Facet jak plastikowa torba? Kiedy elastyczność staje się czerwoną flagą
PARTNERZY SERWISU
Psychologia i relacje
Facet jak plastikowa torba? Kiedy elastyczność staje się czerwoną flagą
Kolejne teorie randkowania wyrastają jak grzyby po deszczu, a niektóre postrzegają facetów jak jednorazówki powiewające na wietrze. Choć na pierwszy rzut oka to porównanie wzbudza słuszną niezgodę, oglądane z bliska ma więcej sensu.
Udostępnij

Teoria plastikowej torby – co naprawdę oznacza? Autor zdjęcia: Getty Images/kolaż Klaudia Adamek
„Czy kiedykolwiek czułeś się jak plastikowa torba dryfująca w powietrzu?” – pyta Katy Perry w swoim starym milenialskim hicie „Firework”. Trudno uznać ten wers za wybitne tekściarskie osiągnięcie piosenkarki. Jednak dla Alessandra Frosalego – przedstawiającego się jako mówca motywacyjny i trener relacyjny, kierujący swój przekaz do mężczyzn, którzy chcą być lepszymi mężami i partnerami – okazał się kopalnią inspiracji. Konkretniej – metafora foliówki stała się punktem wyjścia do opisu konkretnego typu partnera, którego powinny unikać kobiety. I którym nie powinni chcieć być faceci.
Pasażer na gapę
Chodzi o mężczyzn, którzy zamiast aktywnie uczestniczyć w związku, po prostu płyną z prądem. Można by ich określić po musilowsku – ludźmi bez właściwości. Nie inicjują wspólnych aktywności, nie tworzą planów, nie podejmują decyzji i prawdopodobnie na każde pytanie partnerki odpowiadają: „Zrób, jak chcesz”. O ile przy takich drobnych wyborach dotyczących tego, co zamówić na obiad, bywa to jeszcze zabawną i memogenną kapitulacją wobec kulinarnej klęski urodzaju, o tyle w przypadku poważniejszych spraw albo ich nagromadzenia taka postawa staje się męcząca.
Na pierwszy rzut oka jednak pełna ugodowość zwykle wygląda całkiem atrakcyjnie i wpisuje się kulturowe mity o idealnym dopasowaniu z partnerem niczym wreszcie odnalezioną drugą połową lub brakującym puzzlem w życiowej układance. Szczególnie osobom, które mają za sobą relacje pełne napięć, konfliktów czy wybuchów emocji, spokój, brak sprzeczek i elastyczność mogą dawać poczucie bezpieczeństwa. Zresztą harmonijne spijanie sobie z dziubków i reagowanie na wszystko „mam tak samo” to wymarzony scenariusz zakochania. Ale ten etap w końcu mija, a problem z nadmierną ugodowością pojawia się z czasem.
Kiedy? Gdy stabilna niefrasobliwość okazuje się pozorem, pod którym skrzętnie ukrywają się: unikanie odpowiedzialności i oczekiwanie, że druga strona ułoży nam życie i weźmie na siebie ciężar podtrzymywania relacji, planowania spotkań, rozmów o przyszłości czy pilnowania codziennych wspólnych spraw. Partner, który miał być bezproblemowy, zaczyna przypominać pasażera na gapę – obecnego, ale zupełnie niezaangażowanego z temperamentem na poziomie – no właśnie – plastikowej torby albo (jeśli zastosować bliższe naszej frazeologii określenie) wiecznie dostosowującej się do okoliczności i wygodnickiej chorągiewki na wietrze.
Do tego dochodzi zwykle brak własnych poglądów, zdania, preferencji i kreatywności, co skutecznie zabija zarówno pożądanie, jak i poczucie autentyczności, bliskości i wzajemności w związku. Tę aktywniejszą ze stron może na dłuższą metę doprowadzić do wypalenia albo zmienić relację z partnerskiej w… rodzicielską. Nie, matkowanie nie jest marzeniem każdej dziewczyny tak samo, jak odpowiadanie na „daddy issues” nie stanowi obowiązku faceta.
Wszystko na „tak”
Złośliwcy mogliby jednak powiedzieć, że kobiety, które w sieci ochoczo podłapały teorię plastikowej torby, znów pokazują, jak bardzo są wybredne i tak naprawdę udowadniają, że pragną kontrolujących i dominujących bad boyów zamiast uprzejmych chłopaków.
