PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Tomasz Schuchardt o swoich ikonicznych rolach

Od biografii kultowej „Paktofoniki” po nadchodzącą „Lalkę” – Tomasz Schuchardt opowiada nam o rolach, które zdefiniowały jego aktorską karierę. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce rozpoczęliśmy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wspominają istotne kreacje w ich filmografii.

Udostępnij

Tomasz Schuchardt i jego ikoniczne role

Tomasz Schuchardt i jego ikoniczne role Autor zdjęcia: kolaż GQ Poland

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
22.07.2026

Netflix w Polsce ma już dekadę. Z tej okazji kontynuujemy nasz cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do swoich ulubionych zagranych bohaterów. Tym razem naszym gościem jest Tomasz Schuchardt – jeden z najbardziej wszechstronnych polskich aktorów filmowych i serialowych. Od kultowego „Jesteś Bogiem”, przez „Demona”, aż po „Wielką wodę” i wyczekiwaną „Lalkę” – opowiada o rolach, które ukształtowały jego karierę, oraz o tym, jak odnajduje się w tak skrajnie różnych wcieleniach.

Rozmawiamy też o samym Netfliksie i o tym, jaki wpływ miał serwis nie tylko na nasze oglądanie, lecz także branżę filmowo-serialową w Polsce. Schuchardt za kluczowy moment uważa czas pandemii COVID-19.

– Wtedy serwisy streamingowe przestały być ciekawostką i stały się czymś naturalnym. Dla nas, ludzi z branży, oznaczało to przede wszystkim więcej pracy. Produkcje ruszyły szybko i nagle pojawiło się miejsce zarówno na seriale, jak i filmy – stwierdza aktor. Dodaje, że dzięki Netfliksowi coraz częściej reżyserzy i reżyserki mogą realizować swoją produkcję w takiej skali, w jakiej ją sobie wymarzyli. 

Na tej zmianie korzysta cały rynek. – Kiedy doświadczeni twórcy pracują przy dużych produkcjach streamingowych, otwierają się możliwości dla młodszych reżyserów i scenarzystów, np. w PISF. Dzięki temu debiutów i ciekawych projektów po prostu jest więcej – dodaje.

W wielu tych projektach pojawia się sam Tomasz, który nie może narzekać na brak pracy. Poniższe role to tylko wierzchołek jego aktorskiej góry lodowej.


Fokus w „Jesteś Bogiem” (2012), reż. Leszek Dawid

Fokus w „Jesteś Bogiem”

Fokus to przełomowa rola Tomasza Schuchardta Autor zdjęcia: Katarzyna Kural, Kino Świat

Byłem świeżo po zagraniu w „Chrzcie” Marcina Wrony, kiedy pojawiła się informacja, że Leszek Dawid przygotowuje film o Paktofonice. Wychowałem się na hip-hopie, znałem historię Magika, słuchałem zarówno Kaliber 44, jak i właśnie Paktofoniki. To był świat, który był mi bardzo bliski. Dlatego filmu nie traktowałem jako kolejnego projektu. Pierwszy etap castingu polegał na rapowaniu. Dostaliśmy zadanie, żeby przed kamerą wykonać zwrotki z „Jesteś Bogiem". Miałem przygotować się do roli Magika i Fokusa, ale kiedy spotkałem reżysera, od razu powiedziałem, że czuję tylko tego drugiego. Wtedy wydawało mi się to ryzykowne, ale z perspektywy czasu myślę, że mogło mi tylko pomóc. Wszyscy chcieli być Magikiem.

Po kolejnych etapach castingu zostałem ja i Marcin Kowalczyk, który miał zagrać Magika. Chwilę szukano Rahima. Wreszcie wybrano Dawida Ogrodnika. Znaliśmy go z Marcinem jeszcze ze szkoły teatralnej. Byliśmy przekonani, że idealnie odnajdzie się w tej roli. Od początku wiedzieliśmy też, że jeśli ta historia ma działać, musimy wiarygodnie odtworzyć tamten świat. Poprosiliśmy produkcję o komputer z Windowsem 95 i napędem na dyskietki, szukaliśmy programów, na których chłopaki robili pierwsze bity, pisaliśmy własne zwrotki jako Fokus, Magik i Rahim. To była świetna zabawa, a także sposób, żeby zrozumieć ich sposób myślenia. Ogromną wagę przykładaliśmy również do detali. Kostiumy odtwarzano na podstawie teledysków, Marcin przez długi czas szukał kultowej bluzy Bottle Magika (znalazł ją wreszcie na eBayu i sprowadził ze Stanów!), walczyliśmy o każdą lokację. Okazywało się, że legendarna estakada w Katowicach została właśnie wyburzona, blok Magika przeszedł remont, charakterystyczne miejsca znikały jedno po drugim. Trzeba było szukać ich odpowiedników, żeby widz uwierzył, że naprawdę wraca do tamtych czasów. Dopiero podczas przygotowań tak naprawdę zrozumieliśmy, jak ogromne znaczenie ma Paktofonika dla ludzi. Kiedy ogłoszono nabór statystów na pożegnalny koncert w Spodku (na którym my również mieliśmy nagrywać występ do naszego filmu), limit pięciu tysięcy miejsc zniknął w mniej niż dobę!


