Igrzyska 2026: Jan Elantkowski, prawdziwy góral
PARTNERZY SERWISU
Sport
Igrzyska 2026: Jan Elantkowski, prawdziwy góral
Jan Elantkowski to trzykrotny mistrz Polski w skialpinizmie (w lat 2022–2024) i reprezentant Polski na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie w dyscyplinie, która debiutuje na tej najważniejszej imprezie międzynarodowej. Skialpinizm, czyli narciarstwo wysokogórskie, to sport łączący wspinaczkę zimową z narciarstwem zjazdowym. Zawodnicy wchodzą po górskich zboczach na nartach z antypoślizgowymi taśmami, wykorzystując kije, a w bardziej wymagających warunkach także raki i czekany, po to by zjechać na tych samych nartach na dół. Skialpinizm jako dyscyplina olimpijska dzieli się na indywidualny sprint i sztafetę mieszaną, w której Janek wystartuje razem z Iwoną Januszyk.
Udostępnij

Jan Elantkowski na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026 wystąpi w debiutującej dziedzinie, czyli skiaplinizmie Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Janek mieszka w Zakopanem. Kiedy może, trenuje w górach, jest ratownikiem TOPR-u, przewodnikiem po Tatrzańskim Parku Narodowym, a kiedy ma wolną chwilę, lubi się przejść po górach, a jako odskocznię od wszystkiego traktuje… wspinanie się na linie.
W Tatrach został wychowany, tutaj się urodził i „dobrze mu tutaj”. To ojciec zaszczepił w nim pasję do sportu i gór, zabierając Janka na pierwsze wyprawy piesze i skiturowe od najmłodszych lat. Stał się również jego inspiracją, samemu będąc przewodnikiem i ratownikiem górskim. Do dziś jest pierwszą osobą, do której dzwoni, zarówno gdy odniesie sukces, jak i poniesie porażkę.

Jan Elantkowski podczas zimowych igrzysk olimpijskich 2026 reprezentuje Polskę w skiaplinizmie Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
„Sport pierwotny”
Skialpinizm dla wielu jest symbolem sportu pierwotnego i naturalnego. Wejdziesz jedynie tak wysoko, na ile pozwoli twoje ciało i umysł, zjedziesz tylko tyle, ile zdołałeś podejść.
Na z pozoru normalne narty zjazdowe zakładasz foki – czyli materiał, który przyczepia się obklejoną stroną do spodu nart, a którego szorstka powierzchnia sprawia, że narta nie sunie po śniegu, tylko stoi w miejscu dzięki tarciu. Na tak wyposażonych nartach wchodzisz pod górę wspomagając się kijami, a gdy osiągniesz cel, twoją nagrodą jest upragniony zjazd. Musisz tylko zdjąć z nart foki – odpiąć je u góry i dołu narty, a następnie odkleić od płozy, skleić z sobą, zwinąć i schować. Jankowi zajmuje to sześć sekund i wygląda imponująco.

