FC Barcelona, klub spokojnej starości. Co czeka Lewandowskiego i Szczęsnego?
PARTNERZY SERWISU
Sport
FC Barcelona, klub spokojnej starości. Co czeka Lewandowskiego i Szczęsnego?
Wkraczali do Barcelony w różnych momentach, ale nie można było mówić o pełnym spokoju. Tymczasem drugie mistrzostwo z rzędu i radość Roberta Lewandowskiego oraz Wojciecha Szczęsnego pokazuje, jak dobrym domem była dla nich stolica Katalonii. A może wciąż jeszcze będzie.
Udostępnij

Autor zdjęcia: Getty Images/Gongora/NurPhoto
Kto by pomyślał, że trzynaste – może nawet ostatnie – krajowe mistrzostwo w poważnym europejskim futbolu będzie dla Roberta Lewandowskiego takie radosne. Zwłaszcza, że jeszcze nie rozegrał tak małej liczby minut (44% możliwego czasu w tym sezonie La Liga) i nie wychodził tak rzadko w pierwszym składzie (czternastokrotnie, choć rozgrywki jeszcze trwają).
Owszem, bramkowo wypadał gorzej, gdy debiutował w Borussii i w pierwszym roku dołożył tylko osiem trafień. Wtedy niemiecka prasa raz dziwiła się, a raz śmiała z tego kogo sprowadzono do Dortmundu, co oczywiście Lewandowski swoimi golami odmienił. Jednak wówczas jego kariera dopiero się rozpędzała, dziś sam 38-latek nie ukrywa, że może czas zejść z obciążeń i poziomu intensywności. Nawet jeśli siedząc na dachu otwartego autobusu w trakcie fety mistrzowskiej Barcelony wcale o tym nie myślał.
Mistrzowska feta FC Barcelony należała do Polaków
Lewandowski siedział obok Wojciecha Szczęsnego i bawił się, jakby miał tylko kilka lat więcej od Lamine’a Yamala, który fetę spędził jakby trochę z tyłu. Liderami imprezy byli Polacy. Machali flagami, krzyczeli do kibiców, przejmowali mikrofon „Kanału Sportowego” i parodiowali Jana Tomaszewskiego. To zresztą ciekawe, że wybrali właśnie byłego bramkarza reprezentacji Polski, który w ostatnich latach słynie głównie z tego, że grzmi na każdy temat. I w temacie golkipera oraz napastnika Barcelony też się wypowiadał: że im nie przystoi siedzieć na ławce, że ich trener Hansi Flick jest zły, że powinni szukać sobie nowych klubów. A oni jak gdyby nigdy nic się z tego śmiali. Jakby miejsce w którym się znajdowali było na tu i teraz najlepszym możliwym na świecie.
Nie ma wielkiej debaty w kwestii tego, co jeszcze Lewandowski może Barcelonie od siebie dać. Gole to najbardziej naturalna odpowiedź, nawet jeśli jest ich mniej. To jednak wynika z czasu gry, nie skuteczności Polaka. Statystycznie ma on bardzo podobne średnie wyniki strzałów, celności i skuteczności. Jasne, że w jego wieku koledzy muszą go szukać jeszcze dokładniejszymi podaniami, raczej nie rzucając piłki na pościg ramię w ramię z obrońcami, ale Barcelona to zespół, który wie, jak obsłużyć swojego napastnika. I doświadczenie Lewandowskiego może w wielu sytuacjach jeszcze okazać się kluczowe. Jak przeciwko Atletico Madryt w trzydziestej kolejce, gdy wszedł na kilkanaście minut i w dosyć zamkniętym spotkaniu po prostu raz, nawet jeśli z przypadku, był we właściwym miejscu – a wystarczyło, że piłka się od niego odbiła i wpadła do siatki.
