PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Charles Melton i Sophie Thatcher w specjalnym wywiadzie o „Jej piekle”

Charles Melton został ojcem w trakcie zdjęć. Sophie Thatcher przyznaje, że emocje jej bohaterki przenikały do prawdziwego życia. W rozmowie z GQ Poland aktorzy opowiadają o pracy z twórcą „Drive”, ekstremalnym zanurzeniu w rolach i filmie „Jej piekło”, który narodził się z doświadczenia śmierci klinicznej reżysera.

Udostępnij

Charles Melton i Sophie Thatcher w specjalnym wywiadzie dla GQ Poland

Charles Melton i Sophie Thatcher na premierze na Festiwalu Filmowym w Cannes Autor zdjęcia: kolaż GQ Poland

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
24.07.2026

– Niedawno urodziła mi się córka i rzuciłem palenie – Charles Melton woła w progu hotelowego pokoju. – Upiekłem dwie pieczenie na jednym ogniu! 

Dodaje: „Hello, tak w ogóle!”. Siada przy okrągłym stole, ściąga okulary przeciwsłoneczne i nalewa sobie szklankę wody, po czym wypija ją duszkiem. Czuję, że śmierdzi papierosami. Musiał zauważyć mój drwiący uśmieszek, bo mówi: – Przestań! Jesteśmy przecież w Cannes, jak mógłbym odmówić sobie dymka w takim miejscu? Tutaj się nie liczy. – Wybucha śmiechem. 

Tuż za Meltonem pojawia się Sophie Thatcher. Też nosi okulary, których nie ściąga. Nie słyszę słowa powitania. Okay, diva! 

Wraz z czwórką innych dziennikarzy z całego świata spotykam się z aktorką i aktorem na wspomnianym Festiwalu Filmowym w Cannes, gdzie premierę ma „Jej piekło”, pierwszy od dekady nowy obraz Nicolasa Windinga Refna (tego od „Drive” z Ryanem Goslingiem i „Neon Demon” z Elle Fanning), w którym Charles i Sophie grają główne role. 

Aktorzy z reżyserem Nicolasem Windingiem Refnem

Wraz z reżyserem Nicolasem Windingiem Refnem Autor zdjęcia: Dominique Charriau/WireImage

W neonowym piekle

Akcja filmu rozgrywa się w wielowymiarowej, zanurzonej w neonach metropolii – pulsującym, sennym krajobrazie, który wydaje się wyrwany z science fiction (mocne wizualne inspiracje „Łowcą androidów”). To rzeczywistość wypełniona przemocą, choć jednocześnie pociągająca, jak gdyby ktoś nieustannie rzucał na miasto i jego mieszkańców czar. On gra Szeregowca K., zdesperowanego amerykańskiego żołnierza, poszukującego swojej córki, uwięzionej – jak wierzy – w tytułowym Piekle (wyglądającym jak Japonia lat 50.). Ona wciela się w Elle, młodą kobietę, mającą problemy z bliskością, na poły gwiazdką (sex workerką?), na poły więźniarką panującego systemu. Jak to u Refna, nic nie jest takie, na jakie wygląda. Tylko jedno jest pewne – Elle ma mocne daddy issue, jednocześnie kocha i nienawidzi swojego toksycznego rodzica. Obie toczące się równolegle historie są niemal jak awers i rewers. Opowieści o zdeterminowanym ojcu poszukującym córki i dziewczynie, która dorastała w cieniu niekochającego i nieobecnego ojca. 

Nicolas Winding Refn oparł „Jej piekło” na osobistym doświadczeniu. W 2023 roku przez 20 minut pozostał w stanie śmierci klinicznej. W wywiadach twierdzi, że pamięta silną potrzebę powrotu do życia dla najmłodszej córki. Po tym, jak reżyser stanął twarzą w twarz ze śmiercią, potrzeba tworzenia sztuki wróciła ze zdwojoną siłą. Tak narodził się pomysł na film. 

Zatem Szeregowiec K. brzmi jak alter ego Refna. – Czułeś presję? – pytam Charlesa. 

