, sprzedawanie wspólnej wizji przyszłości, która nigdy nie miała się wydarzyć. Sama, zresztą, pisałam niedawno o teorii plastikowej torby, czyli męczących potakiwaczach bez właściwości, którzy nie porafią niczego wnieść do związku.

Łatwo odnieść wrażenie, że słownik randkowania nie tylko się rozrasta, lecz wręcz zaczyna przypominać osobny język opisu chaosu emocjonalnego, który towarzyszy relacjom w erze aplikacji i niekończących się opcji wyboru. 

Klęska pojęciowego urodzaju?

Choć wszystkie te pojęcia w założeniu próbują jakoś uporządkować doświadczenie współczesnych związków, niektóre – zakrawają o absurd. Pamiętacie trend, gdy typów chłopaków klasyfikowano wedle ras psów albo pozycji w menu? To już materiał na wątpliwej jakości stand-up, a nie poważną przyjrzenie się temu, jak próbujemy łączyć się w pary.

Im więcej takich etykiet, tym łatwiej mieć wrażenie, że zamiast opisywać rzeczywistość, zaczynamy ją katalogować na siłę. Jednocześnie – mimo koniecznego sceptycyzmu – nie da się nie zauważyć, że coś w tych określeniach trafia w sedno. Nazwy bywają publicystycznie przesadzone, ale opisują bardzo konkretne, powtarzalne schematy, które w praktyce okazują się bardziej męczące niż same definicje próbujące je uchwycić.

I kiedy wydaje się, że lista została już zamknięta, pojawia się kolejny termin, który zaskakująco celnie oddaje jeden z bardziej frustrujących mechanizmów: seagulling. Czemu jednak ktoś postanowił wplątać w to wszystko biedne mewy?

Mewy to nie romantycy

No, z tą niewinnością ptaków, będących nieodłącznymi bohaterami plażowego krajobrazu, nie ma co przesadzać. Termin seagulling używany m.in. przez profesora Bruce’a Y. Lee w artykule dla „Psychology Today” odwołuje się właśnie do ich zachowania – ale nie tego romantycznego, jak u łabędzi czy pingwinów, lecz znacznie bardziej drapieżczego.

Mewa nie musi być głodna, żeby ruszyć po jedzenie. Wystarczy, że zobaczy kogoś, kto także jest nim zainteresowany. Wtedy działa natychmiast zabiera sprzed nosa często bez zamiaru konsumpcji. Sedno nie tkwi więc potrzebie, tylko w kontroli sytuacji.

W relacjach „seagulling” działa analogicznie. To sytuacja, w której ktoś nie chce z nami realnie być, ale jednocześnie robi wszystko, byśmy nie weszli w związek z kimś innym. To nie jest klasyczne niezdecydowanie, lecz świadome podtrzymywanie czyjejś obecności na wszelki wypadek. Emocjonalna mewa potrafi zniknąć na tygodnie lub lata tylko po to, by nagle wrócić z wiadomością, która rozbudza nadzieję na coś więcej. Daje sygnały zainteresowania, flirtuje, czasem nawet inicjuje spotkania. Robi to bez realnej intencji budowania czegokolwiek trwałego. Kluczowy jest tu brak równowagi. Seagull bierze emocjonalną uwagę, nie oferując w zamian stabilności ani zaangażowania.

Najbardziej przewrotne jest to, że to zachowanie rzadko wygląda jak coś jednoznacznie toksycznego. Nie ma tu dramatycznego zerwania ani otwartego odrzucenia. Jest za to ciągłe trwanie w zawieszeniu, przerywanym czymś, co moglibyśmy nazwać okruszkami uwagi.

Seagulling to mechanizm niezwykle podstępny. Psychologicznie często wiąże się z potrzebą kontroli i lękiem przed utratą. „Mewa” nie musi mieć zamiaru budowania czegokolwiek – wystarczy jej świadomość, że dostęp do drugiego człowieka istnieje. To daje poczucie wpływu, nawet jeśli nie przekłada się na żadną realną bliskość. Paradoks polega na tym, że im mniej zaangażowania, tym silniejsza potrzeba jego utrzymania w formie potencjału.

Co istotne, seagulling łatwo pomylić z innymi zjawiskami: niedojrzałością emocjonalną, złym momentem w życiu, albo klasycznym „jeszcze nie wiem, czego chcę”. Różnica ujawnia się w powtarzalności. Jeśli ktoś regularnie znika i wraca wtedy, gdy zaczynasz się oddalać i układać sobie szczęśliwie życie, nie jest to przypadek, lecz wzorzec zachowania.

Seagulling bywa szczególnie dotkliwy po rozstaniu. Były partner lub partnerka nie chce wrócić, ale też nie znosi myśli, że możesz ułożyć sobie życie z kimś innym. Wtedy zaczyna się subtelna gra: od czasu do czasu kontakt, przypominanie o wspólnych chwilach, niedopowiedziane sugestie. Efekt? Trudniej zamknąć stary rozdział, bo ktoś wciąż stawia wielokropek. Niestety seagulling jest jednym z jej bardziej nieoczywistych zjawisk w relacjach. Nie krzyczy, nie dramatyzuje, nie zamyka drzwi. Po prostu stoi w progu i sprawdza, czy przypadkiem ktoś jeszcze o nim pamięta. I być może właśnie dlatego jest tak trudny do zauważenia.

Zero miękkiej gry

Co możesz zrobić? Tu nie ma miejsca na półśrodki. Czas odciąć wszystko grubą kreską. Wyjście z takiej dynamiki nie polega na lepszej analizie intencji drugiej osoby. To częsty błąd: próba rozszyfrowania, co on/ona naprawdę czuje. Problem w tym, że seagulling nie musi wynikać z głębokich uczuć – wystarczy, że działa. 

Kluczowe stają się więc nie powody, dla których ktoś tak robi, ale to, ta sytuacja robi z „ofiarą” mewy. Granica pojawia się tam, gdzie kończy się reagowanie na nieregularne sygnały. Dopóki każde „hej, co tam?” po tygodniach ciszy wywołuje emocjonalny reset, mechanizm się utrzymuje. Dopiero brak odpowiedzi – albo konsekwentne wyjście z gry – przerywa ten cykl.

Zmęczeni nie samymi mewami, a anglicyzmami, z pewnością dostrzegli już na pewn, że  w języku polskim istnieje określenie, które opisuje bardzo podobną dynamikę. Pies ogrodnika to  ktoś, kto sam nie weźmie, ale i drugiemu nie da. Mechanizm jest bliźniaczy – nie chodzi o posiadanie, lecz o blokowanie dostępu. Niezależnie jednak od tego, czy niezdecydowanego natręta uznasz za psa lub mewę, warto ich przegonić na dobre.

Więcej w tym temacie:

Paulina_Januszewska

Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.

Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.

Czytaj więcej

1920x1080_ex

Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać

Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.

Glue Running – popularna, dynamicznie rozwijająca się społeczność biegowa, która skupia biegaczy w kilku największych miastach Polski, w tym w Krakowie i Warszawie

Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?

Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.

Niewerbalny Język ojcowskiej miłości

Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?

Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.

Czemu zdradzamy?

„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?

Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?

Ewa Woydyłło

Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło

Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?

Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?

Eksperci radzą, jak być dobrym partnerem

Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie

Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.

Dlaczego nie dorastamy?

Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?

Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?