Igrzyska 2026: Gabriela Topolska – chciałabym, żeby rywalki czuły do mnie respekt
PARTNERZY SERWISU
Sport
Igrzyska 2026: Gabriela Topolska – chciałabym, żeby rywalki czuły do mnie respekt
Przy prędkościach sięgających 50 km/h i decyzjach podejmowanych w ułamkach sekund Gabriela Topolska ściga się w short tracku, a tam respekt zdobywa się na lodzie. Na igrzyskach olimpijskich chce nie tylko wystartować, lecz także zaznaczyć swoją obecność.
Udostępnij

Gabriela Topolska, łyżwiarka ścigająca się w short tracku Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Gabriela Topolska jest łyżwiarką, które reprezentuje nasz kraj w short tracku na tegorocznych XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech. To rekordzistka Polski na dystansie 1500 m. Short track to widowiskowa dyscyplina, w której zawodniczki ścigają się na krótkim, liczącym 111 m torze, rywalizując z sobą przy prędkościach bliskim 50 km/h.
Odegrać się za igrzyska, których nie było
Niecałe dwa tygodnie przed poprzednimi igrzyskami Gabriela miała wypadek na torze podczas zawodów testowych. Złamała cztery żebra i przebiła płuco. Pojechała zbyt agresywnie. Na ostatniej prostej chciała udowodnić, że to ona powinna zostać powołana do kadry. Wtedy nie wiedziała, że te decyzje zapadają wewnątrz Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego wcześniej i że najprawdopodobniej miała to miejsce już zarezerwowane. Tak naprawdę nie miała się o co bić.
W tym roku sportsmenka wiedziała już wcześniej, że trafiła do kadry we Włoszech. Pamiętając to, co wydarzyło się cztery lata temu, zachowuje spokój. Jest pewna, że jedzie na olimpiadę ze słusznych powodów. Wreszcie – czuje radość.
Kto by nie chciał do klasy sportowej?
Zaczęło się w wieku trzech lat, kiedy mama i ciocia zabrały ją na lodowisko. Gabrielę ciągnęło do sportu i rywalizacji. W podstawówce jej klasa została zabrana na lodowisko w ramach lekcji WF-u. Tam spośród rówieśniczek wyłowił ją jej przyszły trener – zobaczył w niej potencjał, więc zaproponował rodzicom, żeby posłali ją do szkoły sportowej.
– Mama mnie zapytała, czy chciałabym iść do takiej szkoły. Powiedziała, że miałabym 10 godzin WF-u w tygodniu. Kto by nie chciał! – śmieje się.
Klasa okazała się ukierunkowana na łyżwy. Podczas gdy wiele szkół przeżywa plagę zwolnień z WF-u, młodej Gabrieli większa liczba zajęć sportowych była najsilniejszym magnesem.
– Na początku roku szkolnego lodowisko jeszcze nie było zamrożone, więc codziennie spędzaliśmy czas na sali gimnastycznej. Graliśmy w siatkówkę, koszykówkę albo unihokeja, bawiliśmy się z szarfami czy graliśmy w zbijaka – opowiada. – Później w końcu zamrozili lodowisko i tyle… poszliśmy na łyżwy!
W 45 minut do szpagatu
Od dziecka lubiła rywalizację – zarówno w poprawianiu własnych wyników, jak i w konfrontacji z rówieśnikami.
– Kiedy miałam około 10 lat, oglądałam bajkę, w której jedna z postaci potrafiła zrobić szpagat – wspomina. – Pomyślałam: skoro ona umie, to ja też na pewno będę umiała. W 45 minut tak się rozciągnęłam, że postawiłam na swoim. Potem przez tydzień nie mogłam chodzić, ale udało się – śmieje się. – W dzieciństwie nie było rzeczy niemożliwych.
Ostatnio wygrała z kolei nieoficjalny zakład z koleżanką z kadry o to, jak szybko przejdzie kontrolę antydopingową. Koleżance zajęło to pół godziny, a Gabriela uwinęła się w 28 minut i 58 sekund.

