Gdzie odchodzi Lewandowski? Arabia, MLS i możliwe opcje
PARTNERZY SERWISU
Sport
Gdzie odchodzi Lewandowski? Arabia, MLS i możliwe opcje
To były tygodnie ostatnich „razów” Roberta Lewandowskiego. Ostatnie kontakty z piłką w Lidze Mistrzów, minuty w FC Barcelonie. Ale koniec oznacza też początek. Kolejny sezon będzie dla Polaka pełen debiutów.
Udostępnij

Robert Lewandowski w ostatnim meczu na Camp Nou w barwach FC Barcelona Autor zdjęcia: Getty Images
Z murawy na Camp Nou trzeba było ich ściągać niemal siłą, jakby nie chcieli z niej zejść. Lewandowski, jego rodzina i przyjaciele, nie stali jednak w centrum boiska, lecz tam, gdzie dla bohatera dnia wydarzały się rzeczy najważniejsze: w polu karnym.
Z udziałem Polaka działa się tam przecież magia. Nie dlatego, że gole strzelał w sposób cudowny – choć wiele ze 119 trafień dla Barcelony i z ponad 700 ogółem w karierze było pięknych – ale ze względu na powtarzalność napastnika. Naturalny dar bycia we właściwym miejscu i właściwym czasie, posiadania pewności siebie i celownika, szybkości decyzji i zwinności. To tym uwodził kolejnych trenerów, których przekrój jest spektakularny: od Janusza Wójcika do Pepa Guardioli. W futbolu naprawdę trudno o większe skrajności.
Skrajnością może być jednak to, co Lewandowskiego czeka dalej. „Przejście do słabszej ligi? Mam 38 lat zaraz, nie ukrywam, że może to jest czas, żeby o tym pomyśleć. Z drugiej strony fizycznie czuję się dobrze. Muszę taką opcję brać pod uwagę – żeby trochę pograć, ale mieć większą przyjemność z grania, z życia, nie mówię nie”, stwierdził niedawno Lewandowski.
Ta akceptacja możliwości jest i tak przełomem z którym napastnik długo walczył. Golami, ciężką pracą, nadrabiając automatyzmami i instynktem to, czego nie dawały mu już nogi. Wystarczy spojrzeć na innych strzelców bramek i ich losy. Karim Benzema i Lionel Messi żegnali się z czołowymi ligami Europy golami w wieku 35 lat, Lewandowski – zakładając, że w ostatniej kolejce La Liga z Valencią już nie zagra – był zaledwie o dziesięć dni młodszy od Cristiano Ronaldo, gdy na początku maja strzelił przeciwko Osasunie.
Portugalczyk odchodził z Manchesteru United w kłótni, rozstając się z klubem w tożsamościowym kryzysie i z wieloma niedopowiedzeniami w relacjach z miejscem, które dało mu sławę. W najbardziej intensywnej lidze świata jeszcze bardziej wychodziły jego problemy – w zasadzie nie w momentach, gdy musiał szukać swoich okazji w polu karnym rywala, ale w gonieniu za piłką. United wyglądali, jakby grali o jednego zawodnika mniej w defensywie.
„Opuść futbol zanim futbol opuści ciebie”, powiedział Jamie Carragher, były piłkarz Liverpoolu i jeden z najpopularniejszych ekspertów na Wyspach. Użył tego określenia nie wobec Ronaldo, lecz jego młodszego kolegi z Realu Madryt i United, Casemiro. Chociaż było to dwa lata temu i Brazylijczyk dopiero odchodzi z Premier League, cytat Anglika wszedł do powszechnego użycia, odnosił się do wielu z zawodników będących „po drugiej stronie rzeki”.

