PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Psychologia i relacje

„Byłem incelem” – jak wygląda ucieczka z manosfery?

Zejście do mizoginicznego podziemia jest dziś dla chłopców i młodych mężczyzn tak proste, jak odpalenie internetu. Czy da się jednak stamtąd wyjść? Tego dowiedzieli się australijscy badacze.

Udostępnij

Czy da się wyjść z manosfery?

Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż: Klaudia Adamek

Paulina_Januszewska
24.03.2026

„To moja zmywarka i sprzątaczka” – tak o swojej partnerce mówi jeden z bohaterów najnowszego dokumentu Louisa Therouxa. Dalej jest tylko gorzej. W dostępnym na Netfliksie i głośno dyskutowanym filmie „W głębi manosfery” słynny dziennikarz próbuje zrozumieć niebezpieczny fenomen influencerów, którzy rządzą w „męskiej” części internetu.

Mizoginiczna subkultura

To tam królują takie postaci, jak oskarżony o handel ludźmi i gwałt Andrew Tate, Braden Peters znany jako Clavicular i używający narkotyków oraz sterydów jako „środków upiększających”, czy Indigenous Swiss zachwalający bonesmashing – uderzanie twarzy młotkiem w celu rzekomej poprawy wyglądu. Więcej na temat tego ostatniego pisałam w tekście o looksmaxxingu – trendzie wywodzącym się z incelskich forów.

W filmie poznajemy podobnych do nich pewnych siebie facetów, którzy zjednują sobie sympatię sfrustrowanych młodych chłopaków, pozując na królów życia, szerząc antyintelektualne treści i teorie spiskowe, a także podżegając do mizoginii, a nawet brutalnej zemsty na kobietach. Idole tzw. manosfery zarabiają na sprzedaży wizji ultratoksycznego maczyzmu, który ma być remedium na matrymonialne, ekonomiczne i tożsamościowe klęski oraz dylematy m.in. osób uznających się za przegrywów czy inceli.

Najczęściej trafiają jednak do nastoletnich chłopców, którzy dopiero się rozwijają i pod wpływem fałszywie upraszczających rzeczywistość komunikatów, natychmiast się radykalizują. Efekt? Sięgają po przemoc, cierpią na depresję, wycofują się z życia i zamykają w ekstremistycznych internetowych społecznościach. 

Wiemy to nie od dziś

Reportaż Therouxa zadebiutował w sieci w marcu i od tego momentu ożywia potrzebną społecznie dyskusję o manosferze. Nie jest jednak wolny od krytyki. Dokumentaliście zarzuca się zbyt słabe kontrowanie swoich rozmówców i powierzchowne podejście do tytułowego tematu, który skrywa znacznie więcej mrocznych stron, niż pokazano to w filmie. Manosfera doczekała się przecież niejednej wiwisekcji w mediach i nauce (np. w książce Laury Bates „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”), z których dowiadujemy się, jak negatywne i dalekosiężne spustoszenie sieją w życiach mężczyzn i całym społeczeństwie grupy na różne sposoby organizujące się wokół seksizmu.

Nie brakuje też badań pokazujących, z jaką łatwością przeciętny małoletni użytkownik internetu, który interesuje się grami, piłką nożną czy motoryzacją, trafia na nienawistne wobec kobiet (i nie tylko) treści propagujące samczość alfa. Inne analizy wskazują z kolei na radykalizowanie się poglądów generacji Z na relacje damsko-męskie, o których pisałam tutaj a także gwałtowny wzrost seksizmu, mizoginii i molestowania seksualnego w szkołach. 

„Opierając się na jakościowych wywiadach z 30 nauczycielkami w Australii, sugerujemy, że seksizm zidentyfikowany we wczesnych badaniach wciąż jest obecny w szkołach, częściowo wskrzeszony przez wszechobecność i wpływ jednego konkretnego mizoginistycznego »męskiego influencera«, Andrew Tate'a. Odwołując się do hegemonicznej męskości Connella, sugerujemy, że seksistowskie praktyki chłopców wobec nauczycielek i koleżanek stanowią element strategii legitymizacji nierówności płci, stabilizując i wzmacniając regresywną »męską supremację«” – piszą na przykład badacze z australijskiego Monash University.

Dostrzegając to zagrożenie, Australijski Instytu Kryminologii, postanowił sprawdzić, czy z tej ścieżki da się zawrócić w myśl zasady, że świadectwa osób wychodzących z kryzysu mogą pomagać w kształtowaniu działań profilaktycznych i pomocowych.