Gabriela Topolska to rekordzistka Polski na dystansie 1500 m w short tracku Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Jak polubić się z zawodami
Schody zaczynają się, kiedy przychodzi do rywalizacji na zawodach. Gabriela wspomina, że jako dziecko wiele razy płakała, nie chcąc jechać na zawody. Chociaż treningi sprawiały jej dużo frajdy i nie miała problemu ze ściganiem się z koleżankami z kadry. W jednym z wywiadów podkreślała, że nie chodziło o stres, lecz o brak potrzeby udowadniania innym swojej wartości przez wyniki osiągane na turniejach. Zapytałem ją jednak, czy nie kłóci się to z jej ogólną chęcią rywalizacji, o której tak często wspomina.
Zawody w short tracku są ciężkie szczególnie dlatego, że wychodzisz rano z domu czy z hotelu i spędzasz tam cały dzień, bo masz tyle biegów do przejechania – opowiada Topolska. – Jeśli dobrze ci idzie, potrafi być ich nawet osiem-dziewięć dziennie. To właśnie jest w tym sporcie najtrudniejsze. Może kiedy byłam młodsza, było mi po prostu za ciężko znosić taką intensywność? Może dlatego tak mnie to męczyło, bo teraz nie mam już z tym problemu?
Uważa więc, że chodziło przede wszystkim o intensywność. Przez wiele lat fizycznie nie była przygotowana, by dobrze ją znosić, a jednocześnie zawsze chciała osiągać jak najlepsze wyniki, co bardzo ją stresowało.
– Za dzieciaka na pewno bardzo chciałam zdobyć medal – dodaje. – Kiedy w końcu zaczęłam je wygrywać, czułam się wspaniałe. Ale za każdym razem wracałam do domu kompletnie wyczerpana i zmęczona.
Gabriela mówi, że cały czas uczy się lubić zawody. Chociaż to żmudny proces, jest lepiej. Najwięcej radości sprawiają jej sztafety. Tam nie czuje się sama. Na szczęście kadra ma do dyspozycji pomoc psychologa sportowego. Na szczęście korzystanie z jego pomocy stało się standardem wśród sportowyczyń i sportowców. Dla Gabrieli takie wsparcie było szczególnie ważne zarówno przy odzyskaniu pewności siebie po kontuzji, jak i w czasie oswojenia się z rywalizacją podczas najważniejszych rozgrywek.
Trzeba być zdecydowanym, a nie agresywnym
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z różnic między poszczególnymi dyscyplinami łyżwiarskimi. Panczeniści, czyli zawodnicy łyżwiarstwa szybkiego, rywalizują na 400-metrowym torze, zazwyczaj startując w parach. Ich tory jazdy przecinają się raz na okrążenie, a element bezpośredniej walki jest minimalny.
Z kolei w short tracku rywalizacja bark w bark zaczyna się od pierwszej sekundy. Zawodniczki ścigają się na 111-metrowym torze, zwykle w grupach od czterech do sześciu osób. Jedno okrążenie trwa zaledwie około 10 sekund, a o każdą pozycję trzeba walczyć zaciekle i jednocześnie taktycznie.
Tym samym w short tracku nie da się uniknąć bezpośrednich starć. Trzeba je zaakceptować, a nawet polubić, oraz nabrać pewności siebie w kluczowych momentach. Gabriela podkreśla jednak, że nie chodzi o agresję. Właśnie przez jej nadmiar można nieraz wylądować w materacach na obrzeżach toru. W short tracku najważniejsza jest zdecydowana jazda.
– Chciałabym być taką zawodniczką, która nie wykonuje bardzo agresywnych ruchów, ale kiedy już decyduje się na manewr, to jest on precyzyjny, trafiony, a ona sama ma siłę, by wykonać go dokładnie tak, jak zamierzała – mówi.
Każdy manewr trzeba odpowiednio przygotować i wybrać właściwy moment do ataku. Większość wyprzedzeń odbywa się przy wejściu w zakręt lub przy wyjściu z niego, wtedy gdy miejsca jest najmniej, a o powodzeniu decydują milimetry. Dobrze przygotowany ruch sprawia, że zawodnik ma niemal pewność jego powodzenia.
– Można taki manewr przygotować – tłumaczy Topolska. – Oczywiście muszą być ku temu optymalne warunki. Na wyjściu z wirażu nie może wydarzyć się nic niespodziewanego, jeśli planujesz ruch już na wejściu. Czasem można z niego zrezygnować albo wykonać go pół okrążenia później lub wcześniej.