Choć na pewno istnieją osoby, które faktycznie szukają takich relacji, w zdrowych i udanych związkach najczęściej chodzi nie o kamuflujące bierność bycie sympatycznym, lecz zwyczajne okazywanie zainteresowania: proponowanie spotkania, podjęcie tematu trudnej rozmowy, zauważenie emocji drugiej osoby. Jeśli zamiast tego ciągle słyszysz „wszystko jedno”, to trudno nie stracić zainteresowania.
Zdrowo „wyluzowana” i łatwa w podejściu osoba zachowuje swoje preferencje i wartości – nawet jeśli potrafi iść na ugodę. „Plastikowa torba” zaś dopasowuje się do wszystkiego: zmienia zdanie w zależności od sytuacji, rezygnuje z wcześniejszych deklaracji, unika konfrontacji za wszelką cenę. To nie elastyczność, tylko brak zakorzenienia.
Dochodzi do tego jeszcze jedna rzecz: zgoda bez pokrycia. Taki partner często mówi „tak” – na wyjazd, wspólne plany czy ważne rozmowy – ale nie wynika z tego nic poza chwilowym entuzjazmem. W efekcie druga osoba musi nie tylko wszystko zorganizować, ale jeszcze „dopinać” rzeczy, które teoretycznie zostały już ustalone.
I tu pojawia się sedno tej teorii: bycie ugodowym nie jest tym samym co bycie zaangażowanym. Prawdziwa dojrzałość w relacji polega na połączeniu elastyczności z odpowiedzialnością – umiejętności reagowania spokojnie na zmiany, a także aktywnego uczestnictwa w budowaniu związku.
Foliówka nie ma płci ani orientacji
Warto jednak na chwilę zatrzymać się i spojrzeć na tę teorię krytycznie. Bo choć trafnie opisuje pewien typ zachowania, łatwo może stać się kolejną internetową etykietą, którą przykleja się zbyt pochopnie. Nie każdy spokojny czy ugodowy partner jest „plastikową torbą”. Dla wielu osób brak konfliktowości to cecha temperamentu, a nie oznaka braku zaangażowania.
Co więcej, problem nie dotyczy wyłącznie mężczyzn czy relacji heteroseksualnych. Każda osoba – niezależnie od płci i orientacji psychoseksualnej – która unika odpowiedzialności, nie wnosi inicjatywy i zostawia emocjonalną oraz organizacyjną pracę drugiej stronie, może stać się obciążeniem w relacji. To nie jest kwestia „typów facetów”, tylko dynamiki zaangażowania.
Dlatego zamiast uznać „teorię plastikowej torby” za wyrocznię, lepiej potraktować ją jako punkt do refleksji. Związki nie są jednowymiarowe, a ludzie różnią się temperamentem, potrzebami i sposobem okazywania uczuć. Dla jednej osoby ideałem będzie partner zdecydowany i inicjujący, dla innej – spokojny i ustępujący.
Kluczowe pytanie brzmi nie: „Czy on/ona jest wystarczająco ugodowy(a)?”, ale: „Czy ta osoba realnie współtworzy relację?”.
Ostatecznie chodzi o to, by nie zostawiać całego ciężaru związku komuś innemu. Albo umieć odpowiednio dawkować to w czasie i komunikować. Zdarza się, że z uwagi na przytłoczenie obowiązkami zawodowymi, chorobą czy słabą kondycją psychiczną potrzebujemy tego, by partner lub partnerka wzięli na siebie odpowiedzialność za wspólne obszary. W trudniejszym dla niej lub dla niego czasie możemy odpowiedzieć tym samym.
Ale znów – każda taka sytuacja wymaga faktycznego konsensusu i rozmowy. Od kogoś z wyraźnym deficytem sprawczości niełatwo to uzyskać. I tu leży sedno: problemem nigdy nie była sama „plastikowa torba”, tylko fakt, że nie da się jej powierzyć zakupów. Ktoś inny i tak musi je zrobić, zaplanować i jeszcze donieść do domu.
Więcej w tym temacie:
- Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać
- „Zaproszenie”. Najbardziej niezręczna kolacja roku
- Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
- Libido na minusie. Kiedy brak ochoty na seks powinien niepokoić?
- „I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
- Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać
Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.
Psychologia i relacje
Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.
Psychologia i relacje
Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?