Inny wymiar presji. O Robercie Lewandowskim w Chicago Fire
PARTNERZY SERWISU
Sport
Inny wymiar presji. O Robercie Lewandowskim w Chicago Fire
„Moi sąsiedzi wiedzą, że przychodząc do mnie mogą liczyć na dobry koktajl”, powiedział w przeszłości nowy szkoleniowiec Roberta Lewandowskiego.
Udostępnij

Robert Lewandowski Autor zdjęcia: Getty Images
Mieszanka, którą Gregg Berhalter zaproponował legendzie polskiego futbolu musiała być wyjątkowo atrakcyjna, skoro wspaniałą Barcelonę zamienia na industrialne Chicago. „To miejsce, które jest zdesperowane, by osiągnąć sukces i ma właściciela, który chce zainwestować wystarczająco dużo, by Chicago miało bardzo mocną drużynę. To do mnie przemówiło”.
Nie, to nie cytat Roberta Lewandowskiego po zdecydowaniu się na dołączenie do Chicago Fire, trzeciej drużyny Major League Soccer. To Berhalter – szkoleniowiec tego zespołu komplementował cały projekt oraz swojego nowego szefa. Mówił o ogromnych aspiracjach i szansie. Także dla samego siebie, po raczej nieudanej, pełnej niedopowiedzeń i nieporozumień, kilkuletniej przygodzie z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Ale z Lewandowskim na niedopowiedzenia nie może sobie pozwolić.
Napastnik, który w poprzednim sezonie dla mistrza Hiszpanii zdobył dziewiętnaście goli (a rok wcześniej – aż 42), wkracza na nieznane dla siebie wody. W globalnym rankingu firmy statystyczno-analitycznej Opta Barcelona znajduje się na piątym miejscu. Chicago Fire zajmuje dopiero 341. miejsce. Potencjał amerykańskiego klubu, przekładany na standardy europejskie, jest oceniany pomiędzy Slovanem Bratysława a Pogonią Szczecin. W poprzednim sezonie MLS „Strażakom” udało się wygrać pierwszy mecz w fazie play-off od 2017 roku.
W karierze Lewandowskiego, która dotychczas nie znała takich spadków, przyszedł czas na coś nowego. Z elementem, który pozostaje niezmienny: strzelaniem goli. Z tym Fire ma problem w trwającym sezonie. Choć mają trzeci najlepszy bilans w lidze, to są dopiero ósmą drużyną pod względem zdobyczy bramkowej. Do Interu Miami Lionela Messiego tracą aż dwanaście goli. Zagłębiając się w statystyki, można dostrzec, że nowi koledzy Lewandowskiego nie są wystarczająco skuteczni: stwarzają więcej jakościowych okazji, niż ich wykorzystują. Czołowym strzelcem w obecnym sezonie jest Hugo Cuypers, który zdobył niemal połowę wszystkich bramek (13).
W zasadzie pozycja 29-letniego Belga powinna być tak pewna, że Berhalter – trener i dyrektor sportowy klubu w jednym – nie musiałby walczyć o Lewandowskiego. Jednak Cuypers nigdy nie przebił szklanego sufitu na średnim poziomie europejskiego futbolu. Choć miał rewelacyjny sezon w barwach Gentu (strzelił 27 goli), to nie potrafił tego powtórzyć w kolejnych rozgrywkach i jedyny transfer na który mógł liczyć prowadził do Stanów Zjednoczonych. Nie da się jego dorobku jakkolwiek zestawić z Lewandowskim, zresztą podobnie jak innych piłkarzy. Na mundial powołania dostało tylko trzech zawodników Fire, jedynie Mbekezeli Mbokazi, środkowy obrońca, był regularnie występującym kadrowiczem Republiki Południowej Afryki w turnieju.
Lewandowski – naturalny lider
Lewandowski z miejsca stanie się liderem, który ma wyciągnąć zespół ze stanów przeciętności w kierunku marzeń, które łączą trenera i właściciela Chicago Fire. Berhalter już w drugim zdaniu swojego komentarza po zatrudnieniu Polaka wskazał na ambicje Joe Mansueto. Bez niego nie tylko nie byłoby w Fire Lewandowskiego, ale i klub dalej grałby na obrzeżach Chicago, raczej zapadając się w przeciętności niż aspirując do miana krajowej potęgi.
