Samotność zabija? Złe relacje mogą być równie groźne
PARTNERZY SERWISU

Psychologia i relacje
Samotność zabija? Złe relacje mogą być równie groźne
Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że zdrowe relacje pozytywnie wpływają na jakość życia, ale nowe badania pokazują, że mogą je także wydłużać. Albo przynajmniej – nie wpędzać nas przedwcześnie do grobu.
Udostępnij
Toksyczna relacja może skracać życie Autor zdjęcia: Getty Images
Świat nauki od dawna ostrzega przed rozprzestrzeniającą się epidemią samotności. Dane są alarmujące. Tylko w Polsce – jak wskazują eksperci z wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich – 68 proc. dorosłych deklaruje poczucie samotności, a 23 proc. przyznaje się do izolacji społecznej.
Co więcej, gdy po sześciu miesiącach ponownie przebadano tę samą grupę, okazało się, że u połowy respondentów samotność przybrała formę przewlekłą – znacznie bardziej niepokojącą i groźną dla zdrowia niż krótkotrwałe epizody ograniczonych kontaktów społecznych. Długotrwała samotność wiąże się bowiem m.in. ze zwiększonym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, zaburzeń snu oraz osłabieniem odporności. Nic więc dziwnego, że naukowcy intensywnie poszukują sposobów, by pomóc ludziom wychodzić z izolacji i angażować się w relacje.
Więcej interakcji tak, ale…
Jednak w tej dyskusji coraz częściej pojawia się ważne zastrzeżenie: nie każda relacja działa na nas korzystnie. O ile bliscy mogą być źródłem wsparcia, o tyle niektóre więzi stają się stałym źródłem napięcia. Badacze określają takie osoby jako „hasslers” – ludzi, którzy regularnie wywołują stres i utrudniają codzienne funkcjonowanie. Tego typu relacje mogą prowadzić do chronicznej aktywacji osi stresu (HPA), co oznacza utrzymujący się podwyższony poziom hormonów stresu, w tym kortyzolu.
Wprawdzie wiemy, że stres nie zawsze jest szkodliwy. Krótkotrwały potrafi mobilizować, wspierać adaptację i zwiększać elastyczność psychiczną, a także inicjować korzystne zmiany neurobiologiczne i hormonalne. Warunek jest jeden – nie może on stanowić stałego elementu codzienności. Przewlekłe napięcie wyniszcza organizm, sprzyja stanom zapalnym i przyspiesza proces starzenia.
Związek między funkcjonowaniem w trudnych relacjach a tempem starzenia przeanalizowali naukowcy zajmujący się zdrowiem publicznym i relacjami społecznymi na kilku wiodących amerykańskich uniwersytetach. Wyniki opublikowano na łamach czasopisma „Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS)”. W badaniu wykorzystano m.in. analizę markerów epigenetycznych w próbkach śliny, które pozwalają oszacować tzw. wiek biologiczny organizmu oraz tempo jego starzenia się.
Uczestników poproszono o wskazanie osób ze swojego otoczenia – zarówno tych, od których otrzymują wsparcie, jak i tych postrzeganych jako obciążające. Niemal 30 proc. badanych miało w swoim otoczeniu przynajmniej jedną taką trudną relację, a około 10 proc. – co najmniej dwie. Każda dodatkowa osoba będąca źródłem długotrwałego napięcia wiązała się z wyższym wiekiem biologicznym – średnio o około dziewięć miesięcy – oraz szybszym tempem starzenia (o ok. 1,5 proc.).
Z krewnymi dobrze tylko na zdjęciu
Najsilniejszy efekt zaobserwowano w relacjach rodzinnych, które są najtrudniejsze do ograniczenia lub zakończenia – w przeciwieństwie do znajomości czy przyjaźni. Co ciekawe, podobnej zależności nie stwierdzono w przypadku partnerów i małżonków – prawdopodobnie dlatego, że nawet jeśli pojawiają się tam konflikty, bywają one równoważone wsparciem emocjonalnym. Poza tym rozstania partnerów bywają zwyczajnie łatwiejsze do przeprowadzenia.
Analiza pokazała też szerszy kontekst zdrowotny: osoby funkcjonujące w trudnych relacjach częściej gorzej niż pozostali oceniają swój stan zdrowia, doświadczają objawów lęku i depresji, mają więcej chorób przewlekłych oraz wyższą masę ciała. Tego typu obciążenia zwiększają ryzyko m.in. chorób metabolicznych i sercowo-naczyniowych. Naukowcy podkreślają jednak, że zależność może być dwukierunkowa – gorsze zdrowie może wpływać na bardziej negatywną ocenę relacji.
Mimo tych zastrzeżeń wniosek jest spójny: negatywne więzi społeczne mogą działać podobnie jak inne przewlekłe stresory i realnie przyspieszać starzenie organizmu. W kontekście rosnącej samotności nie chodzi więc wyłącznie o to, by mieć relacje, ale przede wszystkim o ich jakość. Bo choć samotność jest poważnym problemem zdrowia publicznego, toksyczne relacje mogą okazać się równie – a czasem nawet bardziej – wyniszczające dla zdrowia.
Jednocześnie naukowcy apelują, by ostrożnie podchodzić do badań i tego, co określamy jako „stresujące”. Nie istnieją bowiem takie więzi, w których nie zdarzają się konflikty. Musimy więc odróżniać naturalne napięcia i sporadyczne trudności od relacji, które w sposób stały generują obciążenie psychiczne, podkopują poczucie bezpieczeństwa i nie są równoważone wsparciem.
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać
Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.
Psychologia i relacje
Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.
Psychologia i relacje
Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?