Nie ma wielkiej debaty także w kwestii Wojciecha Szczęsnego. On sam po wygranej w Klasyku (2:0 z Realem) powiedział, że łatwiej mu zaakceptować rolę zmiennika. – Nie jestem już na europejskim topie do którego przywykłem w ostatnich latach kariery. Dużo łatwiej jest mi zaakceptować, że ktoś po prostu jest ode mnie znacznie lepszy. Uwielbiam wspierać Joana Garcíę – mówił. W roli mentora się sprawdza, do tego ma świetny kontakt z niemal każdym w drużynie, a życie w Barcelonie zdaje się być bardzo wygodne. Do tego stopnia, że przed meczem z Realem bardziej stresował się wynikiem ukochanego Arsenalu w derbach z West Hamem, niż starciem o mistrzostwo Hiszpanii.
Hansi Flick zmienia FC Barcelonę. Co to oznacza dla polskich piłkarzy?
Jednocześnie jasne jest, że kolejny sezon w klubie z Katalonii wcale nie musi kojarzyć się z takim szczęściem, jak to doznawane na dachu autobusu przebijającego się przez tłum rozradowanych kibiców. Oczekiwania wobec drużyny Hansiego Flicka będą coraz większe, zwłaszcza w Lidze Mistrzów z której Barcelona odpadała w ostatnich dwóch latach w pół- i ćwierćfinale. Od ostatniego zwycięstwa mija już jedenaście lat, a boleśnie o tamtym triumfie przypomina ówczesny trener Luis Enrique, który teraz z PSG walczy o drugą wygraną z rzędu.
Nie można oczywiście powiedzieć, by obecny trener nie robił wiele, by przywrócić Barcelonę na szczyt europejskiego futbolu. Styl gry jego zespołu jest jednym z najbardziej efektownych, odważnych i… niebezpiecznych w czołowych ligach Starego Kontynentu. Barcelona gra ekstremalnie wysoko ustawioną linią obrony, na spalonym łapała rywali już 156 razy w sezonie ligowym, co jest o 40 zdarzeń więcej, niż najbliżsi rywale z Hiszpanii i o ponad pięćdziesiąt przewagi nad Manchesterem City Pepa Guardioli. Jeśli Niemiec za rok z równie imponującą skutecznością będzie prowadził swoją drużynę, to dorówna właśnie legendarnemu trenerowi pod względem trzech mistrzostw zdobywanych z rzędu.

Hansi Flick, trener FC Barcelona Autor zdjęcia: Getty Images/Jose Breton/Pics Action/NurPhoto
Styl gry ma dwa końce także w temacie przyszłości Polaków. Lewandowski może czerpać z tego, że jest opakowany bardzo ofensywnymi, kreatywnymi zawodnikami, a Barcelona należy do najczęściej tworzących okazje drużyn na świecie. Jednocześnie dla Flicka w swojej karierze w barwach Bayernu Monachium i teraz Barcelony strzelił już 148 goli, niemal co czwarte trafienie było pod wodzą tego trenera. Z drugiej strony ten sezon pokazał, że 38-latek coraz częściej wchodząc na murawę staje się ciałem obcym: zawodnikiem pomijanym w rozegraniu, o krok wolniejszym od tempa prowadzonych akcji. A nawet jako zmiennik nie dostaje zbyt wiele czasu, by się w grę wdrożyć.
Z kolei Szczęsny został przez Flicka rzucony na głęboką wodę od pierwszych chwil grania. Polski bramkarz po podpisaniu kontraktu w poprzednim sezonie musiał długo czekać na debiut, ale kiedy dopiął swego, to poznał czym jest gra z tak wysoko ustawioną linią obrony. Popełniał błędy, łapał czerwone kartki, wybiegał za wcześnie lub za wolno z własnego pola karnego. W lidze ostatni raz grał w listopadzie ubiegłego roku, nawet z tych sześciu występów nie utrzymał jednego czystego konta, a średnia skuteczność spadła do najniższego w karierze poziomu (60% obronionych strzałów). Także dlatego, że u Niemca bramkarz jest bardzo wyeksponowany: każde spóźnienie w wyjściu poza własne pole karne oznacza problem, każde złe zagranie w krótkim budowaniu akcji to szansa dla rywala.