Świadectwa eks-inceli

Badacze przeprowadzili anonimową ankietę internetową skierowaną do mężczyzn identyfikujących się wcześniej jako incele. Rekrutacja odbywała się głównie poprzez reklamy na Reddicie i w innych przestrzeniach online związanych z tematami samotności i relacji. Badanie trwało od marca do października 2024 roku i objęło 43 uczestników z krajów anglosaskich. Średni czas zaangażowania w społeczności inceli wynosił u respondentów około 4,5 roku, a ponad połowa z nich aktywnie publikowała treści. Zebrane odpowiedzi otwarte zostały poddane analizie tematycznej, czyli systematycznemu kodowaniu powtarzających się motywów i wzorców w wypowiedziach.

Co z tego projektu wynika? Po pierwsze – z manosfery da się wyjść, a po drugie – to proces, który wymaga wsparcia świata zewnętrznego. Autorzy przedsięwzięcia zaobserwowali, że wejście w manosferę bardzo często zaczyna się od momentu kryzysu, desperacji i podatności na wpływy. Mężczyźni trafiają do tych społeczności w okresach wzmożonej samotności, niepewności i obniżonego poczucia własnej wartości – zmagając się z lękami dotyczącymi wyglądu, statusu społecznego, doświadczenia seksualnego czy sytuacji finansowej. 

Fora incelskie czy fandomy manosferycznych idoli oferują wtedy pozornie atrakcyjną kombinację prostych wyjaśnień („to nie twoja wina, tylko system jest ustawiony przeciwko tobie”) oraz poczucie wspólnoty. Wielu badanych wspominało, że na początku odczuwało realną więź z innymi internautami i ulgę, bo po raz pierwszy ktoś „rozumiał” ich frustracje. To właśnie sprawia, że te przestrzenie są tak przyciągające – odpowiadają na autentyczne potrzeby emocjonalne.

Z czasem jednak ta sama dynamika zaczyna działać destrukcyjnie, tworząc to, co uczestnicy badania nazywali „niezdrową pętlą depresji”. Społeczność funkcjonuje jak zamknięta komora echa: negatywne przekonania są stale wzmacniane, a każdy przykład z rzeczywistości interpretowany tak, by potwierdzać pesymistyczną wizję świata. Zamiast poprawy samopoczucia pojawia się jego pogorszenie – rośnie poczucie beznadziei, wrogość i izolacja.

Kluczowy moment zmiany pojawia się wtedy, gdy część osób zaczyna dostrzegać rozdźwięk między ideologią a własnym doświadczeniem. Mogą to być zwyczajne, ale istotne sytuacje: życzliwe traktowanie przez innych ludzi, pozytywne relacje z kobietami czy obserwacja, że rzeczywiste związki nie działają według „sztywnych reguł” promowanych online. Takie doświadczenia podważają wcześniejsze przekonania i uruchamiają proces stopniowego dystansowania się.

To odwracalne, ale...

Samo wyjście z manosfery – jak wskazują jej byli użytkownicy – jest jednak trudnym i nierównomiernym procesem, a nie jednorazową decyzją podejmowaną pod wpływem wielkich przełomowych wydarzeń. Badani opisywali je jako powolne odcinanie się od treści, ale też równoległą odbudowę życia poza internetem: relacji, poczucia przynależności i tożsamości. Kluczowe okazywało się szukanie alternatyw – nowych środowisk, aktywności i sposobów myślenia o sobie.

Jednocześnie analiza pokazuje, że choć radykalizacja nie jest nieodwracalna, wyjście z manosfery nie oznacza automatycznej zmiany poglądów. Dlatego mężczyźni otrzebują skutecznego wsparcia społeczno-psychologicznego. Redukcja izolacji, wzmacnianie kompetencji społecznych oraz oferowanie alternatywnych źródeł przynależności to główne wskazówki, z jakimi australijscy badacze zostawiają odbiorców swojej pracy.

Historie osób, które opuściły czeluść mizoginicznego internetu pokazują możliwe ścieżki zmiany i mogą być ważnym narzędziem dla rodzin, szkół czy decydentów. Zamiast postrzegać to zjawisko jako nieuniknione, warto traktować je jako proces, na który można wpływać – zwłaszcza poprzez wzmacnianie relacji społecznych, wspieranie zdrowia psychicznego i promowanie bardziej konstruktywnych wzorców męskości.

Więcej w tym temacie:

Paulina_Januszewska

Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.

Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.

Czytaj więcej

1920x1080_ex

Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać

Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.

Glue Running – popularna, dynamicznie rozwijająca się społeczność biegowa, która skupia biegaczy w kilku największych miastach Polski, w tym w Krakowie i Warszawie

Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?

Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.

Niewerbalny Język ojcowskiej miłości

Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?

Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.

Czemu zdradzamy?

„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?

Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?

Ewa Woydyłło

Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło

Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?

Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?

Eksperci radzą, jak być dobrym partnerem

Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie

Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.

Dlaczego nie dorastamy?

Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?

Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?