Moment przepinki, odklejania fok z nart w wykonaniu Jana Elantowskiego Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Setki przepinek na podjeździe pod domem
To jak w triathlonie, w którym w strefie zmian można zyskać lub stracić całą przewagę, jeżeli ma się źle opanowaną sekwencję zmiany odzieży, obuwia i sprzętu. W skialpinizmie olimpijskim w każdej z dwóch rund, która trwa około osiem minut, czekają go cztery zmiany – zdjęcie lub założenie fok – strata pięciu sekund na każdej z nich to 40 sekund na mecie. Potencjalne 40 sekund u niego, plus tyle samo u partnerki ze sztafety, to różnica między medalem a połową stawki. Stąd efektywna „przepinka” jest równie ważna co szybkie wejście i zjazd.
Skialpinizm w podejściu romantycznym to przygoda, w której stajesz się jednością z górami. Jesteś skazany na ich wymagania, kształty i kaprysy. To jest wolność i wyzwanie. To przygoda, w której jesteś sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Ogranicza cię śmiałość, siła i zawziętość.
Skialpinizm w podejściu sportowym to tysiące przepinek, niejednokrotnie jako osobny trening, realizowany na zaśnieżonym podjeździe pod domem. Spytałem Janka, czy go to nie irytuje, że ten element – niezwiązany przecież z wydolnością czy techniką zjazdu – ma tak ogromne znaczenie w rywalizacji. Ku mojemu zdziwieniu Janek powiedział, że nie: „Można by powiedzieć, że jest to irytujące, że w tym nie bierze udziału nasza wydolność, ale to jest jednak najprostszy sposób na to, żeby gdzieś tam się podciągnąć i kogoś podgonić, gdy przepinkę zrobi się szybko”. To są darmowe sekundy, które nic nie kosztują.
No poza tymi tysiącami powtórzeń na śniegu i mrozie.
Pochwalę się dopiero, jak wygram na igrzyskach
Jest najstarszy z sześciorga dzieci. Widać w nim cechy najstarszego brata. Jest bardzo spokojny, pracowity i odpowiedzialny – to ostatnie, jak sam żartuje, „przez większość czasu”. Z jednej strony mówi, że każdy ma potrzebę się pochwalić, z drugiej – sam tego raczej nie robi. W jego postach na Instagramie wieści o zwycięstwach czy zajętych miejscach są ukryte gdzieś w trzeciej czy czwartej linijce. W opisie profilu informacja o kwalifikacji na ZIO również pojawia się na czwartym miejscu.
– Co musiałoby się wydarzyć, żebyś wpisał to wielkimi literami na górze posta? – pytam.
– Nie wiem, zobaczymy. Może jakbym wygrał na igrzyskach. Ale to na pewno nie na tych, może na jakichś innych.
Dwa lata, trzy cele i górska przełęcz
Ostatnie dwa lata życia Janka to „trzytorowa autostrada”, której głównym pasem były kwalifikacje na zimowe igrzyska olimpijskie 2026, a dodatkowo staż kandydacki na ratownika TOPR-u oraz praktyki przewodnickie. Kiedy mógł, brał poranne dyżury w TOPR-ze żeby pobiegać i zrobić trening na kwaterze. Część wiedzy teoretycznej potrzebnej przewodnikowi pokrywała się z wymaganiami ratownika, a trenując wielokrotne przepinki, wyrabiał w sobie powtarzalność, umiejętność pracy na zmęczeniu i w stresie, które są niezbędne podczas akcji ratowniczych. Tym samym jak tylko mógł, starał się te sfery połączyć i pogodzić. W 2025 roku dopiął swego na wszystkich trzech polach – zaliczył egzaminy teoretyczne i praktyczne oraz zakwalifikował się na igrzyska.
To był rok, w którym osiągnięcie celów nie wyznaczało końca jakiejś ścieżki, a raczej pokonanie – nazwijmy to – przeszkody niezbędnej do dalszej podróży. To takie cele, za które nagrodą jest okazja do jeszcze bardziej wytężonej pracy.
– A nawet możemy powiedzieć, jak już tak do gór porównujemy, że ta kwalifikacja to jest przełęcz, na którą wychodzimy, a przecież jeszcze musimy wejść na szczyt góry i później dopiero zejść. Słyszałem taki żarcik wśród sportowców, że najlepszą formę trzeba mieć przed igrzyskami na kwalifikacje, żeby się na nie dostać, a jak już się dostaniesz, to już tyle twoje, że na nie jedziesz.

Jan Elantkowski wystartuje po raz pierwszy na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026 indywidualnie 19 lutego i w sztafecie 21 lutego Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Na wycieczkę do Włoch
Po rozczarowujących występach kibice często mówią, że zawodnik pojechał na wycieczkę, ale tak nie jest, sportowa duma im na to nie pozwala.
– Z jednej strony możemy powiedzieć, że to już kwalifikacje będą tym szczytem i później już można powoli zacząć schodzić, ale jak patrzę teraz na ten sezon, co nas czeka, i porównuję to z tym, jak patrzyłem na niego w grudniu, to widzę, że w swoim kalendarzu startowym miałem dwa starty, czyli grudniowy Puchar Świata, gdzie trzeba zrobić kwalifikację, a później igrzyska.
To kilkanaście lat treningu i dwa lata pełnego skupienia na jednym celu.
Janek uwielbia bieganie, ciągnie go do ultra biegów, w 2023 roku wygrał Bieg Granią Tatr (72 km, 5000 m w górę), w tym roku chciałby zrobić szybką asfaltową dyszkę, zaatakować 32 minuty, potem złamać 9 godzin w Biegu Granią Tatr. Od krótkiego wysiłku skiturowego w formacie olimpijskim woli długie wyprawy w teren z nartami. Jakby mógł, to nie chodziłby na siłownię („No, nie kręci mnie wizja siedzenia w zamkniętym pomieszczeniu i przenoszenia metalowych talerzy z jednego końca na drugi. Wolę już rzeczywiście pobiegać czy gdzieś wyjść, coś się ruszyć”). Ale zjawia się tam regularnie, odpuszcza biegowe starty i dla wprawy wykonuje setki przepinek pod domem, bo tego wymaga trening, bo na tym polega życie sportowca.

