Jak z kiczu zrobić sztukę? Moschino opanowało ją do perfekcji
PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
Jak z kiczu zrobić sztukę? Moschino opanowało ją do perfekcji
Prowokacja, satyra, teatralność – Moschino piękno definiuje inaczej. Mimo upływających lat i zmieniających się dyrektorów kreatywnych, ubrania wciąż traktuje jak płótno, na którym powstaje nie tylko sztuka, lecz także mocny społeczny komentarz.
Udostępnij

Moschino powstało z potrzeby wyjścia poza sztywne ramy projektowania „pod linijkę” Autor zdjęcia: Getty Images
Założonym w 1983 roku w Mediolanie domem mody Moschino rządzi przewrotność. Na przestrzeni 43 lat marka niejednokrotnie przekraczała granice i – kiedy wszystkim wydawało się, że limity dobrego smaku zostały już dawno wyeksploatowane do maksimum – udowadniała, że jest zgoła inaczej. Teraz, gdy właśnie ogłoszono, że jej stery po raz pierwszy przejmie duet – Loris Messina i Simone Rizzo, przyglądamy się temu, jak na przestrzeni lat kształtował się wizerunek Moschino.

Loris Messina i Simone Rizzo przejmują stery w Moschino Autor zdjęcia: Getty Images
Franco Moschino: Nic na poważnie
W przypadku Moschino trudno mówić o sztuce balansu. Dużo częściej mamy tu do czynienia z bezpruderyjnym testowaniem naszych wewnętrznych barier. Kubki smakowe branży mody są nieustannie wystawiane na próbę przez kolejne porcje kiczu, a odbiorcy – weryfikowani ze znajomości kontekstów i popkultury. O dosłowności nie ma ani słowa.
Franco Moschino, założyciel marki był definiowany przez swój eklektyzm. Urodzony 27 lutego 1950 roku we włoskiej miejscowości Abbiategrasso projektant początkowo studiował malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych Brera w Mediolanie. Moda w jego życiu nie pojawiła się przypadkiem, bardziej przy okazji. Nie spodziewał się, że kilka lat później stanie się całym jego światem. Musząc opłacić własną edukację, Franco zaczął pracować jako ilustrator dla magazynów. W 1971 roku nawiązał współpracę z Giannim Versace, a sześć lat później został projektantem włoskiej marki prêt-à-porter Cadette, z którą rozstał się w 1982 roku.

Franco Moschino w 1991 roku Autor zdjęcia: Getty Images
Swój autorski brand założył z potrzeby wyjścia poza sztywne ramy projektowania „pod linijkę”. Marzyło mu się zerwanie z konwenansami, które miało skutecznie zastąpić eksperymentowanie z ironią oraz prowokacją. „Moda powinna być zabawą. Powinna nieść przesłanie. Lubię używać ubrań jako billboardów” – powiedział w wywiadzie dla WWD.

Męska kolekcja wiosenna Moschino z 1994 roku Autor zdjęcia: Getty Images
Rok po stworzeniu debiutanckiej linii dla kobiet zaprojektował pierwszą męską kolekcję, a rozwój Moschino nabrał tempa. W 1986 roku powstała linia Moschino Jeans (dzisiaj Love Moschino), a rok później na rynek trafił autorski zapach o orientalnych nutach, skierowany do klientek. Dla domu mody był to perfumiarski początek, który później zaowocował stworzeniem kultowych flakonów, np. Fresh Couture, którego buteleczka wyglądała jak płyn do mycia szyb w skali mini, czy laleczkowy Cheap and Chic. Ten drugi dopełniał bardziej przystępną cenowo linię odzieży mającą trafić do szerszego grona odbiorców.

Ostatnia męska kolekcja ready-to-wear zaprojektowana przez Franco Moschino przed jego śmiercią we wrześniu 1994 roku Autor zdjęcia: Getty Images
W latach 1989-90 otwarto pierwsze sklepy we Włoszech, które z daleka przykuwały uwagę tematycznymi witrynami. W tym okresie Moschino rozpoczął również kampanię na rzecz zwiększenia świadomości branży, stając się jednym z pierwszych ambasadorów sztucznych futer. „Bycie modnym oznacza świadomość zła, jakie można wyrządzić naturze. Natura jest lepsza niż haute couture” – zauważył Franco. Na tym jego modowy aktywizm się nie kończył. Podczas pokazu kolekcji „Couture”, uruchomił film „Fashion Blitz”, w którym wyjaśniał zgromadzonym, dlaczego przemysł potrzebuje przewartościowania i rezygnacji z klasycznych wybiegów.