Robert Lewandowski w ostatnim meczu na Camp Nou w barwach FC Barcelona Autor zdjęcia: Getty Images

Robert Lewandowski w ostatnim meczu na Camp Nou w barwach FC Barcelona Autor zdjęcia: Getty Images
Piłka nożna na najwyższym poziomie staje się coraz młodsza, więc klub starszych panów stawał się coraz bardziej elitarny. Lewandowski należał do grona zaledwie 21 piłkarzy urodzonych w latach 80., którzy w tym sezonie strzelili gola w lidze angielskiej, włoskiej, niemieckiej, francuskiej lub hiszpańskiej. Przynajmniej minutowe występy zaliczyło w tych rozgrywkach 46 takich piłkarzy. Może więc rada Carraghera nie jest taka nietrafiona: opuszczenie Barcelony w chwili, gdy jest się legendą, z kolejnym mistrzostwem kraju i po kilkunastu trafieniach, bez rozczarowania coraz większą różnicą do intensywności młodszych kolegów i rywali.
Ale Carragher jednocześnie od razu sugerował Casemiro kierunki, które dziś pojawiają się w orbicie Lewandowskiego: amerykańska MLS oraz saudyjska Pro-League. To coraz mocniejsze rozgrywki budowane na inną modłę. W Stanach Zjednoczonych franczyzy piłkarskie muszą przedstawić konkretne plany i gwarancje funkcjonowania, zatrudnianie zawodników z Europy już zmieniło się z głównie dawnych gwiazd na bardziej obiecujące postaci z lig drugiego, trzeciego poziomu Starego Kontynentu. Z kolei w Arabii Saudyjskiej średnia wieku drużyny ligowej jest czwartą najwyższą na świecie (wynosi 28,6 według aktualnych wyliczeń CIES Football Observatory). W obydwu krajach zagraniczni zawodnicy odpowiadają za ok. 60% minut, co sztucznie buduje poziom rozgrywek. W letnich Klubowych Mistrzostwach Świata Al-Hilal (wskazywany następny klub Lewandowskiego) wystawił na Manchester City tylko trzech Saudyjczyków i awansował po rzutach karnych. Z kolei Inter Miami został łatwo pokonany – na tym samym etapie turnieju – przez Paris Saint-Germain. Skorzystał z ledwie jednego Amerykanina i to z ławki.

Robert Lewandowski w ostatnim meczu na Camp Nou w barwach FC Barcelona Autor zdjęcia: Getty Images
Jednak najlepsze zespoły z poszczególnych krajów – następnych destynacji rodziny Lewandowskich? – nie powinny przesłaniać faktycznego poziomu. Ten jest wskazywany choćby przez światowy ranking firmy Opta, która od ponad dwóch dekad zajmuje się zbieraniem i analizowaniem statystyk piłkarskich. MLS jest notowana na siedemnastym miejscu między rozgrywkami ekwadorskimi i holenderskimi, a Pro League znajduje się jeszcze niżej: na 39 pozycji, za szkocką ekstraklasą i przed trzecim poziomem angielskim.
To jest ta nowa rzeczywistość Polaka: gigantyczny krok wstecz, do krain większych przestrzeni na boisku, mniejszej dyscypliny taktycznej, czasu zyskanego przy piłce, z wolniejszymi obrońcami naprzeciw i ze słabszymi bramkarzami na linii strzału. Przy mniejszej publice, bo w Arabii Saudyjskiej na mecze chodzi średnio siedem tysięcy ludzi, w Stanach Zjednoczonych trzy razy więcej. Ale to nadal mniej niż w Hiszpanii (śr. 31 tys.), czy w Niemczech (śr. 42 tys.). To będą zupełnie nowe okoliczności przyrody.
A przecież gdy Lewandowski przechodził z Bayernu Monachium do Barcelony to już mówiło się o kroku wstecz. Szedł bowiem do klubu pogrążonego w kryzysie, szukającego stabilizacji i korzystającego z finansowych dźwigni, by nie zatonąć. Duża część miłości okazanej Polakowi przez kibiców katalońskiej legendy wynika z tego, że w cztery lata pomógł w procesie zawrócenia klubu ze ścieżki donikąd. W krajach do których najprawdopodobniej trafi Lewandowski też będzie nowych pracodawców dźwigał, lecz bardziej wizerunkowo. Gole nadal będą ważne, cele… z Lewandowskim nawet już daleko za swoim szczytem formy każdy będzie celował w te najwyższe.
Sam napastnik mówił o poszukiwaniu na nowej drodze większej równowagi między piłką i życiem. Jednocześnie coś w jego zachowaniu, słowach, załzawionych oczach i niechęci do opuszczenia murawy Camp Nou aż sugerowało, że odejście z wielkiego futbolu nie przychodzi mu łatwo. Że jeszcze raz chciałby tam wbiec w pole karne, poszukać swojej kolejnej na tym poziomie szansy.