Zawodnik lub zawodniczka muszą dopasowywać się do sytuacji. Jednak taki manewr da się zaplanować, tylko pamiętajmy, że to wciąż short track i nigdy nie ma się 100-proc. pewności powodzenia. Dlatego Gabriela preferuje nieco dłuższe dystanse – 1000 czy 1500 m, ponieważ dają więcej czasu na przygotowanie i przeprowadzenie manewru.
Chciałabym, żeby rywalki czuły do mnie respekt
Pewność siebie w short tracku sprawia, że zawodnik staje się rywalem, wobec którego inni odczuwają respekt. Są zawodniczki nieco szybsze czy lepsze technicznie, ale są też takie, które niczym kierowcy Formuły 1 potrafią znakomicie bronić swojej pozycji, nawet jadąc wolniej.
– Jeszcze niedawno łapałam się na tym, że kiedy jechałam w wyścigu z absolutną legendą światowego short tracku, Arianą Fontaną, pojawiała się myśl: ona była na pięciu igrzyskach, teraz pojedzie chyba na szóste – opowiada moja rozmówczyni. – Ariana z każdych przywiozła przynajmniej jeden medal. Kiedy jechała przede mną, myślałam: „Może nie powinnam jej wyprzedzać? A jeśli mnie zablokuje, jeśli wykona lepszy ruch?”. Czuję respekt wobec czołowych zawodniczek. I tak samo chciałabym, żeby inni czuli respekt wobec mnie
Topolska chciałaby, żeby ktoś pomyślał: „Jedzie dziewczyna z Polski, może pojadę za nią, zamiast próbować się przed nią wciskać”. To wiele dla niej znaczy.

Gabriela Topolska, łyżwiarka szybka specjalizująca się w short tracku Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Sport, który daje i odbiera
Short track to sport, w którym błędy bywają wyjątkowo kosztowne. Jedno potknięcie, utrata krawędzi łyżwy, chwila niezdecydowania albo pomyłka innej zawodniczki mogą całkowicie przetasować kolejność na mecie. W kwalifikacjach, ćwierćfinałach i półfinałach awans zazwyczaj zapewniają dwa pierwsze miejsca. Dlatego wiele zawodniczek koncentruje się na utrzymaniu miejsca w czołowej dwójce, a niekoniecznie na zwycięstwie czy najlepszym czasie.
Upadki zdarzają się często, a ostateczne decyzje należą do sędziów, co – niestety – pozostawia pewne pole do kalkulacji. Zawodniczki walczące o drugą lokatę próbują czasem sprowokować błąd rywalki lub zmusić ją do ryzykownego manewru, licząc, że kontrolowane potknięcie przyniesie awans albo drugą szansę. Choć przepisy są w teorii jasne, w trakcie zawodów ostateczne rozstrzygnięcie należy do sędziów, którzy nie są nieomylni i nie zawsze pozostają w pełni obiektywni. To po prostu część tej dyscypliny: czasem coś daje, czasem odbiera. Najlepiej nie zaprzątać sobie tym głowy i po cichu liczyć, że w ostatecznym rozrachunku wyjdzie się przynajmniej na zero.
Z igrzysk trzeba się cieszyć
Topolska już raz była o włos od igrzysk. Teraz faktycznie została na nie powołana. Jakie to uczucie?
– Do reprezentowania kraju jestem już przyzwyczajona. To wspaniałe uczucie – odpowiada. – Igrzyska to jednak coś zupełnie nowego. Czuję przede wszystkim ogromną ekscytację. Staram się jednak podchodzić do wszystkiego krok po kroku, więc przed mistrzostwami Europy nie myślałam jeszcze zbyt wiele o olimpiadzie. Miałam ją gdzieś z tyłu głowy, ale podchodziłam bez emocji. Dopiero kiedy wróciłam do domu, nagle do mnie dotarło: „To się dzieje – jadę na igrzyska. Wow! Co teraz? Możemy już jechać?”.