Wystarczyło, że dzieci Mansueto wybrały zajęcia soccera, zamiast baseballa czy futbolu amerykańskiego. Proszę to sobie wyobrazić: milioner, a obecnie miliarder, prowadzący w parku zajęcia piłkarskie dla dzieci. Początkowo nierozumiejący wystarczająco dużo z tego sportu, ale zakochujący się w nim z każdą kolejną godziną. I wchodzący w tę branżę na całego, zupełnie jak w fundusze inwestycyjne, które m.in. jego Morningstar analizuje. „Kiedy pierwszy raz spotkałem się z Joe, to od razu wyznaczyliśmy sobie cel, by budować klub, który ma inspirować do osiągania wielkości, zdobywania tytułów i jednoczenia Chicago”, mówił górnolotnie Berhalter.
Po co „Strażakom" Lewandowski?
Stąd w ogóle w Chicago zaistniał pomysł na zatrudnienie Lewandowskiego. Bo transfery w MLS to nie tylko kwestie sportowe, ale również marketingowe. Pozycja firmy na rynku wzmacnia się, jest potwierdzona, gdy w jej portfelu nagle pojawia się większy gracz. „A Robert odzwierciedla wartości i reprezentuje standardy, na które Chicago zasługuje”, dodawał szkoleniowiec Fire. „To mistrz i walczak. Jego pojawienie się wzmacnia nasze ambicje walki o tytuł".
Pozostaje pytanie, czy sam Lewandowski zdaje sobie z tego sprawę. Odchodząc z Barcelony całkiem wprost sugerował, że czas na spokojniejsze granie. W rozgrywkach o być może niższej intensywności, z rywalami odstającymi poziomem od obrońców ligi hiszpańskiej czy wcześniej niemieckiej. To warunki, w których 37-latek czułby się faktycznie kilka lat młodszy.
Był już w historii Major League Soccer napastnik, który do Ameryki trafiał prosto po karierze w barwach Barcelony. Dla klubu ze stolicy Katalonii też zdobył dwa mistrzostwa z rzędu, również jego ostatni sezon odbiegał od ideału. I gdy Thierry Henry zamieniał Barcę na nowojorski Red Bulls to spodziewano się odcinania kuponów od bardzo bogatej kariery. Tymczasem w Stanach zagrał 135 meczów, strzelił niemal 50 goli i stał się wyznacznikiem tego, co i ile piłkarze w teorii „po drugiej stronie rzeki”, mogą dać w Major League Soccer.
A przecież relacja między Henrym i Lewandowskim jest powszechnie znana. Polak w młodości podziwiał francuskiego napastnika, nawet jeśli różnił ich sposób grania. Gdy w 2020 roku odwołano wręczenie „Złotej Piłki” w plebiscycie L’Equipe i Lewandowski zgarnął (zasłużenie) dopiero nową nagrodę FIFA The Best dla najlepszego piłkarza roku, to Henry powiedział, że teraz role się odwróciły. To on ma w nim wielkiego fana. A jeszcze w czerwcu tego roku, gdy ważyły się losy transferu Lewandowskiego, dziennikarze WP.pl spytali Francuza, co by doradził młodszemu koledze. „Rób, co chcesz, ciesz się tym, myśl o swojej rodzinie i o tym, gdzie chcesz się udać. Cokolwiek chcesz. Zasługujesz na to”, powiedział.
Inny wymiar presji
Może w tym wszystkim jest więc coś nowego i nie tylko ze względu na to, jak duży krok wstecz wykonuje Lewandowski względem poziomu, na którym będzie rywalizował. Ilekroć Polak zmieniał kluby, albo budował swoją pozycję w aktualnej drużynie, to nigdy nie było to tak oczywiste, że stanie się postacią numer jeden, na którym opiera się teraźniejszość oraz przyszłość całego klubu.
Możliwe, że jedynym wyjątkiem był sezon, w którym w Bayernie Monachium pobił ligowy rekord strzelecki Gerda Muellera: głównie ze względu na to, jak w końcówce sezonu kolegom zależało na tym, by Polakowi się to udało. Ale w przypadku Chicago Fire chodzi o coś innego. Nawet zostawiając na boku gigantyczną Polonię żyjącą w tym mieście, Lewandowski trafia do klubu, który buduje nowy stadion. Klubu, który dał wszechwładzę trenerowi i ma za sobą właściciela autentycznie zakochanego w futbolu. Może więc właśnie na to Lewandowski zasługuje: nie tylko na pozycję w ataku Fire, ale miejsce na klubowym piedestale, stanie się symbolem przyszłości, gdy wszyscy już zdają się mówić o nim w kontekście przeszłości.
