PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sport

Igrzyska 2026: Władimir Semirunnij – przyjechał do Polski, by wygrywać

Władimir Semirunnij to panczenista, były reprezentant Rosji, który uzyskał polskie obywatelstwo w sierpniu 2025 roku. W tym czasie zdążył pobić rekordy Polski na trzech dystansach w łyżwiarstwie szybkim oraz wywalczyć złoto mistrzostw Europy 2026 na dystansie 5000 metrów i srebro na 1500 metrów. Z naszą kadrą trenuje już ponad dwa lata i właśnie zdobył dla Polski srebrny medal na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech. 

Udostępnij

Władimir Semirunnij, reprezentant Polski na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech

Władimir Semirunnij, reprezentant Polski na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech Autor zdjęcia: Maciej Wójcik

Maciej Wójcik
13.02.2026

Kiedy Timothée Chalamet odbierał nagrodę SAG na początku 2025 roku, szerokim echem odbiła się jego krótka przemowa, w której otwarcie przyznał, że przyświeca mu wielkość, że zarówno inspirują go najlepsi aktorzy, jak i legendarni sportowcy i że on chce być jednym z nich.

Niektórych te słowa ukłuły, wręcz oburzyły – tak młody aktor mówi o stawianiu się w jednej linii z Danielem Day-Lewisem czy Marlonem Brando, ale dla mnie były to słowa inspirujące i imponujące – Timothée Chalamet wie, na co go stać, wie, czego chce, i jest gotów pracować na to tyle, ile trzeba. Dokładnie takie wrażenie miałem podczas rozmowy z Władimirem Semirunnijem – on przyjechał tu, żeby wygrywać.

Były reprezentant Rosji, od sierpnia 2025 roku obywatel Polski Władimir Semirunnij

Panczenista, który konsekwentnie realizuje jeden cel: wygrywać. Były reprezentant Rosji, od sierpnia 2025 roku obywatel Polski. Autor zdjęcia: Maciej Wójcik

Jak Wowa stał się Polakiem

Do Polski trafił ponad dwa lata temu. Wielu sportowców z Rosji szukało nowego domu za granicą, by dalej móc trenować i startować na międzynarodowych imprezach, a przede wszystkim na igrzyskach. Wowa (preferowane zdrobnienie od Władimir) wybrał Polskę i Tomaszów Mazowiecki, gdzie znajduje się jeden z niewielu ośrodków, w którym można trenować na lodzie przez blisko pół roku i który leży niedaleko Centralnego Ośrodka Sportu w Spale.

Na początku nie miał prawa jazdy, a zamieszkał 7 km od lodowiska, tym samym zdarzały się dni, kiedy „na rozgrzewkę” te 7 km biegł, potem robił trening na lodzie, jadł, kładł się na krótką drzemkę, potem trenował na siłowni i truchtał do domu. – Co na to trener? – Trener mówił, że dobrze, robimy objętość.

Gorszy od braku prawa jazdy był zakaz startowania w zawodach. Kiedy Federacja Rosyjska dowiedziała się o jego ruchach, wniosła o dwuletni zakaz, który końcowo trwał półtora roku. W tym czasie Wowa mógł jedynie trenować, uczyć się polskiego i próbować zaskarbić sobie sympatię znajomych z reprezentacji, a z tym mógł być problem – ponieważ Wowa jest dobry, bardzo dobry.

Panczenista Władimir Semirunnij

Panczenista Władimir Semirunnij Autor zdjęcia: Maciej Wójcik

Wywalczył swoje miejsce

Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego otwarcie i wspierająco zareagował na pomysł Władimira. Od początku uzyskał wsparcie działaczy po polskiej stronie, by jak najlepiej odnaleźć się w Polsce, w kadrze i drużynie, a także by przyspieszyć normalny tryb uzyskania obywatelstwa i wystąpić na igrzyskach. Jak jednak przekonać do siebie nowych kolegów z reprezentacji? Z perspektywy dotychczasowych reprezentantów nagle pojawia się Wowa, eks-Rosjanin, który ma z nimi jeździć i z którym będą musieli rywalizować o miejsce w kadrze.

To nie było zawsze proste i przyjemne. Władimir lubi rywalizować, prowadzić zespół podczas jazdy, motywuje go bezpośrednia rywalizacja, a kiedy ktoś osiąga lepsze wyniki od niego, to od razu chce mu dorównać. Jest też pomocny i serdeczny, ale kiedy jego znakomite występy mogą odebrać komuś miejsce w kadrze, bycie sympatycznym może nie wystarczyć. Na szczęście obroniły go właśnie te świetne wyniki – dzięki niemu Polska wywalczyła dodatkowe miejsce na igrzyskach, stąd Wowa śmieje się, że dał tyle, co zabrał, i wyszło na zero.