The Powerpuff Girls X Moschino Autor zdjęcia: Getty Images
Kicz jako społeczny komentarz
W 1994 roku Franco Moschino zmarł na zawał serca w wieku 44 lat. Jego następczynią na stanowisku dyrektorki kreatywnej została wówczas, Rossella Jardini, którą poznał w 1981 roku w Cadette. Do jego śmierci była prawą ręką wywrotowego projektanta, a swoją nową rolę z sukcesami pełniła przez kolejne dekady. We wrześniu 2013 roku, podczas tygodnia mody wiosna-lato 2014, zaprezentowała archiwalną i ostatnią pod swoim przewodnictwem kolekcję, mającą uczcić 30. rocznicę marki. Stery po niej objął Jeremy Scott, który doskonale rozumiał życiową filozofię Franco. Urodzony w Los Angeles projektant ponownie mianował sarkazm głównym motywem domu mody.

Jeremy Scott Autor zdjęcia: Getty Images
Zapytany w wywiadzie z 2013 roku, czy branża traktuje siebie zbyt poważnie, Scott odpowiedział: „To tylko moda, ludzie. Nie powinniście traktować jej jak kościoła i modlić się do bluzki”. To za „panowania” Jeremy’ego o marce znów zrobiło się głośno. Ekstrawagancja mieszała się z zabawą, a kolekcje wręcz kipiały od nawiązań do amerykańskiej popkultury, na której wychowywał się Scott. Chętnie czerpał z lat 80., ale nie rezygnował też z dziedzictwa Balenciagi, Givenchy czy Diora. Gdzieniegdzie dopatrzymy się również motywów z lat 40. i nawiązań do New Looku.

Moschino – pokaz kolekcji na jesień 2014 Autor zdjęcia: Getty Images
Estetycznie na przestrzeni dekady projektant osadził Moschino gdzieś pomiędzy przerysowanym Barbie World, estetyką niczym z przaśnych randkowych reality shows, skupionych na eksponowaniu zatopionych w oliwce ciał, a pełnym artystycznej swobody kampem. Torebki do złudzenia przypominające zestaw Happy Meal z McDonald's, koszykarskie koszulki z bohaterami Looney Tunes, czy żółte, imitujące gąbkę total looki ze Spongebobem to jedynie kilka przykładów z bogactwa mainstreamowej kultury, które Amerykanin wziął na swój warsztat.

Kolekcja inspirowana epoką Marii Antoniny Autor zdjęcia: Getty Images
Interpretacji w wydaniu Moschino doczekała się też XVIII-wieczna moda w stylu Marii Antoniny, ale dom mody królował nie tylko na wybiegu. Linia wirtualnych ubrań marki pojawiła się na przykład w grze The Sims. Głośnym echem odbijały się ponadto bezpośrednie współprace z gwiazdami. Zapewne pamiętacie, jak w 2019 roku Katy Perry ubrała zaprojektowany przez Moschino żyrandol.

Katy Perry w projekcie Moschino podczas Met Gali Autor zdjęcia: Getty Images
Ubrania Scottowi służyły jako transparent, ale jego przekaz nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem. W swoich kolejach dla Moschino projektant pokusił się o komentarz w sprawie uzależnienia od papierosów. Nawiązał bezpośrednio do wyglądu opakowań czy logotypów tytoniowych gigantów, które to opatrzył hasłem „Fashion Kills”. Wielu krytyków zarzucało mu wtedy hipokryzję.
Inna, kolekcja „Capsule” na wiosnę-lato 2017 w centrum postawiła leki, a samo zaproszenie na pokaz było odręcznie napisaną „receptą”. Tym razem satyra spotkała się z falą zarzutów dotyczących promocji medykamentów, a w sieci pojawiła się nawet petycja mająca na celu usunięcie elementów kolekcji ze sprzedaży.
Era przetasowań i nowych początków
Po 10 latach kariery Jeremy rozstał się z Moschino. W 2023 roku stery po nim przejął Davide Renne, ale zaledwie po 10 dniach od zajęcia stanowiska niespodziewanie zmarł. W styczniu 2024 roku rola dyrektora kreatywnego przypadła w udziale Adrianowi Appiolazie, przez dekadę pełniącemu wcześniej funkcję dyrektora projektowego kolekcji ready-to-wear Loewe.

Adrian Appiolaza Autor zdjęcia: Getty Images
Argentyńczyk zdecydowanie bardziej stawiał na przystępność i w przeciwieństwie do poprzednika znacząco złagodził wizerunek domu mody. Opatrzył go casualową kolorystyką, elegancję potraktował bardziej dosłownie, a przepych zdecydowanie częściej zastępował prostotą przekazu. Jego „panowanie” nie trwało jednak długo. Po dwóch i pół roku, w czerwcu br. ogłosił rezygnację ze stanowiska, a już kilka dni później ogłoszono, że zastąpi go duet – Loris Messina i Simone Rizzo, odpowiadający za założenie włoskiej marki Sunnei.

Moschino – kolekcja męska na jesień-zimę 2015 Autor zdjęcia: Getty Images
Jako twórcy, którzy na przestrzeni lat chętnie romansowali z ironią i performansem, w oficjalnej deklaracji zapowiedzieli chęć powrotu do korzeni Moschino. Swoją pierwszą kolekcję dla marki zaprezentują we wrześniu podczas tygodnia mody w Mediolanie.