– Starałem się nie wyobrażać go jako przedłużenia reżysera – mówi. – Nick określał bohatera jako przykład „męskiej pornografii przemocy”. Ojciec używa skrajnej przemocy, by ochronić niewinne dziecko. Bardzo mnie to porusza. 


Troski młodego mężczyzny

Dla Meltona to opowieść o cierpieniu mężczyzny, który jako jedyny wierzy w odnalezienie córki. – Każdy mu mówi: „Musisz się z tym pogodzić. Idź dalej”. On jednak nie potrafi odpuścić – kontynuuje aktor. – Jest w tym coś niezwykle pięknego – ojciec, który za wszelką cenę chce odnaleźć swoje dziecko. Bierze sprawy w swoje ręce. 

Charles Melton w „Jej piekle”

Melton jako Szeregowiec K. Autor zdjęcia: materiały prasowe, Monolith

Bohater wydaje się silny i opanowany, ale w środku próbuje okiełznać coś bardzo pierwotnego, wręcz zwierzęcego. Melton uważa, że taki instynkt drzemie w każdym z nas. – Żyjemy jednak w społeczeństwie, które narzuca zasady i nie pozwala przekraczać pewnych granic. Kiedy ktoś, kogo kochasz, znika, musisz oddać swój los w ręce innych ludzi – kontynuuje. – Mojemu bohaterowi to nie wystarcza. Teraz, kiedy sam zostałem ojcem, rozumiem go znacznie lepiej. Dla swojej córki zrobiłbym absolutnie wszystko.

– Musisz opowiedzieć TĘ historię! – nagle wykrzykuje Sophie. Nawet ściąga okulary

Charles wzdycha w udawanej irytacji i uśmiecha się szelmowsko. Błyszczą jego śnieżnobiałe zęby. – W pewnym momencie granica między mną a opowiadaną historią zaczęła się zacierać – zaczyna. – W przerwie kręcenia sceny, w której Szeregowiec K. widzi swoją córkę, rozmawiałem z moją żoną (Camille Summers-Valli, reżyserką i fotografką – przyp. red.) na FaceTime, podczas USG. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem i usłyszałem serce swojej córki.

Thatcher dodaje, że dla niej Szeregowiec K. jest uosobieniem ojca, którego jej bohaterka zawsze pragnęła, ale nigdy nie miała. – Ta myśl obciążała mnie emocjonalnie – przyznaje. – Dynamika między bohaterami i bohaterkami jest jednocześnie tym, co tak naprawdę czują. Wszyscy nieustannie się z sobą ścierają. To dla mnie bardzo metatekstowe doświadczenie.


Totalne zanurzenie w historii

Podczas zdjęć zdarzały się momenty, kiedy Sophie zaczynała czuć to, co czuła jej bohaterka. Co prawda jako aktorzy zawsze tego doświadczają, ale tutaj – jak mówi – emocje przenikały do ich prawdziwego życia bardziej niż zwykle.

– Czuliśmy się jak we śnie! – dodaje Melton. – Mój bohater wybrał pamięć, a ona stała się źródłem jego agonii. Rozumiem go. Sam nie chciałbym, żeby ktoś – jak w „Facetach w czerni” – nacisnął przycisk i wymazał mi wspomnienia. Wolałbym żyć z tym bólem i cierpieniem, niż stracić pamięć o własnej córce.

Podobnie jak Sophie, Charles całkowicie zanurzył się w roli. Po powrocie z planu postać nadal w nim pozostawała. – To trochę jak po intensywnym treningu. Wychodzisz z siłowni, a następnego dnia nadal czujesz ból mięśni. To fizyczny ślad wysiłku. Z emocjami jest podobnie – mówi aktor. 

Oboje przyznają, że na takie aktorskie ekstremum pomaga im „własna siatka bezpieczeństwa”. Mają na myśli bliskie osoby. Tym razem był to sam Nicolas Winding Refn, który na plan „Jej piekła” wybrał Kopenhagę, skąd pochodzi.