Jasny w „Demonie” (2015), reż. Marcin Wrona

Jasny w „Demonie”

Tomasz Schuchardt z Andrzejem Grabowskim w „Demonie” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Kino Świat

Marcin Wrona był już wtedy moim przyjacielem. Poznaliśmy się wcześniej przy wspomnianym „Chrzcie”, a kiedy przez długi czas nie miałem pracy przed kamerą, to właśnie on dał mi rolę w serialu „Ratownicy”. Nigdy jednak nie wykorzystywałem tej znajomości. Nie dzwoniłem z pytaniami, co robi i czy znajdzie się dla mnie jakaś rola. Wychodziłem z założenia, że jeśli reżyser widzi mnie w swoim filmie, to zadzwoni. Jeśli nie – to po prostu nie.

Przy „Demonie” byłem przekonany, że właśnie tak jest. Wiedziałem, że Marcin przygotowuje nowy film, ale nie dostałem nawet zaproszenia na casting. Pomyślałem, że zwyczajnie nie widzi mnie w tej historii. Dopiero później zaprosił mnie na czytanie scenariusza. Chciał obsadzić mnie w roli Jasnego. Co prawda próbował innych aktorów, m.in. dlatego, że chwilę wcześniej z Agnieszką Żulewską graliśmy parę. Obawiał się, iż widzowie znów zobaczą ten sam ekranowy duet. 

W końcu sam doszedł do wniosku, że to nie ma znaczenia. Przecież skoro jestem aktorem, mogę zagrać zupełnie innego człowieka. To było dla mnie bardzo ważne. Marcin był jednym z pierwszych reżyserów, którzy naprawdę zaufali aktorstwu, a nie tylko warunkom zewnętrznym. W branży bardzo łatwo zostać zaszufladkowanym – raz zagrasz policjanta, żołnierza czy księdza i później dostajesz podobne propozycje przez lata. A przecież każdy aktor marzy o tym, żeby ktoś dał mu szansę zrobić coś zupełnie innego. Marcin miał odwagę powiedzieć: „Wierzę, że mi to zagrasz”.


Jakub Marczak w „Wielkiej wodzie”, reż. Jan Holoubek, Bartłomiej Ignaciuk

Jakub Marczak w „Wielkiej wodzie”

Tomasz Schuchardt w „Wielkiej wodzie” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Netflix

Nigdy nie wchodzę w projekt z założeniem, że odniesie sukces. Mam tylko nadzieję, iż będzie dobrym serialem albo filmem. Zbyt wiele rzeczy może się wydarzyć między ostatnim dniem zdjęciowym a premierą. O wyniku decydują nie tylko scenariusz czy aktorzy, lecz także montaż, muzyka, dźwięk i dziesiątki innych elementów.

Do „Wielkiej wody” przyciągnęły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, Jan Holoubek, którego bardzo ceniłem. Po drugie, sam temat. Doskonale pamiętam powódź z 1997 roku. Wtedy byłem na koloniach i przez dwa tygodnie nie miałem kontaktu z rodzicami. Kiedy wróciłem do domu, w telewizji bez przerwy pokazywano zalany Wrocław, ludzi ewakuowanych łodziami i zwierzęta unoszone przez wodę. Ten obraz został ze mną na lata.

W tamtym czasie byłem też w specyficznym momencie zawodowym. Do „Hiacynta” mocno zmieniłem sylwetkę, przytyłem i miałem wrażenie, że część osób przestała widzieć mnie przed kamerą. Grałem dużo w teatrze, ale ciekawych propozycji filmowych było coraz mniej. Jan spojrzał na to zupełnie inaczej. Z masy zrobił atut. Dodał mi wąsa. Dzięki temu powstał Marczak.

Dopiero po premierze zrozumiałem, jaką siłę mają serwisy streamingowe jak Netflix, dla którego „Wielka woda” powstała. Nagle zacząłem dostawać wiadomości z całego świata od ludzi, którzy obejrzeli serial. Wcześniej nie myślałem o tym, że polska produkcja może mieć tak duży zasięg.