Moschino – kolekcja wiosna-lato 2015 Autor zdjęcia: Getty Images
W świecie, który nie ustępuje w poszukiwaniu perfekcyjnie skrojonej definicji piękna, Moschino kroczyło własną ścieżką i od tego, co kanoniczne, odgradzało się grubą kreską. Po 40 latach od powstania brand wydaje się mieć szansę na powrót do tego, co dla niego znamienne: szukania punktów zaczepienia oraz sposobów na to, jak z powodzeniem wsadzić kij w mrowisko. Misję, którą dla Moschino była nauka branży dystansu, trudno uznać za zakończoną. Oby kolejni dyrektorzy kreatywni pracowali na jej powodzenie.

Moschino – kolekcja wiosna/lato 2025 Autor zdjęcia: Getty Images
Więcej w tym temacie:
- Moda zamknięta w książce. Serię „Historia kultowego domu mody” kocha każdy, dla kogo styl ma znaczenie
- Sztuka inwestycji. Nowoczesny kolekcjoner wybiera świadomie
- Superbohaterowie z Wielkopolski. Dlaczego potrzebujemy historii, którą wygraliśmy
- Poza „piękną śmiercią”. Nowe czytanie „Kamieni na szaniec”
- John F. Kennedy Jr. – idol mimo woli
Dziennikarka związana z licznymi polskimi redakcjami. Regularnie publikuje w serwisie internetowym Vogue Polska, prowadzi dział mody magazynu „K Mag”. Od lat pisze dla portali wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska (Onet, Noizz, Business Insider). Absolwentka London College of Fashion. Nie lubi się ograniczać, dlatego poza modą oddaje się tematyce społecznej, relacyjnej, a także kulinarnej i podróżniczej. Często porusza kwestie dotyczące pokolenia Z, którego sama jest przedstawicielką. Po godzinach oddaje się eksperymentom w kuchni, lepi ceramikę i planuje kolejne wyjazdy, w których odnajduje inspiracje nie tylko do zawodowej działalności.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
Mężczyzna romantyczny – Dries van Noten stawia na lekkość i kolory
Dyrektor kreatywny marki, Julian Klausner, idzie w stronę pięknej kolorystyki, męskiej ulotności i poetyckiego wręcz piękna.
Trendy i zjawiska
„The Bear” zmienił modę męską. Dlaczego wszyscy chcą dziś wyglądać jak Carmy?
Miał być serialem o gastronomii, a stał się jednym z najważniejszych modowych fenomenów ostatnich lat. Białe T-shirty, surowy denim i estetyka „chefcore” sprawiły, że Jeremy Allen White nieświadomie stworzył nowy wzorzec męskiego stylu.
Trendy i zjawiska
J’adore rave. Dior tańczy po swojemu
Rave nie umarł. Wciąż żyje. Do takich wniosków możemy dojść przyglądając się bliżej kolekcji Jonathana Andersona dla Diora. Odświeżony tweed, metalik i podarty denim to przepis na look, który równie dobrze co na imprezę, sprawdzi się co codziennych zadań.
Trendy i zjawiska
Plaża w centrum Paryża. Dlaczego wszyscy mówią o pokazie Louis Vuitton
Wakacyjny pokaz Louis Vuitton zapamiętamy na długie lata. Pharrell Williams wspiął się na wyżyny kreatywności i dostarczył jedną z ciekawszych kolekcji za swojej kadencji.
Trendy i zjawiska
Kryształy Swarovskiego na dresie Relab. Tak pik pik połączył streetwear z luksusem
Co się stanie, gdy pik pik zaprosi do jednego projektu markę Relab i Swarovskiego? Powstanie limitowany set, którego nie da się nie zauważyć.
Trendy i zjawiska
Saint Laurent podkręca temperaturę w Paryżu
Anthony Vaccarello po raz kolejny połączył klasyczną elegancję Saint Laurent z bardziej prowokacyjnym podejściem do męskiej garderoby, grając między wyrafinowanym tailoringiem a zmysłowością i swobodą. Tym samym pokazał współczesnego mężczyznę jako figurę pewną siebie.
Trendy i zjawiska
Skinny fasony i dziwaczne okulary. Czym Prada zachwyciła w Mediolanie?
Pochwała niedoskonałości. Włoski dom mody zaprezentował najnowszą męską kolekcję – czy to najciekawsza Prada od lat?
Trendy i zjawiska
Band tee jako mocna waluta
Jeszcze jakiś czas temu koszulka zespołu była tylko (i aż) pamiątką z koncertu, dziś to jedna z najtwardszych walut popkultury i fundament przetrwania branży muzycznej. Merch stał się fenomenem, w którym autentyczność subkultury spotyka się z bezwzględnym biznesem i rynkiem kolekcjonerskim wartym miliony dolarów.