– Mieliśmy poczucie, że stajemy się częścią jego rodziny. Dzięki temu czuliśmy się bezpiecznie – wspomina Thatcher.

Sophie Thatcher w „Jej piekle”

Thatcher w roli Elle Autor zdjęcia: materiały prasowe, Monolith

Proces twórczy

Otwarcie drzwi do świata Refna wpłynęło na pracę na planie. Kręcili film chronologicznie, przez 56 dni. – Z pomysłów i wizji, które Nick miał na początku, stopniowo wyłaniały się kolejne elementy fabuły – dodaje Melton. – Refn jest wizjonerem! Marzyłem o współpracy z kimś takim. Nie tylko zaprasza cię do swojej rodziny i ojczyzny, lecz także do procesu twórczego.

Kręcenie filmu chronologicznie i fabuła wyłaniająca się z wizji brzmią jak ryzykowny eksperyment, w którym pojawiają się zakusy do improwizacji. Gdy pada o nią pytanie, mam wrażenie, że aktor i aktorka starają wycofać się rakiem. 

– Co prawda scenariusz zmieniał się praktycznie każdego dnia, ale to, co robiliśmy na planie, tylko sprawiało wrażenie improwizacji – zaczyna ostrożnie Sophie. – Fabuła pozostawała otwarta, bo następnego dnia mogła wyglądać już zupełnie inaczej. Wystarczy, że Refnowi pojawił się nowy pomysł albo… przyśnił się sen.

Na planie żartowano: „Jaki scenariusz dzisiaj kręcimy?”. Melton podkreśla również rolę muzyki podczas kręcenia poszczególnych scen. – Nie ograniczaliśmy się do jednego gatunku! – mówi.

– Leciało dużo Abby – woła Thatcher. Niespodziewanie śpiewa: – „The winner takes it all…”.

Charles wybucha śmiechem. – Było też wiele dubli. W jednej scenie, w ujęciu ogólnym wypaliłem chyba 50 papierosów! – Po tych słowach jakby się reflektuje, bo mówi: – Jednocześnie w pracy Nicka jest ogromna techniczna precyzja. W jego świecie liczą się światło, atmosfera, dym, faktury obrazu i bezruch. Dałem się temu pochłonąć!


Malowanie obrazu

Nicolas pracę nad „Jej piekłem” nazywa malowaniem. – Miałem pędzle i pomysł, a potem po prostu zaczynałem to wszystko dekonstruować i przetwarzać, by budować obraz na nowo – stwierdził. 

Podobno reżyserki castingu przejrzały tysiące nagrań, by „ułożyć właściwą paletę aktorów i aktorek”. Musiały mieć pewność, że znajdą osoby, które będą potrafiły grać w grę Refna w improwizację. Nagranie castingowe Sophie miało się zdecydowanie wyróżniać. Kiedy aktorka wreszcie spotkała się z Nicolasem, odkryli, że dzielą podobną wrażliwość artystyczną. Wtedy zaczęli eksperymentować nad rolę Elle.

Melton poniekąd zawdzięcza angaż najmłodszej córce reżysera, która zapoznała ojca z serialem „Riverdale”. – Zobaczył mnie w skórzanej kurtce, z zaczesanymi do tyłu włosami i pomyślał: „To jest mój facet!” – opowiada Charles. – Dla aktora – zwłaszcza koreańsko-amerykańskiego – to niezwykle ważne uczucie. Zostać dostrzeżonym nie tylko przez pryzmat swojego pochodzenia, lecz także czegoś znacznie trudniejszego do uchwycenia – umiejętności, energii. 

Podczas ich pierwszej rozmowy na Zoomie Nick powiedział: „Kino potrzebuje bohaterów”. – Nie miałem wtedy pojęcia, co miał na myśli – aktor śmieje się w głos. – Zrozumiałem to później. Miał na myśli, że zostanę gwiazdą kina akcji. 