A jednak wszystkie wątpliwości straciły w trakcie mistrzowskiej fety na znaczeniu. Lewandowski ze Szczęsnym zawładnęli przejazdem i przez przynajmniej kilka godzin nie dbali o swój udział w triumfie czy wspomniane statystyki. Czemuż by powinni? Jeśli duet Polaków coś udowadnia, to bardziej to jak wciąż dużo im się udaje i jak wiele znaczą w światowym futbolu. W topowych ligach europejskich najbliższym Lewandowskiemu wiekowo i dorobkiem bramek napastnikiem jest Danny Welbeck, który urodził się dwa lata później od niego. Starszy jest Olivier Giroud z Lillle, ale on zdecydowanie rzadziej trafiał do bramki w tym sezonie (siedem razy).
Przyszłość Lewandowskiego i Szczęsnego w Barcelonie
Prawdą jest, że współczesne warunki i metody treningowe, a także medycyna sportu, suplementacja i zabiegi pozwalają dobrze prowadzącym się sportowcom przedłużyć swoje kariery. Lewandowski jest pod tym względem wzorem, w ankiecie wśród piłkarzy Barcelony na pytanie, kto najwięcej czasu spędza na siłowni większość kolegów wskazała na Polaka. Jednocześnie futbol staje się coraz młodszy, czego kataloński klub jest doskonałym przykładem. Średnia wieku drużyny jest zdecydowanie najniższa w lidze (25, drugi Real ma wynik o 0,7 wyższy), nawet potęgi patrzą na talenty perspektywiczne, które można rozwinąć, a nawet sprzedać. Kilkudziesięciomilionowy transfer Polaka z Bayernu do Barcelony był w jego wieku wyjątkiem od reguły i potrzebą chwili w stolicy Katalonii. Trzy mistrzostwa i 119 goli dalej to był świetny transfer dla każdej ze stron, ale co z kolejnym sezonem?
Joan Laporta w marcowych wyborach na szefa klubu nie bał się używać nazwiska Lewandowskiego. Mówił o uwielbieniu i chęci pozostawienia go w tym klubie, a nawet zakładając, że nie była to gra na wynik (i tak zwyciężył w cuglach), to deklaracje przyjmowano raczej z ulgą i zrozumieniem. Tymczasem obecnie trwa między obozami Laporty i Lewandowskiego gra w to, kto mrugnie pierwszy. Na niecałych 50 dni przed końcem umowy obserwujemy pozorne ruchy: podróże agenta, informacje wypuszczane do mediów o kolejnych zainteresowanych Polakiem drużynach. Podobnie jest z Barceloną i poszukiwaniami kolejnej dziewiątki, w czym też nie ma wielkiego zaskoczenia. Ferran Torres z którym Lewandowski rywalizuje zagrał najlepszy sezon w karierze, ale oznacza to, że w wieku 27 lat strzelił dwa gole więcej niż ponad dekadę starszy Polak.
Jednocześnie sytuacja finansowa Barcelony pozostaje skomplikowana: ogromny długoterminowy dług, wysokie odsetki i bardzo restrykcyjne zasady budżetowe ligi hiszpańskiej oznaczają, że Laporta musi działać pragmatycznie. Zwłaszcza mając na uwadze chęć wzmocnienia drużyny i powalczenia o jeszcze większe gratyfikacje płynące z Ligi Mistrzów. W idealnym świecie mógłby działać dwutorowo: uczynić z wesołego duetu Polaków komitet dojrzałych panów pośród potrzebujących doświadczenia młokosów. W mistrzowskim sezonie zagrało choć minutę ośmiu nastolatków i tylko czterech trzydziestolatków. Nie ulega wątpliwości, że także Flickowi dwóch wyznaczających standardy lub wspierających swoich następców piłkarzy odjęłoby część z obowiązków.
Jednak futbol rzadko jest bajką. Barcelona jawi się dla Lewandowskiego i Szczęsnego jako idealny klub spokojnej piłkarskiej starości, ale rzeczywistość może do tego nie dopuścić. Może ta rola liderów fety być odebrana jako chęć pozostawienia po sobie wrażenia właśnie takich seniorów drużyny. Albo być ostatnią taką imprezą z zaznaczeniem: my tu byliśmy i się świetnie w tej Barcelonie bawiliśmy. Co było do udowodnienia.