Przez niemal dwie dekady kariery gwarantował gole, przekładał je na tytuły i jeszcze swoją postawą wyznaczał standardy w szatni, zmieniał sposób myślenia. Ale teraz ma być punktem odniesienia dla czegoś więcej niż tylko forma, czy umiejętność budowania dorobku bramkowego. Staje się twarzą organizacji, inwestycji miliardera, postacią pozwalającą myśleć o przywróceniu zasłużonego klubu na należne mu miejsce w hierarchii amerykańskiego soccera. Kto mówi, że to wybór pozbawiony presji bardzo się myli. Przecież z takimi oczekiwaniami Polak jeszcze w swojej karierze się nie mierzył.
Więcej w tym temacie:
- Robert Lewandowski z nowym klubem! Wiemy, w jakiej lidze zagra Polak
- Zapomnijcie o Leo Messim. Bramkarze największymi bohaterami mundialu
- Cichy faworyt mundialu? Podręczne torby piłkarzy
- Genialny Leo Messi wyrównał wielki mundialowy rekord
- Biżuteria, panterka i łzy szczęścia. Najbardziej stylowe momenty tegorocznego mundialu
- Wielka piłka i wielka moda. Jak największe marki współpracują z piłkarzami i trenerami?
Dziennikarz TVP Sport, wcześniej pracował w Sport.pl, Viaplay i PZPN. Był korespondentem na mistrzostwa świata i Europy, pracował na stadionach Premier League, bacznie przygląda się Ekstraklasie, a z pasją realizuje trenersko w niższych ligach. Autor dwóch książek o futbolu: „Polska myśl szkoleniowa” oraz „Jak (nie) grać w Europie”.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
Sensacyjna noc na mundialu. Europejskie potęgi poza turniejem!
Pierwsza runda fazy pucharowej przynosi wiele skrajnych emocji. Najpierw Japonia uprzykrzyła życie Brazylijczykom, a później z mistrzostwami pożegnali się giganci futbolu.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sport
Nowy wymiar sportu: Lenovo, AI i Mistrzostwa Świata FIFA
Lenovo wchodzi na murawę, by realnie zmieniać sposób, w jaki oglądamy, rozumiemy i przeżywamy futbol. Jako Oficjalny Partner technologiczny Mistrzostw Świata FIFA oraz Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Kobiet w 2027 roku, marka wnosi do gry coś więcej niż sprzęt: wprowadza najwyższej klasy rozwiązania AI, które działają tam, gdzie liczy się każda sekunda.
Sport
Robert Lewandowski z nowym klubem! Wiemy, w jakiej lidze zagra Polak
A więc stało się! Włoski dziennikarz Fabrizio Romano potwierdził drużynę, w której w przyszłym sezonie będzie występował Robert Lewandowski.
Sport
Nowy trenerski crush? Sebastian Beccacece i ekwadorski triumf
Ekwador ma nowego bohatera. Chociaż nie – ma wielu, bo tak naprawdę cała drużyna spisała się na medal. I rzutem na taśmę zameldowała się w kolejnej rundzie mundialu.
Sport
Słodko-gorzkie losowanie Wimbledonu 2026. Z kim zagrają Polki i Polacy?
Jak wygląda sytuacja reprezentantów Polski przed startem Wimbledonu 2026? Polskie tenisistki i polscy tenisiści poznali rywalki i rywali w pierwszej rundzie.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sport
Jak zmienić marzenia w oceaniczne pasje? Tak zaczynał kapitan Roman Paszke
Należy do grona najwybitniejszych polskich żeglarzy oceanicznych. Przez dekady swojej kariery udowadniał, że determinacja, odwaga i konsekwencja potrafią pokonać nawet największe przeszkody. Dziś jest nie tylko legendą polskiego żeglarstwa, ale również ambasadorem Totalizatora Sportowego, inspirując kolejne pokolenia do realizacji ambitnych celów. O swoich początkach kapitan Roman Paszke opowiedział nam podczas bałtyckich regat w Travemünde.
Sport
Rekordy Messiego i Ronaldo. Czy to ich ostatni mundial na szczycie?
„Wróciłem!” – krzyczał Cristiano Ronaldo w stronę kamer, trybun i – zapewne – krytyków. Choć na listę mundialowych strzelców wpisał się z opóźnieniem i dopiero w drugiej kolejce, już ma jeden rekord na swoim koncie: Dziesięć goli strzelonych w sześciu turniejach? Przebij to, Messi.
Sport
Rekordowy wieczór na mundialu: Messi i Mbappé w rolach głównych
Chociaż nie jesteśmy nawet na półmetku tegorocznych mistrzostw to, na wielu poziomach, już stały się historycznym wydarzeniem.