Charles Melton kocha modę

Charles Melton ma nosa do mody Autor zdjęcia: Kristy Sparow/Getty Images for Christian Louboutin

Kino kopane

Faktycznie, w „Jej piekle” Szeregowiec K. sieka wrogów równo. – To było najbardziej wyczerpujące fizycznie doświadczenie w mojej karierze. Wcześniej nie pracowałem tak ciężko – opowiada aktor. 

W jednej ze scen bohater Meltona mierzy się z Japończykiem postury zawodnika sumo. Zaciekle go kopie. – Widziałeś odcisk buta na jego brzuchu? – pyta. Nie czeka na odpowiedź, tylko dodaje podekscytowany: – To był mój but! 

Kaskaderzy wymagali, by bić ich naprawdę, z całej siły. 

Zarówno fabuła filmu, jak i walka cały czas ewoluowały. – Nick przychodził i mówił: „Więcej furii!” – kontynuuje aktor. – Nie do końca wiedziałem, o co mu chodzi. Ale odpowiadałem: „Dobrze”. Wierzyłem, że sens tego wszystkiego objawi się później, na ekranie. 

Według reżysera „Jej piekło” to przede wszystkim doświadczenie zmysłowe i emocjonalne. Nie próbuje za wszelką cenę zdobyć sympatii widzów. Za to zależy mu na wielości interpretacji i niejednoznacznej opinii. Jak tłumaczy: – Jeśli wszyscy coś lubią albo wszyscy czegoś nienawidzą, to znaczy, że nie zostawiło to w nich żadnego śladu.

Postrzega film jako zapis czasu – tego, który on oraz współpracownicy i współpracowniczki poświęcili na jego tworzenie, a także tego, który jest kruchy i nieuchwytny. Przecież właśnie wtedy, gdy myślał, że może mu zabraknąć czasu, dostał go więcej i wykorzystał, by nakręcić swój nowy obraz.

– Stworzył świat, w którym tożsamość, rasa i sama sztuka nieustannie ewoluują i zmieniają swoje znaczenie – zauważa Melton. – Mam nadzieję, że ta nierealna, wyobrażona rzeczywistość pozwoli widowni – i mnie – się w niej odnaleźć.

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

Tom Holland zagra Freda Astaire'a

Tom Holland zagra Freda Astaire'a. To może być rola życia

Tom Holland promuje jednocześnie dwa największe filmowe wydarzenia lata – „Odyseję” Christophera Nolana i „Spider-Mana: Całkiem nowym dniu”. Aktor zdradził właśnie, że jego kolejnym projektem będzie biografia Freda Astaire'a. Co więcej, wszystkie sceny taneczne zamierza wykonać sam.

Maciej Musiał jedzie do Wenecji

Maciej Musiał jedzie do Wenecji. „Possible Love” powalczy o Złotego Lwa

Maciej Musiał nie zwalnia tempa. Po głośnej premierze „Historii równoległych” w Cannes producent i aktor ogłasza kolejny film inspirowany „Dekalogiem” Krzysztofa Kieślowskiego. „Possible Love” w reżyserii Lee Chang-donga powalczy o Złotego Lwa podczas 83. Festiwalu Filmowego w Wenecji.

„Pompeje: Podróż w czasie z Tomem Hiddlestonem”

Jeśli podróżować w czasie, to tylko z Tomem Hiddlestonem po Pompejach

– Byli zwykłymi ludźmi, których spotkał niezwykły los. Nigdy nie przyszłoby im do głowy, że dwa tysiące lat później będziemy rozmawiać o tym, co jedli na obiad, czym zajmowali się na co dzień albo w jakich warunkach mieszkali – tak o pompejańczykach, których miasto niemal zrównała z ziemią erupcja Wezuwiusza – opowiada nam w ekskluzywnej rozmowie Tom Hiddleston.

Tomasz Schuchardt i jego ikoniczne role

Tomasz Schuchardt o swoich ikonicznych rolach

Od biografii kultowej „Paktofoniki” po nadchodzącą „Lalkę” – Tomasz Schuchardt opowiada nam o rolach, które zdefiniowały jego aktorską karierę. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce rozpoczęliśmy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wspominają istotne kreacje w ich filmografii.

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.