Stanisław Wokulski w „Lalce” (2026), reż. Paweł Maślona

Stanisław Wokulski w „Lalce”

„Lalka” to najbardziej wyczekiwany serial Netfliksa Autor zdjęcia: materiały prasowe, Netflix

Mam nadzieję, że „Lalka” będzie jednym z tych projektów, które zostają z widzem na długo. Jeszcze nie pracowałem na planie z taką wspaniałą atmosferą. To było też moje najbardziej świadome podejście do roli. Miałem poczucie, że nic nie dzieje się przypadkiem. Paweł Maślona stworzył coś wyjątkowego. Zaraził nas swoim twórczym głodem. Nie miało znaczenia, czy ktoś był na początku drogi, czy miał za sobą dziesiątki ról. Wszyscy graliśmy do jednej bramki. Każdy chciał zrobić ten serial najlepiej, jak potrafi.

Nie budowaliśmy historii wyłącznie w oparciu o Wokulskiego i Łęcką. „Lalka” to opowieść o wielu wyrazistych bohaterach i bohaterkach, których losy nieustannie się z sobą zderzają. Mój Wokulski również zaskoczy, ale zależało nam, żeby długo pozostał tajemnicą. 

Zderzenie świata arystokracji, kupiectwa i biedoty tworzy w serialu niezwykły tygiel. Właśnie z tych kontrastów rodzi się energia naszej opowieści. Jest w niej miejsce zarówno na dramat, jak i świetnie napisane sceny komediowe.

Najbardziej pamiętam zdjęcia pod Wałbrzychem, gdzie kręciliśmy jedną z najważniejszych sekwencji dla mojego bohatera. Po całym dniu pracy nie rozchodziliśmy się do pokoi. Graliśmy z ekipą w siatkówkę, a później przez kolejne dwie czy trzy godziny rozmawialiśmy o scenach, które mieliśmy kręcić następnego dnia. Nie były to luźne pogadanki po planie, tylko realne zaangażowanie. Dyskutowaliśmy o swoich bohaterach, a także o postaciach kolegów i koleżanek. Każdy mógł powiedzieć, jak widzi daną scenę i co jeszcze można w niej znaleźć.

To przypominało moje wyobrażenie o idealnej pracy artystów – wspólnotę ludzi, którzy naprawdę chcą sobie nawzajem pomóc i zrobić jak najlepszy film czy serial. Zdjęcia do „Lalki” zakończyliśmy już jakiś czas temu, ale mam wrażenie, że ten projekt wciąż w nas pracuje. Kiedy rozmawiam z Pawłem, obaj dochodzimy do tego samego wniosku – nadal nosimy w sobie emocje z planu. Mam nadzieję, że ta energia będzie widoczna na ekranie. Bardzo mnie bawią głosy osób, które już dziś mówią: „Po co ruszać Prusa?”, choć jeszcze niczego nie widziały. Mam ochotę powiedzieć tylko jedno: poczekajcie! (śmiech).

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

Tom Holland zagra Freda Astaire'a

Tom Holland zagra Freda Astaire'a. To może być rola życia

Tom Holland promuje jednocześnie dwa największe filmowe wydarzenia lata – „Odyseję” Christophera Nolana i „Spider-Mana: Całkiem nowym dniu”. Aktor zdradził właśnie, że jego kolejnym projektem będzie biografia Freda Astaire'a. Co więcej, wszystkie sceny taneczne zamierza wykonać sam.

Maciej Musiał jedzie do Wenecji

Maciej Musiał jedzie do Wenecji. „Possible Love” powalczy o Złotego Lwa

Maciej Musiał nie zwalnia tempa. Po głośnej premierze „Historii równoległych” w Cannes producent i aktor ogłasza kolejny film inspirowany „Dekalogiem” Krzysztofa Kieślowskiego. „Possible Love” w reżyserii Lee Chang-donga powalczy o Złotego Lwa podczas 83. Festiwalu Filmowego w Wenecji.

Charles Melton i Sophie Thatcher w specjalnym wywiadzie dla GQ Poland

Charles Melton i Sophie Thatcher w specjalnym wywiadzie o „Jej piekle”

Charles Melton został ojcem w trakcie zdjęć. Sophie Thatcher przyznaje, że emocje jej bohaterki przenikały do prawdziwego życia. W rozmowie z GQ Poland aktorzy opowiadają o pracy z twórcą „Drive”, ekstremalnym zanurzeniu w rolach i filmie „Jej piekło”, który narodził się z doświadczenia śmierci klinicznej reżysera.

„Pompeje: Podróż w czasie z Tomem Hiddlestonem”

Jeśli podróżować w czasie, to tylko z Tomem Hiddlestonem po Pompejach

– Byli zwykłymi ludźmi, których spotkał niezwykły los. Nigdy nie przyszłoby im do głowy, że dwa tysiące lat później będziemy rozmawiać o tym, co jedli na obiad, czym zajmowali się na co dzień albo w jakich warunkach mieszkali – tak o pompejańczykach, których miasto niemal zrównała z ziemią erupcja Wezuwiusza – opowiada nam w ekskluzywnej rozmowie Tom Hiddleston.

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.