Więcej w tym temacie:
- Inny wymiar presji. O Robercie Lewandowskim w Chicago Fire
- Robert Lewandowski z nowym klubem! Wiemy, w jakiej lidze zagra Polak
- Zapomnijcie o Leo Messim. Bramkarze największymi bohaterami mundialu
- Cichy faworyt mundialu? Podręczne torby piłkarzy
- Genialny Leo Messi wyrównał wielki mundialowy rekord
- Biżuteria, panterka i łzy szczęścia. Najbardziej stylowe momenty tegorocznego mundialu
Dziennikarz TVP Sport, wcześniej pracował w Sport.pl, Viaplay i PZPN. Był korespondentem na mistrzostwa świata i Europy, pracował na stadionach Premier League, bacznie przygląda się Ekstraklasie, a z pasją realizuje trenersko w niższych ligach. Autor dwóch książek o futbolu: „Polska myśl szkoleniowa” oraz „Jak (nie) grać w Europie”.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
Inny wymiar presji. O Robercie Lewandowskim w Chicago Fire
„Moi sąsiedzi wiedzą, że przychodząc do mnie mogą liczyć na dobry koktajl”, powiedział w przeszłości nowy szkoleniowiec Roberta Lewandowskiego. Mieszanka, którą Gregg Berhalter zaproponował legendzie polskiego futbolu musiała być wyjątkowo atrakcyjna, skoro wspaniałą Barceloną zamienia na industrialne Chicago.
Sport
Sensacyjna noc na mundialu. Europejskie potęgi poza turniejem!
Pierwsza runda fazy pucharowej przynosi wiele skrajnych emocji. Najpierw Japonia uprzykrzyła życie Brazylijczykom, a później z mistrzostwami pożegnali się giganci futbolu.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sport
Nowy wymiar sportu: Lenovo, AI i Mistrzostwa Świata FIFA
Lenovo wchodzi na murawę, by realnie zmieniać sposób, w jaki oglądamy, rozumiemy i przeżywamy futbol. Jako Oficjalny Partner technologiczny Mistrzostw Świata FIFA oraz Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Kobiet w 2027 roku, marka wnosi do gry coś więcej niż sprzęt: wprowadza najwyższej klasy rozwiązania AI, które działają tam, gdzie liczy się każda sekunda.
Sport
Robert Lewandowski z nowym klubem! Wiemy, w jakiej lidze zagra Polak
A więc stało się! Włoski dziennikarz Fabrizio Romano potwierdził drużynę, w której w przyszłym sezonie będzie występował Robert Lewandowski.
Sport
Nowy trenerski crush? Sebastian Beccacece i ekwadorski triumf
Ekwador ma nowego bohatera. Chociaż nie – ma wielu, bo tak naprawdę cała drużyna spisała się na medal. I rzutem na taśmę zameldowała się w kolejnej rundzie mundialu.
Sport
Słodko-gorzkie losowanie Wimbledonu 2026. Z kim zagrają Polki i Polacy?
Jak wygląda sytuacja reprezentantów Polski przed startem Wimbledonu 2026? Polskie tenisistki i polscy tenisiści poznali rywalki i rywali w pierwszej rundzie.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sport
Jak zmienić marzenia w oceaniczne pasje? Tak zaczynał kapitan Roman Paszke
Należy do grona najwybitniejszych polskich żeglarzy oceanicznych. Przez dekady swojej kariery udowadniał, że determinacja, odwaga i konsekwencja potrafią pokonać nawet największe przeszkody. Dziś jest nie tylko legendą polskiego żeglarstwa, ale również ambasadorem Totalizatora Sportowego, inspirując kolejne pokolenia do realizacji ambitnych celów. O swoich początkach kapitan Roman Paszke opowiedział nam podczas bałtyckich regat w Travemünde.
Sport
Rekordy Messiego i Ronaldo. Czy to ich ostatni mundial na szczycie?
„Wróciłem!” – krzyczał Cristiano Ronaldo w stronę kamer, trybun i – zapewne – krytyków. Choć na listę mundialowych strzelców wpisał się z opóźnieniem i dopiero w drugiej kolejce, już ma jeden rekord na swoim koncie: Dziesięć goli strzelonych w sześciu turniejach? Przebij to, Messi.