Skialpinizm, czyli narciarstwo wysokogórskie, debiutuje na zimowych igrzyskach olimpijskich 2026. Podobnie jak Jan Elantkowski Autor zdjęcia: Maciej Wójcik
Co z Jankiem po igrzyskach?
Jak ustawić sobie kolejne cele? Jak połączyć te trzy tory: czy z któregoś zrezygnować, czy jakiś dodać? W Janku jest niesamowity potencjał sportowy, jest kilka pasji, jest miłość do Tatr i Zakopanego, jest pragnienie zwycięstwa i sprawdzenia się. I chociaż po igrzyskach czekają go jeszcze starty w Pucharze Świata, to do kolejnej olimpiady znowu cztery lata. Czy skialpinizm na nie powróci, a może podzieli los breakdance z którego zrezygnowano po poprzednich letnich IO?
– Jestem teraz całkowicie skupiony na starcie na igrzyskach, a co mnie po nich czeka, to nad tym będę się zastanawiał 22 lutego. Może za coś innego się zabiorę, a może sport nadal pozostanie moim głównym zajęciem, a wszystko pozostałe będzie się z boku plątać.
– To brzmi rozsądnie moim zdaniem.
– Odpowiedzialnie, co nie? Mam już 26 lat, jestem odpowiedzialnym człowiekiem.
Pierwsze starty Jana Elantkowskiego odbędą się 19 lutego (indywidualny) oraz 21 lutego (sztafeta).
Zobacz także: Igrzyska 2026: Władimir Semirunnij – przyjechał do Polski, by wygrywać
Więcej w tym temacie:
- Wiosna w Dolinie Gastein: narty, słońce i pociąg do wnętrza góry
- Narty last minute? W Południowym Tyrolu można jeździć do maja
- Kacper Tomasiak: Jeden na pokolenie
- Szesnaście (lub więcej) powodów, dla których pokochałem narciarstwo biegowe i ty też je pokochasz
- Narty czy snowboard, czyli ferie w górach. Co jest łatwiejsze i da ci lepszy trening na stoku?
- Zimowy sztos: styl i moc na stoku
Bardzo amatorski sportowiec, biegacz, ultramaratończyk, miłośnik gór, fotograf, dziennikarz i aspirujący ornitolog. Jego celem jest przybliżanie ludzi do sportu i sportu do ludzi.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
„The big Polish man”. Naomi Osaka zrobiła z polskiego trenera gwiazdę Wimbledonu
Jedno zdanie Naomi Osaki wystarczyło, żeby Tomasz Wiktorowski stał się jednym z bohaterów Wimbledonu, choć nawet nie trzymał rakiety. O polskim trenerze tenisa znowu jest głośno.
Sport
Klaudia Kazimierska z nowym rekordem. Jak wyglądała jej droga do sukcesu?
Klaudia Kazimierska po raz kolejny zapisała się w historii polskiej lekkoatletyki. Podczas zawodów Diamentowej Ligi w Eugene 24-letnia biegaczka ustanowiła nowy rekord Polski w biegu na milę.
Sport
Koniec pięknej przygody – Cabo Verde pożegnało mundial w wielkim stylu
Dla tej drużyny warto było zarwać piątkową noc. Zagrali spektakularny mecz i przynieśli kibicom wielką radość – nawet pomimo braku awansu do kolejnej rundy.
Sport
Końcówki, sensacje i gospodarze. Co wiemy po 1/16 finału mundialu?
Których dwóch selekcjonerów już pożegnało się z pracą? Czy najlepsi piłkarze wciąż dostarczają największych emocji? Dlaczego nie warto chodzić spać przed 85 minutą? Mundial w Ameryce Północnej dostarcza emocji, a my – wniosków z nich wynikających.
Sport
Wielki wyczyn Andrzeja Bargiela – jako pierwszy zjechał na nartach z Nanga Parbat
Wybitny skialpinista z kolejnym rekordem. Po zjeździe z K2, Broad Peak czy Mount Everest przyszedł czas na kolejny szczyt Himalajów.
Sport
Inny wymiar presji. O Robercie Lewandowskim w Chicago Fire
„Moi sąsiedzi wiedzą, że przychodząc do mnie mogą liczyć na dobry koktajl”, powiedział w przeszłości nowy szkoleniowiec Roberta Lewandowskiego.
Sport
Sensacyjna noc na mundialu. Europejskie potęgi poza turniejem!
Pierwsza runda fazy pucharowej przynosi wiele skrajnych emocji. Najpierw Japonia uprzykrzyła życie Brazylijczykom, a później z mistrzostwami pożegnali się giganci futbolu.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sport
Nowy wymiar sportu: Lenovo, AI i Mistrzostwa Świata FIFA
Lenovo wchodzi na murawę, by realnie zmieniać sposób, w jaki oglądamy, rozumiemy i przeżywamy futbol. Jako Oficjalny Partner technologiczny Mistrzostw Świata FIFA oraz Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Kobiet w 2027 roku, marka wnosi do gry coś więcej niż sprzęt: wprowadza najwyższej klasy rozwiązania AI, które działają tam, gdzie liczy się każda sekunda.