Robert Lewandowski w ostatnim meczu na Camp Nou w barwach FC Barcelona Autor zdjęcia: Getty Images
Więcej w tym temacie:
- W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie
- Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu
- Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo
- Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju
- Man bun, czyli fryzura na Erlinga Haalanda. Męski kok powróci po latach?
- Nikt nie ma tak unikatowej estetyki, jak Michael Olise
Dziennikarz TVP Sport, wcześniej pracował w Sport.pl, Viaplay i PZPN. Był korespondentem na mistrzostwa świata i Europy, pracował na stadionach Premier League, bacznie przygląda się Ekstraklasie, a z pasją realizuje trenersko w niższych ligach. Autor dwóch książek o futbolu: „Polska myśl szkoleniowa” oraz „Jak (nie) grać w Europie”.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie
Hiszpania sięgnęła po mistrzostwo świata drugi raz w historii. Sergio Ramos doskonale zna słodki smak wygranej – 16 lat temu również wniósł wymarzony puchar.
Sport
Nie tylko Puchar i medale. Tak wyglądają pierwsze w historii mistrzowskie pierścienie FIFA
Początek nowej tradycji na mundialu? FIFA po raz pierwszy w historii wręczyła mistrzom świata mistrzowskie pierścienie. Podobny symbol triumfu mogą mieć również kibice.
Sport
Złoty cios w dogrywce! Hiszpania odzyskuje piłkarski tron
W finale rozegranym na New York New Jersey Stadium w East Rutherford Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce. O losach spotkania przesądził Ferran Torres, który w 106. minucie wykorzystał składną akcję hiszpańskiego zespołu i pokonał Emiliano Martíneza. Dla „La Roja” to drugi tytuł mistrza świata w historii po triumfie w Republice Południowej Afryki w 2010 roku.
Sport
Najlepsze widowisko tego mundialu? Pięć momentów, które zapamiętamy z meczu Anglia – Francja
To miał być mecz, którego nikt nie chciał grać. Didier Deschamps otwarcie przyznawał, że jego piłkarze marzyli wyłącznie o finale. Thomas Tuchel mówił dokładnie to samo o Anglikach. Spotkanie o trzecie miejsce od lat budzi kontrowersje i często uchodzi za niepotrzebny dodatek do mundialu. Paradoks polega na tym, że właśnie ono okazało się najbardziej szalonym widowiskiem całego turnieju.
Sport
Ogień i woda. Luis De la Fuente i Lionel Scaloni walczą o zwycięstwo. Jaki czeka nas finał mundialu?
Jak wiele łączy dwóch selekcjonerów i dlaczego jeszcze bardziej magiczna jest relacja dwóch najlepszych piłkarzy Hiszpanii i Argentyny? Czy można się piękniej różnić, niż robią to finaliści tegorocznego mundialu? Przedstawiamy najciekawsze wątki niedzielnego meczu o mistrzostwo świata.
Sport
Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo
Chociaż prowadzili, finalnie ulegli niezłomnej Argentynie. Anglikom zostaje pocieszenie w postaci meczu o trzecie miejsce, ale jest piłkarz, który może być w pełni dumny po przegranym półfinale.
Sport
Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju
Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Kiedy oczy całego globu zwrócone były na Kyliana Mbappe, Leo Messiego czy Jude’a Bellinghama doskonałą robotę robił po cichu inny piłkarz.
Sport
Nikt nie ma tak unikatowej estetyki, jak Michael Olise
Francuski skrzydłowy momentalnie stał się jedną z gwiazd tegorocznego mundialu. Dostarczył nie tylko boiskowych popisów, ale także niespotykanego poziomu aury.