Gabriela mówi o igrzyskach z wyraźnym podnieceniem, ale jednocześnie z dużym spokojem. Ten spokój nie oznacza jednak braku sportowej zadziorności – przyznaje, że ducha walki musi w sobie świadomie rozbudzać. W jej dyscyplinie to element potrzebny, dlatego przed biegiem sama się mobilizuje, nakręca, a stojąc już na lodzie powtarza w myślach krótkie hasła, które mają ją pobudzić do konkurowania.
– „Jazda z nimi!” – tak sobie powtarzam ostatnio – mówi.
Nie chce podchodzić do pierwszego olimpijskiego występu ze stresem. Zamiast tego wybiera radość z samego doświadczenia i ekscytację, którą uznaje za uczucie bardzo bliskie napięciu – na tyle, że organizm właściwie nie odróżnia jednego od drugiego. Dlatego zamiast skupiać się na obawach, pozwala sobie cieszyć się chwilą i z ciekawością czeka na to, co wydarzy się na lodzie.
Zobacz także: Igrzyska 2026: Jan Elantkowski, prawdziwy góral

Gabriela Topolska reprezentuje Polskę na na tegorocznych XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Więcej w tym temacie:
- Cezary Pazura: „Komedie to w Polsce bilet w jedną stronę”
- Klaudia Kazimierska z nowym rekordem. Jak wyglądała jej droga do sukcesu?
- Królują w „Rodzie smoka”. Bethany Antonia i Phoebe Campbell o siostrzanej więzi
- Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
- Robię to, żeby się nie bać. Igor Herbut o Męskim Graniu
- Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
Zmiennicy, nowe rozdania i rozstania. Czy futbol obronił mundial?
Przed startem mistrzostw świata nie brakowało obaw o poziom, ingerencje polityczne i formę najlepszych drużyn. Jak było w praktyce? Podsumujmy mundial po finałowym meczu.
Sport
W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie
Hiszpania sięgnęła po mistrzostwo świata drugi raz w historii. Sergio Ramos doskonale zna słodki smak wygranej – 16 lat temu również wniósł wymarzony puchar.
Sport
Nie tylko Puchar i medale. Tak wyglądają pierwsze w historii mistrzowskie pierścienie FIFA
Początek nowej tradycji na mundialu? FIFA po raz pierwszy w historii wręczyła mistrzom świata mistrzowskie pierścienie. Podobny symbol triumfu mogą mieć również kibice.
Sport
Złoty cios w dogrywce! Hiszpania odzyskuje piłkarski tron
W finale rozegranym na New York New Jersey Stadium w East Rutherford Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce. O losach spotkania przesądził Ferran Torres, który w 106. minucie wykorzystał składną akcję hiszpańskiego zespołu i pokonał Emiliano Martíneza. Dla „La Roja” to drugi tytuł mistrza świata w historii po triumfie w Republice Południowej Afryki w 2010 roku.
Sport
Najlepsze widowisko tego mundialu? Pięć momentów, które zapamiętamy z meczu Anglia – Francja
To miał być mecz, którego nikt nie chciał grać. Didier Deschamps otwarcie przyznawał, że jego piłkarze marzyli wyłącznie o finale. Thomas Tuchel mówił dokładnie to samo o Anglikach. Spotkanie o trzecie miejsce od lat budzi kontrowersje i często uchodzi za niepotrzebny dodatek do mundialu. Paradoks polega na tym, że właśnie ono okazało się najbardziej szalonym widowiskiem całego turnieju.
Sport
Ogień i woda. Luis De la Fuente i Lionel Scaloni walczą o zwycięstwo. Jaki czeka nas finał mundialu?
Jak wiele łączy dwóch selekcjonerów i dlaczego jeszcze bardziej magiczna jest relacja dwóch najlepszych piłkarzy Hiszpanii i Argentyny? Czy można się piękniej różnić, niż robią to finaliści tegorocznego mundialu? Przedstawiamy najciekawsze wątki niedzielnego meczu o mistrzostwo świata.
Sport
Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo
Chociaż prowadzili, finalnie ulegli niezłomnej Argentynie. Anglikom zostaje pocieszenie w postaci meczu o trzecie miejsce, ale jest piłkarz, który może być w pełni dumny po przegranym półfinale.
Sport
Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju
Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Kiedy oczy całego globu zwrócone były na Kyliana Mbappe, Leo Messiego czy Jude’a Bellinghama doskonałą robotę robił po cichu inny piłkarz.