Igrzyska 2026: Władimir Semirunnij – przyjechał do Polski, by wygrywać

Władimir Semirunnij ze srebrnym medalem zimowych igrzysk olimpijskich! Autor zdjęcia: Maciej Wójcik

Przekupiły go słodkie bułeczki

Pochodzi z Jekaterynburga, czyli środka Rosji. W każdą zimę temperatury regularnie spadają tam daleko poniżej zera, więc łyżwy są bardzo popularne, ale bardziej jako hobby niż jako sport, który się trenuje. Pierwsze treningi w życiu Władimira to było karate w najniższej klasie szkoły podstawowej.

– Tam było cały czas rozciąganie. Pamiętam, że na pierwszym treningu wszyscy płakali, nikomu się to nie podobało. Drugi trening – połowa osób płacze. Trzeci trening – jedna trzecia. Piąty i szósty trening – tylko ja płaczę – wspomina Wowa. Błagał mamę, żeby wypisała go z karate. Zgodziła się, ale powiedziała, że jeżeli nie będzie trenować, to zabroni mu oglądać telewizję i zabierze pieniądze na ulubione słodkie bułeczki. Mały Władimir miał się skupić na nauce. Minęło kilka miesięcy i trener w szkole zaproponował dzieciom łyżwiarstwo – Wowa, któremu zależało na oglądaniu telewizji i jedzeniu bułeczek, zgłosił się i była to pewnie jedna z najważniejszych decyzji w jego życiu.

Rozwijał się stopniowo, tak jak dziecko powinno. Próbował wielu sportów, w lato lubił siatkówkę, jeździł na rolkach i rowerze, w zimę wybierał łyżwy, hokej i długo starał się o miejsce w drużynie piłkarskiej. W wieku kilkunastu lat okazało się, że to łyżwy były jego najmocniejszą stroną i skupił się już tylko na nich.

Pierwszy start Władimira Semirunnija na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026 zaplanowany jest na 15 lutego 2026 roku

Władimir Semirunnij wywalczył srebrny medal w łyżwiarstwie szybkim na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 Autor zdjęcia: Maciej Wójcik

Być dobrym to znaczy wygrywać

W wieku 15–16 lat zdobył pierwszy medal na młodzieżowych mistrzostwach Rosji, wygrywał też zawody regionalne. Kiedy z dumą wrócił z medalem mistrzostw, tata powiedział mu, że on się cieszy z drugiego miejsca w „jakimś masowym starcie” (chodzi o rozgrywki, w których 25 łyżwiarzy startuje naraz na jednym torze – przyp. red.), a był tam chłopak, który wygrał wszystkie dystanse, i to on jest dobrym zawodnikiem.

– Byłem bardzo zły na tatę, ale teraz mogę powiedzieć, że to jedna z najlepszych rzeczy, jaką mógł mi powiedzieć. Bo na serio – sportowiec musi chcieć wygrać wszystkie zawody, być pierwszy, a nie – że wystarczy mu drugie miejsce. Teraz mnie to napędza i jak jestem drugi, zawsze chcę być pierwszy. Dziękuję tacie za te słowa, bo już w następnym roku wygrałem na swoim dystansie.

– Jak budujesz pewność siebie? Czy czujesz, że masz predyspozycje, i stąd twoja pewność siebie? A może dużo pracujesz, więc nie ma szans, że nie może nie wyjść? – pytam.

– Tak, to drugie, serio. To jak matematyka: jeden plus jeden zawsze daje dwa. Jeśli potrafię w trakcie treningu jechać na rowerze z mocą 500 watów, to jak może nie wyjść na zawodach? Po takiej wytężonej pracy musi się udać. Jeśli jednak się nie uda, to od tego ma się trenera, by z nim usiąść i omówić, co zostało zrobione nie tak, i pracuje się dalej.

Wowa uwielbia wygrywać i mimo że jest wybitny, to nie zawsze staje na najwyższym miejscu podium. Jak radzi sobie z rozczarowaniem? Pracował z psychologiem sportowym, by nie przenosić złości na wynik do życia osobistego. – Chcę być zawsze pierwszy i to mi trochę przeszkadza w zwykłym życiu. Jak zawody mi niedobrze pójdą, chodzę później zły i nie chcę z nikim rozmawiać, jestem nakręcony i mam problemy z przełączeniem się ze sportowego życia na zwykłe. To właśnie muszę przepracować. Zauważyłem zresztą, że przed samym startem lubię być w tym stanie, ale później po prostu muszę się przełączyć – wyjaśnia łyżwiarz.

– Czego możemy się spodziewać po tobie na igrzyskach? – dopytuję.

– Nie chciałbym mówić o pobiciu olimpijskiego rekordu, bo tor w Pekinie był lepszy, ale chciałbym i tego spróbować. Na pewno spróbuję wygrać. To jest mój cel. Wszyscy piszą, że to jest marzenie, a to przecież bardziej cel niż marzenie. Marzeniem może być domek w lesie, gdzie jest cisza i spokój. W sportowym życiu trudno o spokój – cały czas jesteś trochę zestresowany, więc dlatego po zakończeniu kariery sportowej chciałbym mieć spokój. To jest właśnie moje marzenie.

Władimir Semirunnij 13 lutego 2026 wywalczył dla Polski srebrny medal zimowych igrzysk olimpijskich w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 10 000 m.

Zobacz także: Igrzyska 2026. Klaudia Adamek i Linda Weiszewski: Bardzo szybkie, gotowe na więcej!

Więcej w tym temacie:

Maciej Wójcik

Bardzo amatorski sportowiec, biegacz, ultramaratończyk, miłośnik gór, fotograf, dziennikarz i aspirujący ornitolog. Jego celem jest przybliżanie ludzi do sportu i sportu do ludzi.

Czytaj więcej

Podsumowanie mundialu 2026

Zmiennicy, nowe rozdania i rozstania. Czy futbol obronił mundial?

Przed startem mistrzostw świata nie brakowało obaw o poziom, ingerencje polityczne i formę najlepszych drużyn. Jak było w praktyce? Podsumujmy mundial po finałowym meczu.

Sergio Ramos Hiszpania Argentyna

W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie

Hiszpania sięgnęła po mistrzostwo świata drugi raz w historii. Sergio Ramos doskonale zna słodki smak wygranej – 16 lat temu również wniósł wymarzony puchar.

Mundial 2026: pierwszy w historii mistrzowski pierścień FIFA

Nie tylko Puchar i medale. Tak wyglądają pierwsze w historii mistrzowskie pierścienie FIFA

Początek nowej tradycji na mundialu? FIFA po raz pierwszy w historii wręczyła mistrzom świata mistrzowskie pierścienie. Podobny symbol triumfu mogą mieć również kibice.

Ferran Torres Argentyna Hiszpania

Złoty cios w dogrywce! Hiszpania odzyskuje piłkarski tron

W finale rozegranym na New York New Jersey Stadium w East Rutherford Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce. O losach spotkania przesądził Ferran Torres, który w 106. minucie wykorzystał składną akcję hiszpańskiego zespołu i pokonał Emiliano Martíneza. Dla „La Roja” to drugi tytuł mistrza świata w historii po triumfie w Republice Południowej Afryki w 2010 roku.

Bukayo Saka podczas meczu Anglia-Francja na mundialu 2026

Najlepsze widowisko tego mundialu? Pięć momentów, które zapamiętamy z meczu Anglia – Francja

To miał być mecz, którego nikt nie chciał grać. Didier Deschamps otwarcie przyznawał, że jego piłkarze marzyli wyłącznie o finale. Thomas Tuchel mówił dokładnie to samo o Anglikach. Spotkanie o trzecie miejsce od lat budzi kontrowersje i często uchodzi za niepotrzebny dodatek do mundialu. Paradoks polega na tym, że właśnie ono okazało się najbardziej szalonym widowiskiem całego turnieju.

Lionel Scaloni i Luis De La Fuente podczas mundialu 2026

Ogień i woda. Luis De la Fuente i Lionel Scaloni walczą o zwycięstwo. Jaki czeka nas finał mundialu?

Jak wiele łączy dwóch selekcjonerów i dlaczego jeszcze bardziej magiczna jest relacja dwóch najlepszych piłkarzy Hiszpanii i Argentyny? Czy można się piękniej różnić, niż robią to finaliści tegorocznego mundialu? Przedstawiamy najciekawsze wątki niedzielnego meczu o mistrzostwo świata.

Djed Spence Anglia-Argentyna

Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo

Chociaż prowadzili, finalnie ulegli niezłomnej Argentynie. Anglikom zostaje pocieszenie w postaci meczu o trzecie miejsce, ale jest piłkarz, który może być w pełni dumny po przegranym półfinale.

Mikel Oyarzabal w meczu półfinałowym z Francją

Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju

Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Kiedy oczy całego globu zwrócone były na Kyliana Mbappe, Leo Messiego czy Jude’a Bellinghama doskonałą robotę robił po cichu inny piłkarz.